Skocz do zawartości

LeBomB

Użytkownik
  • Postów

    2 156
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez LeBomB

  1. Nie mówię że jest idealnie, za to odnoszę wrażenie, że chcesz tymi artykułami udowadniać, że jest tragicznie. Nie jest ani tak, ani tak. W skali ogólnokrajowej jest po prostu średnio i powinno być lepiej. Tylko że to zupełnie inne zagadnienie. 50% ludzi w Polsce zarabia poniżej 6882,80 zł brutto bo tyle wynosi mediana zarobków. Wg danych GUS około 3,1 miliona osób zarabia najniższą krajową, czyli 4666 zł brutto. Wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela, to najniższe, to 5153 zł brutto, więc nie zarabia najniższej krajowej, choć tak, zgadzam się że dalej mało. Zgadzam się też z tym, że nauczyciel w świetle wszystkich przepisów wprowadzanych w ostatnich niemalże 20 latach stracił swój autorytet, co też jest moim zdaniem złe. Braki kadrowe wśród nauczycieli zawodowych też są konsekwencją reform i pewnych trendów z ostatnich kilkudziesięciu lat, bo "idź do liceum i na studia, bo papier ważny", "idź co najmniej do technikum, bo zawodówka to dla tych, co mają najgorsze stopnie" itd. Teraz nagle się okazuje że po zawodówce czy technikum osiągasz więcej przed 30 r.ż. niż po liceum i studiach i jako osoba z wiedzą techniczną masz szansę na znacznie lepsze zarobki i pracę, a dokształcić się można później, w trakcie by np. móc awansować, więc tacy ludzie nie garną się do nauczania, bo i po co, sama kasa ich nie zachęci. Jak pisałem, całokształt zawodu nauczyciela i szkolnictwa to temat rzeka i ma wiele bolączek, ale nauczyciele ogólnie nauczyli się narzekania tak samo jak górnicy i kilka innych grup zawodowych, bo wtedy mają większe prawdopodobieństwo że wywalczą więcej. Tylko teraz zobacz, ok, dajmy pensję podstawową 10 tys. zł brutto, ale zabieramy część przywilejów i ustalamy np. 30 godzin pracy tygodniowo. Będzie zaraz narzekanie że wchodzą w 2 próg podatkowy, że za dużo pracy, że jak to bez przywilejów itd. ZAWSZE coś będzie nie tak. Tylko że to dalej inne zagadnienie niż to o czym mowa. Fragment który przytoczyłem pochodzi z karty nauczyciela. Ale tak, Ty masz swoją opinię, ja mam swoją. Ty uważasz że moja jest bzdurą, ja uważam że nie. To chyba jest wystarczające Bez przesady.
  2. Ok, jasna sprawa, tylko z drugiej strony uważam, że nauczyciel dopełniając wszelkich formalności wynikających z obecnych przepisów może stwierdzić że zrobił wszystko czego od niego wymagano na obecny stan prawny. Wtedy jak się coś stanie to pozostaje przerzucanie się odpowiedzialnością w sądzie, a to już wiadomo jak wygląda. Będzie papier przeciwko słowu.
  3. Wiem czym jest średnia w przypadku nauczycieli i znam takich co zarabiają blisko tej średniej. Zgadzam się z tym, że przy obecnym stanie prawnym i odpowiedzialności to i tak mało, ale z drugiej strony pamiętajmy o ilości godzin za które to jest liczone, o tym, że czasy też się zmieniły i nauczyciele pewne rzeczy już też wykonują inaczej niż kiedyś. Że wielu pracuje w różnych placówkach i im się to jednak opłaca. No i tak jak mówiłem, do tego są różne przywileje. O świadczeniu kompensacyjnym słyszałeś? W której pracy ci oferują możliwość odejścia na coś w rodzaju wcześniejszej emerytury, jeżeli masz 30 lat stażu, w tym 20 w zawodzie na co najmniej 1/2 etatu? Masz trzynastkę wynoszącą 8,5% rocznych dochodów. Jak uczysz na wsi to masz dodatek wiejski 10%. Jak rozpoczynasz pracę masz świadczenie na start 1000 zł. W olbrzymiej ilości zawodów zlikwidowano dodatek za pracę w warunkach szkodliwych czy szczególnych. Tu dalej jest. Wiem że część z wymienionych dodatków składa się na średnią pensję, ale w ilu zawodach w ogóle takich rzeczy nie ma, a ludzie też nie zarabiają kokosów. @Henryk Nowak to że w Poznaniu nie znasz takich nauczycieli nie sprawia, że nie ma takich nigdzie. Jak pisałem, znam takich co zarabiają blisko średniej i czy to dowód na to, że wszyscy tak zarabiają? Też nie. Natomiast sytuacja zarobków nie jest aż tak dramatyczna jak próbuje się ją przedstawiać. Jak tak jest, to gdzie są fale odejść? @ibizpl Prawo w tej kwestii jest jasne https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/przeciwdzialanie-zagrozeniom-przestepczoscia-na-tle-seksualnym-18316848/art-21 Muszą sprawdzić w rejestrze i otrzymać papier s KRK. Wrzucają to do akt i od tego momentu są kryci, bo spełnili wymogi prawne. Reszta co się wydarzy i obowiązki o których piszesz nie są na tyle jednoznaczne, żeby nie można się było przerzucać odpowiedzialnością i jej zbyć z siebie. Natomiast proponowany kierunek zmian idzie w stronę poniesienia odpowiedzialności za zbyt małe działania w tym kierunku i tylko tak jak pisałem, powinny być określone odpowiednie narzędzia do tego, bo z tym się zgodzę, że w ustawie ich zabrakło.
  4. Moim zdaniem w obecnym systemie zwalnia, bo daje glejt, że oświadczenie w sądzie daje wg rozporządzenia na tyle mocną podkładkę, że jest wystarczające by spełnić wszelkie formalności.
  5. Nie. To co wkleiłem to są średnie zarobki, a to co Ty podałeś to jest wynagrodzenie minimalne, gwarantowane przez rozporządzanie. Dokładnie o to chodzi, że zaświadczenie w tym momencie to glejt, który spycha odpowiedzialność i jakiekolwiek inne sprawdzenie. Dlatego wprowadzając taką poprawkę szkoły i nauczyciele powinni dostać inne narzędzia by taką osobę móc sprawdzić, czy lepiej poznać. Chcesz być jako rodzic opiekunem na wycieczkach, na początku roku zgłaszasz się, sprawdzają cię na różne sposoby i przechodzisz podstawowy kurs. W całym tym przygotowaniu może też w jakimś stopniu uczestniczyć psycholog, policja itp. Wtedy przy tak różnych opiniach byłaby większa prewencja, że ktoś taki nadaje się do takiej funkcji. Jeżeli obecne rozwiązanie jest jeszcze dziurawe, to tak, tu się zgadzam, natomiast samo założenie, że papierek nie może być głównym "zabezpieczeniem" interesów i sprawy, to tu jestem za zmianami.
  6. Kompletnie nie rozumiesz o co chodzi... Owszem, szkoła odpowiada za bezpieczeństwo dziecka. Jednym z takich zabezpieczeń szkoły jest właśnie taki papierek. Obecnie wystarczy że szkoła taki papierek od takiego delikwenta pozyskała i jest kryta. Po zmianie tych przepisów posiadanie takiego papierka już ich nie kryje. Obecnie może dyrektor wyjść i powiedzieć, że dopełnili wszelkich formalności jakie wymagają przepisy, zapewnili wszystko co trzeba, nie wiedzą co się stało, że się stało. Po takie aktualizacji w taki sposób już się nie da wymigać, bo papierek pisany na kolanie byłby niewystarczający. Tylko tak jak pisałem wcześniej, należałoby dać szkole prawo do szerszej weryfikacji takich osób.
  7. No serio, czytaj co piszę... napisałem przecież już dwa razy, że szkoła powinna mieć dalej prawo wymagać takiego dokumentu.
  8. No i sprawdza ktoś czy to nie stary komunista, który będzie indoktrynował dzieci propagandą z PRLu, albo stosował metody wychowawcze jakie na nim stosowano? Nie, bo ma papier...
  9. @Henryk Nowak https://www.prawo.pl/oswiata/podwyzki-dla-nauczycieli-i-budzet-na-oswiate-w-2025-r,524269.html Ja wiem, że nauczyciel nie jest obecnie łatwym zawodem, ale nie jest tak, że nikt im nie wychodzi na przeciw z różnymi rozwiązaniami. W której pracy możesz wziąć roczny urlop płatny na podreperowanie zdrowia nawet przy wypaleniu zawodowym? Czy na przykład spawacz taki dostanie? Czy dostanie dodatek za pracę w warunkach szczególnych czy uciążliwych? Temat rzeka, od ilości godzin po przywileje, gdzie jedne owszem są słuszne, ale są też takie, bez których mogliby funkcjonować.
  10. Oczywiście że się zmienia i na to nawet zwracała uwagę rzecznik praw dziecka, ze chce się przerzucić większą odpowiedzialność na placówkę i nauczycieli. Proste pytanie. Jakbyś miał oddać swoje dziecko komuś pod opiekę na 2-3 dni, to wolałbyś, żeby opiekunów wybierał papier z sądu, czy ktoś kto zna Ciebie, Twoje dziecko i potencjalnych kandydatów? Bo obecnie można to załatwić pierwszą opcją i mieć wywalone.
  11. No i właśnie o to chodzi, że to minimum spełnia wymogi ustawy i po robocie, a jak coś się wydarzy, to od strony formalnej wszystko się zgadzało. Może jaśniej: (tu też @ibizpl w odpowiedzi do "jedno nie wyklucza drugiego") Obecnie taki papier załatwia sprawę. Wychowawca może wziąć takiego rodzica tylko na tej zasadzie "bo ma papier". Jakby się coś działo, formalnie wszystkie wymogi zostały spełnione i wszyscy mogą się wymigać, bo "był papier". Oskarżony i osądzony będzie co najwyżej sprawca, będzie kontrola z kuratorium, będą pogadanki i szkolenia, dalej wystarczy tylko "papier", by spełnić wymagania formalne. Wiem, że to nie wyklucza innych działań jakie można podjąć, ale większość i tak chce spełnić jedynie formalne minimum, bo takie zrzuca już właśnie odpowiedzialność. Szkoła formalnie spełniła wymagania. Natomiast w przypadku proponowanych zmian zmusza się ludzi do myślenia i odpowiedzialności (dlatego chyba taki opór). Jak szkoła chce to dalej może wymagać takiego zaświadczenia, ale musi również podjąć inne działania by być pewnym że taka osoba nie jest "czysta tylko na papierze", bo bierze pełną odpowiedzialność. Przecież za takie rzeczy bierze się najczęściej wychowawca, który jednak w jakimś stopniu rodziców poznał, szczególnie jeśli chodzi o podstawówki.
  12. Ale zrzuca odpowiedzialność. To jest zasadnicza różnica. Beznadziejna analogia... Jak chcesz porównywać, to tak jakbyś na TIRach wymagał jedynie prawka dowolnej kategorii uznając, że ktoś umie jeździć i nie wymagał badań psychotechnicznych. Ma papier, więc może jeździć. Co do informacji o oświadczeniu, to właśnie dlatego poprzednio napisałem że: Bo to jest główna luka w przepisach, którą szybko dałoby się załatać i mam nadzieję, że to zrobią. Pozostałe argumenty, które sprowadzają się i tak do zasłonięcia się papierkiem w każdej wątpliwej sytuacji są moim zdaniem po prostu złe i prawo za nimi stojące wymaga zmian. Obecnie jak masz taki papierek, to szkoła może w wielu przypadkach "umyć ręce", bo oni zrobili to czego prawo wymaga. A. Wszystko jasne. Nie zgadzam się w jakiejś opinii, to znaczy że fanatyk peło... masakra...
  13. @Henryk Nowak ale właśnie cały czas pozostaje kwestia czy został za coś skazany. Wszystko sprowadza się do tego, że dajesz taki papier i z głowy, podkładka jest, nikt się nie może czepić, nawet jak ktoś wie, że taka osoba nie powinna jechać. Widziałem już takie dyskusje, wiele kończyło się właśnie "ale jest papier". Według mnie właśnie przekazanie większej odpowiedzialności na placówkę, a nie "na papier" jest minimalizowaniem ryzyka, bo dopiero gdy ktoś konkretnie za coś odpowiada, to ludzie zmieniają podejście.
  14. To dowiedz się jeszcze, że takie akrobacje na niższych pułapach organizuje się wyłącznie równolegle do publiczności. Zatem nie, nie byłoby kuli ognia zmierzającej w ich kierunku. Byłem na tych pokazach wielokrotnie. Strefa widzów jest równoległa do pasa startowego i to w odległości większej niż zalecana. Prócz akcji z wodą pitną jaka miała miejsce 2 lata temu, to pozostałe elementy organizacyjne jak na tak dużą imprezę były bardzo dobre. Co do rajdu, no to sorry, sam pisałeś, że tam się lepiej da zabezpieczyć niż pokazy lotnicze, po czym sam dajesz cytat, że jednak nie, bo zawsze ktoś może coś spierniczyć organizacyjnie... no bo kto pozwolił tym ludziom tam przebywać? Kto nie dopilnował tej strefy?
  15. @209458 no dokładnie. Dlatego była propozycja, by nauczyciele i szkoły były odpowiedzialne za to, kogo biorą jako dodatkowych opiekunów na wycieczki. Tak to teraz wystarczyło pokazać papiery i git, w zasadzie jeszcze można się było wykłócić o uczestnictwo jak się miało papiery, a to i tak nie gwarantowało tego, że taka osoba nie jest po prostu jeszcze złapana za taki czyn. Kto wtedy by poniósł odpowiedzialność? NIKT, bo przecież był papier. @ibizpl a co jak szkoła weźmie rodzica, który ma papier, że nie jest przestępcą seksualnym, nie jest pedofilem, ale po prostu się do tego nie nadaje z innych względów? Np. bywa agresywny, ma wybuchy złości, agresji itd.? Nic, bo przecież ma papier, który okazuje się nic nie warty. Natomiast w przypadku zrzucenia odpowiedzialności na szkołę, dyrekcję i pedagogów, będą musieli zadbać o to, żeby brać na takie wycieczki ludzi zaufanych, co do których są odpowiednio pewni na tyle, na ile taką osobę znają. Tylko powinno im się dać wtedy również możliwość dodatkowo wymagania takiego papierka, ale nie powinien on być ostatecznie rozstrzygający w sprawie.
  16. No oczywiście że nie, ale procedura może zostać uproszczona zachowując swoją skuteczność. Edit: @adashi Nie no serio, jakbym gadał z ludźmi, którzy nie rozumieją co czytają. Czy ja napisałem że należy znieść te procedury? Nie. Napisałem tylko że przez weto nie ma uproszczeń, które zachowałyby skuteczność procedury.
  17. Np. pozostaje zapis, w którym rodzic jadący na wycieczkę szkolną jako opiekun musi spełnić te same formalności co osoba ubiegająca się o pracę z dziećmi. Nie ma żadnych uproszczeń proceduralnych.
  18. Poczytaj sobie przepisy i wytyczne dotyczące organizowania pokazów Tam masz i minimalne odległości https://ulc.gov.pl/_download/bezpieczenstow_lotow/materialy-doradcze/PORADNIK_-_jak_zorganizowac_i_przeprowadzic_pokazy_lotnicze__002.pdf https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/prawo-lotnicze-16975592/art-123 Masz informacje jak powinna wyglądać organizacja, przeloty, wszystko jest ustalone. Jakiekolwiek wydarzenia to najczęściej awaria maszyny lub błąd ludzki. Twierdzisz, że w wyścigach nie giną kierowcy? Auta nie wpadają w oglądających? https://rzeszow.tvp.pl/86902923/wypadek-w-krosnie-samochod-wjechal-w-tlum-ludzi https://www.tvp.info/88031800/francja-tragedia-podczas-rajdu-samochodowego-fourme-auto-wjechalo-w-kibicow-w-miejscowosci-les-ribires-trzech-mezczyzn-zginelo No ale tak, zakazać wszystkiego zatem. Nie, po prostu trzeba najpierw poczekać na to co było przyczyną, a potem podjąć działania by zmniejszyć ryzyko ponownego wystąpienia takiej sytuacji. Ryzyka w 100% nigdzie nigdy nie wyeliminujesz, nawet jak zastosujesz najlepsze dostępne zabezpieczenia.
  19. @krukkpl @galakty tak pokazy widzą chyba ludzie, którzy nigdy na pokazach nie byli, albo oglądali je za ogrodzeniem. Do całego pokazu masz komentarz wraz z wyjaśnieniami. To jest prezentacja możliwości maszyny i umiejętności pilota. Nie chodzi o to żeby sobie polatać, tylko właśnie pokazać konkretne cechy maszyny i umiejętności pilotów. Dlatego też powstają całe zespoły akrobacyjne. Co to ma na celu? Zapoznanie ludzi z potencjałem w pewnych zakresach, zachęcenie młodych do zainteresowania się, może ktoś po takich pokazach zachce zostać pilotem, może kogoś zainteresują w ogóle militaria, wojsko itd. Całe takie imprezy służą zarówno krzewieniu patriotyzmu w młodych ludziach, jak i starszym uświadomieniu, że wojsko to już nie stare MIGi, Stary, Jelcze i rozpadający się sprzęt. Jak ktoś chce tylko popatrzeć to niech jeździ na defiladę w Warszawie w Święto Wojska Polskiego. Jak ktoś chce bliżej poznać zasoby i możliwości to od tego są pokazy i pikniki, imprezy lotnicze i militarne. Na AirShow w Radomiu zawsze można było z bliska zobaczyć wiele sprzętów, jak ktoś był ciekawy to można było porozmawiać z żołnierzami, pilotami, ludźmi będącymi blisko tego wszystkiego. Można się było dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, pytać o wszystko, choć wiadomo że nie wszystko mogą powiedzieć.
  20. Zwróć uwagę, że cała figura tak jest wykonana, na tym polegała jej trudność i zwiększenie przeciążeń. Ponadto jeden z pilotów mówił, że większy płomień tuż przed uderzeniem mógł świadczyć o próbie wyciągnięcia maszyny, gdy już wiedział że jest bardzo źle (edit: o ile pilot był przytomny). Tam już działają odpowiednie służby, prokuratura od wypadków lotniczych jest w drodze, czarna skrzynka będzie odczytana, to będzie wszystko wiadomo. Póki co wiele wskazuje po prostu na błąd lub jakąś awarię samolotu. Pozostaje czekać na oficjalne informacje.
  21. Po prostu prawdopodobnie zabrakło ciągu, bo przeciągnął figurę. Tak samo jak zrobił w 2009 białoruski pilot na su27 też na Airshow w Radomiu https://youtu.be/WLO8ODqxOiA?t=139 Edit2: Szanując prośbę żony i rodziny pilota usuwam wideo.
  22. @Krystian03 nic takiego nie będzie miało miejsca. Butelka nie jest przypisana do sklepu.
  23. @kubikolos To że coś słyszysz, nie oznacza, że jest to uciążliwe lub bardziej uciążliwe od czegoś, co również wydaje z siebie dźwięki/hałas. Nie, 300 metrów bronił nie będę, bo przy wysokości niektórych elektrowni wiatrowych jest to za blisko z wielu innych względów, np. jeżeli podłoże zostanie niewłaściwie przygotowane zwiększa się prawdopodobieństwo przenoszenia drgań. Zmniejszenie do 300 metrów to również potencjalne zagrożenia z wielu innych względów, których przy większych odległościach obecnie się nie rozpatruje, bo nie ma potrzeby. Na przykład należałoby wtedy podjąć dyskusję na temat bezpiecznej minimalnej odległości również ze względu na awarie i uszkodzenia skutkujące utratą elementów elektrowni oraz np. czy może wystąpić długotrwałe narażenie na PEM w takiej odległości od zabudowań. Wtedy też zmienia się sam problem hałasu, bo zmniejszając odległość do 300 metrów hałas będzie w większości przekraczał normy nocne. Ale różnica jest teraz taka, że w tym przypadku coś wiem od strony praktycznej. Może nie wszystko, bo wszystkiego wiedzieć się nie da, ale moja wiedza i praktyka ten temat obejmuje. Co do danych odnośnie działek, to oczywiście czego innego mogłem się spodziewać w przypadku ich braku, jak ponownego wyśmiania mnie bez powodu. Tu natomiast jest dość obszerny artykuł, https://instrat.pl/500-vs-700/ w którym ludzie policzyli jak to wygląda i masz nawet na końcu podane, że to w zasadzie optymistyczne wyliczenia, bo Tu jego rozwinięcie w świetle propozycji z 2024 roku https://instrat.pl/ustawa-wiatrakowa-2024/ Zatem jak widzisz, zmiennych jest bardzo dużo i w praktyce każdy % dodatkowego terenu może się liczyć. Dochodzi przygotowane wcześniej zagospodarowanie terenu o którym pisałem i o którym masz też w linkach.
  24. Nie, hałas do 40dB nie jest na większości terenów zauważalny, bo taka sowa potrafi wydawać głośniejsze dźwięki słyszane z podobnej odległości. Robiłem kiedyś takie pomiary niedaleko lasu w nocy. Na zewnątrz domu 30dB przekraczało jak ciężarówka przejechała obwodnicą 2 kilometry dalej. Las oddalony o około 500 metrów podchodził momentami pod 35-40 dB jak się jakieś zwierzęta odzywały. Wiele godzin tam siedziałem zanim złapałem poziomy dźwięków, które miałem złapać, a nie tło, a nie było takich fajnych mierników jak teraz, gdzie wciskasz sobie pauzę, cofasz pomiar o sekundę czy dwie i po zdarzeniu dźwiękowym mierzysz dalej. Była pauza, ale jak się za późno ją włączyło i tak trzeba było mierzyć od nowa. Taki hałas będzie przeszkadzał komuś, kto jest przyzwyczajony do "ciszy". Jak ktoś mieszka niedaleko drogi, czy w odległości nawet kilkuset metrów od zakładów produkcyjnych to nie odczuje żadnej różnicy. Pierwszy wyskoczyłeś z teorią dotyczącą działek, zatem skoro sam wymagasz danych, to wypada żebyś przedstawił np. o jakie działki pod inwestycje OZE się rozchodzi i kto je posiada.
  25. Ok, to jakie masz dane na temat posiadania działek na terenach, na których mogłyby powstawać elektrownie wiatrowe, gdyby nie obecny limit odległości?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...