larry.bigl
Użytkownik-
Postów
819 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez larry.bigl
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 33
-
Talizmana 1.6 ma mój kuzyn i jest z niego bardzo zadowolony. Wiadomo jakieś usterki są ale bez tragedii. Ścięło mnie wczoraj wieczorem, grypa typu A. W kilka chwil mnie dojechało tak że nie mogłem wstać. Pierwszy raz jestem chory od około 15-16 lat. Ale podle grypa działa.
-
I takie sct rozumiem a nie te gówno co w Krakowie zrobili..
-
Ja w starym mieszkaniu mam wszystko BEKO poza pralką - zero problemów od 8 lat. W nowym mam zmywarkę Bek (reszta Electrolux i lodówka Samsung), również bez problemu. Rodzie mieli 20 lat zmywarkę Candy zero problemów. Wszystko zależy od przypadku, trafi Ci się sztuka z wadą i bujasz się i wyrabiasz sobie złą opinię.
-
Ty serio liczysz, żę Gordon w końcu zmięknie? Przecież on już ma 40 innych wymówek w rękawie..
-
Co do ekoświrów i zabijania diesle mam swoje zdanie - to poszło dużo za daleko. Generalnie motoryzacja po chyba tak 2018-2020 zaczęła skręcać w złą stronę w Europie. Ja diesle lubię.
-
Widzisz i właśnie takimi postami przekonujesz takie osoby jak ja że auta tego typu złym wyborem nie są. Kupujesz nowe, z salonu, nie traktujesz jak dobro narodowe tylko auto które ma Tobie służyć. Po paru latach koszty eksploatacji niskie, niczego nie zal, nie szkoda. A tak, kupujesz wydmuchane premium używane i potem samemu dmuchasz i latasz że ścierka
-
Tzn moim zdaniem jak biggster to tylko z 1.8 full hybrid. Wygląda naprawdę spoko. Wiele osób mimo wszystko chwali. Chyba gorzej oceniane są te 1.2 zwłaszcza w manualu. Ale film hybrid 1.8 wydaje się być całkiem spoko opcja. Tylko ceny są dość wysokie i potem zaczyna się klasyczne "dopłacanie" do innych marek bo różnica nie jest tak ogromna. Ale tam znów Tucsony czy tym podobne mają mniejszy bagażnik niż biggster.
-
Ja myślę że taki duster czy biggster to spokojnie nadaje się jako auto w koło komina, zwłaszcza w zestawie z fabrycznym LPG. Jeśli nie szukasz wrażeń z jazdy, prostoty, taniości to tu to masz..no i nie jest Chińczykiem. I też inna sprawa jest to, że z osób które znam i świadomie wybrały Dacię nie znam nikogo kto by powiedział że źle zrobił. Najczęściej słyszę że dostał właśnie to za co zapłacił + tania eksploatacja.
-
A mi się akurat zarówno duster jak i biggster podobają. Ta plastikowatosc w środku ma swój pewien urok - mam wrażenie, że kupując go jakby inne podejście do niego bym miał. Jak coś się zarysuje chyba bym łatwiej przeżył.
-
Strach patrzeć chociaż póki co moja gwiazda mimo pełnoletności trzyma się dzielnie przed rudą.
-
Miejska furmanka dla mamy (auto do miasta 40, max 50tys)
larry.bigl odpowiedział(a) na kubon temat w Motoryzacja
Ale przecież jak wystarczająco długo dolewasz to w końcu wymieniasz cały olej -
I jak każde hobby - uprawiajcie tak, żeby innym nie uprzykrzać życia. A tak głośne samochody naprawde nie są "cool" w sferze codziennej. Wiekszość ludzi nie patrzy i nie myśli "o kurde, zajefajny wydech" tylko "no debil, wcześniej mama wiedziała tylko, ze debil, teraz wszyscy wiedzą."
-
NIe jesteśmy starzy tylko normalni. Są miejsca do jeżdżenia takimi samochodami a nie publiczne drogi. Najlepiej w mieście, w środku nocy na pełnej wyjechać bo musi sobie postrzelać. Od razu do gazu takich bym dawał.
-
Ja miałem takiego jednego typka na osiedlu w czerwonym, a jakże, golfie z pierdzacym do granic możliwości wydechem. Wjeżdżał na parking zawsze na pełnej. Chłopak nie wiem, z dwadzieścia lat. Jeden raz jak tak wjechał na parking kręcąc przy tym bączka miał pecha, że szedłem z córką w wózku. Podszedłem do niego i zapytałem czy lubi swoje auto, a on z dumą, że bardzo. Na to ja do niego, że skoro je lubi to niech nie hałasuje wydechem bo tak się składa, że ja takich nie toleruje i mam sporo gwoździ w garażu niepotrzebnych. Od tamtej pory wjeżdżał z prędkością 10km/h byłem żeby tylko nie pierdział To były dobre czasy, jeszcze miałem czas na siłownię i wyglądałem trochę lepiej i człowieka jakoś tak niektórzy bardziej słuchali lol
-
Sprostujmy, każdy samochód, niezależnie od marki z gównianym pierdzacym wydechem to wstyd a nie powód do dumy. Patologia za którą na dzień dobry powinni zabierać dowód rejestracyjny.
-
No i w tym wszystkim nie myślisz o tym co dalej z autem w leasingu. Mam 100k, nadpłacam kredyt TERAZ. Wiem, że moja oszczędność w tym momencie to 150k w skali całego kredytu i 17,5 w skali tych 3 lat leasingu. w te 3 lata coś się zmienia - chcę wykupić jednak auto, bo przecież można. Wykupuje (ok może ciut mniej korzystanie ale mam pewną historię itd) a jednocześnie te już nadpłacone 100k na siebie pracuje, CAŁY CZAS. W Twojej opcji wydaje 100k na samochód. Po 3 latach ok mam samochód który pewnie warto jest 30k mniej i dodatkowo 17,5k odsetek które zapłaciłem bankowi. Chcę zmienić auto z jakiegokolwiek powodu, mam o 30k mniej za samochód i właśnie te odsetki w plecy razem 47,5k w 3 lata. Czyli...więcej niż na leasingu Ty patrzysz na posiadanie rzeczy - ja patrzę na wartość jaką przynosi pracujący na siebie pieniądz zakładając że auto i tak muszę kupić (a nie tylko chcę bo chcę). Inny przykład: Masz kredyt na mieszkanie i musisz kupić sprzęt AGD. Masz wolne 10k na to. Wolisz kupić w ratach (dajmy na to 5% a nie "zerówki", co da Ci przepłacenie 500PLN) i nadpłacić kredyt (i oszczędzić 600PLN na kredycie na mieszkanie ) i oszczędzić 100PLN czy kupić za gotówkę AGD i oszczędzić 500PLN na oprocentowaniu i nie nadpłacić kredytu (i nie oszczędzić 600PLN na odsetkach)? Te 100k na siebie pracuje bo właśnie nadpłaciłeś kredyt każdy rok bycia dłużnym te 100k powoduje że bulisz 6000 bankowi odsetek
-
No taniej jest nie mieć auta, jeździć MZK, nie kupować domu - żyć z rodzicami itd ale no..tak nie zawsze się da. Gdyby zakup auta to była czysta fanaberia to co innego - ale jeśli to rzecz dnia codziennego, potrzebna to wtedy warto rozważyć różne opcje. Gdybym nie miał kredytu na dom w ogóle bym leasingu nie brał pod uwagę. Ale skoro każda złotówka pracuje u mnie na odsetkach banku to leasing zaczyna mieć sens.
-
Może nie za głupi - po prostu nie miałeś okazji przejść przez to samemu? Zgaduję. Ja ekspertem w narzędziach finansowych nie jestem ale jeden kredyt duży mam za sobą, drugi w 1/3 w krótkim okresie czasu. A wszystko dzięki kontrolowanym nadpłatom i świadomemu zarządzaniu majątkiem (dlatego też mimo posiadania nowego, dużego domu jeżdżę starym autem bo mam świadomość gdzie koszty są i czego najpierw warto się pozbyć). Pomyśl o tym inaczej - każda złotówka nadpłacona do banku w skali roku daje Ci przy oprocentowaniu np 6% 6gr oszczędności ROCZNIE. 10PLN - 60gr 100PLN - 6PLN 1000PLN - 60PLN 10000PLN - 600PLN 100000PLN - 6000PLN Rocznie W skali 25 lat kredytu daje to 150k PLN odsetek których bank nie pobierze. Oczywiście wyliczenia w skali trwania kredytu zmieniają się (bo spada CI kapitał więc od mniejszego kapitału masz płacone odsetki) ale bardzo wysokopoziomowo tak to wygląda. Gdybyś spłacał 1 milion kredytu zgodnie z harmonogramem to do banku oddajesz blisko 2mln. Nadpłacając kredyt na samym początku dużą kwota (np 100k odsetki na dzień dobry spadają o 150k, czyli oddajesz do banku 1,85mln). Oczywiście upraszczając. Im dłużej kredyt biegnie tym mniej oszczędzasz na odsetkach ale nadal oszczędzasz. Regularne nadpłaty albo zastrzyki nadpłat są ważne i mocno redukują koszt zaciągnięcia kredytu. I jeśli więcej oszczedzisz na nadpłacie niż na kupnie auta vs leasing to leasing MOŻE się opłacać. I te 6000 które na odsetkach oszczędzasz możesz np: 1. Użyć jako amortyzację leasingu (scenariusz który opisuję wcześniej) 2. Olać leasing auta, olać w ogóle branie auta/zakup i wpłacić jako nadpłatę co znów wygeneruje Ci oszczędność na odsetkach.
-
@KiloKush niestety masz rację. Mało kto jest świadom jak oszczędzać, gdzie są prawdziwe koszty, że rata to też odsetki. A właśnie nadpłacając kredyt to jedna z najlepszych form oszczędzania (zakładając że masz kredyt) i że oszczędzone pieniądze (wiadomo, że najlepiej skrócić okres a nie wysokość raty) jak wrzucisz w dodatkową nadpłatę to powoduje efekt kuli śnieżnej i bardzo mocny spadek kosztu kredytu Oczywiście kredyt to nie oszczędzanie ale jego nadpłacanie to ograniczenie jego kosztu - stąd mówię oszczędzanie.
-
Nadpłacając 100k bank nie naliczy Ci łącznie 17,5k w te 3 lata, czyli każdego miesiąca 486PLN odsetek masz w kieszeni - możesz to przeznaczyć albo na nadplatę cześci kapitałowej (co znów napędza oszczędność na odsetkach) albo przeznaczyć na cześciowe pokrycie kosztu leasingu (co go amortyzuje kosztowo). Nie patrz na samą wysokość zobowiązania a na to co jest kapitałem a co odsetka Losie drogi
-
Wiesz, że możesz nadpłacić kredyt i nie zmienić wysokości raty tylko skrócić okres kredytu? I w obu formach oszczędzasz na odsetkach. Wysokość raty kredytu to tylko jedna rzecz, w racie kredytu ważne są wysokości cześci kapitałowej i odsetkowej...
-
O Cię Boże drogi. Ty serio nie rozumiesz jak działa nadpłata kredytu Albo trolujesz level master.
-
Ładnie popieprzyłeś leasing z wydaniem 100k na auto zintegrowałeś koszty z dwóch scenariuszy w jeden. Brawo A no nie nadadzą się dlatego, że moje obecne kombi (W211) ma bagaznik blisko 700L. A wszystkie wskazane przez Ciebie poza Bigsterem znacznie mniejszy. Do tego dochodzi moc auta która pozwala KOMFORTOWO jechać w 4 osoby z psem i bagażem. Akurat Bigster to moim zdaniem spoko autko ale w wersji hybrydowej 155 ale wtedy ceny są 140k. I proszę, spróbuj wpakować do mniejszego auta walizki + psa + wózek I do tego tak zeby dla psa było to bezpieczne (transporter zajmuje miejsce, a bez masz ograniczone możłiwości ładowania czegoś na wysokość bo spadnie psu na łeb)..
-
A czy ja powiedziałem, że oszczędzam na leasingu? Powiedziałem, że oszczędzam na odsetkach kredytu hipotecznego co poniekąd amortyzuje koszt leasingu. W 2 punktach wypisałem Ci opcje i jeśli ta matematyka (swoją droga dość prosta) jest zbyt skomplikowana to...No tym zamknąłeś temat skoro nie rozumiesz założeń oszczędności podczas nadpłacania kredytu to nie ma sensu dalej rozmawiać
-
Wallec nadal nie kumasz. Idąc w leasing z nawet wysoką ratą (1900PLN/mies) muszę płacić 6 lat leasingu (czyli 2 różne auta licząc 3 lata na jedną umowę) żeby dobić do kwoty 100k za używkę + 17,5k odsetek od hipoteki (bo przecież wydałem na auto a hipoteka leci i od tych 100k które mogłem nadpłacić odsetki). Czyli 6 lat jeżdżę relatywnie nowym autem, w nic się w zasadzie nie martwię. Ale zgodze się z jednym - inaczej kalkulacja by wyglądała np gdybym hipoteki nie miał. Wtedy nie mówiłbym o oszczędnośni z odsetek. PS, a w 6 lat te 100k nadpłacone dziś "oszczędza mi 35k odsetek.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 33
