Skocz do zawartości

Sound Blaster X G6 - pro tipy?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
4 godziny temu, miro napisał(a):

od 897, czy tam 892 to wszystko jest lepsze ;)

Nigdy płyty z lepszą integrą nie miałem w swoim pc niż te dwie które wymieniłeś :E od prawie 20 lat już używam czegoś we własnym zakresie, od roku mam zwykłą SBX G1 używkę kupioną za 60zł na allegro i to mi wystarcza bo najważniejsze dla mnie jest wzmocnienie na wyjściu słuchawkowym, na ALC to nawet zwykłe 32ohm'owe pierdziawki na max głośności zarówno sprzętowo jak i softowo pod windowsem grały tak cicho że ciężko było usłyszeć kroki przeciwnika :hihot: a co dopiero przy jakiś lepszych z wyższą impedancją... wszystko co było droższe i teoretycznie lepszej jakości posprzedawałem bo okazało się że ta g1 na usb wielkości pendrive mi w zupełności wystarcza więc pozbyłem się wszystkich xonarów, maya u5, SB audigy FX i audigy  RX :) 

  • Like 1
Opublikowano
8 minut temu, Send1N napisał(a):

bo okazało się że ta g1 na usb wielkości pendrive mi w zupełności wystarcza

oczywiście, dyskutowaliśmy juz o tym swego czasu

tylko ja słuchawek nie uzywam w ogóle, zwykłe stereo edifierki, ale naprawdę słyszę różnicę, miałem wszystko, teraz mam chyba 897 i jest to dla mnie nie do przyjęcia jakość, a xonara chcę się pozbyć bo mnie już mocno irytuje, zaczął coś przebijać, chyba po prostu się kończy ze starości, ta karta ma z 15lat...

gdybym miał na płycie alc 1200/20/4080 to by mi stykła w zupełności, mój młodszy syn ma ją na tomahawku i gra naprawdę dobrze po małych zabawach z R audio console.

wiec znowu mnie naszło na to g6, bo takie G1 to chyba głośników nie napędzi ? 

Opublikowano (edytowane)

Ja miałem zawsze budżetowe głośniki które miały swój wzmacniacz (aktywne) więc akurat na głośnikach to nie słyszałem różnicy względem tych wymienionych integr realteka w przeciwieństwie do słuchawek gdzie zawsze była potężna :E;) 

Edytowane przez Send1N
Opublikowano (edytowane)
8 godzin temu, miro napisał(a):

a z czego się "przesiadłeś"   ? 

też aktualnie używam xonara dx, wcześniej x-fi ext gamer, sb live 5.1 itd itp 

chciałbym się pozbyć tej leciwej już karty z kompa, nie mieć nic na pcie

brałeś b-stock ?

Z integry :) kupiłem rok temu Legion skrzynkę i tak zostało, ale miałem podpięte pod wieżyczkę Pioneera i "jakoś" to grało :).

Natomiast Xonara i X-FI TItanium miałem 10 lat temu na zestawie 2 kolumn Yamahy. Xonara dość szybko sprzedałem, a Titanium miał już pordzewiałe wejścia z tyłu i dość mocno słychać było przestery już. 

6 godzin temu, j4z napisał(a):

@Sobtainer jeżeli zależy Ci na fajnej scenie, posłuchaj otwartych planarów.

Kupiłem dzisiaj DT 770 PRO 250 Ω, mam nadzieje że mi szczęka opadnie bo recenzję tych słuchawek przy G6 są bardzo mocne i bardzo pochlebne. 

 

Zauważyłem jeszcze jedną rzecz, będę musiał niestety kupić:

Izolator pętli zwarciowej

 

Słychać po prostu delikatne szumy w głośnikach a najbardziej w Subwooferze, mój post był jeszcze przed zakupem Edifier T5, który dopełnił mi zestaw. Ale to gra :) bardzo polecam ten T5. Nie jest to znaczący szum, ale subwoofer potrafi bardzo delikatnie jak nic nie gra drgać, żona słyszy :) . Od momentu skompletowania tego zestawu, w ogóle zacząłem słyszeć wszystko... trochę za mocno chyba :) 

Edytowane przez Sobtainer
  • Like 1
Opublikowano

kurcze, ja naprawdę mam pierwszy stopień słuchu, czyli jak grają to słyszę :rudolf:

a słyszę kolosalną różnice na głośnikach między alc 887/892 a 1200, o xonarze nie wspominając

 

ale z tym 1200 czy 4080 to też jest róźnie, swego czasu składałem ludkowi kompa na jakimś wypasionym asusie maximus hero chyba, tam też było 1200, ale kurna olek grało sporo lepiej niż "ten sam" 1200 na tomahawku 550 którego wtedy miałem u siebie, wszytko to podpięte pod proste edki 1600 i puszczane te same kawałki bezstratne z foobara2000

 

dźwięk to subiektywne odczucia, każdy musi sam przetestować  

Opublikowano

Nie twierdze że tak nie jest po prostu chciałem poznać wasze opinie ;) czyli dla aktywnych głośników tez warto mieć coś lepszego :thumbup: mi zazwyczaj zależało głównie na tym aby było głośniej z bardziej wyrazistym basem i o ile na głośnikach podłączonych do mobo z lipną inegrą nie narzekałem na dźwięk o tyle w przypadku słuchawek na kablu które nie miały np swojej karty dźwiękowej w zestawie był po prostu dramat ;) 

Opublikowano

W zintegrowanej karcie to zazwyczaj budżetowe rozwiązanie. Gra poprawnie, ale gubi detale, zwęża scenę i spłaszcza dynamikę. W G6 (Cirrus Logic CS43131) masz wysokiej klasy przetwornik, który obsługuje dźwięk 32-bit / 384 kHz. On „widzi” więcej punktów w fali dźwiękowej. Dzięki temu usłyszysz po prostu więcej. Dodatkowo, G6 jest na zewnątrz. Izoluje sygnał od szumów PC. To, co wychodzi z G6 do Twoich głośników, to czysty sygnał. Głośniki Edifier dostają „paliwo premium”, więc pracują wydajniej i czyściej.

 

A co do słuchawek, w G6 z Xampem to dedykowana elektrownia dla słuchawek. Ona omija wzmacniacz kolumn i podaje prąd prosto na słuchawki. W trybie High Gain, na 40% moje HyperX Cloud prawie mi spadły z głowy, takiego dostały kopa. Dlatego przy Xampie warto zainwestować w 250 omów słuchawki, nie dość że G6 rozwija skrzydła na High Gain przy nich, to one same tego wymagają. 

 

Krótki wniosek z Gemini, dzięki DAC-u G6 Edifiery grają powyżej swojej ceny, bo dostają sygnał tak wysokiej jakości, że ich wbudowany wzmacniacz nie musi „walczyć” z błędami i szumami – może po prostu skupić się na napędzaniu membran. Omijasz zupełnie ten wzmacniacz jak masz dobrą kartę. 

13 minut temu, caleb59 napisał(a):

Przypominam, że kto ma G6 niech aktualizuje firmware do najnowszej wersji.

Jak na razie nie miałem żadnego problemu ze sterownikami czy działaniem karty. Może dlatego że mam tryb bezpośredni bez upiększaczy żadnych. 

  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano

Dobra, Beyerdynamici podpięte pod G6. High Gain odpalony. Moje Cloudy już są w szafce, wiaderko na głowę i do wanny, tak je teraz odbieram :D. Ilość zakłóceń jakie słyszę w Bayerach w utworach w bezstratnej jakości jest powalająca. Scena jest potężna, na 40% głośności poezja w uszach. Nawet jacka od słuchawek musiałem przemyć alkoholem, bo jak nim ruszałem przy high gainie w G6 to zakłócenia były :D.

 

Przeraża mnie słuchanie muzyki teraz, bo dosłownie słychać mlaskanie Philla Collinsa podczas śpiewania :). Słychać nawet szum taśmy matki, zwłaszcza w utworach z lat 80-tych. 

 

 

  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
W dniu 26.01.2026 o 17:51, Sobtainer napisał(a):

W trybie High Gain, na 40% moje HyperX Cloud prawie mi spadły z głowy, takiego dostały kopa.

Z technicznego punktu widzenia lepiej jest wybrać low gain i bardziej pokręcić gałką głosności w prawo, jeśli i tu, i tu da się uzyskać satysfakcjonującą głośność.

3 godziny temu, miro napisał(a):

"but seriously" remaster we flac pobrany

Skołuj sobie oryginalne nagrania z 1989. Remaster z 2016 jest do bani.

Edytowane przez Karister
Opublikowano
30 minut temu, Karister napisał(a):

Z technicznego punktu widzenia lepiej jest wybrać low gain i bardziej pokręcić gałką głosności w prawo, jeśli i tu, i tu da się uzyskać satysfakcjonującą głośność.

Skołuj sobie oryginalne nagrania z 1989. Remaster z 2016 jest do bani.

Kolego, przy 250 omów High Gain to nie kwestia głośności, a zapasu napięcia. Na Low Gain może być głośno, ale wzmacniacz często pracuje na granicy wydolności, co skutkuje "zbitym" dźwiękiem i kompresją dynamiki. High Gain pozwala słuchawkom rozprostować skrzydła – poprawia się kontrola nad basem, precyzja i przede wszystkim scena muzyczna, która staje się szersza i bardziej napowietrzona, to zupełnie inna liga grania słuchawek. 

Opublikowano (edytowane)

"Kolego"... Nie wiem, jak Ty, ale ja się koleguję jedynie z ludźmi, którzy honorują prawa fizyki. I co oznacza to 250Ohm? Co to mówi o słuchawkach, będąc tym mniej istotnym elementem układanki? Jest jeszcze efektywność, o której tak mało ludzi w ogóle raczy pamiętać. Ile tego napięcia potrzeba dla takich słuchawek? 1mW? 10mW? Może 100mW? To już jest bardzo dużo. Część nauszników może tego nie przeżyć. Zaufaj mi, to działa dokładnie w drugą stronę. Amp podaje napięcie na słuchawki, a nie one ciągną prąd, ile wlezie, żeby w magiczny sposób wzmak miał nagle przestać wyrabiać. Sprzęt z segmentu pro potrafi sobie automatycznie przełączać gain i zawsze preferowany jest ten niższy, póki tylko jest on wystarczający. Powód jest bardzo prosty - póki na low gain nie dusisz głośności na 100%, jedyne, co wnosisz poprzez high gain, to wyższe zniekształcenia:

 

rme-adi-2-dac-fs-version-2-headphone-qua

 

W przypadku odpowiedniego wyrównania głośności, zarówno low gain, jak i high gain zagrają tak samo dobrze, jeśli tylko nie jest zbyt głośno dla tego pierwszego. To nie są słyszalne różnice, ale po co sobie dodawać szumów? Jeśli różnica faktycznie jest, to znaczy, że DAC/AMP jest spektakularnie skopany. Tutaj polecam stare produkty marki Schiit (np. Asgard 2). Nazwa producenta bardzo adekwatnie dobrana. Szumią tak, że faktycznie to słychać. Druga - i bardziej prawdopodobna opcja - to słuchający ulegający jednemu z wielu dobrze poznanych i opisanych naukowo zjawisk psychoakustycznych. Wszak uszy to jeden z najgorszych rejestratorów dźwięku, jaki istnieją, a mózg łatwo oszukać. Oczy mają priorytet. Zawsze gra lepiej, to większe, droższe, głośniejsze i mocniejsze. Przynajmniej, póki oczy widzą. Wystarczy podmienć obraz ruszających się warg pod nagraniem podobnie brzmiących sylab i nagle słyszy się co innego, pomimo że nagranie to samo. Ot, taki psikus od matki natury. Do tego łatwo się przyzwyczajamy do danego brzmienia, bo mózg filtruje stałe dźwięki. Dzięki temu mamy bajki o wygrzewaniu się sprzętu i grających kablach. Swoją drogą i dobrze, bo dzięki temu mogę kupować kawałek miedzianego drutu po pięć zeta za metr, opakować to w ładny - i koniecznie gruby - audiofilski szlauch. Schodzi to po kilka kafli. Piękna sprawa, na niczym się nie zarabia lepiej, jak na ludzkiej głupocie. A oni jeszcze dziękują, że ich bas nabrał trójwarstwowej tekstury, a separacja instrumentów osiągnęła nowy poziom. Rotfl, szkoda, że nie wiedzą, co jest w środku tej gumy. :D Tymczasem koleś, co oferował milion zielonych za rozpoznanie w ślepym teście audiofilskiego kabla od druta z wieszaka, nie doczekał zwycięzcy i zmarł ze starości. Wszyscy ci wielcy i złotousi recenzenci z prasy audio polegli. Wiadomo, test był źle zrobiony, naukowcy nie potrafią operować na danych, a oni i tak słyszą. :D Normalnie kasa w błoto. Polecam zgłębić temat, bo jest ciekawy i pozwala głupio nie wtopić w temacie audio. Mi ostatnio sprzedawca w salonei audio też "tłumaczył, że potzrebuję mocnego wzmaka do cichego odsłuchu, żeby dobrze grało, bo ni ebędzie basu. Myślałem, że zwymiotuję. Ano, nie będzie, ale nie z powodu braku mocy, a z powodu nieliniowej charaltrestyki FR każdego sprzętu audio. Wzmak mocny, czy słaby, mocy da tyle samo dla danego poziomu głośności, bo to zależy właśnie od impedancji i skuteczności sprzętu grającego. Ten mocny wzmak po prostu będzie się jeszcze bardziej nudził przy takim odsłuchu. No ale... pan sprzedawca wie lepiej. Potem mi sprzedawał kabel LAN za tysiaka, który to poprawia dźwięk. Producent mu zdradził sekret: otóż ten kabel wybija zera i spowalnia transfer. Zapytałem, czy podczas robienia przelewu przez ten kabel też mi wybije kilka zer z kwoty. xD Okazuje się, że nie, bo ów kabel naturalnie wie, kiedy obsługuje audio, a kiedy nie. W sumie logiczme. :D Dla hecy powiedziałem, że kupię, jak ja będę przepinał kabel, a on słuchał i osiągnie jakiś sensowny wynik. Zgadnij, co się strało. Wczoraj różniece były większe, a dzisiaj akurat nie słyszy. Beka. To jest ostatni level słyszenia tego, czemu zaprzeczają fizyka i biologia. Tak to się potem kończy.

 

Edytowane przez Karister

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...