Do tej pory byłem przekonany, że bardziej opłaca się stopniowo wchodzić w rynek. Przez ostatnie kilka lat dokupowałem jednostki funduszy akcyjnych aktywnie zarządzanych za stałą kwotę co miesiąc.
Okazuje się, że matematycznie wygrywa wejście całością jak najszybciej, ponieważ przez 3/4 czasu rynek rośnie (przeczytałem o tym parę artykułów na necie).
Druga modyfikacja, to kupowanie ETF'ów zamiast funduszy aktywnie zarządzanych ze względu na niższe koszty. Z aktywnie zarządzanych zostawiam sobie tylko te fundusze, które dają więcej, niż indeksy.
Ostatecznie stanęło na:
55% ETF/ETC akcje, surowce, złoto
45% ETF obligacji krótkoterminowych: jeśli będzie duża korekta, bessa na giełdzie, to środki z ETF obligacji przerzucę na dokupienie ETF akcji.
Rekomendowane odpowiedzi