-
Postów
154 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Seeba03
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 4 z 7
-
-
Coś te wspaniałe Tesle przestały się sprzedawać - dane z Niemiec z lutego. Chociaż nie wiem czy można ufać statystykom, gdzie Born i Tavascan są Seatem Swoją drogą trochę siara, że taki cud techniki ma wynik gorszy od przeciętnego Borna
-
W nowych Teslach nie masz manetki do zmiany biegów, to po pierwsze. Po drugie, panel w podsufitce także nie działa najlepiej przy mrozie.
-
Pamiętać to trzeba, by do toalety zdążyć, a nie by ogrzać Teslę, żeby można było nią ruszyć z miejsca. Chyba jednak to w Tesli masz większy problem z ruszeniem, kiedy wsiądziesz do niej w rękawiczkach, niż jakimkolwiek aucie spalinowych, czy nawet innym elektryku. Skoro nie możesz smyrnąć ekranu w rękawiczkach to sobie daleko nie pojedziesz
-
Nie, klikanie nie jest trudne. Trudne jest pamiętanie o takich pierdołach za każdym razem, gdy życie wykracza poza schemat.
-
Jak trzeba żyć, by za każdym razem na 3 minuty przed wejściem do auta klikać w telefon, by w Tesli się zrobiło ciepło. No chyba, że macie na tyle nudne życie, gdzie każdy dzień macie rozpisany z zegarkiem w ręku.
-
Czyli do swoich aut wsiadają wyłącznie wówczas, kiedy mają ciepło wewnątrz? Czyli z góry mają zaplanowany każdy dzień, niczym więźniowie łagrów? Ok, fajnie tak żyć.
-
Czyli użytkownicy Tesli nigdy nie zakładają rękawiczek i nie chodzą w czapkach, bo do swoich aut wsiadają o wyłącznie z góry zaplanowanej godzinie, kiedy to mają odpowiednią temperaturę wewnątrz i odszronione szyby. Nie jeżdżą także zimą na zakupy, nie wracają do swoich aut o różnych porach dnia i niestałych godzinach. Ok, spoko. Taki argument do mnie trafia.
-
Patrząc przez pryzmat modelu, to wcale nie jest tak dużo.
-
Zwłaszcza przy płatności za naprawy
-
Też mam od nich tą wkrętarkę i mogę z czystym sumieniem polecić. Grosze kosztuje, a podstawowe czynności mocno ułatwia
-
Wszystkiego najlepszego! Czyli ile nasze auta mają na blacie :D
Seeba03 odpowiedział(a) na Krzysiak temat w Motoryzacja
A nie jest? -
Jedno i drugie kojarzy się z jednym ...
-
Też zdecydowanie wolę twarde zawieszenie względem „kanapowego”. Co wsiadałem do starej C5 ojca to dostawałem choroby morskiej. On z kolei sobie mocno chwalił ten zawias i po przesiadce do XCeed stwierdził, że Citroen był zdecydowanie lepiej zestrojony
-
My kładliśmy panele w całym mieszkaniu, z wyłączeniem łazienki. Nie chcieliśmy żadnych łączeń, odcięć, dylatacji. Wybraliśmy jodełkę z jakimiś zamkami odpornymi na wodę Meister LS350 - niby zawilgocenie do 4h nie jest im straszne. Zaraz minie 4 lata od wprowadzenia się i podłoga jest jak nowa. Zero zarysowań, odprysków, odkształceń, skrzypienia etc. Mogę z czystym sumieniem polecić!
-
Różni się także zapisami o wyłączeniach po 36 miesiącach. W Volkswagenie ostatniego dnia 5-cio letniej gwarancji przy przebiegu 149tyś.km. przyjeżdżasz z wybitym łącznikiem stabilizatora lub końcówką drążka kierowniczego i element jest wymieniony gwarancyjnie.
-
Azjatyckie sobie świetnie radzą? Pierwszy z brzegu zapis z karty gwarancyjnej KIA: To mają być te super warunki gwarancyjne najprężniejszej azjatyckiej marki na naszym rynku? Na co jest ta pełna gwarancja na 7-lat, którą tak wszędzie się szczyci producent? Wszystko, co zostało powyżej wyszczególnione w takim niedobrym Volkswagenie robione jest na gwarancji bez żadnego zająknięcia, bez wykręcania się elementami eksploatacyjnymi - poza tarczami, klockami, piórami wycieraczek czy spalonymi sprzęgłami. Najśmieszniejszy jest zapis stanowiący, iż sprzęgła DCT i koła zamachowe są elementami z ograniczoną gwarancją do okresu 24 miesięcy / 20tyś.km. A dodam, że te sypią się na potęgę - koszt naprawy ok. 7tyś.zł. W VAG przyjeżdżasz do serwisu ze zgłoszeniem szarpania, piszczenia przy zmianie biegów mając 149tyś.km przebiegu (pod warunkiem przedłużonej gwarancji w VW, czy podstawowej w CUPRA/SEAT). Oddajesz auto na dwa dni i masz nowe sprzęgła w ramach gwarancji
-
Konfigurując Volkswagena doklikujesz Safe+ i masz gwarancję 5 lat / 150tyś.km
-
2.0 TSI 190KM i 204KM nie mają mHev.
-
W zwykłej benzynie i dieslu jednostka napędowa gaśnie przy prędkości mniejszej jak 7km/h. W miękkiej hybrydzie gaśnie praktycznie co zdjęcie nogi z pedału przyspieszenia. Ba, mając wyłączony S&S auto przy dojeżdżaniu do świateł zgaśnie (przejdzie w tryb żeglowania), po czym uruchamia silnik po zatrzymaniu
-
Mój dziadek trzy lata wstecz, mając 77 lat, wsiadł w swoje auto w Starachowicach i wysiadł pod Manheim z jedną przerwą na tankowanie. A pojechał tam ... do pracy w sadzie Odkąd odszedł z pracy w latach 90', zaczął wyjeżdżać wiosną i jesienią na kilka tygodni. Ostatni raz był tam trzy lata temu. Nie zaprzestał wyjazdów z uwagi na stan zdrowia, a zakaz od babci. W trakcie studiów pojechałem tam z nim dwukrotnie w wakacje i nie mogłem wyrobić. Do dziś ten chłop ma tyle energii, siły i kondycji, że ja przy nim wymiękam
-
Od zawsze lubiłem jeździć nocą, ale w ostatnich dwóch latach jakoś mniej pewnie się czuję za kierownicą po zmroku. Mam wrażenie, że odkąd soczewki zamieniłem na okulary, wzrok mocniej mi się "rozbiega". Być może mam niewłaściwie dobrane szkła, ale byłem u kilku różnych okulistów i wyniki są zbieżne. Niemniej, wadę mam solidną -4,5. Patrząc w lustro bez okularów widzę tylko, że mam głowę
-
Co się dziwić, jak myta w wodzie święconej
-
Responsywność, rozdzielczość, atrakcyjność dla oka, bardziej intuicyjny układ menu / podmenu z możliwościami personalizacji. I nie chodzi stricte o VAG-owskie Infotainmenty, a fakt mocnego odstawania japońskich systemów względem jakiegokolwiek innego. Ok, może te systemy działają i są względnie niezawodne, ale oczy bolą jak się z tego korzysta. Z drugiej strony helloł, mamy lata 20-ste XXI wieku, a moduły Inforozrywki u niektórych zatrzymały się jakieś 15 lat temu. Zapewne dlatego mnie to tak kłuje w boku, bo jestem cholernym gadżeciarzem i lubię sobie coś przeklikać, czy się jakimiś opcjami pobawić, spersonalizować sobie to i owo. Z uwagi powyższe, Tesla mnie kupuje swoim odjechanym podejściem do tematu
-
Właśnie jestem w trakcie trzeciego dnia jazd Teslą Y, KIA EV6, BYD SEAL U, Tavascanem, MG HS, Nissanem Qashqai, KIA Sportage Formentorem i Terramarem. W pełni podtrzymuję to, co pisałem w poprzedniej wiadomości - japońskie i koreańskie systemy są strasznie przestarzałe w swojej formie i działaniu. Tesla bajerami robi robotę, ale jakość wykonania samego auta pozostawia sporo do życzenia. Tu widać, że założenie miało być z goła przeciwne względem pozostałych aut - karoseria i cała reszta ma być wyłącznie dodatkiem do oprogramowania i ficzerów. Najbardziej ciekaw byłem chińskich marek. Jeszcze daleka droga przed nim. Co nie zmienia faktu, że w niektórych aspektach potrafią być blisko marek dotychczas znanych. BYD ma o dziwo niezłą jakość wykonania wnętrza, z kolei prowadzenie to jedna wielka pomyłka. Przy nieco ciaśniejszym zakręcie tak mi zaczął przodem wyjeżdżać, że zrobiło mi się lekko cieplej - a jechałem w zgodzie z przepisami. MG trochę gorzej w jakości wnętrza, ale patrzymy przez pryzmat auta zdecydowanie tańszego względem konkurencji. Niemniej multimedia to na razie hmmm… lipa. Błędy w tłumaczeniu, brak jakiejkolwiek responsywności, funkcje porozrzucane losowo po menu. No i na szarym końcu Nissan ze swoimi archaizmem w każdym możliwym polu. Jakim cudem takie auto tak dobrze się sprzedaje. Ani to nie jeździ dobrze, ani nie wygląda - po prostu działa, ale jakiegoś pozytywnego odbioru zero. Radość użytkowania i jazdy żadna.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 4 z 7
