-
Postów
4 304 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
27
Treść opublikowana przez Element Wojny
-
Japońskie prawo. Pisałem o tym wielokrotnie, jak się za coś zabierasz, to wpierw upewnij się, że szanujesz obowiązujące lokalne prawo i panujące w danym kraju zasady. UBI miało na to wywalone od samego początku, elegancja francja w końcu.
-
W Japonii im tego nie odpuszczą. Skoro sprawa trafiła już do parlamentu, i jest konsensus że Ubi złamało prawo plus użyło własności intelektualnej bez zgody właścicieli, tutaj jeszcze może być grubo. Aktualizacja: Jak podaje IGN, firma zapowiedziała na dziś premierową łatkę do gry, która wprowadzi odpowiednie zmiany. Aktualizacja sprawi, że stoły i półki znajdujące się w kapliczkach staną się niezniszczalne. Patch zmniejszy również liczbę nieistotnych przedstawień rozlewu krwi w kapliczkach i świątyniach. Dodatkowo podczas atakowania nieuzbrojonych NPC nie będą już przedstawiane krwawe sceny.
-
Albo dostaną blokadę, sprawa jest już rozpatrywana w parlamencie. Użyli zastrzeżonych nazw bez zgody. Gra Assassin's Creed Shadows firmy Ubisoft, osadzona w Japonii ery Sengoku i przedstawiająca postać Yasuke, czarnoskórego mężczyzny, który służył pod Odą Nobunagą, została podniesiona w japońskim Sejmie Narodowym. Kontrowersje rozpoczęły się, gdy materiał z rozgrywki pokazał Yasuke niszczącego ołtarze w prawdziwej świątyni w grze. Kwestia ta była omawiana w japońskiej Izbie Radców 19 marca, gdzie Hiroyuki Kada, członek Partii Liberalno-Demokratycznej, wyraził zaniepokojenie nieautoryzowanym wykorzystaniem podobizny świątyni. Premier Shigeru Ishiba podkreślił znaczenie poszanowania wartości kulturowych i religijnych oraz stwierdził, że działania naruszające te wartości nie powinny być tolerowane. Sanktuarium Harima Kokun w mieście Himeji wyraziło niezadowolenie z powodu zniszczeń pokazanych w grze. Kada wyraził również obawy dotyczące potencjalnego naśladowania działań w grze w prawdziwym życiu i zapytał o stanowisko rządu w tej sprawie. Wiceminister Ministerstwa Gospodarki, Handlu i Przemysłu, Masaki Ogushi, potwierdził, że komercyjne wykorzystanie własności intelektualnej wymaga zgody odpowiednich stron. Kada zadał pytanie, dlaczego japońska kultura została potraktowana inaczej niż inne w serii, gdzie niszczenie obcych miejsc jest niedozwolone. Dla zrozumienia kontekstu: Wygląda na to, że większość osób czytających ten post nie rozumie w pełni tej kwestii. Chociaż istnieją obawy kulturowe, najpoważniejszą kwestią jest „nieautoryzowane komercyjne wykorzystanie własności intelektualnej”. W Japonii budynki sakralne są chronione prawami własności intelektualnej. Tylko dlatego, że budynek jest stary, nie oznacza, że jest uważany za część domeny publicznej. W Japonii UBI jest postrzegane jako bezprawny barbarzyńca, który wykorzystuje słynne budynki bez pozwolenia. Uważa się, że UBI naruszyło japońskie prawo w tej kwestii i nie przeprosiło ani nie podjęło działań naprawczych. Właśnie dlatego kwestia ta została poruszona w japońskim dochodzeniu parlamentarnym.
-
Japoński rząd z niecierpliwością dyskutuje o tym, czy zająć się pewnymi scenami w grze na poziomie prawnym. Najbardziej kontrowersyjne sceny w Assassin's Creed Shadows zostały ujawnione gdy Yasuke, afrykański samuraj, bezcześci i niszczy świątynie, co wywołało silną reakcję ze strony Japończyków. Hiroyuki Kata, członek partii Lib Dem, wyraził zaniepokojenie „kwestią Assassin's Creed”, podkreślając sekwencje, w których Yasuke dewastuje czczoną świątynię w grze: "W grze protagonista rozbija bębny, święte lustra i ołtarze w sali kultu świątyni, która pojawia się pod prawdziwą nazwą. Tnie ludzi, którzy wydają się być kapłanami, strzela strzałami i angażuje się w inne brutalne chaosy. Kiedy zapytałem głównego kapłana, powiedział, że firma produkująca grę nie skontaktowała się ze świątynią, aby poprosić o pozwolenie na użycie nazwy." Ishiba Shigeru, premier Japonii, miał kilka ostrych słów w tej sprawie: "Graffiti w świątyni jest absolutnie niedopuszczalne. To nic innego jak obraza dla naszego kraju. Szacunek dla kultury i religii danego kraju jest rzeczą naturalną i myślę, że ważne jest, aby wysłać wiadomość, że nie będziemy tolerować żadnych zachowań, które nie szanują kultury i religii danego kraju i nie będziemy ich tolerować." Oj murzyn, rozpętałeś właśnie 3 wojnę światową.
-
Gra jest liniowa I tutaj się na ten moment zatrzymuję. Nie lubię takich liniówek, gdzie są po prostu kolejne walki do odhaczenia a my na nic nie mamy wpływu. Właśnie ukończyłem turowe Midnight Suns i drażnił strasznie mnie ten motyw "nie mam na nic wpływu". O wiele bardziej wolałem rozwiązanie z Three Houses, gdzie gra nie była liniowa, a gracz miał różne ścieżki do wyboru i sam kreował swoją opowieść.
-
O to to.
-
Veilguard miał 3x razy lepszy wynik na Steamie, i też był dostępny na dedykowanej platformie EA Play od dnia premiery - jak się skończyło, każdy wie, także spokojnie
-
Marvel Midnight Suns ukończone, na koncie 94h. Ta gra to jest taki trochę unikat na rynku gier - połączenie gry fabularnej z bardzo dużym naciskiem na elementy socjalne i customizację postaci, z turowym trybem walki opartym na karciance Bardzo nietypowe połączenie, ale muszę przyznać, że sprawdza się całkiem nieźle w wielu elementach - to jakby Persona 5 napotkała Fire Emblem Three Houses, i zaprosiła do siebie postacie z MCU. Przejdźmy do tego co się udało: Gra jest bardzo ładna. Grafika, lokacje, design postaci, customizacja - to naprawdę robi wrażenie, a cutscenki są naprawdę dobrze zrealizowane. Technicznie wszystko było top aż do finału, tam nie wiedzieć czemu w etapach finałowych miałem spadki ze 144fps do 40-30 fps'ów i gra jakby się na nich zacinała, po każdym etapie musiałem zapisywać i ładować zapis, żeby fps'y wróciły do normy. Dziwne to było prawdę mówiąc. Muzyka była całkiem wporzo, dużo takich motywów całkiem podobnych do tych z filmów MCU. Gra dzieli się na można powiedzieć 2 elementy: 1) główny hub, w którym śpimy/żyjemy/przebywamy w naszymi towarzyszami, prowadzimy dyskusje, prowadzimy badania, odkrywamy nowe rzeczy, ćwiczymy, mamy dostęp do mapy zadań itd. Hub daje pewną ograniczoną swobodę eksploracji, gdzie możemy odkrywać różnorakie dodatkowe tajemnice powiązane z wątkiem głównym i różnymi postaciami. Niektóre z sekretów hubu będziemy odkrywać przez całą grę, do pewnego momentu jest to nawet całkiem interesujący element. 2) system walki turowej - tutaj już nie mamy swobodnej możliwości przemieszczania się jak pod hubie, od razu po rozpoczęciu zadania wszystkie postacie jak pionki zostają rozłożone na szachownicy - i gramy, na podstawie kart zagrań, które nam zostaną wylosowane. Karty można zdobywać i rozwijać w hubie dzięki badaniom - im więcej będziemy grać, tym więcej będziemy ich zdobywać. System walki jest przyjemny, i całkiem nieźle opracowany, może się podobać. Fani Marvela, szczególnie tego z lat 90-tych, grając w tą grę będą wniebowzięci. Logan/Wolverine, Peter Parker/Spiderman, Eddie Brock/Venom, Steven Strange/Dr, Tony Stark/Iron Man, Steve Rogers/Cap, Wade Wilson/Deadpool, Michael Morbius/M itd. - oni wszyscy tu są. Jest też sporo nowszych postaci - Magik, Blade, Ghost Rider, Scarlet Witch itd. W części socjalnej jest bardzo dużo dialogów, bardzo dużo dyskusji, informacji z przeszłości, a to Peter coś mówi w temacie cioci May, a to Eddie wrzuca temat o symbiocie, a to Logan o Profesorze X itd. Dla fana MCU po prostu raj. Midnight Suns jest jednak bardzo nierówne. Hub, w którym spędzamy większość gry jest całkowicie statyczny. Tutaj nikt się nie rusza, nie przemieszcza, wszyscy siedzą albo stoją jak kołki - za każdym razem w innym układzie, ale ciągle robią za manekiny. Jedynie w cutscenkach postacie się ruszają. Po jakimś czasie zaczęło to doskwierać. Do tego hub jest martwy. Odkrywamy zagadki, robiąc to musimy a to poskładać jakieś puzzle, a to przejść jakiś challenge żeby coś odblokować, ale to wszystko jest takie nijakie, coś do odhaczenia, ale frajdy z tego wielkiej nie ma. Są też jakieś lokacje w hubie, szczególnie te związane z Ghost Riderem, które miały być chyba częścią czegoś, czego albo nie dokończono, albo porzucono w trakcie projektowania gry. Niewykorzystany potencjał - tak mógłbym to najlepiej określić. System walki turowej jest fajny, ale po 20-30h zaczyna się robić bardzo monotonny. Od pewnego momentu wzmacniamy tylko już wcześniej dostępne karty, i to w sumie tyle, a w misjach pobocznych na okrągło walczymy z tymi samymi przeciwnikami, na tych samych mapach, taki totalny grind pod badania i dla levelu, nic więcej z tego nie wynika. Fabuła jest prosta, lekka, niezbyt wciągająca. Ma swoje całkiem dobre momenty, ale nie jest ich wiele. W teorii mamy wybory - ścieżka światła i ścieżka ciemności, ale to pozorne wybory, które zmieniają jedynie kolejne dialogi i co najwyżej poziom przyjaźni w elemencie socjalnym, nic więcej. Totalna liniowość, na nic nie mamy wpływu. Trochę szkoda, bo był tutaj potencjał żeby zostać totalnym badassem. Dialogi też nie są najwyższych lotów, momentami są wręcz totalnie żenujące, a jest ich sporo. Po jakichś 50-60h zacząłem je po prostu przewijać. Postać Dozorczyni to jedna z najbardziej wkurzających postaci w historii, ciągle tylko narzeka, ma jakieś problemy, coś jej się nie podoba. W całej grze może miałem z nią 4-5 dialogów, które miały pozytywny kontekst. Finał rozczarowujący, bo ewidentnie robiony pod sequel... którego nigdy nie dostaniemy, bo gra słabo się sprzedała, członkowie zespołu się rozeszli, a główny scenarzysta jakiś czas temu napisał, że praca nad tą gra była dla niego wybitnie frustrującym doświadczeniem Gra była opisywana w kilku miejscach jako połączenie Persony z Three Houses. Cóż, jeśli chodzi o elementy socjalne, to mogę się zgodzić że to im wyszło całkiem zgrabnie w kontekście porównań do Persony; ale Three Houses? Tam była mega fabuła, świetnie napisane postacie, wybory i ich konsekwencje, system walki nie nudził nawet po 100h, a postać mogliśmy rozwijać pod dowolny build. Pierwsze 30-40h bawiłem się całkiem nieźle, gra bawiła i nawet wciągała, ale druga połowa to już było naprawdę męczące doświadczenie, przewijanie dialogów, odbębnianie misji pobocznych i koncentrowanie się tylko na fabule głównej, żeby tylko ją jak najszybciej skończyć. Gra jest też taka, jakby to najlepiej określić - chyba nijaka (już drugi raz używam tego słowa)- w wielu elementach. Typu po co taka obszerna customizacja pokoju głównej bohaterki? Stoliki, krzesła, póleczki, kolory firanek, obrazy, lampy itd - po cholerę to, skoro nie ma żadnej interakcji z elementami tego pokoju, nie możemy nawet nic użyć, wchodzimy tam tylko po to by zakończyć dzień - położyć się, wstać i wyjść? Albo przyczepa ż żarciem Deadpoola, która po prostu jest makietą; czy garaż Ghost Ridera, który też jest totalną atrapą? Mam wrażenie, że ta gra miała chyba inaczej wyglądać według oryginalnej wizji twórców, ale dużo się pozmieniało podczas procesu tworzenia i sporo elementów tutaj wycięto. Podsumowując: kupiłem na wyprzedaży za 100zł z wszystkimi dodatkami, i taka cena jest ok. Midnight Suns w podsumowaniu to moim zdaniem 7/10, a gdyby druga połowa gry była lepsza, pokusiłbym się tutaj nawet o 7,5.
-
Final Fantasy VII Rebirth - PS5, PC
Element Wojny odpowiedział(a) na azgan temat w Gry komputerowe (PC)
Ja noty nie wystawiłem, bo za bardzo lubię historię z oryginału, a Rebirth pod jakimś względem było dla mnie jednak rozczarowaniem, szczególnie pod kątem zakończenia. Będąc szczerym, nie mam pojęcia co będzie dalej, bo twórcy sami sobie skomplikowali życie tym multiverse i nie mam pojęcia, jak z tego wybrną.- 497 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
Final Fantasy VII Rebirth - PS5, PC
Element Wojny odpowiedział(a) na azgan temat w Gry komputerowe (PC)
To jest ogromne przeoczenie. Trafiałem na trudnych finałowych bossów w innych grach, gdzie ginąłem kilka razy pod rząd, i praktycznie w każdej po 3-4 śmierciach pojawiała się opcja obniżenia poziomu trudności.- 497 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Final Fantasy VII Rebirth - PS5, PC
Element Wojny odpowiedział(a) na azgan temat w Gry komputerowe (PC)
Z jednego forum: "Właśnie przeszedłem Sephirotha i zajrzałem tutaj, żeby sprawdzić, czy wszyscy mają podobne odczucia odnośnie tej walki. Skok trudności od normalnych bossów do Sephirotha jest po prostu szalony. On ma zbyt wiele ruchów, które dosłownie całkowicie cię niszczą. Wiele razy doprowadziłem go do prawie całkowitej utraty zdrowia, a potem zginąłem totalnie bezsensowną śmiercią jednym nieoczekiwanym uderzeniem. Już dawno, naprawdę dawno nie byłem tak sfrustrowany bossem."- 497 odpowiedzi
-
Final Fantasy VII Rebirth - PS5, PC
Element Wojny odpowiedział(a) na azgan temat w Gry komputerowe (PC)
Czyli po prostu się męczysz teraz bez powodu, a każda kolejna minuta jedynie podnosi poziom frustracji. Oszczędź sobie tego: https://flingtrainer.com/trainer/final-fantasy-vii-rebirth-trainer/ One hit kill i obejrzyj sobie na spokojnie zakończenie.- 497 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Final Fantasy VII Rebirth - PS5, PC
Element Wojny odpowiedział(a) na azgan temat w Gry komputerowe (PC)
https://www.reddit.com/r/FinalFantasyVII/comments/1baae1d/help_w_final_boss/ Widzę, że mnóstwo ludzi miał problem z tym samym momentem co Ty. Nie wiem jak Ci pomóc, bo ja nie miałem tutaj problemu, ale ja grę miałem zrobioną na dosłownie 98%, sporo wyższy level, i materie/itemki dobrane pod postacie według poradnika. Jedyna rada jaką mam - easy mode. Gdybym miał wyróżnić jeden element w jrpg'ach, którego nie lubię - to właśnie te finałowe walki. Za długie (czasami wręcz absurdalnie długie), męczące, frustrujące, przeciwnik wstaje po 10 razy, ewoluuje, przemienia się, cuda wianki. Nie ma znaczenia czy to FF, Persona, Yakuza, Xenoblade, Talesy czy inne - wszędzie to samo. Kupa totalna.- 497 odpowiedzi
-
Final Fantasy VII Rebirth - PS5, PC
Element Wojny odpowiedział(a) na azgan temat w Gry komputerowe (PC)
No niestety, ta gra to nie jest żadne GOTY ani 10/10, które zdarzyło mi się zobaczyć w kilku miejscach. Open world jeden z gorszych, jakie zdarzyło mi się widzieć w ostatnich latach - gra w żaden sposób nie nagradza czasu zainwestowanego w eksplorację. Co do walki... finałowy boss nie przysporzył mi trudności, ale pamiętam że operowanie jedną z grup która atakowała jedną z jego części ciała kiepsko sobie radziła, i trochę mi zeszło zanim zrobili swoje.- 497 odpowiedzi
-
No nie pisz tak, przecież UBI szanuje japońską kulturę i ich historię, prawda? Tacy odważni są, niech kolejnego Asysyna umiejscowią w Arabii Saudyjskiej, gdzieś ok. 630r pne, i pokażą jak ich wojownik z Somalii bierze się za syna Abda i Aminy.
-
I setting w Somalii albo Nigerii.
-
Tak misiu, ale masz tam też sporo fajnych questów pobocznych, które nie są tanim zapychaczem czy bezmyślnym grindem. Wystarczy chcieć. Ignorant.
-
Słabe jest to, że zamiast wykorzystać czy to postacie historyczne (ala Yakuza: Ishin - gdzie wykorzystano prawdziwe wątki z historii Japonii i gdzie sterujesz postacią Sakamoto Ryōma ( https://en.wikipedia.org/wiki/Sakamoto_Ryōma ); czy chociaż stworzyć postać zbliżoną do legendarnych japońskich samurajów, to wymyślili sobie z dupy kolesia co kiedyś nosił komuś miecze, dali mu katanę i powiedzieli "macie swojego samuraja". Ominęło by ich 90% kontrowersji związanych z tą grą, gdyby francuziki na siłę nie uparły się że musi być japoński murzyn i basta. Co oni robią u siebie z własnym krajem ich sprawa, ale od innych niech się odwalą.
-
Ale można to zrobić z sensem - Cyber, Wiesiek, Days Gone, Kingdom Come, RDR2, seria Xenoblade i sporo innych, w które sam osobiście nie grałem, ale które są uznawane przez społeczność graczy jako dobre open-worldy. Każda z tych gier ma swoje plusy i minusy, ale na ogół trafia się tam sporo rzeczy, które powodują że chcesz, że chłoniesz, eksplorujesz, odkrywasz - nie bo gra każe, nie bo grind wymagany do levelu albo do odblokowania fabuły, ale dlatego że warto.
-
Powiem Ci że ja też, ta gra strasznie mnie zmęczyła, wielkie mapy zapchane kijowymi, nudnymi i mega powtarzalnymi zapychaczami. Gry wydawane w 2024/25 roku, a pod tym względem ma się wrażenie, że jesteśmy nadal przed premierą Wieśka 3. Czy tak trudno zrobić choć garść dobrych, ciekawych i wartych zapamiętania side-questów fabularnych? A Shadows to już w ogóle nie ma co wspominać, wyciągnąłem lekcję z Odyssey, 5% sensownego contentu, 95% bzdur.
-
W kilku reckach, gdzie recenzent mógł napisać parę słów prawdy bez obaw o bycie posądzonym o cokolwiek, jako minus podawano dokładnie ten sam fragment - że koleś z Afryki kompletnie nie pasuje ani do tej gry, ani do opowiadanej w niej historii, ani tym bardziej do przedstawionego w grze settingu. No ale Francuzi musieli to zrobić, bo przecież to takie francuskie.
-
Ale jego na GOLu też już nie ma, nie słyszałeś? Z niego nikt nie musi kręcić bęki, bo on sam z siebie robi kretyna dekady w co drugim wpisie. Tego co tam walił, to nawet po butelce wódki nie dało się traktować poważnie...
-
Stary argument, który źle się zestarzał.
