-
Postów
5 297 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
38
Treść opublikowana przez Element Wojny
-
Bo oni popełnili błąd już na etapie podejmowania decyzji "co dalej" - idziemy w czysty gejming, robimy gry, czy może raczej w coś innego, ukierunkowane wsparcie techniczne, typowe 3rd party? Czy zamierzamy zrobić coś innego, będziemy próbować innowacyjnego podejścia by się przebić, czy jednak ryzykujemy pójście w to samo, co robią już wszyscy inni, mając na uwadze, że przebicie się w takim tłumie będzie niezwykle trudne? Jak dla mnie już tutaj zawalili, wystarczyło trochę rozejrzeć się na rynku, na co jest zapotrzebowanie, a czego jest nadmiar. Tak jak u mnie w firmie, mamy pierdyliard aplikacji do Service Desku czy na 1st Line, ale jak szukaliśmy specjalisty DaaS to 7 miesięcy wisiało ogłoszenie, ponawiane 2 razy, bo nikt nie zaaplikował. Za moim czasów studenckich podobnie - jak na rynku brakowało hydraulików czy spawaczy (i oferowano niezłe pieniądze) to wszyscy szli studiować marketing i zarządzenie, i po kilku latach tylu się ich narobiło, że wspólnie podpierali kasy w Lidlach i Tesco. Sporo ludzie idzie za tłumem, zamiast celować w sektory, w których brakuje specjalistów. Ja w zeszłym roku zrobiłem łącznie 6 certyfikacji z Dante (https://www.getdante.com/) - dzięki temu czuję się pewniej na rynku pracy, bo nikt w firmie u mnie tego nie ma, moi szefowie nawet nie wiedzą co to jest, a przecież cała nasza infrastruktura AV w firmie się na tym opiera
- 1 466 odpowiedzi
-
- 1
-
-
90% z tego to Indyki. Wiele z tego jest robione przez osoby, które wcześniej pracowały w dużych studiach i korpo, i które z różnych powodów znalazły się na bezrobociu. A że na innych rzeczach niż robienie gier te osoby się nie znają, a rachunki każdy musi płacić, no to masz wysyp gier - o których w większości nawet nikt nie słyszał. To jest naturalny proces. Tyle ze W2 wyszedł w 2011r., a W3 w 2015r. - raptem 4 lata różnicy, łatwiej było zachować ciągłość, i większość ekipy udało się utrzymać. Tutaj będziemy mieć jakieś 12 lat różnicy pomiędzy W3 i W4, ten proces będzie wyglądał zupełnie inaczej, a ilość ludzi "do zastąpienia" będzie nieproporcjonalnie wyższa. Zmieniły się też realia w kwestii tworzenia gier. W 2011 czy 2015r. nikogo nie obchodziła polityka, kolory flag czy inne pierdoły, które od kilku lat zatruwają gejming.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Przecież od dawna wiadomo, że W4 robi zupełnie inna ekipa niż W3. Sytuacja identyczna, jak w przypadku DA Inkwizycji i DA Veilguarda. Tamtych ludzi (z totalnie różnych powodów) w większości w CDR już nie ma.
- 1 466 odpowiedzi
-
Migracja PCLab na ITH - Sugestie zmian na forum
Element Wojny odpowiedział(a) na Isharoth temat w Pytania i sugestie
-
- 1 466 odpowiedzi
-
RTX 50x0 (Blackwell) - wątek zbiorczy
Element Wojny odpowiedział(a) na Spl97 temat w Karty graficzne
Obstawiają, że cena będzie na poziomie $899. -
Dragon Age: Straż Zasłony (Dragon Age: The Veilguard)
Element Wojny odpowiedział(a) na bleidd temat w Gry komputerowe (PC)
Trzeba by kogoś naprawdę nienawidzić, by dać mu coś takiego w prezencie. -
RTX 50x0 (Blackwell) - wątek zbiorczy
Element Wojny odpowiedział(a) na Spl97 temat w Karty graficzne
No to się zobaczy -
RTX 50x0 (Blackwell) - wątek zbiorczy
Element Wojny odpowiedział(a) na Spl97 temat w Karty graficzne
Zastanawia mnie, czy będzie sens zmieniać 4070 na 5070Ti. -
Coraz więcej info słyszę, że Ubi na krawędzi. Ciekawe czy Samuraj-Bambo okaże się gwoździem do trumny tego studia.
-
Wiem, ale te skoki zużycia znikąd na 100% robiły się coraz częstsze, a temperatury szalały. Szukałem rozwiązania, gdzieś znalazłem ten motyw z maksymalnym stanem na 98%, nigdy więcej problem się nie pojawił.
-
Kiedy miałem u siebie 3600, miałem ten sam problem. U mnie pomogła zmiana MAKSYMALNEGO STANU PROCESORA na 98%.
-
Heh, niedawno widziałem dyskusję, dlaczego by nie wprowadzić równouprawnienia na budowach i zatrudniać kobiety do noszenia worków z cementem Ale już bardziej na serio - od dłuższego czasu widzę różne dyskusje na forach, dlaczego kobiety w grach wyglądają coraz gorzej, są mniej ładne, mniej seksowne, mniej przyciągające. I było dość sporo przykładów, które wskazywały że powodem tego może być fakt, że dane postacie były tworzone przez inne kobiety. Ciekawi mnie, kto w REDach był odpowiedzialny za Judy i Panam z Cybera, obie panie bardzo ładne, i bardzo seksowne.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 5
-
-
-
Takie projekty z założenia są dla mnie bardzo wątpliwą inicjatywą. Przypomina to nieco zeszłoroczne inicjatywy Ubisoftu, gdzie podania o pracę mogły składać TYLKO kobiety. Dlaczego faceci są z automatu wykluczeni? Nie rozumiem tego. Bierzemy najlepsze osoby dostępne na rynku, czy najlepsze dostępne z jednej konkretnej określonej grupy? Czy faceci mają czuć się winni, że są lepszymi specjalistami w swoich dziedzinach? Nie mam nic przeciwko kobietom w gejmingu czy technologii; sam otwarcie wspierałem inicjatywę Women In Tech, ale gdy już dowiedziałem się, jak realnie wyglądał ich proces rekrutacji, czy to czym się realnie zajmowały - przestałem. Po tym jak jedna z pań wyleciała, mój kolega przejął nieukończony projekt, który po sobie pozostawiła - kompletnie nowa odsłona strony działów technicznych na Sharepoincie. Na podstawie dostępnych danych, udało nam się ustalić, że ona nad tym pracowała... 9 miesięcy. 9 MIESIĘCY. I zrobiła w tym czasie jedno wielkie G. Mój kolega kompletnie wszystko przerobił, zmienił, zaktualizował, dokończył. Zajęło mu to 2 tygodnie. To co on zrobił, to było nieba a ziemia, w porównaniu do tego co ona zrobiła. A żeby było weselej, mój kolega w międzyczasie zajmował się chyba z 10-cioma innymi rzeczami, gdy ta pani, przez te 9 miesięcy... zajmowała się tylko tym. Chyba nigdy w życiu nie widziałem gorszego marnowania pieniędzy, bo to co ona zrobiła, to było realnie może z 5-7 dni pracy. Takich kwiatków niestety było więcej. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko kobietom, bo znam co najmniej kilka, które całkiem dobrze wykonują swoją pracę, niedawno nawet dołączyła do mojego działu babka, która zajmuje się administracją i zamówieniami dla użytkowników końcowych - i jest w tym naprawdę dobra! Ale ona przeszła właściwy proces rekrutacyjny, pokonała innych kandydatów, miała odpowiednie doświadczenie i znała temat. Dostała tą pracę, bo była najlepszym kandydatem, a nie dlatego, że jest kobietą.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 4
-
-
Rotacja jest przydatna, bo takowa potrafi wnieść świeżość do zespołu - ale jak pisałem wcześniej - przy odpowiednim procesie rekrutacji. Moja firma przez ostatnie kilka lat wspierała taką ogólno-narodową kampanię Women In Tech - https://www.womenintech.co.uk/ - która miała na celu zatrudnianie większej ilości kobiet w działach technicznych. W pewnym momencie dobiliśmy nawet do 24%, co zostało triumfalnie ogłoszone na jednym z eventów. Była duża promocja, wiele różnych imprez firmowych, zewnętrzni goście, różne programy firmowe itd. A przez ostatni rok, po przeprowadzeniu restrukturyzacji, spadliśmy poniżej 15%. Kiedy przyszło do sprawdzania kto co zrobił, kto ile osiągnął, kto ile potrafi, tak by zostawić tylko tych najlepszych - okazało się, że większość pań w firmie po prostu... była. Ładnie wyglądała, dobrze się prezentowała na spotkaniach, chętnie pokazywała różnorakie projekty czy osiągnięcia... innych osób. I to wszystko w końcu wyszło, więc większość tych pań poleciała. A kampanii Women In Tech chyba już nawet nie wspieramy, bo od dobrych 10 miesięcy nic już nie promujemy. Problem od początku polegał na tym, że one nie zostały zatrudnione bo były najlepsze, bo oferowały coś lepszego niż inni kandydaci - chodziło zwyczajnie o liczby, ilość pracowników danej płci musiała się zgadzać - i tyle. Wiem jak chamsko to brzmi, ale taka jest prawda. Niech REDzi nie idą tą drogą, bo to droga donikąd.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 9
-
-
Dużo osób nie rozumie, że to nie "studio" tworzy gry, ale ludzie z nim pracujący. Często to te konkretne grupy, działy, osoby, często są "ojcami i matkami" największych sukcesów danego studia. Często mówimy tutaj o jednostkach wręcz wybitnych, których nie da się zastąpić "nowym naborem". Utrata takich ludzi często skutkuje ogromnym spadkiem jakości. W temacie CDPR i Wieśka 3 nie będę się wypowiadał, bo nie kojarzę wszystkich nazwisk, zapewne wielu z Was potrafiłoby lepiej to opisać - ale na przykładzie Bioware, które znam lepiej - po utracie wpierw Gaidera, a potem Darraha - Dragon Age już się nie podniosło. Po utracie (zwolnieniu!) Mary Kirby, która pisała postacie do gier z tej serii przez ponad 15 lat, nagle okazało się że jej następcy to amatorzy, nie ogarniający podstaw. Mass Effect 3 był dobrą grą z kontrowersyjnym finałem, ale nie tak dobrą, jaką mógłby być, gdyby Drew Karpyshyn nadał był na pokładzie. To były dobre, a nawet wybitne jednostki. O tak ludziach jak Zeschuk czy Muzyka nawet nie będę wspominał, bo to legendy. Ale nawet oni potrzebowali dobrego zespołu, osób z którymi praca przyniesie określone efekty. Taki Sasko, pracujący w CDPR już prawie 13 lat, może jest dobry, a nawet wybitny w niektórych elementach, ale ostatecznie jest tak dobry, jak dobry jest jego zespół. Jak długo te wszystkie "legendarne" studia, tracąc jednych pracowników i zatrudniając ich następców, kierowały się stricte ich umiejętnościami i doświadczeniem, tak długo było dobrze. Problemem jest, co wszyscy wiemy, że od jakiegoś czasu, te dwa czynniki nie są decydujące. To nie kolor włosów, płeć czy preferencje seksualne, powinny być choćby w najmniejszym stopniu brane pod uwagę, przy zatrudnianiu powiedzmy - specjalisty od tworzenia poziomów w grze.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Tak realnie oceniając te przetasowania w studiu, wejście w pełną fazę produkcyjną a także ilość ludzi przydzielonych do projektu, sądzę że oni mogą celować w 2027r.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 1
-
-
A czy oni nie powinni pracować nad Cyberem 2? Mając takie doświadczenia wyniesione z Phantoma, sądzę że byliby idealnymi kandydatami do prac nad kontynuacją.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Gdyby był stricte inwestorem a nie graczem, to może miałoby to rację bytu. Ale będąc jednocześnie akcjonariuszem i fanem danego studia, nie wiem czy to się da jakoś rozdzielić. Jak to się mówi, "nie sra się we własne gniazdo". Znaczy się jeden taki lis na Labie to robił, ale na szczęście tutaj chyba go nie ma
- 1 466 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Zaraz też fanatyków... gdybyś był zaangażowany finansowo w jakieś studio, to też byś ich zachwalał - bo ich sukces byłby też Twoim, a ewentualna porażka również Twoją. To akurat jestem w stanie zrozumieć, biznes to biznes.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Shift priorytetów i shift ludzi pracujących w tym studiu, wątpię czy w ekipie pracującej nad W4 będzie chociaż 10% osób, które pracowały nad W3. 12 lat - Veilguard jest tutaj ogromnym znakiem ostrzegawczym, tutaj różnica wynosiła 10 lat, i to co wyszło obecnie niczym nie przypomina tego co wyszło 10 lat temu, a studio przecież "to samo".
- 1 466 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
Mogą, ale pytanie czy im się to uda. Ciri to to tylko w teorii bezpieczne rozwiązanie - bo pytanie raczej brzmi - ok, mamy ją, ale co dalej z tą Ciri? Czy zrobią to bezpiecznie, bez przeginania, pamiętając co było fundamentem sukcesów poprzednich gier, czy przy aktywnym udziale Maherów i jemu podobnych, podążą w drugą stronę? A podążyć drogą Bioware będzie bardzo łatwo. Te "kilka osób" zaangażowanych w Veilguarda, które rozwaliły cały projekt, to były niestety osoby najbardziej decyzyjne w procesie tworzenia gry. Dyrektor kreatywny, główny scenarzysta, ludzie od sprawdzania zgodności z lore, ludzie od pisania dialogów i kompanów. Zamiast napisać dobrą historię pod znane i ugruntowane już lore Dragon Age, zdecydowali się zmienić lore pod napisaną przez siebie słabą historię, i całe uniwersum jakie znaliśmy poszło się walić, kompletnie negując wydarzenia i wybory z poprzednich gier. Oby ten Maher, który jest tutaj od "dbania o lore", nie zrobił z W4 tego, co tak chętnie popierał broniąc zmian względem książek w 2-gim sezonie Netflixowego Wieśka - czyli zmieńmy co się da, bo z pewnością zrobimy to lepiej. Czy taki koleś, jest w stanie zrobić to lepiej? Śmiem wątpić. To samo można by napisać rok temu o Bioware. Jak widać "studio doświadczone w gatunku" nic nie gwarantuje, bo ostatecznie produkt dostarczają ludzie którzy aktualnie w nim pracują, a tych którzy pracowali nad W3, w większości już tam nie ma.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
Jeszcze będzie głośno o tym panu, możecie być tego pewni. A co do REDów, oni nadal mają czas, i mogą rozegrać to na dwa sposoby, czyli: Pójść drogą Lariana - czyli jest wszystko dla wszystkich ale z pełną opcjonalnością w myśl zasady - dla każdego coś dobrego, każdy niech wybiera pod siebie - nie podoba Ci się towarzysz to go zdradzasz, eliminujesz, zabijasz (akurat w W4 z wiadomych względów tego nie można będzie zrobić), nie interesuje Cię coś, ktoś, jego poglądy, jego problemy to omijasz idziesz dalej; wybory wybory WYBORY - pomagasz nie pomagasz zdradzasz olewasz po prostu grasz jak chcesz; gra z naciskiem na dorosłą fabułę, wybory/konsekwencje, grywalność i wszystko to, co cechuje dobre gry plus kampania marketingowa gry oparta na właśnie tych aspektach gry (osobiście uważam kampanię marketingową BG3 za jedną z najlepszych w historii gejmingu). Pójść drogą Bioware - czyli jest co jest, a Wy macie się dostosować do tego co Wam dajemy - zerowa opcjonalność i przymus dołączenia / ogrywania kompanów w myśl zasady "nie po to tworzyliśmy te beznadziejne postacie, byście je ubili przy pierwszym spotkaniu a ścierwo zostawili w rowie", pakowanie jednowymiarowego przekazu w praktycznie co drugim dialogu; niemożność bycia złym czy nawet neutralnym, sterowanie kukłą którą na wszystko odpowiada 3xTAK w różnych formach, udziecinnienie fabuły, zero wyborów, zero konsekwencji, pełna liniowość, a kampania marketingowa oparta na przekazie, na motywach uwarunkowanych politycznie i nie mających wiele wspólnego z samą grą. Co do pewnych aspektów, nie mam wątpliwości, że REDzi sobie poradzą. Co do innych, nie jestem pewien. Mam obawy szczególnie odnośnie takich osób jak Maher, bo nie wiem co dobrego miałby on wnieść swoją obecnością do tego projektu.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
Cian Maher to akurat dość znana postać w niektórych kręgach, i każdy kto trochę biega po necie widział jego odklejone artykuły, broniące między innymi zmian w 2-gim sezonie Netflixowego Wieśka. Koleś, który najlepsze rzeczy z książek Sapka wywaliłby w cholerę, a zastąpił jakimiś bzdurami, to chyba nie jest najodpowiedniejsza postać, żeby zajmować się pisaniem lore do W4. Od dobrych dwóch tygodni koleś jest dyskutowany w wielu miejscach, i ciężko znaleźć jakiekolwiek pozytywne opinie o nim. Nie mam pojęcia, po co tacy ludzie są wrzucani do tego projektu.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
Czyli skręcamy w stronę Veilguarda. Szkoda. Im więcej polityki, tym gorzej dla finalnego produktu.
- 1 466 odpowiedzi
-
- 5
-
-
