Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

2026-04-0913_10_10-SzukajwGoogle.thumb.png.a89fbe8f6475b188be29acbe9ea66573.png

 

https://store.steampowered.com/app/1150440/Aliens_Dark_Descent/

 

2026-04-0913_32_46-Aliens_DarkDescentSteamChartsSteamDB.png.f2a541d1cddff6cc9b59fa5ec76c15d6.png

 

 

O jakichś Samsonach tutaj gadamy, a takie perełki za mniej niż 20 10 zł są dostępne - była w Humble Choice, więc wszystko legitnie.

 

https://gg.deals/game/aliens-dark-descent/

 

Ludzie kochani, brać i grać. Drugiej takiej gry nie ma. Niezwykle oryginalne połączenia survival horroru, h'n's, gry taktycznej i domieszki skradanki. Z h'n's wzięto sposób sterowania oddziałem, gdzie kursorem wskazujemy gdzie iść, obiekty do interakcji, wrogów do odstrzelenia i odpalamy czar... znaczy skille naszych marines - typu granatnik, strzał z szotgana, ogień zaporowy, takie tam. A z tacticali konieczność kombinowania, ustawania naszych soldatów w odpowiednich miejscach, zastawianie pułapek, szukanie odpowiednich miejsc do obrony przed zmasowanymi atakami, bo xenomorfy to zajadłe, szybkie i wytrzymałe bestie, których czasem - a nawet częściej - lepiej unikać - stąd ta skradanka. Plus zarządzanie bazą jak z serii XCOM, choć trochę nawet mocno względem niej uproszczone. No i walka ze stresem i nabywanie przez marines negatywnych perków, jak w Darkest Dungeon. Pyszny miszmasz.

 

Dawno żadna gra aż tak nie podnosiła mi ciśnienia, pikanie wykrywacza ruchu to jeden z najbardziej przerażających dźwięków w popkulturze. Gra światłem i fov jest cudowna - widzimy tylko to, co widzą nasi podopieczni, za każdą stertą gratów, za każdym rogiem może skrywać się wróg. Klimat jest po prostu fenomenalny.

 

Tak jak Alien: Isolation był listem miłosnym do Aliena, tak Dark Descent jest odą do Aliens.

 

Sterowanie padem jest bardzo dobrze wykonane i przyjemne. Oddział jest sterowany jak jedna jednostka, mamy aktywną pauzę lub aktywne spowolnienie i chłopaki sami sobie cele wybierają - my możemy im wskazać, na którym mają się skupić.

 

Edytowane przez Lypton
Opublikowano (edytowane)

Po opiniach z neta myślałem, że będzie trudniejsza. Pisano, że nawet na normalu jest hardkor. Ale nie jest. Przynajmniej po tych kilku godzinach. 

 

Wystarczy nie lecieć na pałę i w miarę możliwości unikać konfrontacji. Każda strzelanina rozpoczyna polowanie, kiedy xenki zamiast patrolować okolicę, ruszają w naszą stronę oraz podnosi poziom agresji roju (oraz poziom stresu marines) - im wyższy, tym więcej obcych w lokacji i dłuższe zmasowane ataki. Po osiągnięciu maksa, rozpoczyna się niekończące się zmasowane natarcie i jedyną opcją jest spierdalanko do bazy. Amunicja niestety też nie jest zasobem odnawialnym (to, co wzięliśmy ze statku i ew. co udało się znaleźć na mapie plus perk dodający jeden, marny magazynek przy każdym odpoczynku), a pistolecikiem to obcego najwyżej wkurwić można. 

 

W jednej z recenzji autor wspomniał, że kiedy zrozumiał, że nie musi - a wręcz nie powinien - czyścić lokacji za jednym podejściem, to gra stała się znacznie łatwiejsza. 

 

Tym bardziej wybijanie wrogów nie ma sensu, bo nie daje nam expa. Doświadczenie zdobywamy wykonując cele misji. Wyjątkiem są bossowie i przetrwane zmasowane natarcia. Niegłupim pomysłem, w celu dokokszenia marines, jest "go with a bang", czyli wkurwienie xenomorfów i obrona przed atakiem w evac point, na chwilę przed ewakuacją.

 

Prostym sposobem na czisowanie bydlaków jest rozstawienie wykrywaczy ruchu przy transporterze opancerzonym. Wykrywacz należy następnie zniszczyć - robi się to z poziomu mapy, nie trzeba wojaków w pobliżu do tej czynności - wydaje on dźwięk wabiący przeciwników z okolicy, a transporter robi z nich mielone. Oczywiście nie zawsze da się to zrobić, bo levele często są kilkukondygnacyjne, a maszynka do mielenia ksenomorfów na piętro albo do piwnicy nie wjedzie.

Edytowane przez Lypton

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Wszyscy trzęsą nóżkami przed GTA6 to różnie może być. Obym się mylił, ale może być 2027. Tombik, który miał pojawić się w 2026 już przesunięty na 2027 
    • Dokładnie właśnie o to mi chodziło. Widzę ze nie tylko ja widzę ze cos jest nie halo przed premiera.   Poza tym, jak na ten moment nie widzę tego, czego się spodziewałem zobaczyć w tej FH, czyli klimatu Tokio Drift...   I tez nie tylko ja jestem rozczarowany.   https://spidersweb.pl/2026/04/ogralem-forza-horizon-6-wrazenia-opinia.html     To jest właśnie największy problem w tej serii, ze wszystkie gry są takie same. A tutaj chyba jak nigdy mieli okazje się wykazać i zrobić coś odmiennego.     Cena FH5 podstawki bardzo krótko kosztowała 300zl i szybko to zweryfikowali ... A tutaj nie ma nawet w połowie takiego oczekiwania na grę jak było wtedy ze o 4 nie wspomnę.   FH5   FH4   Dla porównania FM8     Zobaczymy, ale czuje ze 6 z cena poleci bardzo szybko, oczywiście nie na stale, ale będzie szybko korekta. Zapewne szybciej niż przy 5.
    • Do wiesz się jak rozbierzesz wszystkie  
    • Veilguard w takiej formie nie miał zwyczajnie sensu. Cała seria wywodziła się od od Origins z ratingiem M (17+), i tematyka tej gry była mroczna i wyjątkowo poważna - śmierć, niewolnictwo, wszechobecny seks w każdej możliwej postaci (związki, prostytucja, trójkąty, czworokąty, molestowanie itd), kontrola umysłu, magia krwi - wybierz dowolne. Świat miał wiele odcieni szarości, był świetnie opisany, fabuła robiła pierwszorzędną robotę, a postacie były z krwi i kości.    Wiadomo było że od czasów Origins ta seria przeszła długą drogę, ale Inkwizycja nadal oferowała całkiem sporo dość mocnych treści. A Veilguard co zaoferował? Wszystko spłaszczone do PG-12, wszystkie trudne tematy pominięte, wszystkie poważne wątki z poprzednich gier zapomniane, wszystko wygładzone, politycznie poprawne aż do obrzydzenia. Gra ładna, z fajnym systemem walki. I tyle.   Najgorszym podsumowaniem tej żałosnej gry był wątek tego całego "Asasyna", Lucanisa, antyvanińskiego Kruka. Kto grał w poprzednie gry wie co to była za organizacja -  elita zabójców, oparta na żelaznych zasadach, nie biorąca jeńców. A tutaj zrobiono z nich jakąś bandę fajfusów, których wątek skończył się absurdem dekady - zdrajca, który w oryginale skończyłby na palu po ogromnych torturach, prawdopodobnie podczas których by go rozerwano na strzępy, tutaj został... zamknięty w pokoju, by przemyśleć swoje błędy. Co za kutas to pisał, pojęcia nie mam, ale cieszyłem się bardzo, jak cała ta banda różowych świnek wrzuciła na bluesky że szuka nowej pracy.    Piękna seria, która skończyła na wysypisku śmieci. 
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...