-
Postów
881 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Necronom
-
Musiałem to sprawdzić bo coś mi tu nie pasowało w tej wypowiedzi a dokładnie też już pewne fakty z oryginału mi uleciały. I się mylisz. Wesker doskonale wiedział o zarażeniu Krausera. Wynika to m.in. z raportu Ady. Do tego do bardzo późna nic nie wskazywało na to, żeby Krauser miał zdradzieckie plany. Scena na wyspie na bardzo krótko przed walką z Leonem wspomina, że Krauser nie ufa Adzie tak samo jak Wesker. Podczas już końcowej walki też nie są jasne plany Krausera. Wspomina, że zrobił to dla Umbrelli i że prawie się wygadał. Wesker planował reaktywować Umbrellę. Krauser był mu raczej wierny. Samego plagasa zaś pobrał z tkanki, więc nie było konieczne jego zabicie.
-
System Shock 2 wyszedł 6 lat przed RE4 i bez żadnego zgrzytu mogę go dzisiaj ograć z przyjemnością bez żadnych modyfikacji Ale ok bo to już offtop.
-
No właśnie na tamte czasy. Jednak trochę lat już minęło i dzisiaj się już w to średnio przyjemnie gra, parę rzeczy się jednak zestarzało. Wyszedł remake z uwspółcześnionym sterowaniem. I nie dam rady już powrócić do oryginału. Idę o zakład, że opanowałem to lepiej od Ciebie Ale nie zmienia to faktu, że to początkowo była droga przez mękę
-
To, że QTE jest całkowicie losowe. Masz dwie kombinacje albo i nawet trzy, od których zależy czy oberwiesz czy nie. Była to pierwsza przeszkoda, przez którą omal nie porzuciłem tej gry(początkowa ucieczka przed głazem). Każda walka z bossem tak wygląda. Nie masz w tym momencie kontroli nad postacią. Samo uniknięcie powoduje chwilowe unieruchomienie postaci, po czym możesz oberwać. W RE5 to już przeszło nawet do podstawowych starć. Parrowanie w remake'u jest intuicyjne. Wskazuje to kontrolka w prawym roku. Co do tych wymienionych problemów w mechanice. Możliwe że tak jest, nie przeczę, ale w praktyce nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Tego podczas gry nawet nie zauważyłem. Ani jednego z tych "problemów" nie odczułem a ukończyłem na Pro. Jedyna rzecz, która mi rzeczywiście przeszkadzała, to samoczynne zeskakiwanie postaci z wysokości.
-
Następny zadowolony klient 🙂 @musichunter1x Nic nie pominąłem. Nie musisz mi oczywistości, które są w grze tłumaczyć. W RE nie jestem od dziś. Fabuła jest prosta i banalna, żeby nie powiedzieć naiwna. Większość postaci po tej części nie żadnego znaczenia później. Mówimy to u grze, gdzie główny antagonista porywa córkę prezydenta w celu zainfekowania jej pasożytem a następnie odesłanie. Przy tym oczywiście musi zgarnąć okup. Dodawanie tutaj jakichś głębi jej nie zmienia. To nie ta seria. Pomijając to, że samego Weskera nawet w podstawce nie ma.
-
Remake SH2 tak się w wielu miejscach różni, że znajomość oryginału nie przeszkadza. No wiadomo z wyjątkiem fabuły.
-
Z fanowskiego "obowiązku" pewnie pójdę, ale nie wygląda to dobrze.
-
To teraz dostaje osobną historię. W podstawce jest połowa. No właśnie bo remake'u podstawce ta walka jest taka sobie. W oryginale robił większe wrażenie. Ciekawe porównanie detali.
-
Jedynego bossa, którego zepsuli dla mnie to Verdugo. Niestety nowa wersja jest znacznie gorsza. Wizualnie przesadzony, słaby i muzyka meh. Ale przynajmniej nadali im teraz pełniejszą historię.
-
Kluczysz niesamowicie, że niektóre kwestie zahaczają już dla mnie o absurdy. Ale ok, każdy ma swoje zadanie. Dla mnie w remake wszystko się pod względem rozgrywki spina. Zastąpienie durnych qte parowaniem lepiej pasuje. Motywy skradankowe działają jak trzeba, chcesz częściowo się podkradać można, tym samym zaoszczędzić sporo zasobów jak pokonasz w ten sposób subbossa. Chcesz robić od razu zadymę również nic nie stoi na przeszkodzie. Wyeliminowanie qte przede wszystkim wpływa na lepszą kontrolę postaci, bez tej całej losowości. Mówisz, że remake niespójny. A to przecież oryginał ma tu takiego babola, że szkoda gadać. Jak to, że w oryginale Krauser działa na zlecenie Weskera. Wesker pozyskał plagasa z ciała Krausera, a przecież mógł za życia jak był zarażony Dla mnie eot, bo to rzeczywiście bezcelowe. Zaczyna się jakieś wymyślanie na siłę. Nikt tu nikogo nie przekona.
-
No właśnie w tym rzecz. Że trudność nie wynikała z samej gry, co niedorobionego sterowania i losowości w QTE. Poza tym gra w oryginale miała bardzo proste mechaniki do wyuczenia po godzinie - dwóch. Trudny był np. RE3 remake na inferno, gdzie jesteś na hita prawie od każdego przeciwnika. Ale nie wynika z niedopracowanego sterowania.
-
@AndrzejTrg W przypadku RE4 jest właśnie odwrotnie. To oryginał jest prosty. Remake ma mechaniki bardziej rozbudowane. Trudność oryginału wynika trochę z tank control. To na PC było szczególnie dotkliwe, bo port był po macoszemu zrobiony. Uproszczeniu w remake'u za to uległy QTE i to akurat uważam za dużą zaletę.
-
Nie oglądam, bo nie mam ochoty oglądać narzekania fanatyków, bo jest inaczej niż oryginale i być może mają problem z ogarnięciem nowych mechanik. Zapytałem poprzednio czy te rzekome błędy gry są uzasadnione jakoś techniczne to całkowicie temat zmieniłeś. To i tak nie zmieni mojego podejścia, bo ja tę grę przeszedłem wiele razy i oryginał wypada drętwo. Nie mam zamiaru już do niego wracać. Zresztą popatrz, że nie jestem osamotniony nawet tylko w tym temacie. I tak zdobycie próbki jest tu najważniejsze, bo to były podwaliny pod praktycznie całego RE5 i zakończenie wątku Weskera. Ale uff ok. Będę miał chwilę to obejrzę te filmiki.
-
Jest, na pierwszej stronie są linki. Ale mimo wszystko fanowskie i nie sprawdzałem jego jakości.
-
To też pewien problem, bo niepotrzebnie usunęli komendę "wait". W oryginale można ją było zostawić gdzie się chce na danej mapie, czy to w szafie, kuble na śmieci albo dzięki właśnie "wait" mogła po prostu stać z dala od nas i po oczyszczeniu lokacji się ją wołało. Ale z drugiej strony mogła zginąć nawet z naszej ręki, o co w ferworze walki wcale nie było trudno. W remake'u tego nie ma i przez to cały czas się plącze pod nogami. Ale dzięki temu, że po oberwaniu stawała się niejako niewidoczna już dla przeciwników bardzo często to wykorzystywałem zostawiając ją.
-
W tym sensie, że jednak nie przepadam za misjami eskortowymi. Zdarzało się, że jej AI głupiało, potrafiła się zatrzymać albo kręcić w kółko. Zaleta chociaż taka, że w remake'u Ashley jest w pewnym stopniu nieśmiertelna i trochę samodzielna. Bo ta z OG to już dramat. Problem z fabułą RE4 jest taki, że nie ma ona prawie żadnego wpływu na ogólne lore. Ważne jest tylko to, że Wesker zdobywa Plagasa. Cała reszta to jednorazowy incydent.
-
Przecież niezła polewka była jeszcze na Labie jak to wyszło. Śmiechu na kilka stron. I jakimś dziwnym cudem na drugi dzień jakoś fix wyszedł.
-
No właśnie nie tylko bo nawet nie spojrzałeś. Od 10 minuty masz kwestie kontroli/gamplayu. Zresztą takich filmików jest mnóstwo i można wyszukać inne. Można mieć sentyment do OG, ale pisanie, że remake uwstecznia się względem to już naciąganie i chyba klapki na oczach.
-
Porównanie original i remake. Niech każdy sobie sam oceni
-
Ciągle o tej mitycznej głębokości, a remake ma również takie mechaniki a nawet bardziej rozbudowane, a cała gra jest ogólnie przyjemniejsza w gameplayu. No nic najwyraźniej nie dojdziemy do porozumienia. Jak widać każdy to inaczej widzi.
-
Ale dla mnie to nie jest absolutnie wadą, że gra stała się nieprzewidywalna i może zaskakiwać. I wymaga zmiany podejścia. Oryginał był pod tym względem bardzo hmm statyczny. Bardzo szybko szło wyuczyć się prostych kombinacji i w 90% ten sam schemat się spisywał bo był powtarzalny jak przykładowo strzał w głowę, kopniak i dobijanie nożem. Taką metodą praktycznie całą grę szło przejść. Dla równowagi mogę podać inne filmiki jakie Remake posiada detale. I co zmieni to coś?
-
Aha czyli jak gra w oryginale miała słabe elementy to to było celowe działanie i należało docenić, ale jak w remake'u coś nie wyszło to zwalony całkowicie projekt. Tak mniej więcej przebiega twoja narracja. Sorry ja grałem w obie wersje i mam porównanie jeden do jednego. Nie muszę oglądać jakichś filmów. I nie czuję tej "magii" oryginału. Już od dawna jest dla mnie niegrywalny. Poprzez niedostosowanie sterowania pod platformę, archaiczne rozwiązania nawet w czasie premiery jak brak możliwości chodzenia i strzelania. Przecież nawet wtedy się z tego śmiano. Nierównomierność atmosfery/klimatu. Ale tak to jest z remakami. Zawsze podzielą graczy. SH2 zrobił zresztą to samo. Zaleta jest taka, że każdy jest win-win. My się w remake'u dobrze bawimy a wam oryginału nikt nie zabierze
-
Oryginalny RE4 też nie był dla mnie genialny. Z niektórymi zarzutami w remake'u się mogę zgodzić, jak niekiedy dziwna realizacja cutscenek, czy nie do końca pasujący mi redesign bossów m.in. Verdugo czy postać Saddlera, który teraz wygląda jakby się z jakiegoś fantasy urwał. Do tego na minus V-A Krausera. Ale to jest RE4. Tutaj fabuła jest tylko tłem do rozgrywki. Po pierwszym przejściu cutscenki się skipuje. Najważniejszy był gameplay i tutaj remake jest dwie długości przed. Przede wszystkim oryginał to była gra silnie przywiązana do pada i albo go miałeś albo miałeś przeszczep na PC w postaci sterowania samą klawiaturą. Nawet remaster tego prawidłowo nie naprawił. Gameplay na dzisiejsze czasy jest już prymitywny. Tylko tutaj nostalgia niestety zasłania oczy. Remake rozwija go, dodaje parrowanie ataków, dochodzą elementy skradankowe, jest ogólnie dużo lepsza kontrola i responsywność postaci, ograniczono znacznie debilne QTE. OG miał kiepsko zaprojektowane lokacje jak zamek, który był niepraktyczny. Wyobraź sobie jak ktoś tam miałby mieszkać. Żeby się przemieszczać to melexa potrzeba. Tak w remake'u zamek dalej był duży, ale przerobili go już trochę lepiej. To samo wyspa. Ashley w obu częściach jest kulą u nogi, ale w OG jest irytującą. Do tego nie potrafiła sama z drabin schodzić, za każdym razem trzeba było niemotę ściągać. Nie to nie było zabawne, bardzo szybko stawało się irytujące i odbijało się negatywnie na rozgrywce. Granie w czysty oryginał dzisiaj to już nieco pod masochizm podchodzi. I serio miałbyś zamiar oglądać 16 godzinne nagranie dla potwierdzenia zamiast sam w to zagrać? Do czego to doszło
-
Zapytam inaczej. Czy ty to wszystko wywnioskowałeś z tego jednego filmu nie grając w grę? Czy ten gość jest jakąś techniczną osobą, która rzeczywiście w sposób programistyczny stwierdziła te wszystkie wady? Czy tylko z tego powodu, że mechaniki nowej gry się jedynie różnią względem oryginału i ich nie ogarnął. Ja nie jestem na tyle techniczny, żeby profesjonalnie to stwierdzić. Ale mam tam ponad 200h. Jeżeli projekt gry byłby faktycznie tak zwalony jak to opisujesz to odpadłbym po pierwszym przejściu albo nawet gry nie skończył i zapewne ogromna ilość innych graczy. A z ocen jest jednak inaczej. Recenzent na blogu ITH dał 10/10.
-
Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem gryzących się systemów. Ja z tym nie miałem żadnych problemów. Ogłuszanie wrogów zależne jest od parry. Masz regularne, gdzie jest tylko blokada ataku i perfect pary, gdzie oprócz ogłuszenia zadajesz dodatkowy dmg. Wytwarzanie ammo zostało po prostu przeniesione z poprzednich części; mało tego było przecież w klasycznej części RE3. Czepiać się o to to jak czepiać się o wypadające ammo z wrogów co było też w oryginale RE4. Przecież w klasycznych odsłonach nie było takich bzdur. Tak samo nie rozumiem zarzutu o tempie poruszania. Tu nie chodzi o to, że "mi się podoba" tylko, że całościowo gra się w to dobrze. Serio gdybym ciebie nie przeczytał nie miałbym pojęcia, że ktoś o takie rzeczy mógłby się czepiać.
