marko
Użytkownik-
Postów
1 655 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marko
-
W wolnostojącym jest mimo wszystko łatwiej. Przykład ciotki w Zabrzu. Sąsiad przypieprzał się o wszystko. No to wleciał mur betonowy. Jedyna część wspólna z nim.
-
Przykład z domków szeregowych ze wspólną drogą (dróżką) prywatną. Wojna potrafi być nawet o to, kto ma odśnieżać tę prywatną drogę. Możecie się dogadać na firmę zewnętrzną i znam przykład, gdzie ludzie potem zaczęli się boczyć, bo zaczęło być za drogo. Inny przykład, to ludzie się dogadali, że każdy ogarnia swój kawałek. Spoko. No ale jeden sąsiad podupadł na zdrowiu. No i zaczęło się, dlaczego ten za nim ma odśnieżać za niego? Jak nie daje rady, to niech sobie kogoś zorganizuje. O smrodzie z grilla, godzinach koszenia trawy też słyszałem historie Ogólnie bzdety, ale z reguły wojenki są właśnie o takie bzdury. A ilu jest ludzi, którym zamarzył się dom, ale zapomnieli, że to trzeba też dbać. I masz piękny trawniczek, a za płotem busz, gdzie żyje wszystko Więc tak, masz własny dach nad głową, co jest mega fajne, ale ryzyka typowe dla zwykłego mieszkania zostają. Ktoś kto żył w mieszkaniu stwierdzi, że spoko, bo wie jak się żyje w mieszkaniu. Jednak jak ktoś wychowany w domu zamieszka w takiej szeregówce, to może (nie musi!) się niemiło zdziwić. U mojej mamy na przeciwko był dom do sprzedania. 10-letni. Kupiła sobie rodzinka z miasta, bo się marzył domek. Wytrzymali 2 lata. Znaczy ona wytrzymała, bo mąż wiecznie w pracy, a ona nie potrafiła ogarnąć ilości pracy przy domu (to jej słowa)
-
Jak trafisz. Tego nie wiesz. Może być spoko, może być tragedia, a może być tak, że pierwszy właściciel jest spoko, potem dom sprzedany, a następca to idiota. Szeregówka to IMO wyłącznie kompromis między mieszkaniem, a domem wolnostojącym. Znam ludzi, którzy są zadowoleni, a i takich (niedużo bo niedużo), którzy weszli na drogę sądową, bo nie potrafią się dogadać
-
Akurat dla mieszkania w Katowicach to chyba wszystko jest dobrą alternatywą
-
Lokalizacja i ilość zachcianek potrafią zrobić cenę.
-
A gdzie... Karta emeryta upoważnia do darmowej komunikacji miejskiej, żeby dojechać do lekarza, apteki i na cmentarz doglądać swojego przyszłego nagrobka. Na co komu wtedy auto?
-
LPG: rękawice ochronne przeciw odmrożeniom Benzyna: NIC! benzyna pachnie męskością! Olej napędowy: rękawiczki jednorazowe BEV: rękawice klasy APC 2 przeciw porażeniu prądem! dobrze, wyrzucam Cię z mojego worka złych użytkowników diesla! Czy zgłasza się ktoś jeszcze?
-
@GordonLameman jakby pistolet był czysty, to by Ci ręce nie śmierdziały. A śmierdzą, nawet jak nie dotkniesz bezpośrednio paliwa.
-
To nie ja wymyśliłem rękawiczki przy dystrybutorze ON @ITHardwareGPT czy płyn antybakteryjny skutecznie usuwa zapach oleju napędowego ze skóry?
-
No bo nie. Mam służbowego diesla. Możesz iść myć łapy, potem porządnie wysuszyć, bo dezynfekowanie wilgotnych łap to największa zbrodnia dla skóry, a potem jeszcze pasuje ręce nawilżyć, potem odczekać aż krem wsiąknie i mogę wsiąść do auta. A łapy i tak nadal śmierdzą. To ja wolę rękawiczki.
-
To jak z palaczami. Śmierdzą okrutnie, ale sami tego nie dostrzegają, bo się przyzwyczaili. Ropa śmierdzi i jest tłusta. Mydełkiem w toalecie na stacji benzynowej tak łatwo się tego nie pozbędziesz.
-
Dobrze Panie Urażony... I tak śmierdzi... To fakt, nie złośliwość
-
@galakty ma rację. Ten zapach nie jest taki łatwy do usunięcia. No i to nie trzeba się oblać paliwem. Sam pistolet jest po prostu tłusty. Jakby było tak łatwo to usunąć, to by nie wieszali rękawiczek przy dystrybutorze. Do diesla mam "ale" od zawsze. Bo w większości kupują to ludzie, którzy takiego auta nie potrzebują, a potem kombinują, bo co część to olaboga jakie drogie, da się jeździć bez i nikt się nie przypieprza, to git.
-
Nie zmienia to faktu, że śmierdzi, że jest drażliwy i trujący. To, że sąsiad pali starymi meblami nie oznacza, że Ty możesz palić mokrym drewnem, bo inni robią gorzej... Poza tym diesla trzeba tankować w rękawiczkach jednorazowych, a niech Ci kapnie na buta...
-
I tak śmierdzi...
-
tzn. jak urząd zmusi? bez komentarza...
-
Spoko. Jeszcze 3 miesiące i będzie oferta wakacyjna z kartą
-
model z największą liczbą negatywów: Opel Astra
-
Ilość piano black do porzygu
-
Mnie. Bo dzisiaj np. stałem obok E91 z dieslem i mimo, że nie kopciła, to zapach spalin był drażniący. Diesle po prostu śmierdzą.
-
A powiedziała już "a nie mówiłam?!" ? Służbowe auto było dzisiaj na serwisie olejowym i zmienili od razu opony. Godzina 14:00, śliczna pogoda, ciepełko i telefon "Auto gotowe". Podjeżdżam krótko po 15:00, wysiadam z auta, nagle ciemne chmury, wiatr, deszcz z pojedyńczymi płatkami śniegu ...
-
Najprościej zmierzyć. Długość, szerokość, wysokość. Wtedy wiesz ktoro większe. Na litry nie ma co patrzeć, bo liczą każdy zakamarek.
-
Ja jednak przyznam, że bardzo dużo zależy od konkretnego warsztatu. Tj. serwisowałem służbowe auta czy to w VW czy Ford czy Mercedes i obsługa potrafi być naprawdę różna, co sprowadza się także do tego, czy serwis w przypadku problemów stanie za klientem czy będzie "centrala odrzuciła reklamację" i tyle.
-
Ja tam nie wiem. Do tej pory jak coś się zepsuło, to zgłaszałem i normalnie naprawiali. Na napęd e-power jest 5-letnia gwarancja producenta.
-
Nie będzie. Każdy producent utopił już miliardy w rozwój baterii, pewne badania są nikomu nieznane. Więc nie będzie, że nagle robimy kooperację i każdy wykłada karty na stół jaki ma pomysł i co udało mu się osiągnąć Co do niezależności energetycznej. No jednak prościej jest nam wytworzyć prąd niż zorganizować ropę naftową czy nawet gaz.
