Walther 1 Opublikowano 21 Marca Opublikowano 21 Marca (edytowane) Hejka od razu piszę, że nie znalazłem odpowiedniego działu a według mnie w dziale monitory bedzie najbliżej Wiec tak szukam jakiś w miarę tanich ale dobrych okularów VR dla syna. Moim zdaniem zakup typowo dla zabawy. Założy parę razy i pójdą w kąt ale obiecałem więc trzeba kupić.... Ja się kompletnie nie znam na VR a domyślam się, że aby to działało to musi być odpowiedni sprzęt (moc obliczeniowa). ? Okulary najlepiej używane tak do tysiaka Coś odpowiedniego zaproponujcie? Z góry dzięki. Edytowane 21 Marca przez Walther
VRman 3 317 Opublikowano 21 Marca Opublikowano 21 Marca (edytowane) Jest wątek o VR Co do wyboru to nie masz żadnego - tylko nowy Quest 3S i nie myśl nawet o używanym, a jak chcesz kupić awaryjne gówno bez gwarancji i dać się w to wpakować, to mam Questa 2, i się chętnie go pozbędę w cenie kompletnie z dupy, a jak chcesz to nawet mam popsuty, więc odpada obawa że się popsuje, bo już się popsuł, więc przynajmniej wiesz na czym stoisz. Promocji ostatnio nie ma i już za 1100zł nie dostaniesz, ale 1200-1300. Możesz ryzykować z używanymi, ale to jest strasznie awaryjne badziewie i mocno odradzam. Jeśli jednak już koniecznie chcesz używany, to wybierasz pomiędzy Quest 2 a Quest 3S, o ile znajdziesz 3S w dobrej cenie, bo za 1000 to nie warto, już lepiej dołożyć i brać nowy. Za nowy też trochę więcej dostaniesz przy odsprzedaży, bo nie każdy chce się pierdzielić z padającym flashem, baterią czy wymianą gałek w kontrolerach (masakrycznie nietrwałe gówno) Edytowane 21 Marca przez VRman
Walther 1 Opublikowano 21 Marca Autor Opublikowano 21 Marca O jezu to mnie pocieszyłeś :(((( Nie spodziewałem się, że to taki szajs. Pamietam, że były jakieś ocolusy od HTC czy coś takiego Ale skoro mówisz o questach to poczytam.
VRman 3 317 Opublikowano 21 Marca Opublikowano 21 Marca (edytowane) To nie tak, że jakoś bardziej szajs niż inny szajs. Takie czasy. Ale na trzy questy - problem z pamięcią flash - 3x, jeden chyba tak, że już nie da się powiedzieć, że jest OK, przy czym 2 doby zajęło software'owi poskładanie tego do kupy choć tak, aby w ogóle dało się sprzęt uruchomić. Drugi quest nawet po resecie do fabrycznych teraz ładuje gry 3x wolniej a czasem nie wyświetla nic w menu, bo nie dał rady doczytać - analogi - 2x - w jednym wymieniałem już 2x, a w drugim raz. Wystarczy, że chcesz pograć godzinkę dziennie na grze w której dynamicznie sterujesz gałką, a zdechnie w ciągu 2-10 miesięcy moim zdaniem. U mnie padł po 2 latach ale prawie nie grałem na gałce, łącznie może ze 200h jak pierwszy raz padł. - baterie są słabe już na dzień dobry, więc używany z zajechaną to może być problem, a wymiana nieopłacalna. W jednym po trzech latach już jest problem, żeby godzinę pograć przy pełnej jasności, wifi i głośności, w bardziej intensywnej (dla sprzętu) grze, a jak się wkręcisz to godzina mija jak pół, więc masz wrażenie, że 2h mija jak jedna - 2x - nawet w nowych najczęściej są bad pixele, a w używanych jeszcze dochodzi ryzyko, że się nadziejesz na porysowane soczewki, jeśli kupujesz wysyłkowo i trafisz na nieuczciwego sprzedającego. Na trzy questy 2 jakie miałem na głowie tylko jeden nie miał bad pixela. - porty USB - dotyczy każdego egzemplarza - w tych questach to jest tragedia. Jak się popsuje to masz 70% kasy w błoto bo wymiana nie jest możliwa, chyba że chcesz płacić 500zł jak za tyle kupisz używanego sprawnego bez kontrolerów, to tak Nie wiesz czy poprzedni właściciel sobie grał z kablem, w który się zaplątał, a ten port USB-C jest naprawdę nietrwały. - są jakieś wpisy "flagged" w firmwarze. Na razie nic to nie znaczy, ale co jeśli kupujesz używany, a ktoś na nim piracił i pewnego dnia ruszy fala banów i dostaniesz rykoszetem? Zalety też są, oczywiście - opcja zakupu w komplecie, czyli z mocowaniem na głowę nadającym się do czegokolwiek, bo to co dają fabrycznie to jest dla wielbicieli tortur. - dużo niższa cena. Niektórzy idioci potrafią sprzedać w pełni sprawnego Questa 2 za 650zł, a to już konkretna różnica do nowego 3S, szczególnie jak do tego możesz kupić headstrap za pół ceny przy okazji i oszczędzić sobie czasu na zakup oddzielnie - Do Q2 taniej kupisz soczewki jeśli potrzebne dla okularnika. Na aliexpress nawet za 15-20$ komplety bywają Czyli jak chcesz ryzykować, bo używany Q2 może być idealnym wyborem, tylko co jeśli akurat będziesz miał pecha... 1250zł to nie są duże pieniądze dzisiaj. Bierz nówkę 3Sa. A jak dzieciakowi się znudzi w ciągu miesiąca to się odezwij, może już sprzedam swojego Q2 to chętnie tego prawie nowego 3S od Ciebie odkupię edit: No i headsrap, możesz szukać używanego za 70-120zł. Broń bożeno nie każ dzieciakowi grać na tej gumce od gaci jaką daje standardowo producent! Edytowane 21 Marca przez VRman
Walther 1 Opublikowano 21 Marca Autor Opublikowano 21 Marca Ok stary widzę, że naprawdę znasz się na rzeczy. Dobra kupie nówki 3s i do tego gumki. (jakieś sugerujesz? ) Syn ma moją starą Vega 64 a ja u siebie 3080ti. Mam nadzieję, że któraś uciągnie te Vry?
VRman 3 317 Opublikowano 21 Marca Opublikowano 21 Marca (edytowane) Jak ma tylko sprawdzić czym jest VR, to starczy i bez kompa w ogóle. Na Vega będzie kiszka, ale na 3080ti da radę pograć w całkiem sporo gier na PC VR, choć tu może się liczyć procesor - jak ma jakieś Ryzen 3600 czy Intela 4770K to może być słabo. Z VR musisz mu ustawić tak, żeby trzymało zadaną wartość fps, bo jak w VR gubi klatki, to grający może zgubić obiad. Co do headstrapa - byle jaki, byle sztywny, a nie gumka od gaci jaka jest fabrycznie. Nie polecę niczego konkretnego, bo miałem kupować markowy, a kupiłem chiński za 140 jako używany - zapłaciłem 80zł z myślą "najwyżej kupię inny jak będzie zły", ale został. Tylko cholernie ciężko się chiński szajs montuje. Oryginalny headstrap "elite" od Mety dużo łatwiej, ale to jest takie niewygodne gówno, że już wolę chiński Palce mnie na drugi dzień przestały boleć (chiński nie był spasowany idealnie i trzeba było naprawdę mocno dusić, żeby chiński plastik wlazł na ten plastik headsetu) https://allegro.pl/listing?string=headstrap quest 3s&miejsce-wysylki=polska&order=p Pamiętaj, że VR wymaga przyzwyczajania się. Najfajniejsze gry to te, które początkującym powodują problemy z błędnikiem - zawroty głowy, choroba lokomocyjna. Można po od tego się pochorować na całą resztę dnia. Remedium jest regularność. Startujcie od krótkich sesji, np. 5 minut dziennie w grach gdzie mózg się musi jeszcze nauczyć, a reszta to gry neutralne, gdzie np. nie ma żadnego ruchu innego niż ten wywołany fizycznym ruchem - czyli stoisz albo chodzisz po pokoju. Takie coś dla 99,99% graczy nie sprawia nigdy problemu choćby ktoś grał pierwszy raz i od razu godzinę czy dwie bez przerwy. Czyli np. beat saber, racket pinball, Eleven Table Tennis, Moss 2 (o, to dzieciakowi zapodaj na początek) gry z lokomocją na teleportach. Pomaga ograniczenie pola widzenia, ale to znowu też ogranicza imersję, czyli największą zaletę VRu. Wiele osób jak ma grać z teleportami to woli w ogóle nie grać, bo o tyle mniejsza frajda. W drugą stronę - są gry gdzie dynamicznie się poruszasz gałką analogową w kontrolerze i jak się mózg nauczy, że to tylko gra, a nie zjedzone trujące grzyby, które należy zwrócić naturze czym prędzej, to otwierają się drzwi do gameplayu, który może być znacznie fajniejszy niż gry, w których się tylko stoi lub siedzi. Np. latanie samolotem, strzelanki dynamiczne, gdzie często strafe'ujesz albo wręcz ruszasz się gałką + do tego w pionie (schody) + jeszcze własny ruch ciałem (obrót). Przykłady takich gier to Compound czy Dungeons of Eternity. To są wspaniałe gry, które jednak początkującego mogą skosić po 5 mintuach - w szóstej poprosi o wiadro Ogólna zasada to unikać ruchu, którego mózg nie potrafi przewidzieć. Dlatego regularne granie np. 5-15 minut dziennie w gry na gałce sprawi, że po tygodniu czy miesiącu, móżg już wie jakiego ruchu się ma spodziewać po wychyleniu gałki na padzie. Podobnie z każdym innym - np. w wyścigach jak ktoś Cię puknie przesuwając nagle auto w bok - to się zakręci we łbie od razu. Jak idziesz do przodu i nagle się zatrzymasz bo postaci dalszy krok zablokował stolik - to będzie problem. Jak zeskakujesz z drabinki i nagle się zatrzymujesz choć nogi nie wysyłają mózgowi sygnału "wylądowaliśmy" to będzie problem. I tak dalej. Pomaga świadaomość tego mechanizmu i np. zamykanie oczu przy lądowaniu z zeskoków, czy przy końcowej fazie podchodzenia do stolika w grze. Z czasem można dość do tego, że można w VR robić wszystko i nic już Cię nie rusza. Co ciekawe po pół rocznej przerwie trzeba musieć się uczyć znowu, jakby mózg "zapomniał". Co tam jeszcze - dobierz konkretnie rozstaw oczu. Zmierz młodemu jak ma rozstawione oczy i ustaw porządnie, bo inaczej będziesz mu psuł wzrok i zabawę, bo gorzej widać i łeb szybko od tego potrafi rozboleć. Jeśli syn nosi okulary - to koniecznie kupuj soczewki - takie wkładki - montuje się ramkę i potem na magnesy tam wkładasz szkiełka korekcyjne. Niektórzy polecają też zmianę gąbki na coś lepszego, ale to możesz zostawić na później - jak już będzie wiadomo czy headset zostaje czy po tygodniu zaczął zbierać kurz. Jeśli syn gra jak typowi jego rówieśnicy, to ma 90% szans na szukanie w VR nie tego co trzeba. Jeśli jest uzależniony od dopaminy i tylko gra w rywalizację online, to raczej nic z tego nie będzie i po tygodniu będziesz to wszystko sprzedawał. Ale jak zrozumie, żeby dać szansę czemuś innemu, także grom, na które na monitorze/TV by nawet nie spojrzał, jak wyrobi sobie odporność na lokomocję w VR, to może zostać fanem VRu. Ponoć dzieciarnia bardzo dobrze się bawi w Gorilla Tag. TO chyba jest za darmo. Niech spróbuje. Z gier nie na PC, polecę dla Was obu takie gry, tylko nie patrz na grafę czy typ gry, a daj szansę, bo się można pozytywnie zdziwić: - Compound (świetna jak się przebijesz przez pierwsze 2 godziny, otraskasz ze sterowaniem, włączysz tryb old schooler, nauczysz się mechanik, odblokujesz fajniejsze bronie - Dungeons of Eternity - Walkabout Minigolf - Beat Saber (tu trzeba poświęcić godziny aby znaleźć pasującą graczowi muzykę, i aby nauczyć się grać tak, aby grać na poziomie hard lub wyższym, bo na niższych jest zazwyczaj nuda i mały związek gry z muzyką) - jak masz sentyment do lat 80tych to Ark-ade (niestety kolejna gra na galkę, więc nie na pierwszy dzień) - Ultrawings 2 (coś pomiędzy zręcznościówką a poważnym symulatorem lotu) - Zero Caliber 2 (znowu gałka!) - Pistol Whip - ciężko opisać co to jest, wygląda jak strzelanka ale gra celuje za Ciebie... co wcale nie oznacza, że jest za łatwo. Tu się nie rusza gałką więc o ile sam ruch "po szynach do przodu" nie sprawi problemu, to powinna być to gra dobra na początek. Jeszcze nie spotkałem osoby, której by się ta gra nie podobała, a pokazywałem VR już wielu ludziom. Nawet kobiety po 40-tce nie chciały mężom oddać headsetu i leciało "zaraz, jeszcze raz, dam ci jak przejdę, bo już prawie mi się udało". A na PC to już jest tego cała masa, w necie znajdziesz masę "TOP 10" i podobnych artykułów/filmików. Jeśli sam chcesz zagrać to oczywiście na PC zaczynaj od Half-Life: Alyx Tylko uwaga - używanie Questów z PC potrafi być naprawdę wkurzające. Musisz mieć albo dobry kable (100-150zł) albo dedykowany router + odpowiednią konfigurację. Dalej będziesz się użerał z tym, że ktoś gdzieś dał dupy i jest jakiś problem software'owy. Możesz musiesz przejść przez poradniki o tym jak konfigurować Virtual Desktop (a sam VD trzeba najpierw kupić) Na początek więc może zostań przy trybie standalone, kup ze 2-3 gierki, ograj demka/triale i wtedy jak opadną pierwsze zachwyty decyduj co dalej. No chyba, że masz kółku czy joya do symulatorów. Wtedy nie podpięcie VRu pod PC to grzech (choć do poważnego latania rozdziałka Questa 3S będzie o wiele, wiele za niska. Ale wystarczająca do czerpania radochy z samego lotu. Tyle. że nie będziesz widział napisów na przyrządach itp.) Edytowane 21 Marca przez VRman
Pan Mateoo 710 Opublikowano 21 Marca Opublikowano 21 Marca jego wiadomosci mają po 3 wersy tymczasem ty walnales cala ksiazke XD
VRman 3 317 Opublikowano 21 Marca Opublikowano 21 Marca Trudno, co zrobić Jak chodzi o VR to jestem jak świadek Yehovy
Walther 1 Opublikowano 21 Marca Autor Opublikowano 21 Marca (edytowane) 56 minut temu, VRman napisał(a): Jak ma tylko sprawdzić czym jest VR, to starczy i bez kompa w ogóle. Na Vega będzie kiszka, ale na 3080ti da radę pograć w całkiem sporo gier na PC VR, choć tu może się liczyć procesor - jak ma jakieś Ryzen 3600 czy Intela 4770K to może być słabo. Z VR musisz mu ustawić tak, żeby trzymało zadaną wartość fps, bo jak w VR gubi klatki, to grający może zgubić obiad. Co do headstrapa - byle jaki, byle sztywny, a nie gumka od gaci jaka jest fabrycznie. Nie polecę niczego konkretnego, bo miałem kupować markowy, a kupiłem chiński za 140 jako używany - zapłaciłem 80zł z myślą "najwyżej kupię inny jak będzie zły", ale został. Tylko cholernie ciężko się chiński szajs montuje. Oryginalny headstrap "elite" od Mety dużo łatwiej, ale to jest takie niewygodne gówno, że już wolę chiński Palce mnie na drugi dzień przestały boleć (chiński nie był spasowany idealnie i trzeba było naprawdę mocno dusić, żeby chiński plastik wlazł na ten plastik headsetu) https://allegro.pl/listing?string=headstrap quest 3s&miejsce-wysylki=polska&order=p Pamiętaj, że VR wymaga przyzwyczajania się. Najfajniejsze gry to te, które początkującym powodują problemy z błędnikiem - zawroty głowy, choroba lokomocyjna. Można po od tego się pochorować na całą resztę dnia. Remedium jest regularność. Startujcie od krótkich sesji, np. 5 minut dziennie w grach gdzie mózg się musi jeszcze nauczyć, a reszta to gry neutralne, gdzie np. nie ma żadnego ruchu innego niż ten wywołany fizycznym ruchem - czyli stoisz albo chodzisz po pokoju. Takie coś dla 99,99% graczy nie sprawia nigdy problemu choćby ktoś grał pierwszy raz i od razu godzinę czy dwie bez przerwy. Czyli np. beat saber, racket pinball, Eleven Table Tennis, Moss 2 (o, to dzieciakowi zapodaj na początek) gry z lokomocją na teleportach. Pomaga ograniczenie pola widzenia, ale to znowu też ogranicza imersję, czyli największą zaletę VRu. Wiele osób jak ma grać z teleportami to woli w ogóle nie grać, bo o tyle mniejsza frajda. W drugą stronę - są gry gdzie dynamicznie się poruszasz gałką analogową w kontrolerze i jak się mózg nauczy, że to tylko gra, a nie zjedzone trujące grzyby, które należy zwrócić naturze czym prędzej, to otwierają się drzwi do gameplayu, który może być znacznie fajniejszy niż gry, w których się tylko stoi lub siedzi. Np. latanie samolotem, strzelanki dynamiczne, gdzie często strafe'ujesz albo wręcz ruszasz się gałką + do tego w pionie (schody) + jeszcze własny ruch ciałem (obrót). Przykłady takich gier to Compound czy Dungeons of Eternity. To są wspaniałe gry, które jednak początkującego mogą skosić po 5 mintuach - w szóstej poprosi o wiadro Ogólna zasada to unikać ruchu, którego mózg nie potrafi przewidzieć. Dlatego regularne granie np. 5-15 minut dziennie w gry na gałce sprawi, że po tygodniu czy miesiącu, móżg już wie jakiego ruchu się ma spodziewać po wychyleniu gałki na padzie. Podobnie z każdym innym - np. w wyścigach jak ktoś Cię puknie przesuwając nagle auto w bok - to się zakręci we łbie od razu. Jak idziesz do przodu i nagle się zatrzymasz bo postaci dalszy krok zablokował stolik - to będzie problem. Jak zeskakujesz z drabinki i nagle się zatrzymujesz choć nogi nie wysyłają mózgowi sygnału "wylądowaliśmy" to będzie problem. I tak dalej. Pomaga świadaomość tego mechanizmu i np. zamykanie oczu przy lądowaniu z zeskoków, czy przy końcowej fazie podchodzenia do stolika w grze. Z czasem można dość do tego, że można w VR robić wszystko i nic już Cię nie rusza. Co ciekawe po pół rocznej przerwie trzeba musieć się uczyć znowu, jakby mózg "zapomniał". Co tam jeszcze - dobierz konkretnie rozstaw oczu. Zmierz młodemu jak ma rozstawione oczy i ustaw porządnie, bo inaczej będziesz mu psuł wzrok i zabawę, bo gorzej widać i łeb szybko od tego potrafi rozboleć. Jeśli syn nosi okulary - to koniecznie kupuj soczewki - takie wkładki - montuje się ramkę i potem na magnesy tam wkładasz szkiełka korekcyjne. Niektórzy polecają też zmianę gąbki na coś lepszego, ale to możesz zostawić na później - jak już będzie wiadomo czy headset zostaje czy po tygodniu zaczął zbierać kurz. Jeśli syn gra jak typowi jego rówieśnicy, to ma 90% szans na szukanie w VR nie tego co trzeba. Jeśli jest uzależniony od dopaminy i tylko gra w rywalizację online, to raczej nic z tego nie będzie i po tygodniu będziesz to wszystko sprzedawał. Ale jak zrozumie, żeby dać szansę czemuś innemu, także grom, na które na monitorze/TV by nawet nie spojrzał, jak wyrobi sobie odporność na lokomocję w VR, to może zostać fanem VRu. Ponoć dzieciarnia bardzo dobrze się bawi w Gorilla Tag. TO chyba jest za darmo. Niech spróbuje. Z gier nie na PC, polecę dla Was obu takie gry, tylko nie patrz na grafę czy typ gry, a daj szansę, bo się można pozytywnie zdziwić: - Compound (świetna jak się przebijesz przez pierwsze 2 godziny, otraskasz ze sterowaniem, włączysz tryb old schooler, nauczysz się mechanik, odblokujesz fajniejsze bronie - Dungeons of Eternity - Walkabout Minigolf - Beat Saber (tu trzeba poświęcić godziny aby znaleźć pasującą graczowi muzykę, i aby nauczyć się grać tak, aby grać na poziomie hard lub wyższym, bo na niższych jest zazwyczaj nuda i mały związek gry z muzyką) - jak masz sentyment do lat 80tych to Ark-ade (niestety kolejna gra na galkę, więc nie na pierwszy dzień) - Ultrawings 2 (coś pomiędzy zręcznościówką a poważnym symulatorem lotu) - Zero Caliber 2 (znowu gałka!) - Pistol Whip - ciężko opisać co to jest, wygląda jak strzelanka ale gra celuje za Ciebie... co wcale nie oznacza, że jest za łatwo. Tu się nie rusza gałką więc o ile sam ruch "po szynach do przodu" nie sprawi problemu, to powinna być to gra dobra na początek. Jeszcze nie spotkałem osoby, której by się ta gra nie podobała, a pokazywałem VR już wielu ludziom. Nawet kobiety po 40-tce nie chciały mężom oddać headsetu i leciało "zaraz, jeszcze raz, dam ci jak przejdę, bo już prawie mi się udało". A na PC to już jest tego cała masa, w necie znajdziesz masę "TOP 10" i podobnych artykułów/filmików. Jeśli sam chcesz zagrać to oczywiście na PC zaczynaj od Half-Life: Alyx Tylko uwaga - używanie Questów z PC potrafi być naprawdę wkurzające. Musisz mieć albo dobry kable (100-150zł) albo dedykowany router + odpowiednią konfigurację. Dalej będziesz się użerał z tym, że ktoś gdzieś dał dupy i jest jakiś problem software'owy. Możesz musiesz przejść przez poradniki o tym jak konfigurować Virtual Desktop (a sam VD trzeba najpierw kupić) Na początek więc może zostań przy trybie standalone, kup ze 2-3 gierki, ograj demka/triale i wtedy jak opadną pierwsze zachwyty decyduj co dalej. No chyba, że masz kółku czy joya do symulatorów. Wtedy nie podpięcie VRu pod PC to grzech (choć do poważnego latania rozdziałka Questa 3S będzie o wiele, wiele za niska. Ale wystarczająca do czerpania radochy z samego lotu. Tyle. że nie będziesz widział napisów na przyrządach itp.) Wow szok i nie dowierzanie. Świetnie wszystko wyjaśniłeś i jestem pełen podziwu ! Brawo 👏 Szczerze powiem, że sam się nakręciłem i zaczynam dostrzegać pozytywy tego sprzętu. Wiec jest całkiem możliwe, że to nie bedzie zakup z dupy a całkowicie nowa przygoda i doświadczenie. Wiec dziękuję jeszcze raz i zrobię tak jak pisałeś Ps. Jak chłopak dostanie sprzęt i się pobawimy opiszę wrażenia Edytowane 21 Marca przez Walther 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się