Skocz do zawartości

Oldman

Użytkownik
  • Postów

    740
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Oldman

  1. "To, czego jesteśmy teraz świadkami, nigdy dotąd nie miało miejsca: Stany Zjednoczone skapitulowały przed rosyjską propagandą" - pisze szwedzka gazeta "Dagens Nyheter". Z kolei dziennik "Svenska Dagbladet" ostrzega, że Amerykanom nie można już ufać. racja (może nie tyle skapitulowały przed rosyjską propagandą co obliczyły sobie że dzieląc się tortem z Rosją bez szarpania więcej zyskają i mniej ich to bedzie kosztować niż gdyby poszli drogą prężenia muskułów i pokazywania kto ma większego). oczywiscie ktoś moze powiedzieć że mocarstwom nigdy nie należy ufać, ale czuje w kosciach ze sytuacja w stosunkach USA-EUROPA zmieniła sie i to mocno i pewnie bedzie eskalować, w dalszej perspektywie wróżąc z fusów po kawie widzę rozpad NATO (w obecnej jego formie) i zawiązanie nowego mniejszego europejskiego sojuszu jako ostatniej deski ratunku (tylko ze to juz bedzie sojusz bez dużego mocarstwa jako składnika więc dosyć słaby) czarno widze losy Europy w przyszłosci zarówno ogólno gospodarczo jaki i w kwestii suwerenności / obronności. Wyobrazcie sobie taką sytuacje (przykładowy scenariusz) - NATO sie rozpada a Rosja z usmiechem na ustach wchodzi sobie cała na biało do jednego z państw sąsiadujących np Estonii i mówi do reszty europy: nie fikajcie bo wam przywalimy atomówką a USA was nie obroni bo jest z nami "dogadane", a do estończyków mówi: teraz robimy u was wybory na nowo za tym czy chcecie przyłączyć się do nas jako jedno państwo (oczywiscie wybory z wynikiem odgórnie znanym). Można? oczywiscie że można , silnemu wszystko można . Smutne czasy nadeszły na europy, jesteśmy w czarnej dupie Panowie
  2. Donald Trump nagrodził Władimira Putina za wojnę w Ukrainie. "Idiotyczne" ustępstwa USA Szczyt USA-Rosja w Rijadzie to dowód na to, że wojna była opłacalna bez względu na koszty. Amerykanie w sposób idiotyczny, to znaczy szkodliwy dla siebie i całego Zachodu, robią niepotrzebne ustępstwa na rzecz Rosji — ocenia dr Agnieszka Bryc. — Bez względu na to, jak te rozmowy będą dalej przebiegały, Rosja już jest wygrana, a jednocześnie zachęcona do tego, by iść dalej — stwierdza. Dr Agnieszka Bryc: Najważniejszą sprawą, co do której porozumiały się strony, jest normalizacja relacji dyplomatycznych między USA i Rosją. Wyciągamy Putina już całkiem z izolacji? Tak, Putina, cały reżim kremlowski. Otwieramy kanały komunikacji, przywracamy normalność. Rosjanie będą mieć swobodę funkcjonowania na terytorium USA, ich konta nie będą zajmowane. To bardzo im przeszkadzało w ostatnich latach. Zniesione zostaną wszystkie obostrzenia, które zostały wdrożone nie po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, ale jeszcze w czasie kryzysu dyplomatycznego przełomu lat 2016 i 2017. Można powiedzieć, że rosyjscy szpiedzy w przebraniach dyplomatów wracają w pełnym wymiarze do USA. Zostaną przyjęci też nowi ambasadorzy w obu krajach. Placówkę w Waszyngtonie obejmie dotychczasowy szef Departamentu Ameryki Północnej w MSZ, Aleksander Darchijew, a w Moskwie najprawdopodobniej były amerykański ambasador w Libii Richard Norland. Siergiej Ławrow nie ukrywał, że przywrócenie normalnych kanałów komunikacji z USA jest dla Moskwy niezwykle ważne. Możemy więc sobie "pogratulować" kolejnych ustępstw w stosunku do Kremla. Ocenia pani to spotkanie jako duży sukces Rosji. Niewątpliwie tak. W czasie tych długich, bo trwających 4,5 godziny rozmów, przedstawiciele obu państw uzgodnili reset dyplomatyczny. Ponadto zapowiedzieli stworzenie specjalnego mechanizmu komunikacji na rzecz eliminacji "drażliwych" tematów. Ma powstać również zespół ds. konsultacji sprawie Ukrainy. Oprócz tego rozmowy w Rijadzie były wstępem do właściwego spotkania w stolicy Arabii Saudyjskiej za ponad tydzień prezydentów obu państw, Donalda Trumpa i Władimira Putina. Na razie ustępstw i zachęt w stosunku do Rosji jest tak dużo, że zastanawiam się, kiedy Rosjanie wprost zażądają zniesienia sankcji. Zresztą Marco Rubio powiedział, że będą zniesione najwcześniej po zawarciu porozumienia pokojowego, co oznacza, że temat jest na agendzie. Marco Rubio powiedział, że Europa też będzie musiała zasiąść do stołu negocjacyjnego, bo też nałożyła sankcje na Rosję. Ja odbieram tę wypowiedź tak, że USA z Rosją najpierw bez nas ustalą sobie jakiś "pokój", po czym usadzą UE przy stole, by ta z sankcji się wycofała. Rosjanie od samego początku mówili, że nie chcą rozmawiać "z pośrednikami", a Amerykanie przyjęli to, mówiąc dyplomatycznie, ze zrozumieniem. Dlatego nie mamy Zełenskiego przy stole, bo to są rozmowy o Ukrainie, nie z Ukrainą. Nie ma Europejczyków, bo hamowaliby rokowania, a Trumpowi bardzo zależy na czasie. Z kolei Putinowi zależy na tym, by dogadać się z Trumpem. Europejczycy w tym układzie mogą tylko przeszkadzać. Będą potrzebni na właściwym etapie, gdy tematem będzie formuła gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz kwestia sankcji. Pytaniem jest, jak będzie wyglądał proces włączenia Europy do rozmów. Poprzez negocjacje wahadłowe? Wtedy Keith Kellogg czy inni wysocy przedstawiciele amerykańskiej administracji będą odwiedzać poszczególne stolice i indywidualnie wywierać presję, aby te przychyliły się do pomysłów amerykańskich, na co się zapowiada… …bo nie ma jedności i jest kogo urabiać. Te nałożyły na Rosję nie tylko USA, ale też państwa G-7 oraz Unia Europejska. Rosji będzie zależeć na tym, żeby rękoma Amerykanów przymusić Europejczyków do ich złagodzenia i stopniowego znoszenia. Tak więc prędzej czy później Trump nie będzie miał wyjścia, jak rozmawiać z sojusznikami europejskimi. Może nas ignorować tak długo, jak pozostajemy rozbici i niespójni w naszym stanowisku. Dlatego ciekawa jest inicjatywa prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który próbuje konsolidować kraje europejskie nie tylko w sprawie Ukrainy, ale przede wszystkim wobec nowego gospodarza w Białym Domu. Rosjanie podejrzewają, że jeśli udałoby mu się stworzyć grupę mówiącą silnym głosem, wówczas Trump musiałby ustąpić europejskim sojusznikom i poważnie potraktować stanowisko Europy. Dla Kremla oznacza to ryzyko tego, że Amerykanie będą musieli uwzględnić oczekiwania stolic europejskich, a w ten sposób nie uda się sprawnie załatwić problemu Ukrainy. Jakie mogłoby być takie najbardziej bazowe wspólne stanowisko Europy? Wokół czego moglibyśmy zbudować ten wspólny, silny głos? Na razie mówi się głównie o misji stabilizacyjnej i tutaj nie ma jedności. Łączy nas zagrożenie agresją Rosji, potrzeba zachowania integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy oraz konieczność wzmocnienia bezpieczeństwa Europy. Aktualnie tematem, wobec którego muszą wypowiedzieć się państwa europejskie, to kwestia sił rozjemczych na linii rozgraniczenia armii rosyjskiej i ukraińskiej. Realnie uzgodnienia potrwają, więc warto poczekać na ostateczne stanowisko tych państw, które dziś mówią "nie", a które są w trakcie kampanii wyborczej. Jak Niemcy, które idą do urn w niedzielę, oraz Polska, w której wybory odbędą się za dwa miesiące. Myśli pani, że stanowisko Polski może ulec zmianie? Premier Tusk postawił sprawę bardzo ostro, a mógł przecież wypowiedzieć się w sposób bardziej niejednoznaczny: "poczekajmy na wynik rozmów pokojowych, nie wychodźmy przed szereg". Myślę, że po wyborach wiele się zmieni. Jeżeli wygra kandydat KO, to rząd będzie mieć większe poczucie bezpieczeństwa w podejmowaniu trudnych decyzji. A to jest decyzja trudna. Dla wszystkich jest jasne, że jeśli Polska chce być państwem znaczącym w regionie i odgrywać istotną rolę międzynarodową, to nie możemy być bierni. Ponadto aspirowanie do roli lidera wymaga wiarygodności, więc albo ktoś nam urządzi region, albo będziemy brać odpowiedzialność za sprawy. Z drugiej jednak strony są jeszcze koszty polityczne każdej decyzji, a kalkulacje muszą brać pod uwagę emocje społeczne, czy kampanię wyborczą. I najważniejsze, misja rozjemcza ma szansę być skuteczną tylko wtedy, gdy będzie zawierać komponent amerykański. Monopol na odstraszanie Rosjan mają niestety wyłącznie Amerykanie. Obecność żołnierzy brytyjskich czy francuskich nie byłaby wystarczająca? To również państwa atomowe. Nie, dla Rosjan punktem odniesienia są Amerykanie. Jeśli na linii rozejmu byliby sami Europejczycy, Rosjanie szybko przetestują, sprowokują i ośmieszą taką misję, bo będą chcieli udowodnić, że armie europejskie nie są zdolne do silnej reakcji. Generalnie to też kwestia mandatu, jaki miałby one mieć. Jeżeli miałyby przypominać siły pokojowe, to będą kolejnymi błękitnymi hełmami, bez prawa sięgania po broń. Innym słowy, muszą być to takie siły, które będą zdolne i gotowe przywołać Rosjan do porządku. Czy na podstawie tego, co widzieliśmy, możemy zrekonstruować taktykę negocjacyjną Donalda Trumpa? Radosław Sikorski po spotkaniu w Monachium mówił, że gen. Kellogg zdradził na zamkniętym spotkaniu tę taktykę. Szef polskiego MSZ nie wydawał się być pod wrażeniem. Stwierdził co prawda, że "budzi pewne nadzieje", ale powiedział też, że każda nowa administracja USA uczy się Europy i Rosji, z pewnym przekąsem życzył "powodzenia". Rozmawiamy tak, jakby Trump był prezydentem po raz pierwszy i nie miał nigdy kontaktów z Rosją. To jest nieprawda. Oni nie muszą się uczyć Rosji, bo już mieli z nimi doświadczenia. Trump natomiast ewidentnie nie rozumie Rosji albo postrzega ją błędnie. Trump myśli o sobie jako silnym liderze-biznesmenie i chyba uważa, że ma do czynienia z kimś podobnym w osobie Putina? Tak, bo Trump jest tym politykiem, który na Gazę patrzy przez pryzmat rynku nieruchomości, a na Rosję przez pryzmat wielkiego potencjalnego partnera handlowego. Poza tym nie jest zwolennikiem rozwiązań militarnych, jego hasłem było wycofywanie wojsk amerykańskich, cięcie kosztów, chciałby wygasić maksymalną ilość frontów i spokojnie przejść do różnych biznesów, koncentrując się na sprawach chińskich. Nie wiem, jaką on ma strategię negocjacyjną, ale z tego, co widać, oparta jest ona na absolutnie fałszywej i błędnej diagnozie. Polega na tym, że Rosja nie jest wrogiem, jest partnerem, ewentualnie konkurentem. To zupełnie zmienia optykę. Jeżeli Rosja jest dla Trumpa takim graczem, to nie ma mowy o narzędziach wojennych, o odstraszaniu, czyli o tym, co dziś rozumieją i do czego dążą kraje europejskie, i co rozumiał doskonale Joe Biden. Dla Bidena Rosja była kontynuacją zagrożenia sowieckiego z czasów zimnej wojny. Dla Trumpa nie. Więc jeżeli strategia Trumpa opiera się na mechanizmach handlowych, to faktycznie możemy życzyć powodzenia. Błędnie zakłada, że Rosja jest partnerem... …racjonalnym w takim biznesowym rozumieniu? Tak. I błędnie zakłada, że z Rosją można porozumiewać się zachętami …czego politycy zachodni próbowali wcześniej i dziś mamy inwazję na Ukrainę. To jest fatalny, pierwotny błąd. Największa potęga globalna rozmawia z państwem, które potęgą globalną nie jest, ale jest państwem rewizjonistycznym, przy czym wielokrotnie słabszym od USA. Jeżeli Trump rozmawia z Putinem jak równy z równym, dla Putina jest to legitymizacja jego globalnego statusu. Po drugie, jest to dowód na to, że wojna była opłacalna bez względu na koszty, bo Amerykanie rozmawiają wprost z Rosją i to Amerykanie, w sposób idiotyczny, to znaczy szkodliwy dla siebie i całego Zachodu, robią niepotrzebne ustępstwa na rzecz Rosji. Zachęty są tutaj kontrproduktywne, bo prowadzą do tego, że Rosja nie tylko utwierdza się w przekonaniu, że wojna jest opłacalnym narzędziem osiągania celów, ale też jest nagradzana, bo szczyt amerykańsko-rosyjski podnosi status międzynarodowy Rosji. Dlatego bez względu na to, jak te rozmowy będą dalej przebiegały, Rosja już jest wygrana, a jednocześnie zachęcona do tego, by iść dalej. Rosja w 2008 r. przeprowadziła pierwszy test Zachodu, wywołała wojnę z Gruzją i dostała w nagrodę reset. Widzieliśmy, że przyniósł fatalne konsekwencje, bo doprowadził do aneksji Krymu w 2014 r. Brak ukarania Rosji w 2014 r., bo sankcje, które nałożyliśmy, były... ...symboliczne? To mało powiedziane. Rosja je bardzo spokojnie zneutralizowała. A jednocześnie dostała zgodę na budowę drugiej nitki Nord Stream. Znowu nagroda. Więc się opłacało. Teraz popełniamy trzeci raz ten sam błąd. Trump siada do stołu negocjacyjnego bez warunków wstępnych, co jest fatalne i świadczy o słabości i braku profesjonalizmu strony amerykańskiej, i jest zachętą do dalszych eskalacji. Rosja ma trzeci raz potwierdzenie, że poprzez zarządzanie niestabilnością i wojną Rosjanie dostaje nagrody. Strona ukraińska, w tym prezydent Zełenski, na wszelkie sposoby próbowali uświadomić prezydentowi Trumpowi, z kim ma do czynienia. Ale Trump powiedział, że nie wierzy w to, co Zełenski mówi mu o Putinie. Myśli pani, że naprawdę nie wierzy, czy może to taka taktyka, by publicznie "słodzić" "partnerowi biznesowemu" i dzięki temu próbować coś osiągnąć? Myślę, że Trump jak tuba rezonansowa powiela narrację rosyjską. Trump mówi wprost komunikatami Kremla. Powtarza kłamstwo, że Zełenskiego popiera tylko 4 proc. Ukraińców. Mówi, że trzeba przeprowadzić jak najszybciej wybory w Ukrainie – to jest żądanie rosyjskie. Że Zełenski nie powinien był rozpoczynać wojny – to jest kłamstwo kremlowskie, bo wojnę rozpoczęli Rosjanie. Po rozmowie telefonicznej z Putinem napisał m.in. że USA i Rosja wygrały II wojnę światową, co jest w ogóle takim spłyceniem spraw, że aż trudno komentować. To wszystko jest rosyjska narracja. Bo narracja rosyjska o świecie i historii jest grubo ciosana, ale prosta. A prawda np. co do II wojny światowej jest bardziej skomplikowana. Trump raczej nie jest typem osoby, która lubi analizować i zagłębiać się w niuanse rzeczywistości. Tak jest. A jednocześnie trzeba pamiętać o emocji Trumpa w stosunku do Zełenskiego — podczas pierwszej prezydentury nalegał na niego, by przekazał mu dokumenty obciążające Huntera Bidena. Wtedy Zełenski się mocno postawił. Ta zadra pozostała. Poza tym Trump zawsze wykazywał słabość do dyktatorów, takich jak Putin. Jeśli Trump kupuje narrację rosyjską, odrzuca optykę Zełenskiego, czy może posłuchać np. prezydenta Dudy, który szczyci się dobrymi relacjami z amerykańskim prezydentem, a prezentuje racjonalne stanowisko wobec rosyjskiego zagrożenia? Z perspektywy Waszyngtonu prezydent Duda jest kulejącą kaczką, czyli odchodzącą głową państwa. Z minimalną sprawczością. Kellogg spotkał się właśnie z Dudą, nie innym przywódcą europejskim. Ponieważ Polska jest krajem frontowym, przez które ciągle przechodzi pomoc amerykańska. Jest to bardziej standardowe i rutynowe, niż nam się wydaje. Nie widzę w tym jakiegoś wyjątkowego wyróżnienia. Nie była to okazja, by przedstawić administracji Trumpa naszą perspektywę w sprawie Ukrainy? Co nowego może powiedzieć prezydent, czego nie ma w raportach amerykańskiej ambasady w Polsce? O czym jeszcze może poinformować? Kellogg mógł próbować rozmawiać z prezydentem Dudą na temat stanowiska obozu opozycji w sprawie ewentualnego udziału Polski w siłach rozjemczych. Tylko spekuluję, ale to byłby sens dodatkowy takiego spotkania. To, w jaki sposób Trump ustawił rozmowy w Rijadzie – bez Europy, bez Ukrainy – to zwycięstwo światopoglądu Putina. Decydują silni, jest kilku globalnych graczy, reszta to strefy wpływów. Koncert mocarstw. Czyli wielki sukces Rosji. Natomiast chociaż rosyjskie prokremlowskie media świętują, rosyjscy blogerzy wojenni są bardzo niezadowoleni po rozmowach w Rijadzie, wieszczą zdradę, "haniebny pokój". Nic nowego. Komentariat rosyjski przesiąknięty jest szczuciem na Zachód i USA. Trudno jest zanurzonym w propagandzie Rosjanom raptem rozsądnie spojrzeć na to, co robi Kreml. Wróg nagle nie jest wrogiem, tylko partnerem. Poza tym mental rosyjski jest w znacznym stopniu fatalistyczny, Rosjanie łatwo dają wiarę teoriom spiskowym. A ustępstwa Trumpa są tak daleko idące, że Rosjanie nie wierzą w to, że są prawdziwe. Doszukują się drugiego dna, boją się, że to podstęp. A co z dotychczasowymi sojusznikami Rosji – Iranem i Koreą Północną – w sytuacji zbliżenia USA z Rosją? Putin będzie chciał nadal trzymać ze światowymi pariasami, gdy sam wychodzi z izolacji? Sojusz irańsko-rosyjski jest taktyczny. Jest co prawda głęboki, ale generalnie doraźny, czyli zmienny. Nie ma żadnej wątpliwości, że jeśli będzie konieczne, to Iran zdradzi Rosję, a Rosja zdradzi Iran, nikt nie mrugnie okiem. Ciekawe co prezydent Trump zdecyduje w sprawie Teheranu, będzie rozmawiać czy da Izraelczykom zielone światło do zbombardowania irańskiego programu jądrowego. W takiej sytuacji interes Rosji jest jasny – nie zepsuć normalizacji z USA, nawet kosztem relacji z Iranem. Nie raz zresztą tak to wyglądało. Jeśli chodzi o Pjongjang, to tutaj największe przełożenie mają Chiny. Więc to nie jest tak, że ktoś tutaj kogoś porzuci. W grze są twarde, cyniczne interesy.
  3. a to hujek https://wydarzenia.interia.pl/ukraina-rosja/news-burza-po-slowach-trumpa-o-wojnie-ukraina-nie-powinna-byla-za,nId,7915116
  4. smieszą mnie te piski z europy, ludzie zyjący w swojej bańce iluzorycznych przekonań wystawieni na rzeczywistość nie rozumieją, albo dopiero zaczynają rozumieć ze liczą sie tylko te państwa za którymi stoi realna sprawczość, a europa rozbrojona na własne życzenie teraz budzi sie z letargu i piszczy, pocieszne to jest. USA to i tak dobry wujek ze wdaje sie w jakies dyskusje, na ich miejscu to bym olał te ukraine po całosci albo powiedział dawajcie 100% złóż albo gincie robaki. zycie to nie jest bajka a wielu polityków ciągle żyje w swojej bańce. Rosja po latach względnego spokoju w końcu wyciągneła asa w rękawie w postaci miliona żołnierzy i powiedziała "sprawdzam" po czym bez żadnego żalu (jak to rosja) zmieliła ich na froncie razem z całą masą czołgów i innego sprzętu, czy jakies państwo europejskie moze cos takiego zrobic obecnie? oczywiscie ze nie. I to jest zasadnicza roznica , rosje stać było na taki ruch bo mieli zasoby ludzkie sprzęt i odpowiednią do tego mentalnośc, a europa nie ma ani jednego ani drugiego ani trzeciego. Europa przyzwyczajona do tego ze wielki wujek Sam zawsze pomoże i w razie czego bedzie go można ciągnąć za nogawkę i mówić "wujku wujku on mnie pobił, pomoze wujek" , wujek przejrzał na oczy po latach i stał sie biznesmenem . Niemcy też dobrzy hipokryci, całe lata kręcili interesy z kim sie dało (Puti Puti kierowniku złoty) stawiając przede wszystkim na biznes a nie na bezpieczenstwo a teraz płacz że ktoś chce od nich pieniędzy, że wujek Sam już nie jest taki ochoczy do wydawania własnej kaski na ukraine i europe jak to było niedawno, pocieszne to jest.
  5. dla mnie takie hipotetyczne newsy to są newsy ku pokrzepieniu serc, wg mnie bardziej prawdopodobny scenariusz poniżej
  6. e tam zaraz rzygać, historia w kółko zatacza koło i tak jest też tym razem (ktoś dogaduje sie za plecami kogoś, silny atakuje słabego, silny sprzedaje słabego itp itd)
  7. Nie wiem czy trollujesz ale zakładam że nie wiec zapytam: za pomocą czego chciałbyś zjeść te Rosje na śniadanie? dla przypomnienia: Niezależnie od politycznych uwarunkowań takich działań, istotna jest również odpowiedź na pytanie, czy Europa w ogóle dysponuje zdolnościami, aby wystawić odpowiednio silny kontyngent. Od końca zimnej wojny Europa korzystała z "dywidendy pokoju", którego globalnym gwarantem stały się Stany Zjednoczone. Nikłe prawdopodobieństwo nowej wojny sprawiło, że Stary Kontynent - jeszcze w latach 80. XX wieku dysponujący prężnym przemysłem zbrojeniowym i potężnymi siłami zbrojnymi - zaczął się rozbrajać i tracić budowane latami zdolności. Miarą ich utraty jest fakt, że obecnie - poza Niemcami - żaden europejski kraj NATO nie jest zdolny do budowy czołgów (brytyjskie Challengery 3 powstają z pomocą Niemiec), samoloty bojowe 5. generacji muszą być pozyskiwane ze Stanów Zjednoczonych, a roczna produkcja pocisków artyleryjskich przed rosyjskim atakiem na Ukrainę wynosiła 20-30 tys. sztuk, czyli mniej niż Ukraina zużywa w ciągu tygodnia.
  8. Polsko indyjska animacja QUO VADIS , to jest tak okrutne że aż piękne (w sensie że pięknie zapisze sie w historii polskiej kinematografii obok smoka z wiedzmina ) przypominam ze mówimy o filmie robionym z myslą o kinie a nie fanowskiej animacji zrobionej przez jedną osobe w domu ZWIASTUN
  9. jeszcze raz dziękuje za pomoc dobry człowieku, zaoszczedziłeś mi duzo czasu
  10. dzieki za linka mam ten sam dylemat (laptop na bon dla żony do szkoły) i chyba sie skusze na tego co podałeś https://www.mediaexpert.pl/komputery-i-tablety/laptopy-i-ultrabooki/laptopy/laptop-hp-probook-465-g11-16-ips-r7-7735u-16gb-ram-512gb-ssd-windows-11-home no chyba ze jest jeszcze jakas ciekawa opcja w podobnej kwocie (bon + 700-1000zł dopłaty)
  11. offtop: jak ktoś wrzuca film Wolskiego to mi się przypomina głowny bohater filmu Kurczak Mały (Chicken Little) z 2005 roku, zabawne podobieństwo
  12. chyba nie rozumiesz o co mi chodzi i po co jest ten wątek wracając do tematu. Kolejny progress w animacji AI coś dla "kreatywnych muzyków"
  13. czemu floodujecie w tym wątku tekstami o kupowaniu kart , przecież jest wątek zakupowy założony, gdzie jest moderacja jak sie pytam.
  14. w związku z rozwojem AI w zakresie animacji jutube zalewany jest teraz filmikami roznego typu (w celu robienia wyswietleń), jak czytam komentarze to czasami rece opadają (pomijając oczywiscie trolli)
  15. problem w tym ze taki towar jak karty graficzne (te mocniejsze) to towar robiony w wiekszosci dla entuzjastów, a entuzjasci jak to entuzjasci , nadstawią dupe do wydymania i jeszcze pocałują w ręke byleby mieć "nowość" na pokładzie. A przecietny kowalski którego jest wiekszosc i moglby zadecydować w tym przypadku portfelem i rozumem tego nie zrobi bo wogole tego nie kupi (wezmie pierwszego lepszego laptopa ze sklepu a taka karta to wogole nie dla niego produkt), inaczej nieco jest z telewizorami bo telewizory kupują wszyscy a karty graficzne głównie entuzjasci gejmingu pecetowego (cała reszta czyli znacząca wiekszosc kupuje albo zwykłe laptopy albo konsole)
  16. ja ostygłem z zakupem momentalnie jak dowiedziałem się ile pamieci będą miały karty z tej serii (z wyjątkiem flagowego modelu który jak dla mnie jest absurdem cenowym , nie dam tyle za karte), przed premierą serii 4 liczyłem na to ze nvidia wypusci karte z 24 gb ramu w rozsądnych pieniążkach (tak w okolicach 5K) ale sie przeliczyłem w swojej naiwnosci, przed premierą serii 5 liczyłem że taka karta bedzie dostępna dla "plebsu" w cenie około 6K, a tutaj nie dosc ze nie dostałem takiej karty to jeszcze okazało sie ze wiekszosc nowej oferty nvidii to odgrzewane kotlety + dodatkowa architektura do fejk klatek. to jest kpina w biały dzień, w koncu bede zmuszony kupic nową karte wczesniej czy pozniej ale ostatnio tak duzo nie gram , uzywam kompa do innych zadań czesciej i juz mi sie tak nie spieszy.
  17. na filmiku to wygląda tak jakby nvidia wypusciła na rynek 4080S przebrandowanego na 5080 i dołozyła do niego generator fejk klatek zeby jakos uzasadnic nową cyferke i cene piękne dymanko fanów ze strony nvidii odcinek 213123124512
  18. moim zdaniem rozsądny zakup w tym momencie biorąc pod uwage stosunek mocy do ceny jaką zapłaciłeś
  19. Genialne ASTARTES bedzie miało 2 część, jaram się jak ksiądz na przybycie nowego ministranta , BURN THE HERETICS , PURGE THE UNCLEAN !
  20. i jeszcze taka refleksja , ludzie sie jarają tym ze Polska czy inny kraj z nato kupiło ileś tam np czołgów i teraz to bedzie POLAND STRONK ...to sobie policzcie na ile te zakupione czołgi (jesli juz dotarłyby wszystkie) wystarczą w przypadku takiego konfliktu jak na ukrainie gdy słabsze Panstwo jest zaatakowane przez duzo większe . W nowoczesnej wojnie opartej o drony takie czołgi to już nie jest jakis ogromny atut, ich zywotnosc jest krótka i nawet mityczne abramsy padają jak muchy. Osobiscie wolalbym zeby zamiast tych czołgów kupiono w pierwszej kolejnosci wiecej artylerii i przede wszystkim pocisków (których mamy bardzo mało i mało mozemy produkować) oraz duzo dronów roznego typu
  21. po ostatnich paru newsach, widze losy Ukrainy w coraz ciemniejszych barwach i bardzo mi sie to niepodoba bo mimo ze za nimi nie przepadam to uwazam ze obecnosc tego Panstwa i jego suwerennosc jest dla Polski bardzo wazna. A jesli chodzi o Trumpa to na razie rysuje mi sie obraz przywódcy który jest krową która dużo ryczy a mało mleka daje, i na dodatek to typowy biznesmen i atencjusz prosty chłopina którego decyzje są czesto emocjonalne a nie taktyczne.
  22. Mobilizacja nie zaspokaja potrzeb na froncie. Ukraiński generał ma złe wieści Generał Ołeksandr Syrski podkreśla, że mobilizacja na Ukrainie nie wystarcza do zaspokojenia potrzeb frontowych, co zmusza do przenoszenia personelu z logistyki do oddziałów zmechanizowanych. Dlaczego część personelu, która odpowiadała m.in. za logistykę, jest przenoszona do oddziałów zmechanizowanych. Generał Ołeksandr Syrski, naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, zwrócił uwagę na problem niewystarczających możliwości mobilizacyjnych kraju. W związku z tym część personelu wojskowego, dotychczas zaangażowanego w logistykę i zaopatrzenie, jest przenoszona do oddziałów zmechanizowanych - informuje Polska Agencja Prasowa. Generał Syrski w rozmowie z ukraińską telewizją podkreślił, że istnieje rozkaz zabraniający przenoszenia wysoko wykwalifikowanego personelu do piechoty, który specjalizuje się w obsłudze samolotów i którego nie da się zastąpić. Zaznaczył jednak, że potrzeby na linii frontu wymagają zwiększenia liczby personelu w brygadach zmechanizowanych. - cytuje PAP Syrskiego. Pod koniec listopada 2024 r. administracja USA naciskała na władze w Kijowie, aby objęły mobilizacją mężczyzn od 18. roku życia. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Jake Sullivan, stwierdził, że Ukraina "musi zrobić więcej, aby wzmocnić swoje linie pod względem liczby sił na froncie". Ukraińskie MSZ zaapelowało do partnerów o przyspieszenie dostaw pomocy wojskowej, podkreślając, że szybsze dostarczenie uzbrojenia jest kluczowe. Generał Syrski w wywiadzie telewizyjnym mówił także o sytuacji na froncie, szczególnie w rejonie Pokrowska w obwodzie donieckim. - Wróg dokłada wszelkich starań, aby go zająć. A my robimy wszystko, aby go chronić i zapobiec jego zdobyciu - zaznaczył Syrski. Pokrowsk jest kluczowym hubem zaopatrzeniowym dla wojsk ukraińskich, a przeciwnik koncentruje tam swoje najlepsze jednostki. Generał podkreślił, że straty armii rosyjskiej w tym rejonie "wielokrotnie" przewyższają straty Sił Obrony Ukrainy. Według obliczeń ukraińskich, całkowite straty wroga wyniosły ponad 434 tys. ludzi, z czego ok. 150 tys. zostało zabitych w 2024 r. - To za rok 2024... W tym roku stracił więcej niż w dwóch poprzednich latach wojny - poinformował generał Syrski. żródło
  23. To nie jest problem z perspektywą tylko zabieg celowy, przeciez na wielu zdjeciach portretowych też masz głębie ostrosci małą w celu zwiekszenia czytelnosci 1 planu. MJ korzysta z takich zdjęć do szkolenia modeli bo to sie ludziom podoba i jest znacznie czytelniejsze i przyjemniejsze w odbiorze niz portrety z duzą głębią ostrosci. Tutaj nie chodzi o to zeby AI było w stanie wygenerowac tylko i wyłącznie takie zdjecia jak widzi ludzkie oko ale też inne
  24. oceniasz przez pryzmat ksiązek , wczesniejszych gier, i nostalgii, gdyby DAWN WALKER to była 3 czesc gry a wczesniej były jakies ksiązki / filmy /seriale i nagle pojawiałby sie 1 czesc Wiedzmina (która nie miała by za sobą wsparcie w literaturze itd) to napisałbyś: coooo jakas gra o zabójcy potworów ale to słabe zero charyzmy, nie to co nasz ulubiony poł człowiek poł wampir. poczekamy zobaczymy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...