-
Postów
2 223 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Vulc
-
Moje kontakty z Nioh są takie słodko-gorzkie. W jedynkę się mocno wciągnąłem, dwójka już mnie nieco odrzuciła. No, ale miałem też długą przerwę od tej serii, więc zobaczymy.
-
Yep. Wydźwięk tego co napisałem jest jak najbardziej pozytywny. Setting na wiele więcej zresztą nie pozwala.
-
Tak, mamy jeden, ale bardzo subtelny. Idealnie wpleciony w setting i okoliczności. Gra jest praktycznie pozbawiona "elementów postępowych", co tym bardziej zaskakuje, bo to francuskie studio. Jak widać da się i być może w jakiejś tam części miało to wpływ na sukces tej gry. Ludzie zmęczeni topornością metod stosowanych przez wielu producentów, docenili to, że skupiono się na historii, świecie i postaciach, bez sprzedawania żadnych ideologii, bo "taki mamy klimat". Przy okazji oferując przyzwoitą oprawę i zjadliwy system walki, który choć nie jest z pewnością idealny, nie brakuje mu efektowności i generalnie został przyjęty pozytywnie. Zabawne jak proste to się wydaje, a jak wiele firm sobie z tym kompletne nie radzi.
-
Gra jest bardzo dobrze zbalansowana, ale tylko do pewnego momentu. Jak go przekroczysz, nagle okazuje się, że jesteś totalnie overpowered i wszystko prócz Simona jest na strzała, może za wyjątkiem ostatnich bossów z Towera. Synergia pikto wchodzi za mocno, świat nie stawia już żadnego oporu. Przypomina to zabawę w Excelu, gdzie sobie wprowadzasz dane, później tylko "execute" i tyle. Zabrakło tutaj właśnie urozmaicenia, bo o ile na początku fajnie obsługuje się nowe techniki, później pojawia się monotonia. Aczkolwiek gra nadal oferuje sporo fajnych mechanik, po prostu nie potrafi do nich zachęcić gameplay'owo. Ja nie mam nic przeciwko temu systemowi, twórcy wyraźnie chcieli spróbować czegoś innego i IMO wyszło całkiem nieźle. A że nie idealnie? Nie da się ukryć. Główny wątek jest świetnie zbalansowany pod tym względem (na normalu), nie musisz być mistrzem kontr, w zasadzie wystarczą uniki od czasu do czasu. Kontry gradientowe czy podskok już w ogóle mają ogromne okienka. Nie zagra. To okrutny populista - jedzie po grze jak wszyscy jadą, chwali jak wszyscy chwalą. Głębszej refleksji bym tam nie szukał.
-
- 1 354 odpowiedzi
-
- 2
-
-
4K 60 FPS i RT na zwykłym PS5? To muszę swojemu egzemplarzowi powiedzieć, żeby już rozpoczął modlitwę, bo w dniu premiery będzie musiał czynić cuda.
- 1 354 odpowiedzi
-
- 5
-
-
Wręcz przeciwnie. Marka jest od dłuższego czasu na topie, więc wszystko z Elden Ring w tytule będzie się sprzedawać, jak widać. Nawet produkcja tak trochę na pół gwizdka.
-
Granie bez prądu, czyli planszówki, bitewniaki, karcianki.
Vulc odpowiedział(a) na Vulc temat w Zainteresowania
@Lypton Radlands mam na liście "do kupienia", ale jest na niej generalnie sporo gier. A widzę z dostępnością też średnio. @michaelius33 Dune jest świetne, sam mam podstawkę + dodatek Potęga IX. Komputerowe edycje rzeczywiście ułatwiają zabawę, ale to jednak nie ten klimat. Co do zasad, grając regularnie nie jest problemem zapieranie ich, nawet w tych cięższych tytułach. U mnie jak na razie chyba Wojna o Pierścień Druga Edycja najbardziej mnie psychicznie zmęczyła. -
Śmieszna sytuacja z tym HL3, cały czas pojawiają się jakieś wycieki, że gra już prawie gotowa i niedługo wyjdzie. I tak od dziesiątków lat. 😆 No, ale nik nie traci nadziei, nie? Ostatnio ogrywałem dwójkę po raz który? Siódmy, ósmy? I tak się żyje.
-
Granie bez prądu, czyli planszówki, bitewniaki, karcianki.
Vulc odpowiedział(a) na Vulc temat w Zainteresowania
Widzę jedziesz tematycznie, u mnie raczej klasyki, czyli głównie pozycje z top50 BGG. Aczkolwiek nad Cyberpunkiem się zastanawiam. -
Bolt V2 jest teraz za niecałe 900 zł na Amazonie, jakby ktoś chciał. Sam myślałem nad zmianą, ale przywykłem do ekosystemu Garmina. Maj faktycznie problematyczny, u mnie padało na tyle regularnie, że kilka dni musiałem spędzić ponownie na trenażerze. Oby w czerwcu było lepiej.
-
To jest właśnie ta rzecz, które mnie odrzuca. Jak ktoś ma ekipę, pewnie można fajnie się bawić. Inaczej mamy totalną loterię, gdzie nawet voice chat w niczym nie pomoże. Wręcz jeszcze bardziej zniechęci, jak człowiek usłyszy kto jest po drugiej stronie. A to nie jest raczej gra, która wybacza błędy. No, ale hej, jednego zaufanego zioma można znaleźć, nie? To zróbmy wymóg trzech graczy, żeby jeszcze bardziej ludzi wku... Nie wiem kto stał za tą decyzją, ale to musi być jakiś tęgi mózg. Chyba, że ja czegoś nie dźwigam i ktoś mi wytłumaczy dlaczego można grać tylko solo lub w trzech graczy.
-
Pasja pasją, jest też sporo sentymentów i klasycznego "kiedyś to było". Nie brakuje gier, które się nawet po tylu latach bronią, są też takie, do których powrót okazuje się bolesny i bynajmniej nie z powodu kwestii czysto technicznych. Patrzę na listę tytułów w które chciałbym zagrać i ona generalnie cały czas rośnie. Można faktycznie zauważyć pewne wyhamowanie na gruncie innowacji, ale wynika to raczej z przesycenia rynku, bo każdy teraz chce kawałek tortu.
-
Z części recenzji wynika, że to produkcja polepiona tak na szybko, na fali niesłabnącej popularności ER i później dodatku do niego. Czyli, jak mógłby ktoś powiedzieć bez owijania w bawełnę, skok na kasę. Mnie nie przekonuje przede wszystkim nacisk na coopa, oraz ogólnie przeciętna jakość o jakiej się wspomina. Nioby jest feel serii, jest większa dynamika, ale średnio mnie to przekonuje. Co do kwestii technicznych, Japończycy zawsze 10 lat do tyłu ze wszystkim. From jest znane z tego, że ich produkcje pod tym względem praktycznie zawsze cierpiały.
-
Gry to dziś maszynka do robienia grubej kasy? Stare, znałem. To oczywiście prawda, ale kiedyś robiono je w ramach zaliczeń na studiach, charytatywnie? To zawsze był biznes, zmieniła się tylko jego skala. Gdyby kiedyś ludzie kupowali na potęgę kolejne kotlety od dużych wydawców, mielibyśmy mniej więcej to samo. Utalentowanych twórców z tą legendarną "wizją i sercem" nie brakuje również dziś. Gry nie kończą się na garści hejtowanych powszechnie kasztanów od rynkowych molochów, co może tworzyć obraz branży, która tylko tyle ma do zaproponowania.
-
No tutaj źródłem sukcesu jest przede wszystkim Tony Gilroy, dobry scenarzysta. Można odnieść też wrażenie, że Disney się za dużo nie wtrącał, bo gdyby się wtrącał, byłoby to wyraźnie widoczne. Więc da się to zrobić, przy odpowiednim podejściu i zatrudnieniu właściwych osób i aktorów. Szkoda tylko, że to u Disneya rzadkość.
-
O tym, że to nie jest gra AAA, wspominano nie raz. Natomiast nic to tutaj nie przeszkadza, bo i tak skupiono się na tym co ważne. A to, czego nie ma, bo budżet na to nie pozwalał, da się przeżyć.
-
Andor to przede wszystkim świetny przykład tego, że uniwersum potrafi się odnaleźć w nieco mroczniejszych klimatach. Od biedy można powiedzieć "dorosłych", bo z wielu produkcji z logiem SW, bije spora infantylność. Nawet jeśli równocześnie ma to swój urok. Swego czasu zaliczyłem dość dużo książek z EU, większość z nich to poziom między średnim a słabym. Są oczywiście wyjątki. Trylogia Bane'a jest dobra, akurat Karpyshyn pisać potrafi. Trylogia Thrawna też była zjadliwa, podobnie jak Tarkin. O Shatterpoint słyszałem, ale przeczytać nie miałem okazji. Utmark 2021. Jeden z tych dziwacznych, skandynawskich seriali. Absurdalne sytuacje, czarny humor i prowincjonalna atmosfera. Potrafi wciągnąć.
-
W przypadku Koła Czasu, dziwne że w ogóle powstały 3 sezony. Serial przeciętny, średnio zgodny z oryginałem, który swoją drogą - choć to już tylko moja opinia - jest mocno przereklamowaną serią książkową. W bólach wymęczyłem 3 tomy i powiedziałem sobie dość.
-
Andor? Jestem po drugim sezonie. Bez żadnych wątpliwości jest to najlepsza produkcja Star Wars w historii. Nie żeby było to szczególnie trudne do osiągnięcia, patrząc na średni poziom tytułów z tego uniwersum, ale sam serial broni się nawet na tle innych, z nim niezwiązanych. Świetnie zagrany, o idealnej dynamice - spokojny tam gdzie tego wymaga budowanie historii, z akcją w kluczowych dla niej momentach. Luthen, Dedra, Mon Mothma, Partagaz, Kleya, taki zestaw idealnie obsadzonych i odegranych postaci, zasługuje na uznanie. A przecież pozostała ekipa też specjalnie nie odbiega.
-
Mina "Regisa" mówi wszystko. Ten serial stał się karykaturą, a przecież od początku jego poziom był, łagodnie mówiąc, dyskusyjny. Nie wiem po co to ciągnąć, widocznie cyferki jeszcze się zgadzają.
-
Robi to, chciałem zobaczyć jak działa to fabryczne mocowanie. Mam na szczęście drugi zestaw - adapter i mocowanie do szyn siodełka, tak jak w szosie. Na dniach zainstaluję.
-
Piszcie piszcie jak to wygląda,to chyba pierwsze Soulsy, których nie wziąłem na premierę. Choć się jeszcze odrobinę waham, bo niedługo urlop, będzie czas.
-
Ostatni nabytek, rowerowe trio (szosa,MTB,gravel) skompletowane. Merida Silex 400. Znów czarny egzemplarz, ale wyboru za dużego nie było. Kilka zmian względem stocka - założony dłuższy mostek, sztyca wymieniona na karbonową. Toseek z Ali, jestem pozytywnie zaskoczony jakością. Dobrze wykończony kawałek węgla. Kupiłem głównie z ciekawości i z powodu zbyt krótkiej sztycy fabrycznej (350 mm vs 400 mm nowa). Sam rower w porządku, choć Merida ma dość dziwną rozmiarówkę. To jest L, a stack i reach większe niż w moim Canyonie XL. Jadą jeszcze karbonowe koła gravelowe również z Ali i na razie tyle.
-
To jest bardzo dobry wynik jak na pierwszą produkcję od nieznanego studia, wydaną day 1 w GP, bez praktycznie żadnej większej kampanii marketingowej. Nie wiem ile, w tym kontekście, oczekiwałeś. To, że sobie ludzie krzyczą GOTY, nic tutaj nie zmienia. I tak, studio ma znaczenie, sam tytuł ma znaczenie, bo sporo osób będzie wiedzieć czego się mniej więcej spodziewać. Nawet jak to nie jest sequel. Tutaj nawet tytuł wydaje się tak egzotyczny, że ludzie nie wiedzieli czy się tego tykać.
