Skocz do zawartości

Vulc

Użytkownik
  • Postów

    2 112
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Vulc

  1. Czasem mam problem odróżnić trolling od pisania na poważnie. 😆 Nikt by Sekiro nie kupił z taką płytką, uproszczoną mechaniką walki. Nie tego oczekuje target tej gry. Ty nie jesteś targetem tej gry. Bardzo dobrze, że nie ma opcji zwrotu, może się następnym razem zastanowisz dwa razy przed zakupem.
  2. Odpaliłem Disneyowego Paradise i... zobaczymy. Po dwóch odcinkach jest nawet nawet.
  3. Uczciwa rada - nigdy, przenigdy nie zakładaj, że to co Ubi sprzedaje w Asasynach, jest historycznie wiarygodne. Część jest, część to zwykłe bajeczki , o czym sami twórcy nie raz wspominali na przestrzeni wielu lat. Żeby daleko nie szukać, dość świeże słowa od autorów: Speaking to GamesRadar+, Assassin's Creed Shadows cinematic director David Nibbelin says that "one of the great things about working on a project like Assassin's Creed is we don't have to tell the traditional Japanese story. It's not a feudal Japanese movie where everything has to be very grounded, because the way Assassin's Creed looks at history is very unique." For Nibbelin, that means that "we're not trying to show Japan from a very clinical or an overriding stereotypical view. It's not a documentary. We really wanted you to live this history." There are "little modern elements" to the game, Nibbelin says, because Ubisoft "gets to play with the formula." Mniemam, że potrafisz wyłapać co dyrektor tej gry miał na myśli, próbując tłumaczyć dlaczego Japonia nie jest Japonią tylko jej artystyczną wizją. Już na długo przed premierą było sporo kontrowersji dotyczących rytuałów, strojów i zachowań.
  4. No cóż, jak widać, tutaj niektórym do śmiechu nie jest, i właśnie ten brak dystansu jest w tym wszystkim najzabawniejszy. Zabawniejszy nawet od filmików z AI. Jestem fanem serii Halo, która jeszcze na Labie była - łagodnie mówiąc - w głębokiej pogardzie, bo różowe heheheh laserki. Gdyby człowiek miał się tak przejmować tym co ludzie piszą, wyrwałby sobie wszystkie włosy z głowy po 10 minutach na forum. A zapewniam Was, drodzy forumowicze, tutaj jest spokojnie. Bardzo spokojnie. Zaglądam na przykład regularnie do wątku o tej grze na Forum PS Extreme. Co tam się dzieje, tego nie da się opisać słowami.
  5. Uważaj sobie panie moderator z tymi filmikami, bo zaraz ktoś wylewu dostanie. Tak, widoczki są pierwsza klasa, zapuściłem jakiś gameplay na YT i nawet pamiętając o kompresji, gra wygląda elegancko. Przesłuchałem też trochę dialogów, ale świeżo po ukończeniu KCD2 to jak robienie sobie krzywdy. Będąc jednak uczciwym, nawet pierwsze części się pod tym względem szczególnie się nie wyróżniały. Słabo czytałeś, ja nadal nie wiesz o co chodzi. A raczej czytałeś tylko to co było wygodne.
  6. Jak nie ma sensu, wysyłka i opłata serwisowa (kupujący żadnej prowizji nie płaci), najczęściej wychodzą znacznie mniej niż prowizja na Allegro Lokalnie, jeśli nie sprzedajemy jakiejś drobnicy. Przez lata siedziałem tu i tu, obecnie już tylko OLX, bo schodzi od ręki, na Allegro marnuję czas na wystawianie. Do tego na OLX masz element humorystyczny w postaci ziomów, co chcą za pół ceny lub będą odbierać prywatnie, ale wtedy trzeba ze 300 stówy opuścić, bo ich Paserati pali 15l na 100.
  7. Yep, w Ubi od lat nikt nie panuje nad procesem produkcyjnym kolejnych gier. W przypadku S&B cyfry są tak absurdalnie wysokie, że ciężko w ogóle w to uwierzyć. Potrzeba kolejnego przykładu? Beyond Good & Evil 2 zapowiedziano 17 lat temu. W zeszłym roku Ubi się zapierało, że gra nadal powstaje. Francuska firma pod względem organizacji pracy to zwyczajny koszmar. Tylko to, że jest tak absurdalnie opasła, jeszcze utrzymuje ich na powierzchni.
  8. Vulc

    Rower jest wielce OK

    No i za tysiaka jest maszyna, można zwiedzać i robić łydę. Elegancko.
  9. Fakt, 30 klatek w RDR2 boli. Gra na to nie zasługuje. Ja tradycyjnie poczekam co tam Sony wysmaży. Mam obawy, że od strony Microsoftu już nic sensownego nie zobaczymy.
  10. Mechanika walki na lądzie była typowa dla starych Asasynów, czyli meh. Za to na otwartych wodach działa się czasem magia, trzeba przyznać.
  11. Bo wrzutki mają być pozytywne, wtedy jest okej. Jak nie będą - hejt, wypaleni gracze, wyjdź na dwór.
  12. Nie lubię gościa. Nie oglądam jego materiałów. Tym niemniej dobrze, że filmik tutaj wylądował, można się ponownie pośmiać z bólu tyłka wiecznie tych samych osób, bo "Asasyna obrażajo!!!". 🤭
  13. Jak to nie mają pomysłu? Mają, klepanie Asasynów na okrętkę. To, że jest ciulowy, to już inna sprawa.
  14. Różnica jest taka, że to postać poboczna, a nie jeden z głównych bohaterów, którym się promuje grę. I to miałem na myśli. Ostatecznie gra na jego obecności nic nie zyskuje, wręcz traci na wiarygodności. Nadal jednak to całkiem nie ta skala.
  15. Wspominałem o tym wcześniej w temacie, ale specjalnie dla Ciebie - oba są niepotrzebne. O ile postać czarnoskórego medyka ma i tak więcej sensu niż Nigguraja w Shadows, niewiele wnosi to do fabuły. Żeby nie powiedzieć nic. Natomiast romans homo, z punktu widzenia backgroundu postaci, jest zwyczajnie absurdalny. Niestety jego przebiegu Ci nie zrelacjonuję, choć widocznie jesteś zainteresowany. Wybrałem cycki Katarzyny.
  16. Gra ukończona. Według licznika na sejwie wyszło niecałe 80h czystej gry. Wszystkie zadania poboczne zrobione, przynajmniej te które udało się znaleźć. Rozpoczynając od oprawy, jest na czym zawiesić oko. Zarówno pierwsza jak i druga mapa oferują przepiękne, sielskie widoki. Lasy i strumyki, wsie i wielkie warownie, karczmy na głównych traktach i ciągnące się po horyzont pola uprawne. Świat tętni życiem, wypełniony jest ludźmi zajmującymi się codziennym obowiązkami, nie widać tutaj statyczności czy lenistwa. Ilość pracy włożona w jego odwzorowanie, jest widoczna na każdym kroku. Strona czysto techniczna również nie zawodzi. Można mówić tutaj o czołówce najlepiej wyglądających gier na rynku, nawet jeśli zdarzają się graficzne niedoróbki i uproszczenia. Gra na sprzęcie z sygnatury chodzi znakomicie i pomijając drobne problemy w Kuttenbergu, jest generalnie bardzo płynna. Stronie dźwiękowej też niewiele można zarzucić. Chrzęst zbroi i broni poczas walki, dźwięki miasta i terenów wiejskich, voice acting, zwyczajnie dobra robota. Stan techniczny na premierę jest niewątpliwie pewnym zaskoczeniem. Spodziewając się bolączek typowych dla open worldów, przez całość przejechałem ledwie z kilkoma mniejszymi bugami (błędne znaczniki zadań, brak graczy w kości i brak dostępu do wykupionych na stałe pokoi w karczmach po patchu 1.2). Nie natrafiłem na żadne bugi uniemożliwiające wykonanie zadania, raz tylko NPC się zablokował w drzwiach, zmuszając do wczytania gry. Nawet pamiętając o tym, że nie brakuje osób które miały mniej szczęścia, twórcy z pewnością przyłożyli się do tematu. Mechanika walki została nieco przemodelowana, ale to ostatecznie nadal ten sam system. Walka potrafi być satysfakcjonująca, jest odpowiednio rozbudowana i przemyślana. Zwody, uniki, mistrzowskie kontry i bloki, możliwości jest sporo. Gra niestety, w celu dotarcia do większej grupy odbiorców, nie oferuje już takiego wyzwania jak poprzednia odsłona. Tutaj trzeba poczekać na hardcore mode, który skróci przede wszystkim timingi, bo obecne okienka na akcje są zbyt długie. Każda z broni wymaga nieco innego podejścia, pozwalając znaleźć coś co będzie nam odpowiadać. Za skuteczność w walce odpowiadają też mniej i bardziej przydatne perki, które odblokowujemy regularnie używając danego oręża. Można więc tworzyć pozorne buildy, choć nie jest w skali znanej z innych tytułów. Jak mało gdzie czuć ochronę oferowaną przez ciężki pancerz, zwłaszcza jak po raz pierwszy uda się nam go skompletować w całości. Na szczęście obciążenie ekwipunku zostało zmniejszone, a raczej zwiększony udźwig, dzięki czemu nie walczymy przez cały czas z przeciążeniem. Fanom załatwiania spraw po cichu, gra oferuje w miarę poprawnie zrealizowany i przemyślany system skradania. Kolor i rodzaj naszego ubioru wpływa na widoczność i słyszalność, do tego ma znaczenie również zapach postaci. Przeciwników można oszałamiać, zabijać, nie dzieje się to za pomocą jednego kliknięcia, skuteczność uzależniona jest od statystyk. AI może nie błyszczy, ale czasem potrafi zaskoczyć. Zbyt często działa jednak z opóźnieniem. Wątek główny stoi na bardzo dobrym poziomie. Jak wszędzie, są zadania gorsze, są i takie które zapadają w pamięć. Nie bawiąc się w spoilery, dostajemy klasyczną walkę o władzę i wpływy, pełną zdrad i spisków. Nie brakuje mocnych, moralnych wyborów, które wpływają na zakończenie, choć niekoniecznie są one z gatunku tych najcięższych. Za to wyraźnie kształtują charakter głównego bohatera, który może podążyć zarówno ścieżką bezmyślnej zemsty, jak i uzyskać szersze spojrzenie na bezsensowność wojny, motywacje swoich wrogów i sojuszników. Pod tym względem nie jest to czarno-biała produkcja. Poziom całości wzmacniają świetne dialogi i charyzmatyczne postaci, gdzie praktycznie każda z nich ma swój określony charakter. Rozmowom towarzyszy system reputacji, wykorzystujący nasze cechy takie jak oczytanie, dostojność czy sprawność w rzemiośle, co pozwala rozwiązywać sporne kwestie na różne sposoby, osiągając różne rezultaty. Tutaj mam wrażenie zabrakło balansu, bo od pewnego momentu mamy tak wysokie statystyki, że w zasadzie prawie każdej kategorii jesteśmy mocniejsi niż wymaga tego gra. Mimo wszystko zdarzają się wyjątki. Zadania poboczne to kolejna, mocna strona. Jest trochę prostych fetch questów, ale większość z nich oferuje konkretny, fabularny background i zależnie od metody, różne rodzaje zakończeń. Tutaj gra pokazuje sporą elastyczność, pozwalając często odbić w bok i zrobić coś na własną rękę. Jeśli ostatecznie realizuje się cel misji, zadanie jak najbardziej będzie uznane za zaliczone. Można stosować rozwiązania siłowe, perswazję, zastraszanie, zakradać się w nocy jak złodziej, oszukiwać lub kłamać. Zdecydowanie postawiono tutaj na na jakość, a nie ilość, co odbiega od standardów tego gatunku. Alchemia względem pierwszej części została poprawiona, stając się bardziej intuicyjną. Gra nie wymusza w żaden sposób parania się nią, kilkukrotnie zaledwie wymaga się jej w głównym wątku. Nowością jest kowalstwo, dobrze zrealizowane i warte obadania, zwłaszcza że dostarcza najlepszych broni w grze. Sam rozwój bohatera również nieco usprawniono, pozbywając się nieprzydatnych perków z poprzedniej odsłony, choć ostatecznie szału tutaj nie ma. Pomijając zdolności czysto bojowe, sporo innych ma raczej średnie zastosowanie w rozgrywce. To czego w KCD2 na pewno zabrakło, to rozmach. Silnik dobrze radzi sobie z dużą ilością NPC w największym mieście, ale twórcy mimo tego nie zdecydowali się na jakieś większe bitwy. Nie wiem co stało tutaj na przeszkodzie, aby pokazać horror potyczek w błocie pełnym krwi, ciał, martwych koni, wśród jęku konających żołnierzy. Końcówka gry została zrealizowana bardzo sprawnie, nie mogę powiedzieć że byłem rozczarowany. Czuć jednak pewien niedosyt, bo był potencjał na coś w naprawdę dużej skali. W ramach podsumowania mogę uczciwie napisać, że jeśli kogoś nie odrzucają setting i pewne mechaniki, jest do pozycja niemal obowiązkowa. Będąca przykładem jak powinno robić się gry z otwartym światem - wypełniając je sensownym contentem, a nie zwiększając rozmiar mapy w nieskończoność, chwaląc się później rozmiarami gry. Z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, ale na tle ostatnich lat to tytuł, który wyróżnia się jakością i dopracowaniem.
  17. Vulc

    Atomfall

    Ani nie "grał". 🤭 Za tydzień ma być w GP, to się sprawdzi.
  18. Sprawa rozbija się o środki wydane na produkcję/marketing vs zysk, to jest główny wyznacznik sukcesu. Tak samo jak liczy się to w przypadku filmów chociażby. Nawet jak gra się zwróci, nadal może nie być tutaj zysku, a na to patrzą udziałowcy. Te 2 miliony wydają się realne, ale mówią tyle co nic. Gra jest dostępna też w abonamencie, który kosztuje znacznie mniej niż retail copy, do tego są kody Intela. Jak będą się mieli czym chwalić, to się pochwalą, mówiąc o konkretnych cyfrach. Pisałem w jednym z poprzednich postów, że moim zdaniem sprzeda się lepiej niż Veilguard, bo kontrowersje nie są tego kalibru, a pomijając wartość samej gry, tutaj przynajmniej jest mniejsze ryzyko, że wieloletni fani powiedzą pass. BioWare ich zlało, serwując produkcję, która kolejną odsłoną serii była głównie z nazwy. Shadows, z tej perspektywy, to nadal "safe ground".
  19. @userKAMIL Baw się, szerokości. I pozwól, że sam zadecyduję co jest marnowaniem czasu, a co nie jest. Każdy ocenia to z perspektywy własnych interesów. Jeśli Ubi flopnie na tej grze, być może kolejna odsłona zaoferuje coś lepszego. Nie ma w tym chyba nic specjalnie dziwnego.
  20. @userKAMILTo po co piszesz takim osobom, że muszą zagrać, jeśli to nic nie zmieni? Po coś się tak dziecinnie ekscytujesz odmienną opinią? A ludzie piszą, bo takie są założenia forum. To, że jest Ci wybitnie nie w smak co piszą, bo chciałeś się tutaj wyłącznie klepać po pleckach, to tylko Twój problem. Rozwiązanie znasz.
  21. To po co w takim razie sugerować komuś, aby zagrał, jeśli wie co dokładnie tam zobaczy? To jest tutaj taka klasyczna obrona - musisz zagrać. Mając w pamięci Valhallę czy Odyssey, to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo progres jest znikomy. W tym wątku nie raz wspominały o tym nawet osoby, którym się gra podoba, że to w sumie to samo, ale im odpowiada. I z tym nie mam żadnego problemu. Pisze się o tym w recenzjach, ale one wiadomo, kłamią. Na innych forach, gdzie grę ma więcej niż 5 osób na krzyż, padają takie same opinie. Nużąca mechanika walki, genetyczne dialogi i fetch questy, tragiczne AI. Przeciętna fabuła, całkiem niepotrzebna postać Yasuke, która nie rezonuje zbyt dobrze z postacią Naoe. Sorry, ale zrobiłem research. Zawsze robię. Jakie mam więc podstawy aby sądzić, że tym razem jest inaczej i wypada zagrać? Uczciwe mi powiedz, jakie? Pisze się też o świetnej oprawie, pomijając już kwestię optymalizacji. O dobrych animacjach i rozbudowanym skradaniu, co niestety mocno afektowane jest przez AI. To też widzę, ale dokonując oceny wartości poszczególnych elementów (każdy, co oczywiste, we własnym zakresie), wynik jest nadal taki sam. Paradoksalnie, im więcej osób tej gry nie kupi, tym lepiej dla serii. Ja chętnie dołożę swoją cegiełkę, ale do szans na coś lepszego. Nie wydaje mi się, żeby to były szczególnie wysokie wymagania.
  22. Ja pracuję, trenuję, inwestuję w inne hobby, sporo czasu przebywam poza domem, a i tak rok na 60-70 godzin grania, to IMO skrajny przypadek. No, ale nie mam bynajmniej zamiaru kruszyć o to kopii.
  23. @Dirian Tyko widzisz, sytuacja z tą serią jest dość specyficzna, o czym nie raz pisano. Zachęcanie do zagrania jest tutaj średnio sensowne, bo mało kto chce wywalić kasę w błoto. Większość ludzi dokładnie wie czego się spodziewać, wszak Ubi od obrzydliwe długiego czasu wciska ten sam zestaw, z małymi modyfikacjami. Naprawdę uważasz, że jak ktoś się odbił od Odyssey, od Valhalli (mimo uczciwych prób), nagle się odnajdzie w Shadows, bo twórcy pomachali flagą z napisem "feudalna Japonia"? Antyczna Grecja czy podoboje Wikingów, to też są atrakcyjne settingi. Co ma się zmienić? Co może zmienić wywalnie nawet mniejszej sumy na abonament? Mało kto ma ochotę wspierać ten gejmingowy marazm, a są wśród nich również fani (albo ex fani). Po prostu nie chcą serii widzieć w takiej kondycji, co jest z całkiem niewiadomego powodu dla niektórych niezrozumiałe. I tak, będą o tym pisać, bo taka jest idea forum. Jest miejsce na screeny "o boże patrzcie na ten HDR, gały mi płoną", jest miejce na całą resztę. Proporcje wynikają z odbioru na jaki Ubi sobie uczciwie zapracowało. Nie tylko przez dodawanie egzotycznych wojowników do świata, do którego pasują jak pięść do nosa.
  24. Ale co zostało w pamięci, to zostało. 😎 Ja bym w takim położeniu grał chyba tylko w CoD'a - 5h kampanii i z głowy. Odin dla odmiany wszystko skipuje, może też jest nauczycielem? 🧐 Trzeba się nad tym głęboko zastanowić.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...