-
Postów
712 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Oldman
-
Płk. Jurij Ignat, były rzecznik ukraińskich sił powietrznych, w rozmowie z ukraińskimi mediami powiedział, że F-16 dostarczone Ukrainie przez zachodnich partnerów nie są wystarczająco nowoczesne, by skutecznie rywalizować w walce powietrznej jeden na jednego z rosyjskimi Su-35. Ignat zaznaczył, że F-16, które trafiły do Ukrainy, to starsze modele, nieposiadające nowoczesnych technologii potrzebnych do konkurowania z Su-35. Rosyjskie myśliwce są znane z zaawansowanej manewrowości i nowoczesnego uzbrojenia, co stawia ukraińskich pilotów w trudnej sytuacji podczas bezpośrednich starć. Ukraińskie F-16 Bulgarian Military przypomina, że Ukraina otrzymała dotychczas ok. 20 myśliwców F-16 od krajów takich jak Holandia i Dania, a także wsparcie szkoleniowe ze strony USA. Jednak liczba ta jest niewystarczająca, by zrównoważyć przewagę Rosji, która dysponuje ponad 100 Su-35. Ukraińskie F-16 są używane głównie do misji obronnych, takich jak przechwytywanie dronów i pocisków. Rosyjskie Su-35, wprowadzone na początku lat 2000, posiadają zaawansowane systemy radarowe i uzbrojenie dalekiego zasięgu, co daje im przewagę w walce powietrznej. Ukraińskie F-16, choć funkcjonalne, są starszymi modelami z lat 80. i 90., co ogranicza ich zdolności bojowe, podkreśla serwis. Ignat podkreślił, że brak nowoczesnego uzbrojenia i systemów radarowych w ukraińskich F-16 zmusza pilotów do zbliżania się do celów, co zwiększa ryzyko w starciach z Su-35. Mimo to, ukraińskie siły powietrzne starają się maksymalnie wykorzystać dostępne zasoby, koncentrując się na ochronie miast i infrastruktury. Warto przypomnieć, że przekazane Ukrainie myśliwce to wersje F-16AM/BM, będące zmodernizowanymi wariantami starszych modeli F-16A i F-16B. Modernizacja objęła wyposażenie w nowocześniejsze systemy, takie jak radar AN/APG-66(V)2, ulepszony silnik oraz obsługę celowników montowanych na hełmach i systemu wymiany danych Link 16. Samolot tego typu standardowo mogą przenosić do 7,7 tony ładunku bojowego, w tym rakiety powietrze-powietrze, amunicję precyzyjną powietrze-ziemia oraz pociski manewrujące AGM-158 JASSM. Niedawno w sieci pojawiła się też fotografia ukraińskiego F-16 z pociskiem AIM-120 AMRAAM w wersji C, co wskazuje na wyposażenie tych maszyn w nowocześniejsze uzbrojenie powietrze-powietrze. https://tech.wp.pl/gorzka-opinia-ukrainskiego-pulkownika-mowi-o-mysliwcach-f-16,7134328813132416a
-
ja nie pisałem o Y tylko o prawie wszystkich teslach zarówno tych droższych jak i tańszych. to juz taki fiat 500x który też jest "samochodem dla ludu" (idąc twoim tokiem rozumowania) wygląda o wiele lepiej ma jakis styl i własną stylistyczną tożsamość Tesle nie wyglądają jak normalne samochody, wyglądają jak piąta woda po kisielu , jak placeholdery aut w jakiejśc idie gierce w której rozwala sie auta z laserowej dzidy XD, widze ze kolejny co nie rozumie problemu i nie widzi tego co oczywiste. To juz chińczyki mają więcej stylu i własnej tożsamosci niż tesle (choc też mają jej mało ale moze pomału sie to zmieni). Starczy , kończę ten offtop.
-
Mówię tak bo wygląda nijak. Nie znam nikogo kto by sie jarał wyglądem TESLI, dosłownie nikogo, nigdy nie słyszałem ani jednego dobrego zdania od moich znajomych bliższych i dalszych ze TESLE z wyglądu są fajne. serio piszę. Auta powinny mieć jakąś swoją duszę jesli chodzi o wygląd , coś co wzbudza emocje (nie muszą to być emocje pozytywne) podam pare przykładów zeby nie było: Poniższe auta nie muszą sie kazdemu podobac ale z daleka wiadomo co jedzie, mają własną indywidualnosc i są dobrze zaprojektowane pod kątem stylistyki
-
dla mnie wiekszosc tesli z wyglądu to typowy przykład totalnej nijakości pod kątem designu, i zeby nie bylo nie jestem zadnym antyfanem tesli, po prostu są auta które wzbudzają jakies emocje lub nawet anty emocje ale nie tesla, ona jest jak powietrze, jest tak totalnie nijaka , wygląda jakby wzięto kilkanascie losowo wybranych pomysłów z roznych aut a potem je jeszcze bardziej uproszczono i wyprano z charakteru i połączono w jedną nudną całośc. Jesli chodzi o wygląd to auta totalnie bez duszy imho.
-
"Nie miejmy złudzeń. To Władimir Putin wydał rozkaz rozpoczęcia wojny z Ukrainą, ale wyrażał w ten sposób wolę milionów Rosjan zarażonych imperializmem. W historii jest tendencja do przeceniania roli jednostki. Nawet gdyby Putin nagle zmienił zdanie, zatrzymanie wojny byłoby dla niego trudne. Przemoc wobec sąsiadów, przejmowanie obcych ziem, grabieże i zabójstwa w 2022 r. były napędzane nastrojami społecznymi w Rosji, które da się podsumować zdaniem: "możemy to zrobić jeszcze raz!”. Nastroje te nie osłabły w czasie wojny. Wręcz przeciwnie, są teraz podsycane przez zachęty finansowe dla najemników i pragnienie zemsty na Ukraińcach za ich uporczywy opór" ocenił doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Mychajło Podolak.
-
smiechłem , ale rozumiem ich, lepiej odstawiać żenującą szopke z Trumpem niż patrzeć na niebo jak zawracają samoloty z dostawami
-
— Zawieziemy ofertę 30-dniowego rozejmu Rosjanom i mamy nadzieję, że powiedzą "tak"; piłka jest teraz po ich stronie — powiedział we wtorek sekretarz stanu USA Marco Rubio ------------------------- Wróżąc z fusów obstawiam ze jak Amerykanie pojadą do Kacapów z pytaniem co oni na to, to usłyszą - POMIDOR
-
Rosja nie zamierza iść na kompromis w sprawie Ukrainy. Jak informuje agencja Bloomberga, powołując się na przedstawicieli zachodnich służb bezpieczeństwa, prezydent Rosji Władimir Putin stawia jasne warunki w sprawie terytorium, misji pokojowej oraz przyszłego statusu Ukrainy. Władimir Putin celowo wysunął maksymalistyczne żądania przed rozmowami o zakończeniu wojny, mając świadomość, że najprawdopodobniej nie zostaną one zaakceptowane ani przez Ukraińców, ani przez pozostałe kraje Europy — przekazały źródła. Według nich rosyjski przywódca jest gotowy do kontynuowania walk, jeśli nie osiągnie swoich celów. Rosja żąda od dawna, by Ukraina była krajem neutralnym, a społeczność międzynarodowa uznała rosyjskie roszczenia względem anektowanych ukraińskich terytoriów. Moskwa opowiada się też przeciwko europejskim siłom pokojowym w Ukrainie. Plan Putina każe wątpić w to, czy Kreml poważnie podchodzi do wynegocjowania prawdziwego i długotrwałego pokoju z Ukrainą — napisał Bloomberg. Zamiary przywódcy Rosji są też sprzeczne z wypowiedzią prezydenta USA Donalda Trumpa, który wyraził przekonanie, że Putin chce pokoju. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że opisana przez zachodnich przedstawicieli służb bezpieczeństwa pozycja Rosji "nie jest prawdziwa". Oświadczył, że Ukraina powinna podjąć kroki, by można było rozpocząć negocjacje, i zapewnił, że Moskwa jest gotowa do działań na rzecz pokoju. Według doniesień zachodnich mediów specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff planuje w tym tygodniu wizytę w Moskwie, gdzie ma się spotkać z Putinem. źródło
-
wolna syria? dobre sobie, jeden psychol zamieniony na drugiego, nic nowego , historia kołem sie toczy
-
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Oldman odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
https://mistral.ai/news/mistral-ocr -
Kuzyn JD Vance'a walczył w Ukrainie. Jest wściekły na swojego krewnego - Jesteśmy pożytecznymi idiotami Putina - stwierdza w rozmowie z "Le Figaro" Nate Vance, kuzyn wiceprezydenta USA JD Vance'a. Mężczyzna przez trzy lata walczył jako ochotnik w Ukrainie. Teraz jest wściekły na swojego krewnego. - To, że jestem z tobą spokrewniony, nie oznacza, że będę stał i patrzył, jak zabijasz moich towarzyszy - mówi. Nate Vance i JD Vance są ze sobą blisko spokrewnieni - mają wspólnych dziadków. Matka JD Vance'a, Beverly, jest siostrą ojca Nate'a, Jamesa (JD Vance nosi nazwisko matki - przyp. red.). Spędzali w dzieciństwie razem wakacje, albo w Middletown z rodziną JD, albo w Kalifornii, gdzie krótko mieszkała rodzina Nate'a. W 2023 JD Vance został wybrany na senatora Ohio. Rok później, w 2024 roku, został 50. wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych u boku Donalda Trumpa. W międzyczasie Nate Vance zdecydował się wyruszyć na Ukrainę, by walczyć z Rosjanami. Pojawił się tam krótko po wybuchu wojny w 2022 roku. - Chciałem pomóc, w taki czy inny sposób. Widziałem, że tam pisze się historia i chciałem być jej częścią - opowiada dziennikowi "Le Figaro". Chciał pomóc, trafił na front W hotelu, w którym mieszkał, spotkał brytyjskiego wolontariusza, który szukał obcokrajowców z doświadczeniem wojskowym. Zgodził się pomóc przy szkoleniu młodych żołnierzy. Zanim się zorientował, sam trafił z nimi na front. Brał udział w w bitwach o Kupiańsk, Bachmut, Awdijiwkę, Pokrowsk... Był żołnierzem kompanii szturmowej "Honor", a potem batalionu "Wilki Da Vinci". - Nate jest doskonałym wojownikiem z niezwykłym opanowaniem - wspomina Serhij Filimonow, obecny dowódca batalionu "Wilki Da Vinci". - Piętnaście razy powinniśmy byli zginąć. Piętnaście razy uszło nam to na sucho - opowiada. W styczniu 2025 roku, gdy JD Vance został wiceprezydentem USA, Nate zdecydował się opuścić swoich towarzyszy i wrócić do USA. - Pozostanie tam stało się skomplikowane. Nie mogłem ryzykować, że zostanę schwytany - mówi wprost. "To była zasadzka w absolutnie złej wierze" Kiedy kilka dni temu Nate Vance usłyszał, jak jego kuzyn JD Vance atakuje ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Gabinecie Owalnym Białego Domu. Przyznaje, że wpadł wtedy w furię. Był rozczarowany o kilka lat młodszym kuzynem, którego uczciwości nigdy nie przestał bronić. - JD to dobry, inteligentny facet - podkreśla. - Kiedy krytykował pomoc dla Ukrainy, myślałem, że to dlatego, że musi zadowolić pewien elektorat, że taka jest gra polityczna. Ale to, co zrobili z Donaldem Trumpem Zełenskiemu, to była zasadzka w absolutnie złej wierze - stwierdza. - To, że jestem z tobą spokrewniony, nie oznacza, że będę stał i patrzył, jak zabijasz moich towarzyszy - mówi w rozmowie z "Le Figaro". - Kiedy JD uzasadnił swoją nieufność wobec Zełenskiego "raportami", które widział, myślałem, że eksploduję - mówi z oburzeniem. - Byłem na linii frontu. Mogłem powiedzieć mu prawdę, bez udawania, bez interesowności. Nigdy nie próbował niczego się dowiedzieć - mówi. - Donald Trump i mój kuzyn najwyraźniej myślą, że mogą wygrać z Władimirem Putinem. Mylą się. Rosjanie nie zapomną o naszym wsparciu dla Ukrainy. Jesteśmy pożytecznymi idiotami Władimira Putina - ubolewa Nate Vance w rozmowie z "Le Figaro". https://wiadomosci.wp.pl/kuzyn-jd-vance-a-walczyl-w-ukrainie-jest-wsciekly-na-swojego-krewnego-7133438152936384a
-
Ekspert wojskowy mówi o czarnym scenariuszu. "Jeżeli Rosja to zrobi, to mamy dwa lata" — Ile Europa ma czasu? Nikt tego tak naprawdę teraz nie wie. Wie pan, kiedy będziemy to wiedzieć? Gdy nastąpi pokój między Ukrainą i Rosją i zobaczymy, co Rosja zrobi ze swoją rozbuchaną armią. Czy będzie chciała utrzymywać setki tysięcy kontraktowych, płacąc im kosmiczne pieniądze i przesuwając swój budżet na skraj wydolności? Jeżeli to zrobi, to oznacza, że mamy trzy lata do wojny. Może nawet dwa lata. Jeśli jednak Rosja obniży stawki, część kontraktowych odejdzie, a armia będzie budowana powoli, to być może mamy i dekadę — ocenia płk Piotr Lewandowski.
-
News z dzisiaj - w sumie to jestem zaskoczony, po ostatnich zachowaniach Trumpa taki wpis, (zeby nie było nie traktuje tego jako coś wiążącego, po prostu sie zdziwiłem samym wpisem)
-
To że Rosja to jest inny stan umysłu przekonujemy sie po raz kolejny https://wiadomosci.wp.pl/maszynka-do-miesa-za-syna-szokujace-prezenty-dla-rosyjskich-matek-7132474367375872a
-
co rozumiesz przez słucham? czytam je "z kronikarskiego obowiązku " tak samo jak czytam brednie europejskich bajkopisarzy takich jak Macron, liczy sie sprawczośc determinacja i realne zasoby do walki oraz realne działania a nie twittowanie "kto więcej obieca"
-
odnosnie "parasola nuklearnego" Francji to powiem tak, Zacharowa najczesniej mnie wkurw*a swoim pierd**niem i kłamstwami ale w przypadku Parasola nuklearnego Francji uwazam ze napisała całkiem sensownie: ja uwazam ze to ty sie mylisz, czas pokaze kto ma racje o ile taki scenariusz sie oczywiscie spełni
-
myslenie życzeniowe, Europa predzej sie obsra przed konsekwencjami defacto wojny swiatowej niz cos takiego zrobi, tak obstawiam.
-
problemem europy jest traktowanie rosji jako państwa o kregosłupie moralnym i jakiejsc tam empatii a to wielki błąd, powiem ci co moze sie stać jesli europa wprowadzi jakies oddziały "pokojowe" i uwazam to za prawdopodobny wariant wydarzeń 1) europa wysyła oddziały do pilnowania ukrainy (oczywiscie nie wielkie armie ale pare sztuk wojska zeby jak to mówią nie eskalować) i stawia czerwoną kreskę 2) no to rosja mówi "sprawdzam" ...i wysyła wiadomosc do europy ze za chwile rozpocznie sie ostrzał artyleryjski/rakietowy/dronowy na (tutaj podaje koorydnaty gdzie stacjonują te europejskie wojska) i prosi by usunąc te oddziały wojskowe za granice bo w tym rejonie toczą sie walki. 3) Europa widzi ze cały swiat patrzy a liczy sie sprawczosc wiec odmawia usuniecia żołnierzy 4) Rosja uzywa poteznego arsenału anihilując oddziały pokojowe a nastepnie wysyła wiadomo o tresci "przepraszamy ale ostrzegalismy by nie wprowadzac waszych żołnierzy na pole walki bo tutaj jest niebezpiecznie i latają pociski , to nie jest wasza wojna nie robcie tego wiecej. 5) Europa z podkulonym ogonem wycofuje sie.
-
dobrze gada, ja obstawiam ze europa niewiele zrobi, bo po prostu jest na chwile obecną za słaba militarnie i tyle, skończy sie na gadaniu. Europa bałaby sie zaatakować nawet jesli Rosja byłaby o połowe słabsza i o połowe mniejsza, europa nie ma tej mentalnosci i determinacji co powinna by sie postawić (i jest osłabiona militarnie na własne zyczenie)
-
Ukraina to sobie może "nie akceptować" ....tyle jej co sobie pogada i tak jak piszesz najwyżej straci wiecej ziemi za chwile (chociaż jak i tak na razie nie wierze w to że Rosja zgodzi sie na pokój w zamian za w/w rejony, jak na Rosje to brzmi zbyt nieprawdopodobnie.
-
to jakies bzdury są, jeden rosjanin mówi to a drugi rosjanin mówi tamto, to co tutaj widać to zbyt optymistyczny scenariusz i zapomnieli o ługańskim, to sie coś kupy nie trzyma
-
Widze to w ciemnych barwach, na razie obstawiam ze Europa nie ma jaj by teraz wysłać jakieś znaczące siły zbrojne do Ukrainy , ustawić je na jakiejść linii i powiedzieć Rosji "my nie bedziemy atakować ale ani kroku dalej", wydaje mi sie ze Europa jest zbyt słaba zarówno mentalnie jak i wojskowo by zrobić taki ruch i być gotowym na konsekwencje. a jesli tego ruchu nie zrobi to zapewne Rosja pomalutku bedzie sie przesuwać az osiągnie swój prawdziwy cel. Europa jest mocna w gadaniu ale nie w robieniu (tym bardziej ze chodzi o Państwo spoza układu )
-
Czytając informacje ze swiata , czuje w kosciach że Trump i jego przydupas podczas spotkania po prostu szukali pretekstu zeby sie "przypierd**ć" i zerwać wczesniejsze ustalenia z Ukrainą (w sensie że po prostu sie pod stołem dogadali z Rosją i jest pozamiatane) późniejsze ruchy USA też wskazują na to że to jest prawdopodobne.
-
po wielu sliskich ruchach ze strony robaków z Kremla ten news nie dziwi Rosja odrzuca możliwość jakichkolwiek ustępstw w przyszłych rozmowach pokojowych w sprawie wojny w Ukrainie - ocenia amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Jak odnotowują eksperci, Kreml oświadczył, że nie pójdzie na żaden kompromis, zaprzeczył też możliwości rozmieszczenia sił pokojowych w Ukrainie i odrzucił możliwość wynegocjowania zawieszenia broni. Rosyjski dyktator Władimir Putin oświadczył w czwartek, że Moskwa "nie ustąpi" i zamierza osiągnąć takie warunki pokoju, które zapewnią jej długoterminowe gwarancje bezpieczeństwa. - Musimy wybrać dla siebie taką wersję pokoju, która by nam odpowiadała i która zapewniłyby naszemu krajowi pokój w długiej historycznej przyszłości - stwierdził podczas spotkania z pracownikami i podopiecznymi rosyjskiej Fundacji Obrońcy Ojczyzny. Ponadto, jak odnotowuje ISW, Putin ogłosił rok 2025 "Rokiem Obrońcy Ojczyzny", co świadczy o wysiłkach mobilizacyjnych i poparciu dla wojny przeciwko Ukrainie. Amerykańscy eksperci o taktyce Kremla. "Odrzucił możliwość kompromisu" Powiedział również, że Rosja "nie odda" swojego "własnego" terytorium w potencjalnych rozmowach pokojowych, odnosząc się do nielegalnie zaanektowanych ziem ukraińskich. - Nie potrzebujemy niczego, co obce i nie zrezygnujemy z tego, co nasze. I potrzebna jest opcja, która zapewni stabilny rozwój naszego kraju w warunkach pokoju i bezpieczeństwa - wspomniał polityk, który przeszło trzy lata temu rozpoczął pełnoskalową agresję przeciwko Ukrainie. Jak przypomina ISW, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zapowiedział, że Moskwa nie będzie rozważać żadnych inicjatyw rozmieszczenia europejskich sił pokojowych w Ukrainie. Według niego takie działania byłyby równoznaczne z rozmieszczeniem tam sił NATO, co Rosja odebrałaby jako bezpośredni udział Sojuszu w wojnie. Wojna w Ukrainie. ISW: Rosja odmówiła rozmów o zawieszeniu broni Ławrow podkreślił również, że Rosja będzie nalegać na uwzględnienie tzw. przyczyn źródłowych wojny, wśród których wymienił zaprzestanie rozszerzenia się NATO i gwarancje bezpieczeństwa dla Moskwy. Jak stwierdził, podczas gdy prezydent USA Donald Trump rzekomo rozumie te żądania, to kraje europejskie je ignorują. Doprecyzował, iż każde porozumienie pokojowe musi uwzględniać zapis, że NATO przestanie próbować "wchłonąć" Ukrainę i stanowić zagrożenie dla Rosji. Według ISW rosyjscy urzędnicy często odwołują się do koncepcji tzw. przyczyn źródłowych wojny. Ma ona wspierać ich żądania, aby NATO porzuciło politykę otwartych drzwi i pozwala obwiniać Zachód i Ukrainę za decyzję Władimira Putina o pełnoskalowej inwazji na ten kraj. źródło
-
Wysłannik Trumpa ds. Ukrainy gen. Keith Kellogg podał, że USA do tej pory faworyzowała jedną ze stron, a teraz chcą zakończyć wojnę i rozbić sojusz Rosji z Chinami. Ustanie pomocy wywiadowczej dla Ukrainy wojskowy porównał do "zdzielenia muła deską w nos" i uznał, że Rosja zachowuje się bardziej "rozsądnie". Kellogg zapowiedział też odejście od projektu porozumień z 2022 r. i opracowanie "czegoś zupełnie nowego". W czwartkowym wystąpieniu na konferencji zorganizowanej w Waszyngtonie przez Council on Foreign Relations (CFR) gen. Keith Kellogg przedstawił strategię administracji Trumpa, którą kieruje się ona w podejściu do wojny. Jak stwierdził, Ameryka porzuca dotychczasowe podejście, w którym faworyzowała jedną ze stron, zamiast tego chce po prostu zakończyć walki. Zabieganie o zwycięstwo jednej strony nad drugą "służyłoby jedynie wciągnięciu Ameryki w niekończącą się wojnę zastępczą (ang. proxy war), ze szkodą dla naszych własnych interesów bezpieczeństwa narodowego" - powiedział emerytowany generał. USA chcą resetu z Rosją i rozbicia "globalnej osi" Podczas przemówienia oraz późniejszej rozmowie z dziennikarką CBS Margaret Brennan stwierdził, że celem USA jest reset stosunków z Rosją, by rozbić "globalną oś" Rosji, Chin, Iranu i Korei Północnej. "W podejściu prezydenta Trumpa do tej wojny istnieje również szersza strategia, która opiera się na uświadomieniu sobie, że Stany Zjednoczone muszą zresetować stosunki z Rosją" - powiedział. "Dalsza izolacja i brak zaangażowania w rozmowy z Rosją w czasie trwania wojny na Ukrainie nie są już wykonalną ani zrównoważoną strategią i z pewnością nie są odpowiedzialnym podejściem dyplomatycznym ze strony Stanów Zjednoczonych" - dodał. Kellogg ocenił, że pokój będzie korzystny dla wszystkich i będzie szansą na "rozbicie tej osi, którą obecnie obserwujemy, która ma charakter globalny i która stanowi realne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych Ameryki". Kellogg: USA nie chce by jedna ze stron zyskała przewagę Odnosząc się do przerwy we wsparciu wojskowym i wywiadowczym dla Ukrainy, Kellogg stwierdził, że Ukraińcy "sami to na siebie ściągnęli", publicznie podważając podejście prezydenta Trumpa podczas niedawnego spotkania w Białym Domu. Stwierdził, że jasno ostrzegał Zełenskiego, jakie będą konsekwencje niepodpisania umowy o minerałach i publicznego kwestionowania działań prezydenta Trumpa. Ocenił przy tym, że Zełenski "źle odczytał sytuację" i chciał, by USA opowiedziały się publicznie po stronie Ukrainy przeciwko Rosji. "To negowałoby obiektywną rolę rozjemcy. Prezydent Trump jednak nie podchodził do tego w taki sposób, aby jedna strona zyskiwała przewagę nad drugą" - dodał. Porównał przy tym zachowanie Trumpa w trakcie negocjacji do podejścia prezydenta Theodore'a Roosevelta, który był mediatorem zakończenia wojny rosyjsko-japońskiej 1905 r. i otrzymał za to Pokojową Nagrodę Nobla. Kellogg przyznał, że wstrzymanie pomocy jest bolesne dla Kijowa, lecz porównał to do "zdzielenia muła deską w nos", by zwrócić jego uwagę. Dyplomata zaznaczył, że przerwa jest tymczasową pauzą, a nie odebraniem wsparcia na stałe. Pytany o to, co Ukraina musi zrobić, by przywrócić pomoc USA, odparł, że musi przekazać listę swoich warunków dotyczących zakończenia konfliktu. Ocenił też, że osobiście "nie ruszałby naprzód", dopóki nie zostanie podpisana umowa o minerałach, lecz zaznaczył, że leży to w gestii prezydenta Trumpa. Kellogg stwierdził też, że administracja Trumpa naciska nie tylko na Ukrainę, lecz także czyni "agresywne ruchy, by wywierać presję na Rosjan", wymieniając przy tym sankcje i zamrożenie rosyjskich aktywów. Kiedy jednak zwrócono mu uwagę, że działania te zostały podjęte przez poprzednią administrację, dyplomata stwierdził, że Rosja przedstawiła swoją listę warunków, a Ukraina nie, sugerując, że to jest powodem jednostronnej presji. Ocenił, że Rosja zachowuje się bardziej "rozsądnie", niż Ukraina, a jej publiczne deklaracje m.in. o wykluczeniu obecności obcych wojsk w Ukrainie są tylko punktem startowym do negocjacji. USA Trumpa odrzuca porozumienia ze Stambułu. Chce "opracować coś zupełnie nowego" Pytany o obecność europejskich sił stabilizacyjnych w Ukrainie i amerykańskie gwarancje dla tych sił, Kellogg powiedział, że ważne w tej kwestii jest ustalenie tego, jak konkretnie ma to wyglądać. Mówiąc o warunkach ewentualnego porozumienia, Kellogg zaprzeczył temu, co mówił wcześniej specjalny wysłannik ds. Bliskiego Wschodu, Steve Witkoff, że podstawą porozumienia miałby być projekt umowy, jaką przedstawiono podczas negocjacji w Stambule w marcu 2022 r. Kellogg stwierdził, że ten dokument mógłby być "punktem wyjścia", lecz ocenił, że jego warunki były nieuczciwe i stawiane w sytuacji osłabienia Ukrainy. Mówiły one m.in. o ograniczeniach rozmiarów ukraińskich sił zbrojnych, wykluczeniu członkostwa w NATO i rozstrzygnięciu statusu Krymu za 10 lat. "Myślę, że musimy opracować coś zupełnie nowego" - powiedział Kellogg. "Nawet jeśli Ukraina w tamtym czasie zgodziła się na niektóre z warunków, musisz spojrzeć na ramy czasowe, kiedy to zrobiono (...) Musimy wrócić do dnia dzisiejszego. Nie możemy cofnąć się o trzy lata" - zaznaczył. źródło
