-
Postów
650 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Necronom
-
Adaptive difficulty, od dawna znane.
-
Silent Hill f 25 września, a trochę wcześniej ten nowy MGS. Blisko siebie wszystko.
-
Dobra gra, ale okrutnie przereklamowana. Nie doznałem oświecenia grając Przeszedłem raz i wystarczy.
-
Grafika nowa, ale wnętrze sprzed 20 lat. No kijowo to wygląda.
-
Odin ściemnia. Przeszedłem jedynkę, a dwójkę olałem ciepłym i nie mam zamiaru w to grać.
-
Dobrze by było jakby oryginalna jedynka została przeportowana na PC. W ogóle cała klasyczna seria powinna trafić na GOGa.
-
Taka jest właśnie cudowna cecha immersive sim za co je lubię. System Shocki, Deus Ex, czy właśnie Prey.
-
No ja się tu odnosiłem do konkretnego przypadku akurat, Dead Space. Tam przerwy nie są aż takie długie. Te maszyny do zapisów są w miarę blisko. No i w horrorze wpływać może to trochę na klimat. W innych grach brak szybkiego zapisu może być uciążliwy. DS i tak pod tym względem był łaskawy. Alien Resurrection na PSX miał taki sam system zapisów, ale tam maszynki były dalej rozstawione i na każdej można było zrobić jeden zapis. Do tego gra znacznie trudniejsza.
-
W lateksie? No cóż, co kto lubi
- 464 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Założenia horrorów. Masz czuć niepewność. Stosowanie quick save pozbawia tego praktycznie. Gorzej jak gra się wysypie Pamiętam jak przechodziłem DS2 na tym najwyższym poziomie. Były dostępne tylko trzy zapisy na całą grę. Pierwszy save po 4 godzinach
-
"Przeszedłem Mario w lewą stronę"
-
Zależy jeszcze jaki. Jeżeli jest na zasadzie metroidvani jak np. w System Shockach to ok. Ale z kolei jeden z najgorszych backtrackingów ma np. Silent Hill 4. Dosłownie przechodzi się w połowie gry drugi raz te same lokacje bez żadnych zmian.
-
Nie wiem do jakiej kategorii mechanik to zaliczyć, ale respawny posterunków co chwilę i konieczność zdobywania tabletek na malarię za questy wydmuszki w Far Cry 2. Jakie to było durne i irytujące. Z tych m.in. powodów nigdy tej gry nie przeszedłem.
-
No widzisz, a mnie szybko nudzi pew pew i suspense jest potrzebny. Całe szczęście, że pomimo prawie 40 na karku skuteczne budowanie klimatu jeszcze na mnie działa. Dla przykładu SH opierają się głównie na tym i nie są to absolutnie gry dla młodzieży. Mówimy w końcu o serii, która zaliczana jest jednak do survival horroru a nie strzelanki, chociaż kilka części to wypaczyło.
-
Fajnie, że będą elementy nastawione na klimat a nie ciągłe strzelanie. Dom Beneviento w Village to była jedna z najlepszych lokacji w grze. Nie za długa aby znudzić, a w sam raz na trochę horroru.
-
To to jest soulslike(meh)? Bodajże na jakimś portalu pisali o połączeniu Splinter Cella z FEAR.
-
Ale walki z Chyba największa wada.
-
Już dawno nie odpalałem SH2, ale z tego co pamiętam to największy stutter był w budynkach właśnie. Na mieście gra działała ładnie, a dopiero w zamkniętych lokacjach zaczęła przycinać. Apartamenty to był pierwszy taki moment. Chyba, że coś tam się zmieniło.
-
Po jedynce mogą od razu robić trójkę, bo to jedna historia. A tak by zrobili jedynkę, później przerwa w historii, bo dwójka nie ma związku i dopiero po długiej przerwie 3. A tak zrobili najpierw SH2 i teraz mogą robić historię kultu bez przerw. Dopiero SH3 był spoiwem trzech części.
-
Mi też zainteresowanie trochę spadło. Jakoś nie mogę się przekonać do połączenia SH z typowo japońskim klimatem. Całkiem różne światy. Ograć ogram jak trafi gdzieś taniej. Na remake SH zdecydowanie bardziej czekam.
-
Ciekawe z czego to wynika.
-
Jak najbardziej prawidłowa kolejność. Dwójka jest pewnym eksperymentem i poza ogólnym lore nie ma większego związku fabularnego z resztą serii, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby wydać ją jako pierwszą. No i jest jednak najbardziej rozpoznawalną(chociaż wg mnie niesłusznie). Reszta odsłon ma już konkretny ciąg wydarzeń po sobie i powiązań, przez co chronologia musi być zachowana. Bez sensu to by było jakby zapowiedzieli remake 3.
-
Przyszli maruderzy 😜 Ci od TLoU 2 wyciągnęli wnioski. Może tu będzie podobnie. Ta wiem, naiwne życzenie.
-
Tak ta część jest najbardziej pokręcona, przejścia pomiędzy rzeczywistościami, stopniowe tracenie zmysłów przez bohatera. Świat jak z Hellraisera. Zakrwawione ściany, zardzewiałe kraty zamiast podłogi, porozwieszane haki i ciała na nich. Otherworld jest bardziej "bolesny", ale jest to konkretnie uzasadnione fabularnie.
-
Czy ja wiem. Wiadomo technikalia wszystko nowe, ale gra nie ma takiej głębi jak dwójka. Fabuła jest raczej prostsza. W SH2 były przede wszystkim obawy, że sknocą coś w historii i już by nic wtedy nie pomogło. Tam wydaje mi się, że ciśnienie było większe. Ale trzymam kciuki, bo jedynkę lubię znacznie bardziej.
