Skocz do zawartości

Karister

Użytkownik
  • Postów

    439
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Karister

  1. No, kto co lubi. Mi leży zwykły One Million i niektóre Invictusy właśnie. Od Diora i YSL czy Viktor & Rolf też coś sobie wybiorę. Czyli wciąż średnia półka. Z droższych jedynie Nishane Hacivat naprawdę lubię.
  2. Co planujesz? Plastikowe pierdziawki Logitecha 5.1 czy normalne kino domowe, bo już się pogubiłem? Jak te pierwsze, to pierwsza lepsza karta dźwiękowa 5.1 czy 7.1 i tyle. Pewnie co lepsza integra też będzie ok. Podłączysz pod to i głośniki, i słuchawki. Jeśli druga opcja, to jak wyżej.
  3. Mieszasz wiele niezwiązanych ze sobą pojęć. Karta dźwiękowa nie powoduje cudów. Separacja dźwięków niskich od wysokich to kwestia doboru odpowiednich słuchawek. W przypadku głośników również jest to kwestia tychże, a do tego jeszcze akustyki pomieszczenia, która gra tutaj pierwsze skrzypce. Żadne głośniki nie zagrają dobrze w pomieszczeniu z problemami z akustyką. Przestrzenność oraz głośność to kwestia zapisu dźwięku i każdy sprzęt, który umie to zdekodować, zrobi to tak samo dobrze. Natomiast nie każdy dobrze słyszy i odróżnienie różnicy głośności o 0.5dB może być najzwyczajniej w świecie poza możliwościami czyjegoś słuchu na dowolnym sprzęcie. Co do braku szumów z PC - bezpieczne jest rozwiązanie z zewnętrznym DAC połączonym optykiem, ale to jest zazwyczaj tylko stereo. Toslink może przesyłać 5.1, ale tylko w formacie DTS albo DD, o ile mnie pamięć nie myli. Jeśli faktycznie chcesz grać na zestawie kina domowego z dźwiękiem przestrzennym, to i tak będziesz miał amplituner, pod który połączysz PC cyfrowo. Nie ma też czegoś takiego jak karta dźwiękowa dla słuchawek USB. Tak więc ja nie widzę sensu w karcie dźwiękowej 5.1, 7.1, 9.2 czy jakiejkolwiek innej, jeśli tylko nie planujesz zestawów komputerowych głośników pokroju Logitech bądź Creative. Jeśli miałbym podłączać PC zarówno pod słuchawki, jak i zestaw kolumn wielokanałowych, preferowałbym podłączenie go cyfrowo pod zewnętrzny DAC dla słuchawek oraz osobno pod amplituner, również cyfrowo. To niestety będzie się wiązać z koniecznością zmian aktywnego wyjścia audio w PC podczas przesiadek między KD i słuchawkami. Ów niedogodność zniknie, gdyby ampli KD miał wyjście słuchawkowe.
  4. IMHO I tak najlepiej wypada Paco Rabanne. Swego czasu miałem u siebie całą perfumerię. Wszystkie zapachy select od Toma Forda, Creed, Xerjoff, Amouage (no dobra, Black Iris na Zimę jest wyjątkowy) i reszta segmentu semi-premium. Potem przez rok pozbywałem się tego na Vinted za pół ceny, a cebularze i tak jeszcze proponowali kolejną połowę z tego i się jeszcze obrażali, że nie. Oryginał? To nie oszustwo? Oryginał? Powiedz prawdę. Rotfl.
  5. Dokładnie odwrotnie. Mniejsze klasy nie znaczy więcej klas. Może być tyle samo małych, a mogą połączyć dwie małe w jedną dużą. W ogólności mniej dzieci, czyli nie ma kogo uczyć, czyli potrzeba mniej nauczycieli.
  6. Miałem takiego samego. Woził się i wywyższał, bo przez dwie dekady opanował rozwiązywanie jednego zadania na trzy tuziny sposobów. Zamiast skupić się na rozwiązywaniu problemów, myśleniu, analizie czy choćby jakości kodu, koleś wolał się czepić nawiasu, który w praktyce z każdym IDE poprawisz w dwie sekundy. W pracy kod piszesz na kartce? Oczywiście, że był idiotą. Do takiego wniosku wystarczy miesiąc stażu w sensownej firmie IT.
  7. Nie skaluje się dobrze. Miałem już z dziesięć lat temu IPS 4K 32" i 1080p wyglądało na tym, jakby ekran ktoś wymazał dżemem. Potem miałem nano IPS 40" 5K2K, czyli w sumie z paskami po bokach też 4K i również się nie skalowało. Wyglądało to tragicznie. Teraz mam 45" OLED 5K2K i zgadnij, co.
  8. Lata temu ludzie nie mieli monitorów 2K. Dzisiaj, jak film nie ma natywnej rozdzielczości monitora, ogląda się go źle. A coraz więcej ludzi ma 4K. Nie bez znaczenia jest też content. W momencie, gdy oglądam jakąś techniczną prezentacją - wahtever, ale jeśli jest to jakiś blog podróżniczy czy typowe internetowe głupoty, oczekuję materiału 4K, żeby wyglądał.
  9. Realność to pojęcie względne.
  10. Nie przypominam sobie, aby ta kwota była obniżana. Problemem jest właśnie mentalność, że nikt nie pilnuje, to nie trzeba płacić. Od początku istnienia tego podatku, trzeba było odprowadzić daninę. To że ktoś pilnuje, albo nie, nie zmienia faktu, że unikanie zapłaty należnego podatku, to takie samo łamanie prawa. Właśnie przez takich krętaczy powstają kolejne regulacje.
  11. Miałem coś podobnego na LG. Pomagała zmiana jasności monitora albo profilu kolorów w systemie.
  12. Może. Z drugiej strony ja bardzo często wymieniam elektronikę i ktoś tą używaną jednak ode mnie zawsze kupi i ów problem ma. Przynajmniej formalnie. Tym razem będą to właśnie słuchawki i DAC. XD
  13. Nieruchomość to osobny, duży temat. Natomiast przy zakupie używanej elektroniki w większych ilościach jest to upierdliwe. VAT jednak jest wliczony w cenę i "płaci się sam". Biegać z każdym zakupem słuchawek, laptopa, karty graficznej, telewizora itd, to jest ułomne rozwiązanie. Niemniej, kasa do skarbówki się należy. Zawsze można nie kupować używek.
  14. Co do oyrginalnego posta - wg mnie w wielu miejscach postawa uargumentowana. Polskie prawo często brzmi, jakby było pisane przez stado szympansów. Jeden prawnik to, drugi siamto, bo znajdzie inną podstawę. Potem się naparzają. Jeden sąd wte, a drugi wewte. Zwykła dzicz. Zapłacone podatki niekoniecznie idą na dziury w drodze, tylko często przypadają w dziurach prywatnych kieszeni. Gardzę łamaniem prawa podatkowego wprost, jak świadome niepłacenie cła za zakupy w Chinach, ale jak się da w ramach litery prawa korzystać z ulg typu IP-Box i brać, ile wlezie na fakturę, to nic, tylko korzystać. Jakoś świnie przy korycie nie mają problemu z wykupem ziemii za 5% wartości od kościoła, ustawianiem pod siebie przetargów i manipulowaniem giełdą. Złotówka, która nie trafiła do tych złodziei = złotówka uratowana.
  15. Mnie za to dziwi powszechne zdziwienie, że istnieje podatek, który jest z nami od dekad. Przecież, jak się coś kupuje od firmy, płaci się VAT (tak, tak, wiem, są też nie-VATowcy). Jak się kupuje od osoby prywatnej, jest PCC.
  16. Jakby co, to autor tematu kupił jabłkofona jakieś trzy tygodnie temu.
  17. Karister

    Przesiadka z Fiio JT1

    Ehhh... trzymam kciuki, że ktoś kiedyś dopisze w ustawie słuchawki do towarów niezwracalnych.
  18. No, jedynie szkoda, że w przypadku HiFiMANa jakość niestety często jest właśnie typowo chińska. Dobre brzmienie, świetna wygoda i niesmak po wzięciu do rąk. W przyszłym tygodniu przesiadam się na Meze.
  19. Nigdy jakoś Beyerów nie lubiłem, ale IMO nie ma co rozpaczać. Kto jak kto, ale Chińczycy potrafią w dobre audio. Gorzej kończą firmy przejęte przez Harmana. Vide Arcam czy Roon.
  20. Karister

    Przesiadka z Fiio JT1

    Przecież słuchawki są różnie strojone i nie ma żadnej gwarancji, że coś uznasz za lepsze/gorsze. Co więcej każdy słyszy inaczej i odbiór dźwięku to rzecz bardzo subiektywna. Będzie po prostu grało inaczej w tym budżecie. Wybór słuchawek po kilku postach na forum to nic innego, jak rzucanie kostką. Udaj się do jakiegoś HiFi PRO w dowolnym mieście. Tam Ci ściągną na odsłuch kilka różnych par i sobie wyrobisz zdanie na temat wygody i dźwięku. Ja właśnie mam na biurku trzy różne pary i testują od tygodnia.
  21. Chodzi o opłacalność AI samego w sobie. Nie o to, czy te rozwiązania zaoszczędzą, czy nie zaoszczędzą czasu pracy programisty, lekarza czy hydraulika. OpenAI nie zarabia na prąd i hardware póki co swoimi płatnymi subskrypcjami. Być może skończy się wyspecjalizowanymi modelami, a może się skończy wielką klapą. Czas pokaże. Dlatego takie śmiałe i pewne stwierdzenia, że będzie to, tamto czy siamto z ust ludzi, którzy nawet nie wiedzą, jak to działa pod spodem, mnie rozbrajają. Dla mnie nie ma sensu wróżyć z fusów i upierać się przy swoich wierzeniach, że będzie tak albo siak. Pożyjemy, zobaczymy.
  22. Dlatego trzeba odróżniać inżyniera oprogramowania od programisty od klepacza kodu. Jak ktoś myśli, że programista pisze kod, to się myli. To już pisałem. W dobrych firmach każdy grade zajmuje się ambitnymi rzeczami, w tym projektowaniem.
  23. Ja widzę przeszkody. Po pierwsze wskazane już problemy z rentownością. Póki co AI jedzie na przepalaniu kasy od inwestorów. Nie zarabiają nawet na planie Pro. Dziękowanie AI za odpowiedź generuje olbrzymie koszty, więc jest potencjał na zautomatyzowany atak. Po drugie wyczerpała się pula źródeł wiedzy do przemielenia algorytmami. Po trzecie utykanie algorytmów uczenia w lokalnych minimach. LLMy premium bywają przeuczone i potrafią zwrócić gorsze wyniki od tych darmowych. Dwa lata temu w bliźniaczym wątku na PCLab czytałem to samo o AI oraz programistach i to samo twierdziłem. Wiele się nie zmieniło przez ten czas. Możemy zweryfikować za kolejna dwa lata, potem cztery, sześć itd. No chyba że ktoś mówi o przyszłości za 50 lat, to wówczas jedyna prawidłowa dla mnie odpowiedź - nie wiadomo, czas pokaże. W ten bliskiej (do 10 lat) nie widzę potencjału na rewolucję. Wszak samo OpenAI celuje wyjść na zero dopiero w połowie tego horyzontu czasowego.
  24. Asembler istniał i wciąż istnieje jednocześnie z językami wysokiego poziomu. AI to nie jest żaden nowy poziom abstrakcji (takowym miały być języki 4. generacji, które się nie przyjęły), tylko kolejne narzędzie wspierające pracę z językami 3. poziomu. Z jednej strony technology-agnostic, a z drugiej bardzo mocno upośledzone, gdy dostanie cokolwiek ambitnego do zrobienia. Dobry programista już od dłuższego czasu nie jest od klepania prostego kodu, tylko od projektowania dużych systemów, ich optymalizacji i dopiero na koniec od ich sensownej implementacji. Dawno, dano temu faktycznie programista pisał kod od A do Z. Potem spinał do kupy biblioteki i moduły. Dzisiaj robi to samo z framwerokami oraz infrą. Za dekadę może będzie spinał bełkot wygenerowany przez AI. Do każdej z wcześniej wymienionych czynności trzeba mieć szeroką wiedzę, żeby to zrobić dobrze w rozbudowanym systemie. AI to mi generuje frontend do aplikacji demonstracyjnych na prelekcje na konferencjach. Nawet z moją zerową wiedzą o froncie widzę, że to, co wypluło AI, to jest ściek. Na potrzeby kilku demek pod wystąpienie i potem zapomnienia na zawsze jest to ok. Wrzucić coś takiego na produkcę to byłby niezły troll. Póki nie nakierujesz, jak ma zrobić, a nie tylko co, efekty są mierne. Do tego z kolei znowu potrzeba wiedzy. Czy to się zmieni? Może tak, może nie. Można zgadywać. Póki co fakty są takie, że całe to AI powoli progresuje w IT, wciąż popełnia te same błędy oraz póki co ma daleko do bycia rentownym, a rewolucyjny Claude wziąż okazuje się być głównie marketingowym chwytem. Do czego używam AI w codziennej pracy? Do wygenerowania algorytmicznego kodu, wygenerowania prostych test case (a potem zmarnowania czasu na poprawki jego idiotycznego copy-paste wszędzie), ewentualnie review moich pomysłów, bo czasem coś sensownego napisze. Na pewno nie do wymyślania rozwiązań i wykonywania pracy za mnie, bo spektakularnie polegnie. Przerabiałem premiumy Chata GPT, Gemini i Co-Pilota od GH. Tydzień temu fundneli nam licencje na Cursora. Czy te narzędzia usprawniają tendencyjne zadania? Tak. Czy potrafią sensownie rozwiązać większy problem? Nie. Czy to się zmieni? Patrz wyżej. Mowa tu oczywiście o skalowalnych systemach rozproszonych w chmurze obsługujących miliony użytkowników, a nie trywiach, które może zrobić pierwszy lepszy student. Wtedy może i AI sobie również jakoś poradzi. Generalnie całe to zastąpienie programistów i generowanie całych programów przez AI to taki buzz-word pismaków, co nie znają realiów. Zespół pięciu programistów z AI może być tak samo efektywny, jak zespół sześciu bez tego wsparcia. Czy to oznacza zastąpienie programistów przez AI? Tak, konkretnie zastąpienie około 20% najsłabszych ogniw. Nic nadzwyczajnego. Koleś sobie pewnie znajdzie robotę w projekcie/firmie obok i tyle. Albo pójdzie na devopsa i będzie konfigurował deploy plus observability dla pracy tychże zespołów. Wszak dobry programista też powinien to umieć. Dwa lata temu czytałem te same czarne wizje końca programowania, a tu wciąż trzeba co tydzień kasować tuzin ofert pracy. Inna sprawa, że większość z nich to faktycznie ostatnio jest kibel. Wolałbym iść na bezrobocie (czyli redaktorzyny mogą wliczyć do "zastąpionych"), niż robić na tych śmiesznych warunkach. Ostatnio nawet w benefitach mi wysłali wynagrodzenie (a raczej jałmużnę) na czas. RotFL. Myślałem, że to są warunki umowy, a nie benefity... Ale kto wie, może jednak świat idzie do przodu, a ja zostałem dinozaurem i się mylę.
  25. Nie ma dzisiaj najmniejszych podstaw, żeby tak twierdzić. Wróżysz z fusów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...