-
Postów
3 543 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Treść opublikowana przez JeRRyF3D
-
A jak jest kafelkarzem?
-
Trochę poszło rowem. To, crimson, awatar... zatoka puchnie.
-
Nie kompromituj się i nie ucz ojca dzieci robić. Chcesz mi powiedzieć, że po stu latach motoryzacji j jeżdzących (czarnych jak heban) fordów i merców (które mogły stać porzucone na placu i 5 lat = zmurszały im opony, a na lakierze nie uświadczyłeś niczego), nagle (!) uruchmimiła się niezwykła fizyka (chyba kwantowa!), która zaczęłą niszczyć coś, na co sto lat nie miała wpływu. Soczewkowanie i skupianie słońca = prawdopodobieństwo pożaru = nie dziwi. Nawet częste. Nawet butelka wody porzucona na siedzeniu przy odrobinie niefarta zogniskuje i podpali fotel - warto o tym pamietać. To samo lusterko zostawione przez córkę, zapalniczka rzucona przez szwagra, która może "zdetonować" zmasakrowana słońcem, flaszki z perfumami, dzisiątki kombinacji. Ale to jest SOCZEWKA i to jest FIZYKA, a nie zwykle opalanko na słońcu.
-
Bez jaj. Błagam.
-
Nie zwrociłem na to uwagi Ale w sumie, cóż to zmienia?
-
https://vm.tiktok.com/ZN8dDeBKt/
-
-
I zgoda. Za 150K. A co z furami (?) za banię! Mercami czy innymi lambo, gdzie... plastiki skrzypią, itd. Chodzi mi o trend. Gotowanie żaby. Przyzwyczajanie przez lata rynku odbiorcy do obniżania jakości i bylejakości (bez pola manewru, bo kazdy producent tak robi) - bez względu na cenę produktu.
-
No zgoda, zgoda. Ale to jest pokłosie "ewolucji" handlowej, w której produkt prestiżowy / luksusowy, miał przestać nim być i miał wejść pod każdą strzechę (jak u nas niegdyś "maluch" dla każdej rodziny). Innymi słowy, było drogo i nie dla każdego. Zaczęto ciąć jakość (aby było taniej) = aby zaczęło być stać na nie każdego. Koszt 1 lodówki, auta, później fona ścięto o 30, 60%, żeby sprzedać je (i uzależnić od posiadania!) większej liczbie usera. Produkty stały się tańsze = dostępne dla każdego = powszechnie i... = gównianej (adekwatnej) jakości przy okazji. Tyle, że wjeżdżamy w tematy bylejakości wszystkiego, a clue była bylejakość motoryzacyjna. Po prostu zmiana trendu. Kiedyś miało być = mój produkt najlepszy = najwartościowszy = najbardziej niezawodny = najdłużej działający = dlatego wybierz mnie, bo jestem lepszy od konkurencji. Dziś jest "zmowa motoryzacyjna", która realizuje plan = wszyscy róbmy paździerz (nikt się nie może wyłamać!) = nie będzie wyboru = wybór między paździerz vs inny paździerz = muszą się przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy z czasem (właśnie to mamy) = będziemy sprzedawać częściej = i jeszcze łoić na częsciach, serwisie i usługach dodatkowych. No i pierdolec unijny, ecosreko też się dokładają znacznie IMO.
-
Fakt, ale teza naciągana. Wtedy był czas "nic nie znaczącej" złotówki. Dlatego drogie było wszystko. Zresztą można dziś kupić coś droższego (?), świadomie, ale za to z gwarancją długowieczności i sprawności? No nie. Nawet lambo i najdrozsza na rynku lodówka, nie będą mieć lepszej konstrukcji, tylko wiecej bajerów, ekraników, świecidełek & gwiazdy reklamujacej, wpisanej w koszt produktu. I tak dostajesz paździerz, tyle że droższy. Znak czasów. Wtedy nie gniotsa - nie łamiotsa. Dziś gównolit, bez względu na kasę.
-
-
Tylko kogo to martwi? oprócz userów? Excel ma się zgadzać. Lepiej sprzedać jeden dysk za 1000 pln, niż 4 za 250 pln. 4x mniej zachodu, 4x mniej transportu, 4x mniej magazynu, 4x obsługi i 4x mniej zagrożenia gwarancją. W excelu bez zmian. Ba! Zmania na plus! 4x mniejszy koszt wszelki vs ten sam przychód końcowy.
-
Więc z łezką w oku wspomnimy, jak komuś urwali 1 czy 2 tytuł z bazy, w momencie jak NIC już nie bedzie fizycznie nasze, więc nasze "problemy" z 2026 czy 2029 będą "śmieszne".
-
IMO. Pójdą w górę! Popyt - podaż. Rynek - kasa. Tak długo, jak znajdzie się debil skłonny zapłacić 100 zł za jejecznicę w zakopcu, albo 40 zł za gofra w pobierowie... robiłbym jajecznicę za 150, 200, 250 i obserwował. Jak widać karty, które chwilę temu kosztowały 10 000 pln, kosztują po 20 000 więc... czym innym to jest (?), jak ten w/w absurd. Czekajmy i obserwujmy. IMO będzie jeszcze drożej. No i w moim odczuciu, mam wrażenie, że po raz pierwszy w historii gamingu dotknęliśmy czasów, gdzie żyjący z gamingu, przez przypadek odkryli żyłę złota, na tle której główna działka, stała się odpryskiem, produktem ubocznym = nie zależy nam zupełnie na tym by było, dobrze, wydajnie, korzystnie energetycznie, niezawodnie i... tanio. Czyli wszystkie elementy w IT stanowiące o konkurencji & napędzie do postępu - straciły IMO obecnie walor. W zasadzie nie musimy sprzedawać tych GPU. Jak się nie podoba - nie kupuj. Chyba, że dasz jednak te absurdalne 200 zł za jejecznicę, to dobra, od biedy ci sprzedamy.
-
Jest rok 2035. Właśnie wyszło PS7 i kosztuje 3000$, więc oglądasz je przez szybkę i nie musisz już rozpaczać, że sony skubnie ci z bazy grę, bo i tak masz na to wywalone, bo musisz zejść z rowerka.
-
To jest bardzo fajna rozkmina, pod "bo zawsze!", itd. ZAWSZE, odkąd żyję, jakieś 55 lat - żyłem w rzeczywistości, że produkt kupiony z automatu traci wartość (auto, komp, tv, fon). Stałym wyjątkiem były raczej dzieła sztuki i nieruchomości. To nie dziwiło nikogo. No i covid-pierdolec. Wiadomo. Gdy dziś widzę, co się dzieje, to... jakiś kosmos, zaginanie czasoprzestrzeni i praw fizyki. Jak w ciągu 1 sezonu, najszybciej starzejący się sektor = elektronika - może nie tylko nie stanieć (?!?) ale zdrożeć, i to niemal dwukrotnie! Zrywa skalp ta tendencja i wywraca do góry kołami przyzwayczjenia dziesięcioleci.
-
Tak. Tak jest oczywiście, jak piszesz, ale... do tego mamy "parcie" na innowacje (sensie producenci - rynek). Kiedyś wychodził nowy procek, telefon, samochód, gdy... były ku temu powody = czyt. gdy było co pokazać = gdy stare sie zestarzało = gdy nowe waliło na łeb jakością, sprawnością = był powód odnowienia linii. Dziś mamy cykle "sezonowe" (po uj?! nie wiem), gdzie co rok prorok. Ma wyjść nowy S27 ultra i uj! No ale jak wypuścić co rok to samo? No to trzeba wsadzić coś nowego! OK. Ale jak wsadzić coś nowego w dobre, co działa? Hmm... no nie wiem. To może to nowe, niech nie będzie wcale lepsze. Byle było coś nowego. Może być nawet i gorsze. I tak userzy przekonanją się, że tak jest, dopiero po zakupie (!) jak produkt pobędzie na rynku i zanim przejrzą na oczy userzy i testerzy. Będzie już po fakcie. I tak to się kręci. Innowacja nie jest wprowadzana, gdy jest zasadna, tylko wpychana w dupę jak czopek, żeby było zasadne wypuszczenie kolejnego modelu fona, gpu, fury. Do tego dochodzą jeszcze 2 aspekty, które zostały zgwałcone na przestrzeni powiedzmy 30 lat. Długowieczność. Panie ten telewizor, to 20 lat pociągnie, ta "Frania" to 30 lat, tu nie ma się co zepsuć. Te meble dębowe Panie to pan jeszcze dzieciom odda. Itd. itd. Firmy starały się konkurowac "zajebistym" i długowiecznym produktem, auta miały blachy na 100 lat, rozwiązania miały być proste i niezawodne, by produkt żył sto lat. I nagle to jebło, bo... komu to ma niby służyć? I która baba chce miec te same meble w kuchni przez kolejne 30 lat? Masz zmianić auto co 5 lat, TV co trzy i fona co dwa. No ale obecny jest zajebisty! No to co! Chcę nowy. Konsupcjonizm ludzi - to raz, spisek producencki - robić słabe jakościowo, by padało rok po gwarancji - i mamy d00pę zbitą. BTW. Polecam stareńki film spisek żarówkowy.
-
I właśnie dla takich odbiorców są robione, którzy oceniają je jako... fajne. Nie mają być fajne, tylko mają działać - zawsze - (latem, zimą, w lodzie i skwarze, po roku i dziesięciu - jak "normalna" klamka), a niestety nawet na temat samych tych klamek, można znaleźć milion filmów i sapań na nie i ich działanie.
-
Po prostu. Uważam ten proceder za obrzydliwy.
-
Najem, leasing czy kupowanie auta za gotówkę? Konfrontacja argumentów
JeRRyF3D odpowiedział(a) na wallec temat w Motoryzacja
No, jeżeli cofniesz się do miejsca, gdzie skomentowałem Twój wpis, to zrozumiesz, że właśnie tak można go zrozumieć. Jak byś tak właśnie napisał. Ale to jest jasne, jak słońce = oczywiste. GDY MASZ KASĘ! I generujesz sobie na spoko dalszą kaskę. Tyle, że to trochę tak, jak by powiedzieć, że "300km/h na rowerze, to żaden problem. Da się to zrobić na spoko!". Ha! Ciekawe jak !!? No normalnie. Kupujesz inżyniera, co skonstruuje Ci najlepszy rower z przekładnią X, później wykupujesz lot do Y na dno wyschniętego jeziora, gdzie ze swoim zespołem rozpędzają Cię kupinym holownikiem / bolidem do 280km/h i... odpinają z holu i puszczają. I sobie padałujesz... i po 10 min. pedałowania dobijasz do 300 km/h na rowerku. Tak widzę te analogię kredytową i jej bezpieczeństwo. Jest łatwa, logiczna i oczywista, jak ma się szmal / zaplecze. Wtedy można sobie kombinować, dywesyfikować, inwestować. Jak jesteś goły - każdy kredyt na długi termin, to bankowa nerwica albo depresja z opóźnionym zapłonem IMO. -
Mówię o niezdecydowaniu i kupowaniu "na próbę", bo wolno mi zwrócić. Brzydzę się takim procederem.
-
Najem, leasing czy kupowanie auta za gotówkę? Konfrontacja argumentów
JeRRyF3D odpowiedział(a) na wallec temat w Motoryzacja
Żaden kredyt nie jest bezpieczny. To zjadanie dziś czegoś, za co musisz zapłacić w przyszłości... nie znając przyszłości. Gdzie tu bezpieczeństwo? Jeżeli masz poduszkę finansową, jako firma albo priv. Jeżeli "nic Ci nie grozi" w razie wywrotki, bo po prostu oddasz natychmiast i z marszu - z tego co masz w kabzie, to złoty interes. Zero stresu i zagrożenia. "Kasa lubi ruch, pieniądz robi pieniądz", ble ble ble - couchowe frazesy ustawionych / bogatych. Jeżeli jesteś całkowitym gołodupcem, albo golasem, który dziś zjada (kredyt), a przez kolejne 5, 10, 20 lat musi spłacać "z przychodu na bieżąco", to jest to wyjście w ocean... bez wiosła. Czas i los zdecyduje, czy się uda. Gdzie tu bezpieczeństwo? -
Nie uznaję, nie toleruję (wręcz gardzę) takim podejściem.
-
Ja np. czytam od zawsze o zajebistości oleda i... musiałbym po prostu "pomieć go" chwilę (jak furę z automatem, żeby stwierdzić, czy to dobre), bo wszystkie zalety OLEDy kontrast, soczystość i oczojebność są dla mnie JeRRego! = wadą! Ja od zawsze tonuję paletę, używam reshadów do gaszenia oczojebności gier, itd. więc (???) - jak zadziałałby u mnie taki OLED? Żeby dało się gdzieś pożyczyć i potestować, ale nie mam takiej możliwości.
-
Poza głupkowatą AI'ową narracją i mickiewiczowskimi opisami i porównaniami, IMO niezły film opisujący dziesiejsze realia motoryzacyjne. Tak serio, w moim odczuciu, ABSOLTUNIE WSZYSTKO jest dziś gorsze, badziewiejsze, słabsze, ujowsze (i to celowo!) - tyle, że pachnie nowością i daje ułudę spokoju nówki. Wszystkie ulepszenia są super, jeżeli działają. Nawet te najprostsze. I nawet te najprostsze mogą wpędzić do grobu albo w nerwicę. Ziomek miał mazdę (mx30 chyba?), na kopa pod zderzakiem = otwiera się bagażnik. Super bajer. Walczył długo i był o włos od rozwodu (bo myślał, że ma głupią babę), bo wielokrotnie wychodząć do roboty, z biby, pod marketem zastawał swoją furę z otwartym na oścież bagiem. Uj z potencjalnym włamem, ale deszcz zacinający przez 3h do otwartego auta, albo śnieg. Bo... jakaś zwara czy pad czujnika od tego mechanizmu. Kto tego bajeru nie miał, nawet nie wie, jak fajnie (bo nie ma świadomości, że nawet tak mało użyteczny bajer - wow! ale fajne! - może komuś napsuć nerwów). I tak można by wymieniać tydzień. Klamki na linie papilarne, stop-start, i dziesiątki innych nikomu nie potrzebnych (ale musi być innowacja!) gówien. Szczytem kretynizmu - dla mnie - jest pozbycie się rzeczy, które możesz obsłużyć na czuja i po ciemku, bo wiesz "gdzie są" po tygodniu użytkowania = wszelkie manulane pokrętła i dynksy i wpakowanie WSZYSTKIEGO w apę sterowaną z wyświetlacza. Najpierw piłują mordę o nieużywanie komórek, by nie odrywać uwagi i koncentracji od drogi, a pozniej CAŁA MOTORYZACJA wrzuca wszystko w panel NA ŚRODKU fury !, gdzie żeby sobie o stopień zmniejszyć temperaturę, musisz 15 sek klikać i przebijać się przez 5 poziomowe menu. DEBILIZM.
