Skocz do zawartości

JeRRyF3D

Użytkownik
  • Postów

    3 073
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez JeRRyF3D

  1. JeRRyF3D

    Pragmata

    Jeszcze raz. To jest TWOJA opinia, a nie fakt. Skrytykował formę - nie materiał. Jeżeli uważa/sz, że jest bez sensu, to jest bez sensu dla Ciebie. SAM NIE LUBIĘ KISZCZAKA (nie o to tu idzie) i go nie oglądam. Po prostu jego widło ktoś zlinkował. On plecie po próżnicy i bez sensu. Ma kliki, oglądalność i monetyzację. My tu prawilnie beblamy sami do siebie, bez kasy, bez profitów = "marnujemy czas". Co jest większym bezsensem, tak obiektywnie? IMO @Vulc przeoczyłem. Fakt.
  2. JeRRyF3D

    Pragmata

    Nie drąż. Dla Ciebie (!) jest bezsensowne. Te 7K oglądaczy ma pewnie odmienne zdanie. Kto z Was ma rację? I jeszcze jedno. Miejcie świadomość, że jesteśmy na wyginięciu. Pracuję z ludźmi, gdzie 40 lat, to najstarsi. 30 latkowie, 20 latkowie. Gdy im wspominam coś o "forum"... albo parskają śmiechem (albo taktownie odwracają głowę). "JeRRy! Kto ma czas na czytanie jakichś forów. Właczam play i myję gary, albo biorę prysznic. Tata wyjdź spod kamienia."
  3. Co Wy opowiadacie? Ja to robię raz na... kwartał? Może i nie. I w zasadzie jest kryształ w środku. Przynajmniej nie widze kurzu (pewnie gdybym coś dotknął paluchem w środku, to zmieniłbym zdanie ). Ważna jest "przepływowość" w budzie i - o czym zapomianmy - warunki i styl życia. Budę mam na biurku (wysoko), mieszkam sam, bez zwierząt, nikt się nie kręci, nie "podnosi" kurzu itd.
  4. JeRRyF3D

    Pragmata

    Celowo. Dla "przywrócenia pokory", skoro innych nazywa 12-latkami. Nie ma czegoś takiego, jak "prawda". To jest opinia. Jak zadek. Każdy ma swój. Zgadzam się, ale je nie mówiłem o kiszaku (bo sam średnio go trawię), tylko o takiej "gadanej / komentowanej" formie komunikacji na YT. To nie ogląda. Prosta zasada. Żyj i daj żyć. Jeżeli nie jestem fanem thrash metalu, to nie jestem fanem thrash metalu. Nie słucham, nie jeżdzę na koncery, omijam. Nie mówię od razu, że drą mordę, są słabi, a to co robią jest bezsensowne. Bo jest bezsensowne... widocznie dla mnie. Po prostu wszystko, co nie jest moją bajką, od razu nie musi być głupie, albo bezsensowne. Tylko o to mi idzie. To powinna być dewiza "dojrzalego" czlowieka. Żyj i daj żyć innym.
  5. Tak. Wiem to. Ale tu już jest elemet "wolności interpretacji" i dyskusji z policjantem. Jeżeli sytuacja trwa chwilę - wybronisz się, ale generalnie lewym się nie jeździ. Lewym się wyprzedza. I dlatego właśnie tak często klniemy na zakrokowane obie arterie, bo ktoś sunie sobie lewmy szybkim, bo na prawym "nie ma miejsca". Powinien szukać możliwości, by na ten prawy się wbić (a co gdy nie może, a chciałby? - o tym cały mój wywód).
  6. JeRRyF3D

    Pragmata

    Nie no, spoko. Kumam i rozumiem. Chodzi mi tylko o to, że "taką formułę" się na YT uprawia i kiszka nie jest nikim wyjątkowym w tej materii. A że ktoś go nie lubi... ja też nie przepadam. Nie mówię o nim, a o trendzie. Bezsensowne (sorry) tak jak Twój wpis, choć wszystko było właśnie w filmiku. Jakbyś zrobił transkrypcję. Faktycznie tu sensowne, tam nie. Ale to jest popularna forma komunikacji "jutuberów". Żadne nowum ani dzivum. Zostaniesz "jutuberem" - zaczniesz grać w ich grę. Nie wiem, co masz na myśli pisząc "rajcuje"? Po tym zdaniu powyżej (o rajcowaniu), domniemam, że jednak tak max, ze 3 lata temu.
  7. Ale... Ty sam ze sobą teraz rozmawiasz, czy z kim? Bo chyba nie ze mną. PRZECIEŻ PISZĘ, że większą ilością wentyli można więcej zaszkodzić, niż pomóc. I koniec tematu. Dokładnie te m.in. filmiki miałem na myśli. Ale były też nasze krajowe od moreli i kilku innych wieki temu.
  8. Trochę zakręciliśmy zbytecznie temat. Od początku... dla uporządkowania. To co wyżej - zgoda. absurdalność przepisu ≠ niespójność przepisu. Tyle, że ja używałem argumentu "kolizji" przepisów nachodzących na siebie w tej samej sytuacji (jeżeli gdzieś użyłem niespójności (?) sory - kolizja przepisów, była moim zamysłem). Sytuacja była jedna i od niej zacząłem. Jadę lewym szybkim 50km. Mam obowiązek "niezwłocznie" wrócić na prawy, jeżeli nie wyprzedzam (prawy jest wyłącznie do wyprzedzania w prawie drogowym pl). 1. Nie wpyrzedzam, i nie zamierzam, bo już mam 50km/h na budziku = więc złamię przepsy (chcę tylko wrócić na prawy, zgodnie z przepisami). 2. Zwolnić na lewym szybkim nie powinienem, żeby nie być dziadem zawalidrogą, bo nie ma ku temu przesłanek. 3. Jechać w nieskończoność z kierunkowskazem w prawo też nie mogę - bo robię ferment na drodze a i przepis nakazuje mi niezwłocznie wrócić na pas. Dokładnie o to mi idzie. Jedna BANALNA sytuacja drogowa i "prawny" pat. Póki, ktoś mądry na prawym pasie się nie zorientuje, i mnie nie "wpuści", to ja w zasadzie jestem obserwatorem sytuacji. Niewiele mogę sam zadecydować. We wszystkich 3 opcjach to ja łamię przepis. Dużo zależy od drogi i użytkowników. Spoko. Z tym się nie dyskutuje. To sygnalizuje "ślepa maszyna". Tak ustalono. Respektujemy.
  9. Konkluzja. Nie udzielamy rad, ani prawd objawionych - bez analizy (np. jaka buda). Ba. Jest wiele wido testów na necie, gdzie do wzorowo chlodzonej budy, ktoś dorzuca wentyl, dwa lub trzy (bo może) i... psuje całą cyrkulację, a tempy skaczą w górę (albo przynajmniej niczego nie wnoszą)
  10. Masz rację. Miałem na myśli "omijanie", co też nie jest prawdą. Bo jak można omijać (?) coś bez ruchu kierownicą i bez zmiany kierunku jazdy? Ale ok, niech będzie, że to omijanie. Ale ja to wszystko wiem. I wiem, że mogę ruszyć. Tylko najpierw muszę się... zatrzymać, skoro i on się zatrzymuje. Nawet, jeżeli zrobi to bez żadnych przesłanek i sytuacji drogowej. Bo chce wyregulować radio, bo chce odpisac na esa albo zerknąć na fon. Cokolwiek. Choćby dla żartu / pranka. On zwalnia na swoim lewym szybkim pasie, więc i ja muszę. On jedzie 60km na szybkim lewym, ja przepisowe 50km na prawym. On reflektuje się, że jedzie za szybko i po prostu... zwalnia... bez powodu (no poza tym, że jedzie za szybko) i zwalnia do 45km. Na normalnej drodze masz to gdzieś, ale przez fakt, że gość TO ROBI (niefartownie) przed przejściem, Ty też musisz, bo inaczej dopuścisz się "wyprzedzania". Ale na przejściu z żadnej strony nie ma pieszego. O to mi chodzi. On nie ma powodu do takiego zachowania, ale mino to przepis "zmusza Cię" do reakcji. Wtedy nie ma dyskusji. Nie zachowałem należytej ostrożności. A co JEŻELI nie ma miejsca ŻADEN z w/w wypadków? Nic! ZERO, 2 auta, Ty, on i idealnie pusta droga. Bez pieszego, ani żadnego innego symptomu niebezpieczeństwa z nikąd. On się zatrzymuje = TEŻ MASZ OBOWIĄZEK sią zatrzymać (bo nie możesz go ani wyprzedzić ani ominiąć = mandat!). Choćby Cię małolat w BMce prankował. No właśnie usiłuję i to uwno daje. Tu myślenie nie ma nic do rzeczy. Ślepy przepis do respektowania i tyle. Gdy zaczniesz myśleć, nie widzisz sensowności przepisu - a respektować i tak trzeba.
  11. Czytasz co napisałem ? Wszystko zależy od konstrukcji budy, kierunków wentyli, itd. Faktycznie dużo, nie znaczy lepiej, ale nie jest prawdą że 3 + 1 to perfect. Nie napisałem nigdzie, że potrzeba 10+, tylko że błędem jest mówienie, że więcej niż 3+1 to zbytek i przerost. Twoje " A ja zapytam po co tyle tych wentyli? Do dobrego obiegu powietrza wystarczą 3 przód, jeden tył i tyle reszta to już przesada.". To próbuję wytłymaczyć. Konstrukcja budy! Mam Fractala. Zasilacz na górze. Dół to czysty mesh, taki sam jak na froncie. Na froncie mam dwa duże wiadra (zamiast 3 mniejszych). Na dole - skoro mesh! mam 3 wyciągające ciepło z grafiki i wyrzucające na dół. Na tyle - jeden klasyk wyrzucający ciepło z CPU. Razem 6 wentyli (a mogłoby być 7, gdyby z przodu były 3 zwykłe, a nie 3 duże) = i to jest optymalne DLA TEJ KONSTRUKCJI BUDY. A to, że ktoś bezsensownie potrafi wsadzić 6 wentyli w zwykłą budę, i jeszcze tym pogorszyć, a nie polepszyć - to ja to dobrze wiem.
  12. Ale widzisz, że to co wywalił ITHardware GPT, to "strzał w stopę" i samozaoranie ?!? Nie dostrzegasz tego? Przecież on mówi dokładnie to, co ja mówię = BRAK SPÓJNOŚCI przepisów. Funkcjonuje przepis "zakazu wyprzedzania przed przejściem dla pieszych". Zapytałem więc. Jadę dwupasmówką. Prawym pasem. Zgodnie z przepisami 50km. Lewym pasem - szybszym jedzie ktoś 40 km. Czy jadąc prawym - i przed przejściem - "wyprzedzam go"? Odpowiedział, że nie - nie wyprzedzam (i OK). Wymijam (co już jest absurdem i jedynie grą słów) i ŻE TEGO PRZED PRZEJŚCIEM TEŻ MI NIE WOLNO. I też OK. Rozumiem, to. Napisałem więc, że rozumiem, ale to sytuacja, gdy ktoś "wpuszcza na przejście pieszego" - więc nie mam prawa go ani wyprzedzać, ani wymijać - i to jest i zrozumiałe i oczywiste! Ale zapytałem, ale co w sytuacji, gdy ja jadę prawym - prawidlowo (to ja widzę przejście!), a on jedzie lewym - i to on na lewym nagle zwalnia albo hamuje. To i ja na prawym mam obowiązek zwolnić lub się zatrzymać (!) bo się domniema "że on ma jakiś powód do hamowania". Kumasz to? Jedziesz prawym, typ lewym. Jedziecie po 50 km. 2 auta na drodze. Prosta droga. Nic się nie dzieje. Nie ma pieszego (!!!) na żadnej stroie przejścia i typ (choćby dla dowcipu) zwalnia albo hamuje, to... Ty masz obowiązek auto postawić dęba... skoro i on hamuje. Zajebisty i sensowny przepis. Masz się zatrzymać, bo gość obok się zatrzymuje (bo widocznie ma jakiś powód). Serio utrzymasz w klamrze sensowności taki przepis?
  13. Wszystko zależy od konstrukcji budy, kierunków wentyli, itd. Faktycznie dużo, nie znaczy lepiej, ale nie jest prawdą że 3 + 1 to perfect.
  14. i jeżeli możesz... zluzuj swoje stanowcze "bzdury" i "brednie" i wskaż przepis albo wykładnie, bo póki co, opierasz się na wyłącznie na swoim "moim zdaniem" i "chłopskim rozumie". Nie widzę tu żadnego wskazania, że nie mam racji (bzdury / brednie). Zapytałem voice, czy wolna jazda lub wolniejsza - na lewym pasie, niż na prawym (czyt. "zawalidroga") jest dozwolona. Twierdziłeś wyżej, że nie jest zabroniona.
  15. Są wyżej 2 wątki. Pierwszy - gdzie twierdzisz ze bycie zawalidrogą nie jest wykroczeniem. Jest. Drugi - wyprzedzanie przed przejściem - gdzie mówiłem, że to nie jedyny "wieloznaczny" (czyt. "głupi") przepis.
  16. JeRRyF3D

    Pragmata

    Subiektywne. To staje się klasyką kanałów YT i IMO - spoko rozwiązaniem. Taka niemal video-forma forum. Ktoś coś gada, ktoś inny to komentuje albo wtrąca swoje (jak my tu na forum). To robi wielu. Włącznie z Rockiem. BTW. Widzisz. Nie obejrzałeś. WSZYSTKO to (!) co wyżej napisałeś... właśnie mówi typ z filmu, a kiszka to uzupełnia. O tym jest ten filmik.
  17. Przez wszystkie posty wyżej, w możliwe najbardziej dobity sposób, WŁAŚNIE TO MÓWIĘ, ale nie to jest istotne. Istotna jest dwoistość interpretacji przepisów (tak wiem, kodeks drogowy nie jest jedyny z tą przypadłością). Ostatni już raz. Spróbuję. Sam przyznajesz, że powrót na prawy jest pożądany (to delikatne określenie - jest ode mnie wymagane (!) przepisami ruchu - gdy nie wyprzedzam, mam niezwłocznie wrócić z lewego na prawy). Tu mamy jasność. Clue mojego sapania. JAK MAM TO ZROBIĆ (?!?) nie przyspieszając (by nie łamać 50km/h), ale i nie zwalniając, by nie być grzybem "zawalidrogą" na lewym pasie? O to mi chodzi. Nie ma prawidłowego zachowania, które zależy wylącznie ode mnie. To sytuacja na drodze decyduje, nie ja. I to nie jest jedyny przypadek takiego shitu. Na przykład cyrk z wyprzedzanim przed przejściem dla pieszych. Podobny debilizm, gdzie nie ja decyduję, kiedy popełniłem błąd. Na szczęście chat gpt wyjaśnił mi, jak durny jest ten przepis (klasyczny boiskowy Offside) i na co uważać.
  18. Niezłe. Nie widziałem, że autor cyberpunka jest w grze ! (Dexter!) Spoko koleś. Nie kreuje się na gwiazdę. Ujął mnie szczerością i prostotą "jak pasłem krowy... interesowałem się tymi grami".
  19. Skoro Ty to mówisz, to nie ciągnę dyskusji. Od jutra sprawdzam na drodze. Poli na poboczu pokażę Twoje orzeczenie na obronę mojego głupiego zachowania na lewym.
  20. Myślę, że w Twoim rozumowaniu mamy błędne stawianie znaku równości między "możesz", a "wolno". To nie to samo. To co "możesz", nie zawsze jest równoznaczne z tym co "Ci wolno". Staruszce też "możesz" wyrwać torebkę, bo jestś młodszy, szybszy i silniejszy. Tyle, że Ci nie wolno (w świelte prawa). Wystarczy zwolnić. No problem w tym, że na "lewym pasie" w świetle prawa, nie wolno Ci zwalniać / hamować bez wyraźnej przyczyny albo sytuacji drogowej (wyłącznie hamowanie awaryjne albo lewoskręt). Uruchom wyobraźnię. Jedziesz za mną lewym... za Tobą kolejni. Wszyscy cisną lewym i Ty też. I ja, bez wyraźnego powodu zaczynam zwalniać (a ja chcę tylko zgodnie z przepisami wrócić na prawy pas). Włączam kierunkowskaz, zwalniam i próbuję wbić się na prawidłowy prawy pas. Co myślisz? "No co za pajac, co on odpi... (?), przecież prosta droga!, pewnie jakiś stary dziad za kólkiem albo baba". Po prostu - nie chcę (nie wolno mi!) wyprzedzać, bo mam już 50km na budziku (albo o zgrozo przede mną też ktoś jedzie 50km), więc mam obowiązek wrócić na prawy, bo w świetle kodeksu drogowego "nie wolno" mi jechać w nieskończoność na lewym (skoro nie wyprzedzam). Zatem pozostaje tylko zwolnić = wygenerować z dupy klopotliwą sytuację wszystkim za mną na lewym. Tak wiem. Wina jest zawsze tego co "wjechał w dupę" = on ma uważać. Ale to zachowanie zawalidorgi! Chciałbyś być tym "pechowcem" za mną (?), który przed Tobą hamuje, bo chce zjechać na prawy? Wkurzyłbyś się (choć twierdzisz, że... wystarczy zwolnić). O to mi chodzi. Nie o to, co trzeba zrobić (bo wiem, co trzeba - jestem kierowcą = złamać na chwilę któryś z przepisów na mnie narzuconych). Chodzi mi WYŁĄCZNIE o nakładanie się na siebie przepisów w niektórych sytuacjach (cały czas o tym mówię), które mnie do czegoś obligują, ale nie ja sam o tym decyduję, tylko sytuacja na drodze i... inni użytkownicy. Gdyby nie było przepisu, mówiącego o tym, że mam "niezwłocznie" wrócić na prawy - mógłbym nim jechać jeszcze i kilometr, ale jest. Lewy tylko do wyprzedzania (a ja nie wyprzedzam). Czy zwalnianie "bez przyczyny drogowej / awaryjnego hamowania" na pasie lewym / szybszym nie jest zabronione i nie jest tamowaniem ruchu? Idę o zakład, że 99 na 100 obserwatorów takiej sytuacji podsumuje, "co za debil zwalnia w tym miejscu". JEDYNYM wytłumaczeniem tej kuriozalnej sytuacji, jest ewentualna elastyczność interpretacji słowa "NIEZWŁOCZNIE". Niezwłocznie, czyli dokładnie wtedy, gdy to jest możliwe = czyli tak długo, jak to nie jest możliwe (nie mam miejsca / sposobności na powrót na prawy), to jadę lewym. Ale tu juz wchodzi do gry pan poli na drodze, z którym musisz wejść w polemikę i walkę o to, co Ty i on rozumiecie przez "niezwłocznie".
  21. JeRRyF3D

    Pragmata

×
×
  • Dodaj nową pozycję...