Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czy ktoś ma z tym jakieś doświadczenia? Ten tryb jest o tyle fajny, że nie trzeba prowadzić zajęć ze studentami, tylko sam zajmujesz się pracą badawczą pod opieką promotora.

 

Ostatnio trochę się pozmieniało. Kiedyś były studia III stopnia, a teraz są szkoły doktorskie i musisz się obronić w ciągu 4 lat. Jeśli się nie obronisz w terminie, to przechodzisz w tryb wolnej stopy i sam płacisz za wszczęcie postępowania o nadanie stopnia doktora. W przypadku doktoratu z wolnej stopy nie ma limitu czasu, a wniosek można złożyć w dowolnym momencie życia. Wcześniej składa się wniosek o wyznaczenie promotora. Ale jak to wygląda w rzeczywistości? Czy promotorzy godzą się na taką współpracę? Gdzie najłatwiej się dostać? A może nie tylko najłatwiej, bo żeby potem papier miał jakąś wartość i żeby promotor faktycznie miał aktualną wiedzę? Chociaż nie wiem, czy na to liczyć na polskich uczelniach.

 

Tematyka to być może uczenie maszynowe, obliczenia kwantowe, ale szukając pomysłu może znajdę jakiś problem ludzkości do rozwiązania.

 

https://www.gov.pl/web/nauka/ksztalcenie-doktorantow

https://www.gov.pl/web/nauka/konstytucja-dla-nauki-2

 

Jak się przygotować? Zanim zacznę, to chyba wezmę literaturę z dobrych studiów i przerobię we własnym zakresie. Potem warto spróbować pisać własne publikacje i będzie karta przetargowa, aby się dostać na lepszą uczelnię. A czy warto iść na jakieś podyplomowe (niekoniecznie w PL, może być za granicą lub online) lub zrobić kursy (jakie mają uznanie?), aby nadrobić zaległości i poszerzyć wiedzę z wybranych zagadnień (np. algorytmy uczenia, szyfrowania, fizyka kwantowa, bo to się będzie rozwijać)?

Opublikowano (edytowane)

Fizyka kwantowa to się akurat od dość dawna nie rozwija. Jest tylko produkcja prac, a nie wnoszących cokolwiek odkryć.

 

Doktorat bez afiliacji to w praktyce droga sprawa i wszyscy będą chcieli od Ciebie kasę. Pracę opublikować bez afiliacji w czymś sensownie recenzowanym to jest naprawdę mocna przygoda. Najpierw spróbuj tego. Serdecznie polecam.

 

No chyba że celujesz w coś w stylu Acta Universitas Pcimus Foliae.

 

I nie wiem jak w przypadku informatyki czy innej ekonomii, ale w przypadku dziedzin bardziej eksperymentalnych czy obserwacyjnych jak fizyka, astro czy biotech, koszty całkowite z pewnością przekroczą 100k zł. W przypadku informatyki może być taniej, ale też w odpowiednim momencie pewnie ktoś się zgłosi...

 

Zacznij od próby opublikowania się. Z ciekawością poczytam historię.

Edytowane przez adashi
Opublikowano (edytowane)

Dzisiaj mgr inż. w zasadzie nic już nie znaczy. Wyższe szkoły gotowania na gazie pozwalają zrobić pięć tytułów zdalnie w ciągu roku, bo się zapłaci. Bulenie za kolejny stopień nie doda mu prestiżu. Tytuł doktora nauk jest dla osób, które wiedzą, czego chcą, mają na siebie pomysł i konsekwentnie oraz skutecznie realizują swój plan. Do tego wypadałoby się daną dziedziną interesować, żeby w takim stopniu ją zgłębiać, a nie przeczytać kilka książek. Zacznij myśleć od takich pytań, jak "po co?" i "dlaczego?", a nie samo "co?". Wówczas czytanie książek wyniknie z naturalnej potrzeby, a nie będzie sztuką dla sztuki. Tak samo publikacje powinny powstać z pasji w ramach prowadzonych badań, a nie dla samej idei ich pisania. Przy okazji nie będzie też przeplatania trzech niepowiązanych ze sobą tematów. To tak jak bym teraz wypalił z pytaniem, czy kupić kurs IT. czy z języka obcego za kilka koła i czy ma to sens, bo online są łatwo dostępne. Na moje oko minęło już z pół dekady, jak pytasz o takie rzeczy randomowych ludzi na forach komputerowych. Dość czasu, żeby stać się ogarniętym człowiekiem w jakiejś dyscyplinie. Trzeba po prostu się wziąć do roboty. Samo się nie zrobi. IMHO dzisiaj o wiele lepiej po prostu się na czymś jest znać i umieć to robić w praktyce, niż walczyć o kolejne tytuły. No chyba że kogoś faktycznie kręci kariera naukowa w jakimś temacie. Tyle że gdyby tak było, to nie byłoby tego tematu.

Edytowane przez Karister
Opublikowano (edytowane)

 

6 godzin temu, adashi napisał(a):

Fizyka kwantowa to się akurat od dość dawna nie rozwija. Jest tylko produkcja prac, a nie wnoszących cokolwiek odkryć.

Ale prace nad komputerami kwantowymi trwają i cały czas jest co badać. Zacząłem się interesować tematem.

 

6 godzin temu, adashi napisał(a):

Doktorat bez afiliacji to w praktyce droga sprawa i wszyscy będą chcieli od Ciebie kasę. Pracę opublikować bez afiliacji w czymś sensownie recenzowanym to jest naprawdę mocna przygoda. Najpierw spróbuj tego. Serdecznie polecam.

No wiem, że będzie ciężko, dlatego ten temat, czy ktoś robił doktorat w tym trybie lub zna kogoś, kto robił.

 

6 godzin temu, adashi napisał(a):

No chyba że celujesz w coś w stylu Acta Universitas Pcimus Foliae.

Jak się nie uda na normalnych uczelniach, to mogę spróbować na jakiejś prywatnej, gdzie bardziej na luzie do tego podchodzą.

 

6 godzin temu, adashi napisał(a):

Zacznij od próby opublikowania się. Z ciekawością poczytam historię.

Najpierw mam w planach przejść jeszcze raz materiał ze studiów, pokończyć projekty, chociaż ostatnio oglądałem film, gdzie pewien doktorant radzi, aby najpierw znaleźć temat, a potem uczyć się tego, co potrzebne, podobnie jak na etacie realizujemy projekty. Do obliczeń kwantowych trzeba umieć macierze.

 

6 godzin temu, Karister napisał(a):

Tytuł doktora nauk jest dla osób, które wiedzą, czego chcą, mają na siebie pomysł i konsekwentnie oraz skutecznie realizują swój plan.

Miałem iść od razu na III stopień, ale studia nie wystartowały ze względu na małą liczbę chętnych. Potem nie wracałem do tematu. Wszystko kręciło się wokół etatu i sportu. Jednak ciągnie mnie do nauki i chcę dokończyć temat. U mnie w robocie ludzie narzekają "jesteśmy tylko CRUD-ziarzami". Ja chcę się z tego wyrwać, ale na razie nie rzucać etatu, dlatego tryb z wolnej stopy dla mnie będzie najlepszy. A jak nie, to mogę iść do szkoły doktorskiej, ale bez prowadzenia zajęć ze studentami i tu też się zastanawiam, na ile to jest obligatoryjne. W ogóle to można skończyć jako asystent do roboty papierkowej, stracić mnóstwo czasu i przed tym przestrzegają. Dlatego lepiej z wolnej stopy.

Edytowane przez WebCM

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
    • @Dikson Spotkałem się z takim czymś na początku zeszłego roku na OLX, kilka takich kont zgłosiłem i je zablokowali. Widać, że jest to walka z wiatrakami, najwidoczniej dalej udaje im się oszukiwać ludzi. 
    • Gdzie w końcu kupiłeś?  Ja akurat złotego wolę i nawet w przezroczyste etui wsadzę bo mi się bardziej podoba . 
    • Długo czytałem ten temat bez konta, ale w końcu nadszedł czas na kupno OLEDa. Do tej pory własciwie byłem nastawiony na Asusa PG27UCWM, ale ostatnio też zacząłem się jednak zastanawiać nad QD, a dokładniej Dell AW3426DW. Nastawienie na WOLEDa (czy jak to się tam teraz zwie bez white pixela) było głównie z obawy przed rysami przy czyszczeniu, ale niby w tej najnowszej generacji mocno poprawili wytrzymałość ekranu. Okno mam typowo za samym monitorem, więc z tym nie powinno być problemu, bo wprost na niego nic nie świeci + w razie czego mam rolety. Sam monitor będzie na ramieniu, więc minusy i plusy podstawy tych modeli mnie nie interesują. Mogę prosić o podpowiedzi czy warto iść w QD czy jednak poczekać np. na testy tego Asusa jak już się pojawi? Ew. może popatrzeć na jakieś inne modele QD oprócz tego Della, bo jednak do tej pory siedziałem na IPS 16:9, więc będzie to spory przeskok, ale z drugiej strony wolałbym chyba od razu przejść na 4K. Monitor będzie do grania, przeglądania internetu i okazjonalnego oglądania filmów (chociaż od tego głównie mam LG C4). Z takich dodatkowych rzeczy, to też nie mam zamiaru jakoś bardzo dostosowywać się pod monitor, jak np. ukrywanie paska windows. Mam świadomość, że szybciej się przez to może wypalić. Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...