marko
Użytkownik-
Postów
1 356 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marko
-
Z błędów matrixa to spotykam Fiata Uno (zwykłą wersja, żaden fire), Vectrę A i... 126p na niemieckich tablicach. Nawet ma napisane "polski Fiat" Ja mam włączone grzanie tyłka, grzania kierownicy, grzanie przedniej szyby, grzanie tylnej szyby i lusterek. No i oczywiście ogrzewanie na 20 stopni. Dziecko już mam to się tak nie martwię
-
Byłeś? Pytałeś?
-
Kurde co za dzień. Na drodze spotkany bardzo ładny Ford Escort, Ford Mustang Mach 1 i... Fiat Palio Weekend!
-
Ja bym zastosował inną analogię: jak ludzie zamawiają jakieś chińskie radio / stację multimedialną do swojego niechińskiego auta i zaczyna tak samo szwankować na mrozie, to od razu "co za szajs! Jak można takie coś sprzedawać?!". No ale widocznie jak całe auto jest chińskie, to już spoko. Trzeba jedynie garażować i nie jeździć w góry
-
Tja. Ja ostatnio chciałem bezpośrednio u Samsunga oddać fabrycznie nowy uszkodzony sprzęt (bo bezpośrednio u nich kupiłem). Po ponad miesiącu odzyskałem pieniądze. Tak fatalnej obsługi klienta nie spotkałem nigdzie. Na Trustpilot ocena 1,3 gwiazdki
-
Pytanie czy ma to być napęd do zabawy czy ma po prostu dbać, żeby się nie zabić?
-
Bo 20 lat temu marzyliśmy o premium klasie z Niemiec. Jakie miałeś porównanie? Fiata FWD czy Polonez RWD?Poza tym te napędy były dobre o trwałe.
-
Mnie zastanawiają fotele.. czy da się tym zrobić dłuższą trasę bez bólu kręgosłupa?
-
Powtórzę raz jeszcze: kwestia indywidualna. Ja od wiosny do jesieni, jeśli nie mam bagażu (np. zakupów), to jadę wszędzie rowerem. Tylko, że miasto jest baaardzo przystosowane dla rowerzystów. Do pracy jeżdżę autem, bo mam służbowe. Co do pocenia: e-bike. Naprawdę ciężko się zgrzać, a co dopiero spocić. A co do warunków pogodowych: to już musi każdy sam się określić. Ja jestem daleko od stwierdzenia "masochizm". Dla mnie masochizm, to biegać co drugi dzień bez konkretnego celu. A mam w pracy kilka osób, co nawet w maratonach startują Oczywiście: dojazd z wioski jakąś krajówką czy totalny brak infrastruktury w mieście - no to jest problem.
-
Tak jak pisałem: kwestia indywidualna. Ja tam nie widzę, żeby ktoś przyjeżdżał przemoknięty. A z tego co wiem, to rowerami jeżdżą od wielu lat. Kwestia ubrania wierzchniego. Sam mam kurtkę na rower, po której deszcz spływa jak po kaczce. Zasadniczo wystarczy otrzepać z wody, zostawić na chwilę żeby resztki wody odparowały i tyle. Co do gołoledzi - no tutaj nie przeskoczy. Tylko to już wszystko kwestia ile takich dni w roku jest i przede wszystkim jak reaguje miasto. U mnie to szybciej odśnieżają ścieżki rowerowe niż drogi
-
To już kwestia indywidualna. U mnie w pracy mają po 6-8km i jeżdżą rowerami, nawet ludzie po 50-tce. Ostatnio nawet rozmawialiśmy o tym i wszyscy stwierdzili, że takich dni gdzie serio nie da się jechać to może będzie z tydzień na cały rok? Tylko, że to trzeba też czasu. Jak nigdy nie jeździłeś w złą pogodę, to zapewne po jednej wycieczce w deszczu będziesz smarkał. Żona ma 2km i jeździ cały rok. W lecie rower, w zimie hulajnoga ale to tylko dlatego, że rower ciężko znieść do piwnicy, a szkoda e-bike'a, by stał na mrozie (bo od wiosny do jesieni stoi przed blokiem). Hulajnoga to bajka
-
A ja rowerem. W 20 minut u celu
-
Jakby tylko żłopał mniej... Tak z 40% mniej
-
Z tym nie zamierzam dyskutować Ale jaram się, jak auto nie walczy o trakcję tylko jedzie niewzruszone
-
Tylko @trepekdobrze to opisał. Ja dzisiaj byłem znowu na sankach. Jakieś 5km zjeżdżałem autem z górki, baterię naładowało do pełna i miałem wrażenie, że silnik pracuje. Z tym, że na ekranie pokazywało mi tylko ładowanie baterii z kół. Jechałem na trybie D. Btw. E-4orce daje radę. Prawa strona w kopnym śniegu, lewa strona na suchym asfalcie. Gaz do spodu i poszedł jak z procy.
-
Albo Honda Civic. Albo dołożyć 100tys. zł i kupić jakiegoś Qashqai z e-Power Czy autor myśli nawalać 30tys. km rocznie po mieście, że aż tak boi się awarii sprzęgła / skrzyni biegów?
-
No to niezła patologia
-
A czy asy przypadkiem nie jeżdżą z włączonym obiegiem wewnętrznym?
-
Kurde. Przez te całe wojenki ICE BEV + trochę szukałem info o sytuacji na S7 i zaczęło mi wywalać nadmiar jakichś influencerów. No ale sobie trochę tego poprzeglądałem, czy i jak bardzo ludzie są odklejeni no i... Są. Potężnie. Jak można pisać, że po śnieżycy babeczka sobie pojechała na 2% (!) baterii do jakieś ładowarki greenway i naładowała auto za darmo (bo była promocja!), a po drodze mijała pozamykane stacje benzynowe. Albo drugi tekst, że BEV zużywają bardzo mało prądu na postoju, a w ICE może zasypać rurę wydechową śniegiem. Serio. Ktoś jeszcze wspominał, że Tesla na bardzo niskim poziomie baterii odcina ogrzewanie wewnętrzne. Prawda to?
-
Ja na przyszły rok chyba wezmę kampera. Myślałem o dużej przyczepie (>7metrów), ale musiałbym robić rozszerzenie prawka, a ten kamper to będzie chyba jednorazowa akcja. Chociaż jak rozmawiam z ludźmi, to "kamper fajny fajny!". Ale to Niemcy, oni lubią takie rzeczy. Co do samolotu, to jak dla mnie taka minimalna odległość, to 1500km, żeby miało sens. Na krótszych dystansach, jeśli nie masz lotniska dosłownie za rogiem, to nie ma dużej korzyści czasowej. A sporo ograniczeń, szczególnie z bagażem.
-
Trzeba sobie najpierw zarezerwować termin.
-
Aktualnie większość aut ma elektryczne nagrzewnice. To chodzi głównie o sytuacje awaryjne. Rzadko się zdarzają, ale się zdarzają. Ja staram się nigdy nie dojeżdżać z rezerwą na kolejną stację paliw, bo no właśnie zawsze może się coś wydarzyć i pasuje mieć trochę tego paliwa na zapas. W najgorszym razie zawsze pomoc drogowa może wspomóc paliwem. BTW. nie zauważyliście tego, że np. po takim długim postoju np. po wypadku ciężko wbić na stację benzynową, taka kolejka do tankowania i żarcia? Dlaczego miałoby być lepiej w przypadku BEV?
-
Dla mnie bardziej męczące byłoby robić przerwy co 2 godziny. To jest po prostu za często. Bo to, że będziesz robił często postoje nic nie zmieni. Liczy się łączny czas podróży, gdzie z każdą kolejną godziną człowiek jest bardziej zmęczony samym upływem czasu niż jazdą. Poza tym wydaje mi się, że ta strona liczy długość postojów na podstawie maksymalnego prądu ładowania. Czy tyle uzyskasz z ładowarki? Wątpliwe. Szczerze spodziewałem się 4 ładowań. Jednak jak pokazało mi minimum 5 ładowań, a w trybie "wyważonym" 7, gdzie pomiędzy niektórymi ładowarkami było mniej niż godzina drogi, to sorry. Dealerzy mają absolutną rację, że ostrożnie polecają BEV. PS: Ty zrobiłeś głupotę, że wyjechaliście popołudniu. Nigdy nie jedzie się "na wieczór", gdzie to będzie ledwo połowa trasy
-
Hmm... Popytałem chata o jakieś mapy do planowania podróży BEV. Poleciło mi jakieś ABRP. No to wklepałem sobie moją standardową trasę (1100km). Na ustawieniach domyślnych każe mi jechać przez Czechy, co jeszcze zrozumiem bo krócej. Na ustawieniach domyślnych kazało mi zrobić 7 przystanków na ładowanie, na ustawieniach z jak najmniejszą liczbą ładowań pokazało mi... 5 przystanków. Sam czas ładowania, to ok. 1h 40min. Dojazd do celu z ok. 18% baterii. Dodam, że sprawdziłem trasę dla trzech elektryków w wersji long range, w tym Teslę Y. Napiszę tak: jak ktoś robi przystanki co 200km, to ok. Nieważne czy pojedzie ICE, czy BEV wyjdzie podobnie. Ale jak ktoś chce zrobić 2 pauzy po drodze, to szlag go trafi. A jak jeszcze ma zwykłego BEV z baterią w okolicach 60kWh, to już w ogóle traci mega dużo czasu.
-
Ta. Przynajmniej od tego smrodu i temperatury spalin śnieg stopnieje! W BEV to sobie poczekacie do odwilży!
