Skocz do zawartości

Karister

Użytkownik
  • Postów

    375
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Karister

  1. Ano. Dla mnie też praca w "korpo" to najlepsze doświadczenie zawodowe, jakie mnie spotkało. Święty spokój, kultura i brak niespodzianek. Kwestia korpo i branży. Robienie w pracy tego, co się lubi i znajduje się w kręgu zainteresowań powoduje właśnie, że spędzanie ten 1/3 życia jest o wiele przyjemniejsze. Nie musi on od razu stać się życiem. Jest też taki moment kiedy człowiek woli oddać te, dajny, 20% (kwestia indywidualna dla każdego) zarobkó właśnie za zdorwą atmosferę w pracy. Jeden patologiczny przykład to nie jest dobry sposób na wyciąganie ogólnych wniosków. Doświadczona polska menagerka ponownie szufladkuje ludzi ludzi, tym razem ze względu na płeć? Przykre. Dziwne, ale u nas jest nieco kobiet na wysokich stanowiskach i jakimś dziwnym trafem działa to bez zastrzeżeń. Podpisałbym się pod tym: Czyli znowu kwestia dojrzałości organizacji i jakości procesu rekrutacyjnego. Jeśli polecam kogoś do firmy, z automatu mam zakaz udziału w rekrutacji. Ów osobę oceniają osoby, które nawet nie wiedzą, że to ktoś z polecenia. Jak odpadnie, to na takich samych zasadach, jak każdy i mówi się trudno.
  2. A kto to taki, a kto to? Wg mnie zawsze można kupić dla szpanu, wrzucić foto na forum i potem zwrot. Lans odfajkowany.
  3. Wolę wymienić od razu zasilacz na taki, co będzie już miał nowy standard. Aczkolwiek póki co takowych chyba jeszcze nie ma, tylko z 12VHPWR.
  4. Czy 5090 będzie miała złącze 12V-2x6? Wciąż używam paździeżowej przejściówki 4x 8pin - 12VHPWR od 4090. To będzie też działać z 5090? Czy może tam też będą dawać jakieś inne przejściówki?
  5. Ok, możliwe. Tym lepiej dla ambitnych. IMO poniosła Cię tutaj fantazja. To, że fizyka korzysta z matmy, nie znaczy, że się do niej sprowadza. Fizyka korzysta z matematyki jako narzędzia do opisywania zjawisk, którymi ta się nie zajmuje. Biologia i chemia się zazębiają, ale również zajmują się różnymi zagadnieniami. Kilka razy w tygodniu mam kontakt z pracownikami naukowymi, którzy prowadzą badania z genetyki na uczelniach w Polsce i USA za dziesiątki milionów. Twierdzą inaczej.
  6. Ja wiem, co to jest AI, miałem okazję poczynić kilka przykładów od zera. Sztuczna inteligencja to jest tak naprawdę wiele różnych algorytmów. Mogą to być LLMy, sieci neuronowe uczone metodą propagacji wstecznej albo takie samoorganizujące się. Algorytmy genetyczne też zaliczają się do sztucznej inteligencji. Do tego wiele innych. Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa albo nieprawdziwa SI. To są po prostu algorytmy mielące wieloma liczbami w pewne specyficzne sposoby i to jest właśnie prawdziwa na dzisiejsze czasy SI. Nazwa wzięła się stąd, że ów algorytmy często naśladują naturę i żywe organizmy. Nazwa chwyciła i została z nami na dobre. Nie ma tutaj żadnej mowy o rozumieniu przez algorytm tego, co robi. Jeśli komuś się marzy AI w postaci robota, który rozumuje, kojarzy i odczuwa tak, jak człowiek, obecnie jest to mrzonka. Tutaj żaden algorytm tego nie da. Nawet jeśli byłby super-skomplikowany i dający dobre wyniki, to jest to tylko powierzchowny efekt, za którym stoi bezduszna matematyka. Tutaj pojawiają się tematy takie jak kojarzenie, pamięć i uczucia, więc mowa dodatkowo o biologii i chemii, a nie tylko informatyce i matematyce. Umiemy sklonować człowieka, ale czy potem tenże będzie miał potem te same wspomnienia i uczucia, co oryginał? Nauka tego nie wie. Formalnie, bo jest to zabronione z powodów etycznych, a co się dzieje w zamkniętych laboratoriach, nie wiemy. Ciężko mi się z tym zgodzić, będąc bardzo daleko w swojej karierze w IT. Większość ludzi spoza branży nie jest świadomych, że programowanie to już dzisiaj nie jest pisanie kodu. Piętnaście lat temu rozkładali dywan i sypali kwiaty za to, że ktoś umie klepać kod. Dzisiaj kod to jest tylko narzędzie do osiągnięcia celu, jakim jest poprawne zaprojektowanie i zaimplementowanie mechanizmów, jakie występują w dużych systemach rozproszonych działających w chmurze. To oczywiście tylko przykład, jeden z wielu możliwych, bo soft jest różny i inne wyzwania stawia gra komputerowe, inne aplikacja mobilna, a jeszcze inne oprogramowanie serwerowe. Ten po prostu jest mi bliski i zajmuję się tym na co dzień. Im bardziej doświadczony programista, tym mniej kodu pisze w dużym systemie. Czemu? Bo nie opłaca się takiej osobie płacić jej często mocno wygórowanej stawki za zwyczajne klepanie. Jej zadaniem jest zaprojektowanie dobrego rozwiązania, przeanalizowanie możliwości i wyzwań, zwrócenie uwagi na potencjalne pułapki oraz rozrysowanie tego zespołowi mniej doświadczonych programistów, którzy właśnie mogą klepać. Assembler absolutnie nie został niczym zastąpiony, tylko częściej pisze się kod w językach wysokiego problemu. który potem jest tłumaczony właśnie na asembler. Gdyby tak nie było, nie trzeba by było kompilować osobno kodu źródłowego na różne platformy. Są oczywiście jeszcze języki interpretowane, ale te z kolei i tak często mają JIT. Temat na osobną dyskusję. Po prostu sprzęt poszedł do przodu i bardziej opłaca się szybko napisać mniej efektywny kod w języku wysokopoziomowym typu Java niż asemblerze w większości sytuacji. To poszło dalej i nie opłaca się wszystkiego implementować samodzielnie w Javie, a używa się gotowych frameworków typu Spring, który generuje masę niezbyt wydajnego kodu, ale szybko można dostarczyć gotową aplikację serwerową. Także czy to asembler, czy język wysokiego poziomu, czy frameworki, to są tylko narzędzia. Jedne się sprawdzą lepiej w sytuacji A, a inne w sytuacji B. Znajdziesz miejsca, gdzie wciąż pisze się w asemblerze, ale to jest nisza w przypadku polskiego rynku pracy. To jest dla mnie zgadywanie odległej przyszłości. To, co pojawi się zdecydowanie szybciej, to specjalista od naprawiania kaczanów, które AI poczyniła. Czyli po prostu programista, który rozumie to, co robi, a nie kopiuje do chata. Po prostu programista będzie pisał mniej kodu, a więcej projektował i myślał. Zresztą już dzisiaj to widać po ofertach pracy w dobrych firmach technologicznych. Rzadko kiedy szuka się programisty, a częściej inżyniera oprogramowania, czyli osoby, która umie skonfigurować cały system, skonfigurować jego automatyczne deploymenty na serwer, spiąć to z monitoringiem i potworzyć automatyczny alerting. Do tego szuka się ludzi, którzy potrafią dobrać technologie tak, aby zaprojektowana całość radziła sobie z dużym ruchem bez problemów sieciowych i bez utykania na bazie danych oraz ich nie gubiła z powodu problemów braku synchronizacji czy nieudanej transakcji. Na koniec liczy się umiejętność pisania kodu, a raczej umiejętność pisania go tak, aby miał ręce i nogi oraz był automatycznie testowany. Zawód ten, jak wiele innych, ewaluuje. Kiedyś modne było takie prześmiewcze pojęcie klepacza kodu, a dzisiaj do czegoś podobnego degraduje się programista. Pisanie kodu to jest naprawdę ułamek tego, co czym może się zajmować dobry fachowiec. AI jest obecnie na etapie klepania kodu z brakiem poszanowania dla jakichkolwiek praktyk dobrego rozwoju softu. O całej reszcie typu infrastruktura, ekosystem i ogarnianie synchronizacji danych można zapomnieć. Tutaj właśnie trzeba kogoś, kto jest świadom tych zagadnień, rozumie je i ma doświadczenie. Taka osoba może i użyje sobie AI, żeby wygenerować trochę boilerplate'u i nie głowić się składnią w tuzinie technologii wokół, ale cały koncept i jego poprawne wdrożenie to praca dla człowieka. Dzisiaj. Za dwadzieścia lat może i się to zmieni, ale pewnie pojawi się coś, gdzie dalej będzie potrzebny w tym IT. Tak w skrócie dzisiaj pozycje junior oraz regular/mid to jest właśnie pisanie kodu z mniejszym lub większym zrozumieniem. Senior do tego często coś jeszcze zaprojektuje i zwróci uwagę na jakieś niuanse. W dużych firmach, robiących ciekawsze rzeczy, masz dalszą drabinkę pod tytułem staff, principal, distinguished. Są to pojęcia względnie nowe i jeszcze nie usystematyzowane, więc często oznaczają one coś zupełnie innego w firmach, ale generalnie są to mega-ogarniacze i architekci oprogramowania/systemów na różnych poziomach.
  7. Nie dzieje się, jeśli ma się zdrowy balans chodzenia, jeżdżenia na rowerze i jeżdżenia samochodem. Czyli tak jak pisałem - zawsze jest to kwestia rozsądnego użytkowania wszelakich udogodnień. To jest naturalny postęp, nie degradacja. Kiedyś coś się robiło samodzielnie, dzisiaj jest to zautomatyzowane (niekoniecznie przez AI), a ja za to skupiam się na czymś innym. Za dziesięć lat być może to coś też będzie już ograne jakimś narzędziem, a moja praca będzie potrzebna w miejscu obok. Przykładowo dekadę temu praca programisty polegała mocno na pisaniu kodu. Dzisiaj w branży IT liczy się rozwiązywanie problemów, spinanie tuzina rzeczy do kupy oraz ratowanie wydajności. Nie widzę problemu z powrotem do technologii, od której miałem przerwę. Coś się pewnie pozmieniało, ale idea ta sama. Nie widzę też większego problemu z wejściem w nową technologię, bo ona pewnie służy do rozwiązywania pewnego zagadnienia, które już widziałem w kilku innych technologiach. Tu jest właśnie ważna cecha ogarniętego człowieka - umiejętność adaptacji i łączenia faktów. AI robi to w sposób sztuczny i często upośledzony. To, czy się pojawią doskonalsze narzędzie, to jest gdybanie. Był wielki boom przez ostatnie dwa czy trzy lata i teraz to wszystko stoi w przypadku AI w IT. Powstają nowe modele, nowe narzędzia i wszystkie robię te same błędy. Do tego koszty obsługi AI są tak duże, że te firmy mają problemy z rentownością.
  8. Jaki byłby sens brania z netu? Wtedy wyszukiwanie obrazem i każdy by mógł oszukiwać, gdyby był podany opis. Generowałem sam, mam opłacone obie usługi. Te same prompty dla obu AI, defaulty bez jakichkolwiek konfiguracji Nie wiem, czy ciekawe. Obiektywne testy polegają na tym, że dostaje się do rozpoznania nieznane dane wejściowe, na które się nie ma wpływu. Ja rozumiem, że są pewne elementy, z którymi te dwie SI radzą sobie mocno odmiennie, ale w ogólności obie służą do generowania obrazów. Mi się zamarzyły obrazy futurystycznego miasta, potwora pustynnego oraz świątecznego pokoju. Tak sobie poradziły Dall-E i MJ. Wg mnie są tam takie, które łatwo jest rozpoznać, czym były generowane, ale są i takie, gdzie nie będzie to oczywiste. No ale, ja je generowałem, więc jestem zbiasowany i moja ocena tuta nie ma żadnego znaczenia. Test sensownie wykonać może tylko ktoś trzeci. Próbka też jest mała, więc ciężko tutaj o jakieś ogólne wnioskowanie, ale zawsze coś. Ja też nie wygenerowałem ich idealnie, mogłyby się bardziej różnić, co jeszcze utrudniłoby test, ale już jest, jak jest. To tylko zabawa, nie egzamin, więc proszę bardzo: mroczny las z wilkiem wg Dall-E i MJ: https://i.imgur.com/puR7tGN.jpeg
  9. Generalnie tak, obrazki obu AI różnią. Jednak czy zawsze różnią się tak, aby je odróżnić w ciemno? Znając z góry odpowiedź jest właśnie kwestia biasu. Czy nie znając wcześniej odpowiedzi, też je tak łatwo rozpoznać? Możliwe, ale to właśnie można sprawdzić. Zapraszam chętnych do gry. Prompty te same do każdego obrazka dla obu AI (MJ i Dall-E). https://i.imgur.com/pONDjz5.jpeg
  10. Polemizowałbym. Umiałbyś wskazać w ciemno, które prace wygenerował Dall-E, a które MJ?
  11. Żeby wyciągać jakieś wnioski, warto przeprowadzić obiektywny test. Własnoręczne wygenerowanie obrazków przy pomocy dwóch narzędzi i stwierdzenie samemu, które jakie generuje, wprowadza bardzo mocny bias. Daj próbkę x prac y ludzi i zobacz, czy odpowiedzą tak samo, co jest lepsze albo bardziej realistyczne czy artystyczne. Owszem, prace obu narzędzi da się odróżnić po pewnych szczegółach prac (choćby ta skóra czy futro), ale kwestia realizmu czy artyzmu to już jest subiektywna ocena. Poza tym, czy wrzucenie tego samego prompta do obu narzędzi jest uczciwym testem? Czy jedno z nich nie reaguje na pewne słowa "lepiej" (zgodnie z oczekiwaniami testującego) i drobne zmiany w słowach kluczowych nie są w stanie odwrócić wyniku testu? Ja mam zero doświadczenia z generowaniem obrazów z AI i w mojej ocenie najwygodniej i tak jest zrzucić to na chata GPT. Dwie, trzy korekty normalnym językiem i zazwyczaj efekt jest ok. Bez kombinowania dziwacznymi promptami. A pod spodem chat używa Dalle-E.
  12. Ok, może prowadzić. Wszystkiego można używać źle i w sposób szkodliwy. Można też używać rozsądnie, odpowiedzialnie i rozważnie. Dlatego właśnie wszystko się zmienia, jak ktoś wykazuje na tyle procesów myślowych, aby podtrzymać oddech i kontrolować zwieracze podczas korzystania z czegokolwiek. Używam AI, patrzę, co wypluło, konfrontuję z moimi pomysłami, analizuję, aby zrozumieć alternatywy i decyduję, co ostatecznie zrobić. To jest właśnie to, jak się używa. Z pomyślunkiem, czyli przy okazji z treningiem mózgownicy. Trzeba być umysłową amebą, żeby w ciemno zaufać AI i tego nie weryfikować, tylko ślepo brać. Tak samo nie trzeba tego używać przy każdej okazji. To jest właśnie sposób użycia, który zmienia wszystko. Używasz samochodu w taki sposób, że zanikły Ci mięśnie w nogach i powoli zapominasz, jak się chodzi? Nie? Czemu? Przecież to też jest tylko narzędzie, które coś ułatwia i dzięki któremu czegoś nie trzeba wykonywać.
  13. Kwestia, jak ich się używa. Nikt nie każe wyłączać myślenia. Ba, każda AI pierwsze co robi, to informuje, że może popełniać błędy i trzeba odpowiedzi weryfikować samemu.
  14. Nie. Można mu do napisania prosty kod i on wygeneruje coś na poziomie średniawego studenta pierwszego roku ze złamanymi zasadami projektowania kodu i różnymi bugami z powodu olania niuansów i kontekstu. Po chwili się to rozwali. Danie mu do zaprojektowania czegoś większego wraz z konfiguracją infrastruktury i monitoringu to już w ogóle klops. Można tego użyć do zadania domowego na studiach, ale nie produkcyjnego systemu. Dobre narzędzie, żeby się nakierować albo coś zweryfikować, ale nie żeby ślepo używać tego, co wypluje.
  15. U mnie wręcz przeciwnie. Tyle razy mnie sprowadził na manowce z powodu prostych, powtarzalnych błędów, że masakra. W jednym miejscu pozwala zaoszczędzić kwadrans, a w drugim go zmarnuje. W trudniejszych przypadkach nie radzi sobie w ogóle. Początkowa fascynacja przerodziła się we frustrację i niechęć. Kiedyś obstawiałem, że to właśnie usystematyzowane programowanie będzie dziedziną, gdzie AI się sprawdzi ale się myliłem. Nadaje się w zasadzie tylko jako podpowiadacz składni. Zostawiłem sobie tylko płatnego chata GPT, bo generuje ładne obrazki i czasem z czymś pomoże. Czasem. Chyba faktycznie trzeba przetestować MJ do generowania obrazków.
  16. Google zaindeksowało przygotowania x-kom do premiery. Wygląda na to, że będzie dość drogo... XD
  17. Zgadza się, najgorsza jest fatalna atmosfera w pracy. Pytanie, czy choć co trzecia tak twierdząca osoba zastanowi się, czy problem nie leży w pewnym stopniu aby przypadkiem między krzesłem a biurkiem. Przeraża mnie wizja przełożonego, który nie umie pracować ze swoim zespołem, szufladkuje ludzi i obraża ich za plecami na publicznym forum. Wygląda na typową polską pato-menadżerkę, co nie powinna zarządzać nawet kredkami w piórniku. Takie podejście bardzo łatwo wychodzi z człowieka. Potem jedno małe nieporozumienie i tryska jad. Miałem niestety takiego team leadera. Przez lata wszystko cacy. Meczyk w bilarda i pingla w biurze po firmowym sniadanku, lunchyk w restauracjach, zero spiny, podwyżki same wpadały. No cud, miod I orzeszki. Raz wpadły trzy nowe projektu naraz. Jedna rzecz mu się nie spodobała no i się zaczęło. Szczekanie i machanie rękami. Co prawda łatwo się dzień później udało sprawę wyjaśnić i dalej było ok, bo dorośli ludzie potrafią ogarnąć takie tematy, ale czy to jest przykład dobrego przełożonego? IMHO nie, skoro pomimo lat doświadczenia i współpracy nie radzi sobie z własną frustracją, że roboty jest za dużo, gdy raz na ruski rok coś nie pójdzie po jego myśli. Ja mam w zespole połowę ludzi poniżej trzydziestki i każdy z nich to świetny oraz ogarnięty profesjonalista. W każdym roczniku trafisz na profesjonalistów, jak i roszczeniowych obiboków. Żeby wybierać wśród tych pierwszych trzeba też coś zaoferować ze strony pracodawcy i managmentu. I uwierz, owocowe czwartki to za mało. Trzeba ofertę i rekrutację ułożyć tak, aby nie musieć potem pracować z ludźmi, którzy czują dumę z chwalenia się graniem w gry podczas L4 na wypalenie zawodowe. Oczywiście, może to być zajęcie poprawiające kondycję psychiczną, ale wyczuwam jednak niezdrową satysfakcję tutaj. Wg mnie takie zwolnienie to ostateczność i bardzo mocny sygnał do zmiany. Jednakże cokolwiek by się nie działo w firmie, po prostu bym zmienił bez wyciągania brudów i obrabiania współpracowników w sieci. Też miałem nieprzyjemność pracować z człowiekiem, który do nas trafił, a nie powinien. Pomimo wieloetapowej I dopracowane rekrutacji raz coś poszło nie tak. Trzy razy profesjonalnie i na spokojnie wyjaśniliśmy sobie nasze oraz jego oczekiwania, ale koleś wydawał się robić po prostu na złość, bo mu się projekt, do którego trafił, nie spodobał. Pomimo ogromnego fachu i dobrze wykonywanej pracy rozwalał zespół. Obiektywnie był najmocniejszym członkiem zespołu pod kątem technicznym, ale co z tego? Rozwiązanie umowy i tyle. Bez wycieczek osobistych. Z naszej strony dorzuciliśmy w procesie rekrutacyjnym możliwość godzinnego spotkania z zespołami, w których kandydat mógłby pracować, aby wskazał swoje preferencje.
  18. Ok, to ja oficjalnie ustawiam się w kolejce oczekujących na RTX 6XXX. 5090 za tania. XD A tak serio, jeśli ma być 20% więcej wydajności w rasterze, to lol. Czekam na testy, ale entuzjazm opadł.
  19. Fajny filmik z pierwszego posta. Sam doszedłem do takich samych wniosków kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem zabawę w audio. Kupiłem przyzwoite 5.1 z kolumnami JBL Studio L, amplituner KD i napęd DVD od Harman/Kardon. Szału nie było, mimo sporej ceny jak na tamte lata. Ilość materiału dla tylnych głośników w większości filmów była znikoma. Jak ktoś przychodził, żeby posłuchać przestrzennego audio w filmach na dobrym sprzęci3, trzeba było puszczać demówki ze Star Warsów, bo normalnych filmach ze świecą szukać było fajnych efektów. Ostatecznie uznałem, że KD mnie nie bawi, a filmy nudzą. Natomiast bardzo lubiłem i nadal lubię słuchać muzyki. Problem taki, że na KD brzmiała ona po prostu źle. Amplituner swoim procesorem audio kaleczył dźwięk, bo nie do tego był zestrojony, a kopiowanie sygnału z frontów na surround tylko rozwalało scenę stereo. Nie przekonuje mnie też wspomniany marketing, że dzięki Dolby Atmos czy innym wynalazkom usłyszę muzykę tak, jak zakłada to jej twórca. Czyli jak? Większość mainstreamu jest masterowana pod beatsowe umpa-umpa, które daje szpan na dzielni. To ja w takim razie pasuję i wolę słuchać tak, jak mi odpowiada. Ile setek godzin spędziłem na odsłuchać ciężko powiedzieć, ale ze słuchawkami jest o tyle fajnie, że w salonie audio jestem w stanie łatwo sobie wybrać ze trzy pary, które mi się podobają i zrobić dogrywkę w domu, żeby finalnie coś wybrać. Przerobiłem całą stajnię HiFiMANa, Audeze, Meze, Focala, trochę AKG, Sennheiserów, DCA, Denonów, Beyerów itd. Nigdy mi nie podeszły słuchawki brylujące w technicznej doskonałości widocznej w różnych pomiarach. Takie DCA Expanse są w zasadzie technicznym ideałem, ale mi się kompletnie ich granie nie podoba. Nie powiedziałbym jednak na tej podstawie, że są złe. Odbiór audio to kwestia bardzo subiektywna. Najlepiej właśnie samemu sobie wyrobić opinię. Ja zostałem ze średniopółkowymi HiFiMANami. W tym roku zamierzam urządzić pokój audio i tutaj jest znacznie trudniej, bo dochodzi kwestia akustyki. Miałem okazję słuchać tych samych kolumn w kilku salach odsłuchowych i brzmiały one zupełnie inaczej. W jednym pokoju było ok, a w drugim tragedia. Ciężko coś w ten sposób dobrać. Po dwóch tuzinach odsłuchów wybrałem sobie raptem dwie konstrukcje i chyba trzeba będzie je wypożyczać do siebie po tym, jak akustyk skończy swoją pracę. Zwłaszcza, że wysokie modele B&W oraz Charo można posłuchać w w bardzo niewielu miejscach, żeby ocenić, ile to akustyka, a ile sama kolumna. Problem taki, że jest to znacznie większe wyzwanie logistyczne niż w przypadku słuchawek. Zamiast pudełka do wzięcia pod pachę, pojawiają się kartony po niemal 100kg każdy. Nie jestem jeszcze pewien, jak to ugryzę. To, co jest pewne to to, że będzie to po prostu 2.0. Ewentualnie 2.2, ale wątpię. Co do wyglądu sprzętu - u mnie on gra dużą rolę. Uważam, że Spendory D7.2 grają wybitnie, ale wyglądają jak zwykłe grajki, nie produkt z wysokiej półki. Choć pewnie się znajdzie ktoś, komu taki minimalistyczny design podejdzie.
  20. Taka ciekawostka o alternatywnie do zakupu GPU. U mnie końcówka urlopu i miałem okazję potestować Geforce NOW przez niemal trzy tygodnie. TL;DR - Bieda w kosmos. Najwyższy abonament i kolejki do grania, tylko krótsze. Maksymalny czas gry jednorazowo niby osiem godzin, ale wystarczy wiziąć prysznic i disconnect za brak aktywności w grze. Lol. Szajs jakich mało. Można zapomnieć o AFK czynnościach w grach MMO. Wydajnościowo działa to równie lipnie. Lag sieciowy jest odczuwalny (światłowód 1gbps, natywnie gry internetowe działają idealnie), a stuttery plus jakieś dziwaczne przyspieszenia i spowolnienia animacji pojawiają się co chwilę. Na koniec wisienka na torcie, czyli brak abonamentu z 4090. Na laptopie z matrycą 3.5k ledwo 85FPS w kilkuletnim MMO. Dno. Sto razy lepiej mi się grało natywnie na moim Macbooku M4 Pro Max z dopakowaną konfiguracją GPU, jeśli tylko był klient gry na MacOS. Zapisów gry z mojego Steama też nie zaimportował, pomimo ich upublicznienia. Śmiech ten cloud gaming. Lepiej już się szarpnąć na własne GPU i olać to cudactwo.
  21. Tak, mam wentylatory na obu wieżach.
  22. Hej, w okresie styczeń - marzec przewiduję modernizację kompa i ciekawią mnie Wasze opinie oraz pomysły. Do budy najprawdopodobnie trafią 9950X3D oraz RTX 5090. Zastanawia mnie upchanie tego w budzie wraz z chłodzeniem. Obecnie mam Noctuę NH-D15S i najchętniej bym ją zostawił. Ewentualnie nowa G2, jak wypuszczą w innej kolorystyce niż firmowe rzygi i sraczka. O AiO na koniec. Moja obudowa to Fractal R7 i też bym ją chętnie zostawił. Takie zestawienie wymusza niskoprofilowy RAM i tutaj mój pomysł to GoodRam IRDM Black V SIlver 6000MHz CL30. Jeśli ktoś widzi przeciwwskazania albo ma lepsze pomysły, proszę o info. Na razie trochę na oko, bo procka jeszcze nie ma. Inne kombinacje taktowania i opóźnień naturalnie wchodzą w grę. Bardziej tutaj chodzi o sam fakt doboru niskich pamięci. Jak Wam się widzi taki setup? Tutaj możemy wrócić do AiO i innych konfiguracji. Miałem raz, lata temu i bardzo się zniechęciłem. Ówczesny Kraken X61 miał kosmicznie głośno terkoczącą pompę. Nie wiem, czy to był problem modelu, czy mojego egzemplarza, ale powiedziałem sobie wtedy nigdy więcej. Minęła prawie dekada i może jednak warto dać znowu szansę? Waszym zdaniem warto? Jest to w czymś lepsze od dobrego chłodzenia powietrzem, poza szerszym doborem pamięci RAM? Które modele warto rozważać? Czy są takie z cieczą, która nie przewodzi prądu w razie rozszczelnienia się takiego wynalazku? W przypadku AiO, jaka obudowa? W mojej nie zamontuję chłodnicy na topie przy pełnej blasze, a tej używam, bo nie ma ujścia powietrza bokiem. Perforowana odpada, jest znacznie głośniej i niewiele chłodniej. Przydałoby się coś w stylu starej NZXT H440i, którą miałem 2PC temu. Tam od boku na górze był fajnie zrobiony wylot powietrza z radiatora montowanego na górze. Obudowa musi być biała, bez okna i z pełnym ofiltrowaniem. Wysuwanie dolnego filtra spod zasilacza od tyłu nie wchodzi w grę. Obowiązkowo od frontu. Bez RGB. Może Silent Base 802?
  23. Cewki to loteria. Trzeba by kupować po pojawieniu się opinii, nie w preorderze, a wtedy może już być wszystko wyprzedane. Ewentualnie jak ktoś kupuje coś innego niż 5080, które mają być pierwsze, ma szansę co nieco wyczytać przed premierą swojego modelu.
  24. Nie ma reguły. Moja 3090 Asus TUF była cichutka, a 4090 gra jak piszczałki. Z 4090 chyba Gigabyte dobrze wypadł. Ja wezmę tę, która mi się bardziej spodoba, żebym w spokoju mógł cyknąć fotę i ją zamknąć w obudowie bez okna na kolejne trzy lata. 😂 Szkoda, że 5090 nie wyjdzie jako pierwsza.
  25. Raczej jasnoszary i kolorowy tekst na ciemnoszarym tle.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...