Skocz do zawartości

Karister

Użytkownik
  • Postów

    421
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Karister

  1. Karister

    Luźny kącik audio

    Co to to nie. Do dyskoteki jest tylko jeden słuszny wybór:
  2. Karister

    Luźny kącik audio

    A mi z kolei te pierścienie nieźle kontrastują z resztą kolumny i zgrywają się z innymi elementami wystroju.
  3. Nie muszę sobie niczego wyobrażać, więc dzięki, ale nie ma potrzeby. Mam już masę zdjęć od kumpli ładnych kamieni i takich napitych. Temat jest już obgadany pół tuzina razy i nie wiedzę sensu w zataczeniu kolejnego koła o tym samym. Dla mnie komglomerat albo spiek wygrywają do wnętrza, a na zewnątrz też mam kamień. Przecież nie dasz konglomeratu na zewnątrz lol.
  4. Karister

    Luźny kącik audio

    Całkiem schludnie. Trochę szlifu przy podłodze, wiatrak w worku poza plan i byłoby git. Do tego płytki do jakichś klaserów i do szafy. Szkoda miejsca na te plastikowe pudełka IMO. Tam masz 5.1, że jest centralny?
  5. Dla każdego "dobrze" znaczy coś innego. Jak ktoś chce tanio, to bierze laminat, szuka wykończeniowca o sensownej stawce i pilnuje, żeby było zrobione równo i tyle. Podejrzewam, że ponad 95% ludzi ma takie blaty i żyje. Na początku wygląda to ok. Po latach masz rozklejające się rogi, rozłażące się łączenia, uszkodzenia, zabrudzenia itd. Dlatego nagle zaczynasz myśleć o HPL. Ale... ten jest droższy. Czy warto? Tak? A czemu? Skoro warto, to może jednak warto też dopłacić do kamienia albo spieku? A może w ich cenie lepiej będzie pieć razy wymienić laminat i ciągle mieć świeży? Przecież to jest ważna i indywidualna decyzja każdego inwestora. Dziwne jest oczekiwanie, że ktoś za niego podejmie taką decyzję na forum komputerowym. Każdy ma jakiś budżet i sam musi ocenić, co warto, a co nie. Albo po prostu, co jest w stanie. Każda budowa czy wykończenie jest tak różne, że próżno się wzorować na innych. Jeśli chodzi o moje podejście w kwestii wykończeniówki, wytaniłem sypialnie, bo mało z nich się u mnie korzysta, a porządnie zrobiłem salon, jadalnię, kuchnię, korytarze, wiatrołap i łazienki, bo to są miejsca reprezentacyjne oraz ważne pod kątem wygody życia. Sypialnia dla mnie sprowadza się do dużej szafy i dobrego materaca. Aczkolwiek nie zdziwi mnie, jak ktoś spędza w niej dwie trzecie życia, przymierza ciuchy i czyta książki. Wtedy pewnie taki ktoś się z tym nie zgodzi. Wolałem też brać dobre materiały i nowoczesne rozwiązania, a zejść z metrami kwadratowymi w dół. Taka raczej niepopularna u nas decyzja, ale wtedy można właśnie sensownie wykończyć tę nieco mniejszą powierzchnię.
  6. Karister

    Luźny kącik audio

    To nie o to chodzi. Rozumiem, co to są sarkazm, dezaprobata i zdrowy rozsądek oraz rozumiem, że milimetr a metr to nie to samo. Z pustego to i Salomon nie naleje, choć wolę to porzekadło w wersji z biczem. I to bym uznał za dobre podsumowanie: xd. Jak ktoś lubi, gdy mu rezonuje z szafek, dudni z Logitechów, fura gaśnie na każdym skrzyżowaniu albo po prostu lubi się biczować o poranku, to faktycznie xd. Kierując się jednak jakkolwiek rozsądnym podejściem do tematu, to oba te setupy są straszne. Jeden wcisnął kolumny między meble właśnie na milimetry, a drugi wepchał kilka tysięcy watów do komórki z kafelkami. Ja rozumiem, że kolumna nie musi mieć po półtora metra powietrza z każdej strony, ale ten pierwszy naćkał tam tak, że obdrapał meble. Ze skrajności w skrajność. Drugi przypadek z kolei to dla mnie jest desperacka chęć posiadania ponad jakikolwiek rozsądek. Jak ktoś lubi dużo basu, to można go tyle mieć, a przy okazji dobrego jakościowo. Jak komuś się to podoba, jego sprawa, ale ciężko to obiektywnie nazwać sensownym setupem.
  7. Karister

    Luźny kącik audio

    Nie jest to konieczne, żeby widzieć, że to ustawienie jest zaprzeczeniem czegokolwiek sensownego. Zabite na amen, aby tylko wcisnąć. Zobacz na innych filmikach. Koleś ma cokół mebli obdrapany, żeby wepchnąć obok standa kolumny. Naćkane do granic możliwości. Tutaj podobna stylówa: Kilka tysięcy watów RMS za kilkaset tysięcy PLN wepchane do czegoś, co przypomina komórkę mojej babci... I pomyśleć, że ja się zastanawiam, czy sub 25cm 1.2kW to nie będzie za dużo do 38m2. Serio, nie rozumiem, czemu ludzie tak kaleczą fajny sprzęt, zamiast dostosować wybór do swoich warunków. Przecież da się zrobić zarąbiste 2.1 oparte o dobre monitory.
  8. Karister

    Luźny kącik audio

    Kij ze zdjęciami. Na YT można obczaić prawdziwy wygląd sprzętu. Tutaj koleś ma je nawet dobrane pod kątem stylistyki mebli. Umieszczenie kolumn naturalnie prima sort.
  9. Karister

    Luźny kącik audio

    Wiadomo, co kto lubi. Kolor można sobie wybrać, ale dla mnie ten design to jest lipa.
  10. Nie jest materiałem naturalnym i to jest jego duża zaleta. Nie muszę się zastanawiać, czy ten, co mi się podoba, akurat pije, czy nie i nie muszę się głowić, czy będzie wyglądał tak, jak na wystawie. Jest odporny na zarysowania, wysokie ciepło i nie nasiąka. Niezależnie, co wybierzesz. Do tego nie wymagają impregnacji. Z technicznego punktu widzenia jest po prostu lepszy. Jak już ktoś musi na siłę szukać problemów, to jest materiałem bardziej kruchym, więc stuknięcie garnkiem w krawędź stwarza większe ryzyko uszkodzenia. O to, co komu się podoba, to nie ma się sensu przepychać. Mi się podoba matowy konglomerat i co teraz? I nic. Taki właśnie wziąłem, ale ze świadomością jego minusów. Blaty kamienne i podobne bierze się 3cm, żeby sobie fajnie w nich wyfrezować ociekacz pod kątem zlewu podwieszanego. Nie chlewi się wtedy przy krawędzi zlewu. Ewentualnie 2cm, ale wtedy wchodzą w grę tylko prostsze wzory ociekacza.
  11. Jasne, spiek jest lepszy od kamienia czy konglomeratu, bo jest bardziej odporny i na więcej rzeczy. Dlatego też kosztuje więcej - trudna obróbka i cięższy montaż.
  12. Ty nie masz, kolega ma. Nie każdemu się też chce impregnować. On z kolei nie ma problemu z ogarnianiem ogrącego. Ja nie napisałem, że zawsze musie stać coś złego czy to z kamieniem, czy a konglomeratem, ale trzeba na nie uważać. Jedno i drugie ma swoje wady i zalety. Gorzej, jak się podoba taki, co pije. Jedzie się do kamieniarza, pokazuje palcem próbkę 2m2, a do kuchni potrzeba na przykład 25m2. I co dalej? Zamawiasz. W ciemno z jakieś partii, która może będzie podobna, a może nie. Ja wziąłem parapety kamienne. Kamieniarz mówił wprost, że na pewno będą różnice i w rzeczy samej nie wyglądają tak, jak to, co widziałem na wystawce.
  13. Nie wiem, jaka to teoria, ale praktyka jest taka, że kamień pije, więc bez odpowiedniego dbania o niego powstaną odbarwienia. Kolega ma tego już sporo po paru latach. Z tego powodu wziąłem konglomerat. Jak wszystko ma swoje plusy i minusy. Na ten z kolei nie można stawiać gorącego. Uznałem, że łatwiej będzie kontrolować trzymanie gorących garów poza blatem niż sprawdzanie, czy gdzieś coś nie zostało rozlane i niepościerane. Poza tym był jeszcze epicki argument od projektantki, że konglomerat jest z fabryki, więc wiadomo, czego się spodziewać, a parta kamienia naturalnego może przyjechać różna i nie spasuje do reszty wnętrza wg projektu, bo przecież kolory ścian były dbierane co do odcienia, żeby kompensować kąty padania światła.
  14. Tylko albo aż. Blat i fartuch z kamienia czy konglomeratu to akurat fajna sprawa.
  15. Karister

    Luźny kącik audio

    Ależ to brzydkie... Choćby grało jak milion dolarów, nie wstawiłbym do pokoju. W ten sam sposób odpadły u mnie Spendory, choć przy tym i tak wyglądają oszałamiająco. A do tego grały, jakby miało nie być jutra.
  16. To akurat jest standard, że w budowlance/wykończeniówce masz dwukrotne rozjazdy w wycenach. Zazwyczaj warto jest brać tych średnich. Robią dobrze za uczciwe pieniądze, bo pracują na opinię. Ci z zajętymi terminami na rok do przodu potrafią zdzierać i spocząć czasem na laurach (wiadomo - nie wszyscy), a po tych najtańszych spod Żabki poprawki mogą wynieść więcej niż ich partaczenie.
  17. Tyle że sensowne ułożenie półek, blatów, kinkietów czy gniazdek w małym metrażu to tym bardziej kwestia wygody i sensownego życia potem. 150m2 można sobie zagracić, a i tak miejsce na kolejny pomysł się znajdzie. W 50m2 liczy się każdy zakamerek i jego dobre wykorzystanie.
  18. Karister

    Luźny kącik audio

    Takie coś też się odkształca podczas przebywania w złączu głośnikowym. Potem inny wzmak, inne kolumny i będą luzy o ułamki milimetra. Dlatego ja wolę jednak na drut zacisnąć praską tulejkę, a na nią albo banany ze śrubą rozporową, albo widełki. Wtedy goły drut ma ochronę bez lutowania, a końcówki przeżyją dożywotnią liczbę cykli odłączania i podłączania. U mnie to teraz wygląda tak, jak na foto. Ogólnie bardziej traktuję to grzebanie przy kablach jako hobby i zabawę, niż w praktyce coś by to miało dać. Sprzętu długo pewnie nie będę już ruszał. Raz pospinane i działa.
  19. Ja bym rzekł, że dobry architekt to jednak weźmie więcej za 50m2. W dużych miastach wyjdzie z 5-9k. Popieram Ig0ra, że wygląd to jedno, ale układ funkcjonalny od ogarniętego architekta wnętrz to jest fajna sprawa. Tunele na kable, dobrze rozplanowane punkty oświetlenia, gniazdka w szufladach czy sensownie dobrane i umieszczone meble oraz półki to jest duży zysk. Do tego jak to wszystko jeszcze sensownie wygląda z pomysłem, to się fajnie mieszka. IMO jedne z najlepiej wydanych PLNów.
  20. Karister

    Luźny kącik audio

    Wolę widełki, bo nie mają tych elementów, co się odkształcają przy wkładaniu i wyjmowaniu, co zazwyczaj ma miejsce w przypadku bananów. Z drugiej strony często się tego nie robi, a widełki łatwiej jest wyszarpać, bo nie są tak mocno dociśnięte. No ale, kto będzie to szarpał? W poprzednim kablu miałem te banany: https://www.amazon.pl/Rembus-BS-197-bananowe-blokadą-pozlacane/dp/B00HBPXM6G i są super. Kabel idzie w dół, więc nie ciągnie gniazd głośnikowych. Nie mają też sprężynek ani niczego podobnego. Mocno siedzą w gnieździe przy pomocy śruby rozporowej. Do tego można zdjąć tyle zaślepki i wpiąć kolejnego banana w razie potrzeby. IMO najlepszy wybór, ale z ciekawości teraz wziąłem widełki. Zwykłe babany dałbym na dole klasyfikacji, za widełkami.
  21. Karister

    Luźny kącik audio

    Jaki wpływ na dźwięk? Ile czasu wygrzewałeś?
  22. Karister

    Luźny kącik audio

    W końcu się wziąłem za robotę i skończyłem mój audiofilski kabel DIY pod kolor kolumn głośnikowych. W środku Viablue SC-4, czyli dla stereo jest przekrój 2x8mm². Przerost treści nad formą, ale taki mi się podoba. Splittery, widełki, oplot i tulejki (końcówki) też od Viablue. Bogatszy o nowe doświadczenia, teraz kilka reczy bym zrobił inaczej, ale i tak wyszło spoko. CIężko jest uzyskać końcówki o idealnie takiej samej długości. Przy okazji zworki do terminali głośnikowych.
  23. Karister

    Luźny kącik audio

    Pozwolę sobie przenieść cytat o audio-voodoo do bardziej odpowiedniego tematu. Tak, to prawda. W 2025 była drama między paroma polskimi postaciami/dziennikarzami ze świata audio. Niektórzy obstawiali pozew sądowy, ale chyba się rozeszło po kościach. Bohaterowie to Panowie Piotr Ryka i Jakub Łopatko. Pierwszy prowadzi portal HiFi Philosophy, na którym można znaleźć wiele wdzięcznie brzmiących recenzji sprzętów audio, z których dowiemy się o idealnie uchwyconej tonacji, popisowej szczegółowości i rozdzielczości, a także synergii i harmonii brzmienia DACa za trzy koła, o ile dodamy mu kabel zasilający za pięć koła. Jakby co, to to są cytaty. I to w sumie tyle, co można tam znaleźć. Ja bym jeszcze wymienił instalację elektryczną oraz poprowadził własne zasilanie wprost z elektrowni do tego DAC i mamy to. Drugi prowadzi portal Audiofanatyk, na którym fatyguje się o pomiary oraz ich wytłumaczenie, a nawet ostatnio wrócił do swojego starego artykułu, w którym na pomiarach pokazywał różnice między kablami miedzianymi a srebrnymi, przyznał się do błędu podczas wykonywania pomiarów i wytłumaczył, dlaczego tak się stało. Jak się łatwo domyślić, obaj panowie oczywiście mają mocno odmienne zdanie w kwestii wszelakich tematów audio. Przygotować popcorn i można czytać: https://hifiphilosophy.com/recenzja-echo-sound-power-guardian/#comment-485235. Całość podłapał Pan Marcin Marcinkiewicz (Ton Składowy) i chyba się nieco na ów aferze wypromował. Ale tak, ten Pan preferuje podejście (lekko) naukowe oraz humorystyczne do tematu. Dla równowagi jest jeszcze Pan Wojciech Pacuła, który absolutnie nauki nie szanuje i twierdzi, ze każdy dysk SSD gra inaczej. No cóż... oby tylko inaczej nie przechowywał moich faktur. Niestety tego Pana w ów dramie zabrakło. Byłby potencjał na coś grubego.
  24. "Kolego"... Nie wiem, jak Ty, ale ja się koleguję jedynie z ludźmi, którzy honorują prawa fizyki. I co oznacza to 250Ohm? Co to mówi o słuchawkach, będąc tym mniej istotnym elementem układanki? Jest jeszcze efektywność, o której tak mało ludzi w ogóle raczy pamiętać. Ile tego napięcia potrzeba dla takich słuchawek? 1mW? 10mW? Może 100mW? To już jest bardzo dużo. Część nauszników może tego nie przeżyć. Zaufaj mi, to działa dokładnie w drugą stronę. Amp podaje napięcie na słuchawki, a nie one ciągną prąd, ile wlezie, żeby w magiczny sposób wzmak miał nagle przestać wyrabiać. Sprzęt z segmentu pro potrafi sobie automatycznie przełączać gain i zawsze preferowany jest ten niższy, póki tylko jest on wystarczający. Powód jest bardzo prosty - póki na low gain nie dusisz głośności na 100%, jedyne, co wnosisz poprzez high gain, to wyższe zniekształcenia: W przypadku odpowiedniego wyrównania głośności, zarówno low gain, jak i high gain zagrają tak samo dobrze, jeśli tylko nie jest zbyt głośno dla tego pierwszego. To nie są słyszalne różnice, ale po co sobie dodawać szumów? Jeśli różnica faktycznie jest, to znaczy, że DAC/AMP jest spektakularnie skopany. Tutaj polecam stare produkty marki Schiit (np. Asgard 2). Nazwa producenta bardzo adekwatnie dobrana. Szumią tak, że faktycznie to słychać. Druga - i bardziej prawdopodobna opcja - to słuchający ulegający jednemu z wielu dobrze poznanych i opisanych naukowo zjawisk psychoakustycznych. Wszak uszy to jeden z najgorszych rejestratorów dźwięku, jakie istnieją, a mózg łatwo oszukać. Oczy mają priorytet. Zawsze gra lepiej to większe, droższe, głośniejsze i mocniejsze. Przynajmniej póki oczy widzą. Wystarczy podmienć obraz ruszających się warg pod nagraniem podobnie brzmiących sylab i nagle słyszy się co innego, pomimo że nagranie to samo. Ot, taki psikus od matki natury. Do tego łatwo się przyzwyczajamy do danego brzmienia, bo mózg filtruje stałe dźwięki. Dzięki temu mamy bajki o wygrzewaniu się sprzętu i grających kablach. Swoją drogą i dobrze, bo dzięki temu mogę kupować kawałek miedzianego drutu po pięć zeta za metr, opakować to w ładny - i koniecznie gruby - audiofilski szlauch. Schodzi to po kilka kafli. Piękna sprawa, na niczym się nie zarabia lepiej, jak na ludzkiej głupocie. A oni jeszcze dziękują, że ich bas nabrał trójwarstwowej tekstury, a separacja instrumentów osiągnęła nowy poziom. Rotfl, szkoda, że nie wiedzą, co jest w środku tej gumy. Tymczasem koleś, co oferował milion zielonych za rozpoznanie w ślepym teście audiofilskiego kabla od druta z wieszaka, nie doczekał zwycięzcy i zmarł ze starości. Wszyscy ci wielcy i złotousi recenzenci z prasy audio polegli. Wiadomo, test był źle zrobiony, naukowcy nie potrafią operować na danych, a oni i tak słyszą. Normalnie kasa w błoto. Polecam zgłębić temat, bo jest ciekawy i pozwala głupio nie wtopić w temacie audio. Mi ostatnio sprzedawca w salonie audio też "tłumaczył", że potrzebuję mocnego wzmaka do cichego odsłuchu, żeby dobrze grało, bo nie będzie basu. Myślałem, że zwymiotuję. Ano, nie będzie, ale nie z powodu braku mocy, a z powodu nieliniowej charakterystyki FR każdego sprzętu audio. Wzmak mocny, czy słaby, mocy da tyle samo dla danego poziomu głośności, bo to zależy właśnie od impedancji i skuteczności sprzętu grającego. Ten mocny wzmak po prostu będzie się jeszcze bardziej nudził przy takim odsłuchu. No ale... pan sprzedawca wie lepiej. Potem mi sprzedawał kabel LAN za tysiaka, który to poprawia dźwięk. Producent mu zdradził sekret: otóż ten kabel wybija zera i spowalnia transfer. Zapytałem, czy podczas robienia przelewu przez ten kabel też mi wybije kilka zer z kwoty. Okazuje się, że nie, bo ów kabel naturalnie wie, kiedy obsługuje audio, a kiedy nie. W sumie logiczne. Dla hecy powiedziałem, że kupię, jak ja będę przepinał kabel, a on słuchał i osiągnie jakiś sensowny wynik. Zgadnij, co się stało. Wczoraj różnice były większe, a dzisiaj akurat nie słyszy. Beka. Uwielbiam ten przypadek. Mój numer jeden, do tego z autopsji. To jest ostatni level słyszenia tego, czemu zaprzeczają fizyka i biologia. Podstawki pod kable za tysiaka od sztuki też czekają. Tak to się kończy. Swoją drogą nie ma w nich niczego złego, póki ładnie wyglądają, a nie poprawiają dźwięk.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...