Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
39 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Spoleczenstwo powinno miec jakies normy i granice, nie kazdy sie musi z nimi zgadzac.
Alkoholu dziecko sprobowac przed 18 legalnie nie moze, ale z polowa klasy sie przespac - jak najbardziej, to normalne! 

Naprawdę uważasz że alkohol mniej szkodzi w wieku 16 lat niż seks? 

 

Pomijam już że takie rzeczy rzadko się dzieją, od razu koleżanka byłaby wytykana w całej szkole za takie podboje. 

Edytowane przez galakty
  • Upvote 1
  • Odpowiedzi 2 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano (edytowane)
10 minut temu, galakty napisał(a):

Naprawdę uważasz że alkohol mniej szkodzi w wieku 16 lat niż seks? 

 

Pomijam już że takie rzeczy rzadko się dzieją, od razu koleżanka byłaby wytykana w całej szkole za takie podboje. 

Nigdzie nie napisalem, ze alkohol mniej lub wiecej szkodzi. To jakby porownywac jablka do asrockow. 
Tu chodzilo jedynie o fakt, ze jednych rzeczy prawnie sie zakazuje, a drugich juz nie - ba, narracja jest teraz taka ze te inne sa przeciez normalne (postepowe), a jakiekolwiek zabranie glosu w druga strone to 'prawactwo' i 'ucisk na kobietach'.

 

18 minut temu, Henryk Nowak napisał(a):

Ale w tym przypadku dotyczy to obu płci czy tylko kobiet, bo przecież chłopcu nic nie będzie jak prześpi się z kilkoma koleżankami? 

Jak to obu plci? To nie ma ich wiecej? %-)

 

Edytowane przez oldfashioned
Opublikowano
3 minuty temu, oldfashioned napisał(a):

Nigdzie nie napisalem, ze alkohol mniej lub wiecej szkodzi. To jakby porownywac jablka do asrockow. 
Tu chodzilo jedynie o fakt, ze jednych rzeczy prawnie sie zakazuje, a drugich juz nie - ba, narracja jest teraz taka ze te inne sa przeciez normalne (postepowe), a jakiekolwiek zabranie glosu w druga strone to 'prawactwo' i 'ucisk na kobietach'.

Ale co się normalizuje? Spanie z 15 osobami z klasy? Gdzie? 

  • Upvote 2
Opublikowano
14 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Nigdzie nie napisalem, ze alkohol mniej lub wiecej szkodzi. To jakby porownywac jablka do asrockow. 
Tu chodzilo jedynie o fakt, ze jednych rzeczy prawnie sie zakazuje, a drugich juz nie - ba, narracja jest teraz taka ze te inne sa przeciez normalne (postepowe), a jakiekolwiek zabranie glosu w druga strone to 'prawactwo' i 'ucisk na kobietach'.

 

Jak to obu plci? To nie ma ich wiecej? %-)

 

A alkohol jest zakazany dla jednej płci czy dla obu?

 

Czemu więc porównujesz do ograniczeń, które chcesz nałożyć na jedną z płci? :) 

 

Zabrać głos możesz, nikt nie broni. Ale mogłoby to nie być prawackie pieprzenie ;) 

  • Upvote 1
Opublikowano

"W takiej rzeczywistosci i takich wartosciach" > widzisz tutaj fokus na jakas plec?

@galakty przyznaje, ze moze po bandzie polecialem ze sformulowaniem polowa klasy. Moglem to lepiej napisac zeby nie prowokowac niepotrzebnych dywagacji. Moj blad. 

Niestety raczej nigdy nie poznamy oficjalnych, prawdziwych cyferek u kobiet, bo mimo wszystko sie ich wstydza - nawet jak na tej patolskiej grupce (jak ja sami nazwaliscie). Za duzy stygmat spoleczny z tym jest zwiazany. Za 20 lat moze jeszcze nie, ale jak nasze dzieci beda wychowywac ich dzieci, to sie przekonamy kto mial racje. 

Opublikowano
4 godziny temu, galakty napisał(a):

od razu koleżanka byłaby wytykana w całej szkole za takie podboje. 

Dlaczego? W latach szkolnych, a konkretniej w szkole średniej, miałem w klasie taką bezpruderyjną dziewczynę która w ogóle się nie kryła z nadmiernym ulubieniem do tego sportu. Co prawda z kolegami z klasy nie sypiała, bo lubowała się w starszakach, ale raczej nie spotykała się z hejtem z tego tytułu, była raczej lubiana bo ogólnie była w porządku. Ba, nawet miała kilku białorycerzy właśnie w klasie którzy usilnie zabiegali o jej względy, a jakikolwiek wyuzdany żarcik z którego ona potrafiła się zaśmiać przyprawiał tych białorycerzyków o agresję.

 

4 godziny temu, galakty napisał(a):

Ale co się normalizuje? Spanie z 15 osobami z klasy? Gdzie? 

Z niechęcią za to spotykały się dziewczyny po które podjeżdżali blisko trzydziestolatkowie, przy czym te dziewczyny były po prostu zjebane jako koleżanki. 

Opublikowano (edytowane)
6 godzin temu, Henryk Nowak napisał(a):

Niezależnie od odpowiedzi uważam, że przyzwalanie na męską rozwiązłość a na żeńską już nie, bo może to źle wpływać na trwałość przyszłych związków jest po prostu głupie i mizoginistyczne, bo wyklucza równość płci. 

Ah ta równość gdzie wygodnie (najlepiej kobietom), a kilka postów temu proponowałeś tradycyjne role dla mężczyzn by zarabiali więcej i imponowali kobietom, a one nie muszą nam imponować, nam dorównywać. No tak, bądź silny, a one też nie muszą. Przegrywy męskie niech giną, przegrywy żeńskie otoczmy opieką i w sumie traktujmy tak jakby były kimś na kogo trzeba zasłużyć, a my jak petent. Ruwność pułci. 

Edytowane przez Keller
  • Upvote 2
Opublikowano
12 minut temu, Keller napisał(a):

Ah ta równość gdzie wygodnie (najlepiej kobietom), a kilka postów temu proponowałeś tradycyjne role dla mężczyzn by zarabiali więcej i imponowali kobietom, a one nie muszą nam imponować, nam dorównywać. No tak, bądź silny, a one też nie muszą. Przegrywy męskie niech giną, przegrywy żeńskie otoczmy opieką i w sumie traktujmy tak jakby były kimś na kogo trzeba zasłużyć, a my jak petent. Ruwność pułci. 

Zaraz zaraz, Ty wcześniej pytałeś ile kobiet jest w związkach z facetami, którzy zarabiają znacznie mniej. Ja napisałem, że nie wiem po co by miały być z facetami, którzy zarabiają gorzej, w końcu mężczyźni w Polsce wciąż zarabiają więcej niż kobiety. 

Nigdzie nie pisałem, że facet musi zarabiać znacznie więcej. Jest różnica między zarabiać gorzej a znacznie gorzej.

Osobiście uważam, że kobieta też powinna coś sobą prezentować natomiast niekoniecznie muszą to być bardzo wysokie zarobki. 

Ja bym nie chciał, żeby moja żona zarabiała blisko minimalnej, po prostu. Poza tym od żony oczekuję wielu innych rzeczy, inteligencji, wyglądu, dbania o siebie, chęci zajmowania się dziećmi i współpracy w sprawach domowych oraz oczywiście zainteresowania się mną. Jeśli chodzi o pieniądze, to w moim przypadku ważne jest, że moja żona ma stałą pracę i dobrze zarabia bo po prostu dobrze się nam żyje. Czy bym chciał, żeby zarabiała bardzo dużo? Jasne, że tak ale nie jest to dla mnie bardzo ważne. Tych bzdur które mi zarzucasz nigdy nie pisałem, przegryw to przegrywy niezależnie od płci. 

Co do imponowania - to też źle odebrałeś, facet powinien zaimponować kobiecie, to prawda, ale kobieta powinna zaimponować facetowi, powinno się zaimponować sobie nawzajem, podobać się sobie nawzajem bo inaczej trudno o udany związek. To co piszesz o obejmowaniu opieką przegrywów żeńskich to jakieś bzdury i nadinterpretacje. 

Po prostu uważam, że oczekiwanie tego samego od facetów i od kobiet nie do końca ma sens bo jednak wyraźnie się różnimy i to widać jak na dłoni w wielu przypadkach, np. kiedy w domu pojawia się dziecko. Instynkt macierzyński jest nie do podrobienia I trzeba to zobaczyć żeby to zrozumieć, tak więc coś za coś. 

Stawianie identycznych wymagań dla obu płci jest głupie. Może to ma sens w związkach które nie chcą mieć dzieci ale nie wypowiem się na ten temat bo zwyczajnie nie czuję się kompetentny. 

Opublikowano (edytowane)
8 minut temu, Henryk Nowak napisał(a):

Stawianie identycznych wymagań dla obu płci jest głupie.e to ma sens w związkach które nie chcą mieć dzieci ale nie wypowiem się na ten temat bo zwyczajnie nie czuję się kompetentny. 

To równość czy fikołki robimy, by pasowały tradycyjne role, gdzie kultywujemy tradycję męskości i kobiecości? Na resztę nie mam czasu odpisać, ale moim zdaniem za dużo ludzi robi fikołki dzisiaj, byle tylko pasowało do ich poglądów, tzn. są na dzisiaj dla nich wygodne z jakiegoś powodu. Np. być może sami zarabiają akurat więcej i na tym oparli swój związek, więc to popierają.

Poza tym co to za problem, że identyczne wymagania? Napisałeś dopiero, że rozwiązłość mamy oceniać identycznie. To wtedy już okej mieć identyczne, bo jak inaczej, to mizoginia, ale już resztę cech będziemy oceniać inaczej i to nie mizoginia? Jaki problem np. być opiekuńczym facetem i mieć opiekuńczą kobietę? Jaki problem mieć asertywną kobietę i być asertywnym? Identyczne wymagania w wielu rejonach są sprawiedliwe. Może poza wyglądem, ale mówię w kontekście mózgu i charakteru.

A i co do tego że mężczyźni zarabiają więcej... tak, średnio, a średnia nic nie mówi o jednostce. Jest taka mapka zarobków, to na wschodzie znacznie więcej kobiet zarabia więcej od mężczyzn. No ale wtedy należałoby tych mężczyzn wykluczyć w ogóle z relacji z kobietami patrząc na tradycję. Tradycję z dupy oczywiście, bo kobiety w niej nie powinny pracować WCALE. I wtedy imponowanie jest proste :)  Niestety ludziom się mocno mąci, bo sobie biorą pół z tego, ćwierć z takiego poglądu i myślą, że są spójni. A nie są spójni. 

Ale to dokładnie jak z tymi co np. są "wierzący". Zamiast wierzyć we wszystkie przykazania, to wierzą np w 5, a w 5 nie i dalej mają się za wierzących. Wystarczy się przecież wyspowiadać i dalej wrócić do nawyków :) 

Edytowane przez Keller
  • Upvote 1
Opublikowano
2 minuty temu, Keller napisał(a):

To równość czy fikołki robimy, by pasowały tradycyjne role, gdzie kultywujemy tradycję męskości i kobiecości? Na resztę nie mam czasu odpisać, ale moim zdaniem za dużo ludzi robi fikołki dzisiaj, byle tylko pasowało do ich poglądów, tzn. są na dzisiaj wygodne właśnie.

Równość z zastrzeżeniem, że kobiety  różnią się od mężczyzn i póki co mają inne możliwości na rynku pracy. To nie są żadne fikołki tylko rozsądek. 

Jak się nie zgadzasz to trudno ale nie zarzucaj mi fikołków, po prostu mam takie zdanie a nie inne. 

Opublikowano (edytowane)
10 minut temu, Henryk Nowak napisał(a):

Równość z zastrzeżeniem, że kobiety  różnią się od mężczyzn i póki co mają inne możliwości na rynku pracy. To nie są żadne fikołki tylko rozsądek. 

Jak się nie zgadzasz to trudno ale nie zarzucaj mi fikołków, po prostu mam takie zdanie a nie inne. 

Nie mają innych możliwości, co dowodzi ta mapka. Specjalnie musiałem znaleźć. Potrafią w wielu miejscach zarobić więcej od mężczyzn.

 

Plus możliwości wysokich zarobków ma niewielki procent mężczyzn, a nie wszyscy. Średnia nie mówi nic o jednostkach (i to taka gdzie np. mężczyźni średnio zarabiają np tylko 5% więcej od kobiet, co to jest? nic). Wielu mężczyzn szoruje gębą po podłodze. Gdyby każdy miał możliwości większego zarabiania od kobiet, to każdy by mógł imponować. Ale zaraz pewnie usłyszę, że to lenie i im się nie chce :) a kobiety mają trudy systemowe, prawda? I trzeba im pomóc. Taki obraz feministów pół tradycjonalistów.

 

Poza tym kobiety po prostu wybierają inne zawody - zazwyczaj. Wolą często ciepłą posadkę, byle był komfort. One po prostu wiedzą, że nie muszą zarabiać, bo jak piszesz "mi by starczyła ta z minimalną krajową". Czyli np. mało ambitna, mało inteligentna. I znów nie rób fikołków, bo sam napisałeś że zarobki są wypadkową intelektu. Ale tylko do mężczyzn swoje zasady stosujesz. Wszystko wybiórczo :) Czyli to mężczyzna dowodzi intelektem jak ma wysokie zarobki, a kobieta nie ma niskiego intelektu mimo że nie umie wygrzebać się z minimalnej (cały świat się na nią uwziął, patriarchat, mężczyźni, wiadomo). Więc owszem, będę pisał o fikołkach, bo one są, cały czas. Co pokazuje stronniczość wobec kobiet, a wyższe wymagania wobec mężczyzn. 

 

zarobkiplci.jpg

Edytowane przez Keller
  • Upvote 1
Opublikowano
7 minut temu, Keller napisał(a):

Nie mają innych możliwości, co dowodzi ta mapka. Specjalnie musiałem znaleźć. Potrafią w wielu miejscach zarobić więcej od mężczyzn.

 

Plus możliwości wysokich zarobków ma niewielki procent mężczyzn, a nie wszyscy. Średnia nie mówi nic o jednostkach (i to taka gdzie np. mężczyźni średnio zarabiają np tylko 5% więcej od kobiet, co to jest? nic). Wielu mężczyzn szoruje gębą po podłodze. Gdyby każdy miał możliwości większego zarabiania od kobiet, to każdy by mógł imponować. Ale zaraz pewnie usłyszę, że to lenie i im się nie chce :) a kobiety mają trudy systemowe, prawda? I trzeba im pomóc. Taki obraz feministów pół tradycjonalistów.

 

Poza tym kobiety po prostu wybierają inne zawody - zazwyczaj. Wolą często ciepłą posadkę, byle był komfort. One po prostu wiedzą, że nie muszą zarabiać, bo jak piszesz "mi by starczyła ta z minimalną krajową". Czyli np. mało ambitna, mało inteligentna. I znów nie rób fikołków, bo sam napisałeś że zarobki są wypadkową intelektu. Ale tylko do mężczyzn swoje zasady stosujesz. Wszystko wybiórczo :) Czyli to mężczyzna dowodzi intelektem jak ma wysokie zarobki, a kobieta nie ma niskiego intelektu mimo że nie umie wygrzebać się z minimalnej (cały świat się na nią uwziął, patriarchat, mężczyźni, wiadomo). Więc owszem, będę pisał o fikołkach, bo one są, cały czas. Co pokazuje stronniczość wobec kobiet, a wyższe wymagania wobec mężczyzn. 

 

 

Potrafią w wielu miejscach zarobić więcej/tyle samo natomiast w wielu miejscach na tym samym stanowisku zarabiają mniej.  - https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9957724, https://www.oecd.org/en/publications/same-skills-different-pay_a4d18506-en.htm  https://www.ipp.eu/wp-content/uploads/2021/11/Note_IPP_68_en.pdf

To jest fakt poparty badaniami, możesz je kwestionować, ok, nie ma sprawy natomiast ja bardziej ufam badaniom niż tobie. Możesz też kwestionować metodologię badań, natomiast ja nie mam zastrzeżeń co do użytych metod badawczych. 

 

Poza tym zapominasz o jednej bardzo istotnej rzeczy związanej z rodzeniem i wychowywaniem dzieci. Kobieta w ciąży w pewnym momencie musi iść na urlop macierzyński jeszcze w ciąży a następni już po urodzeniu dziecka. Samo to, że dziecko się urodziło nie znaczy, że kobieta może już wracać do pracy, takiego małego dziecka nie oddasz do żłobka czy nie zostawisz z opiekunką z pierdyliona powodów. Poza tym małe dziecko wiąże się z tym, że często opuszcza się pracę bo coś się dzieje i w tym nie pomoże żaden żłobek, opiekunka czy przedszkole. Młode matki mają przesrane, bo pracodawcy często nie chcą ich zatrudniać, bo na takim pracowniku nie można polegać tak jak na facecie, zwłaszcza bezdzietnym singlu. Każde dziecko wyhamowuje karierę. Ja mam troje dzieci i moja żona przez to raz straciła pracę i sporo dobrych ofert przeleciało jej koło nosa właśnie przez posiadanie małych dzieci. Rzeczywiście równe szanse, nie ma co. Dlatego uważam, że stosowanie tych samych wymagań co do obu płci jest głupie.

Moja żona od 8 lat jest mniej lub bardziej uwiązana przez dzieci a mimo tego daje radę utrzymać dobrą pracę przy dobrych zarobkachPrzy dobrych wiatrach dzieci nie będą przeszkadzać jej w pracy za jakieś 6 lat, razem to da 14 lat :) RÓWNE SZANSE, nie ma co :) 

Cytat

 

Poza tym kobiety po prostu wybierają inne zawody - zazwyczaj. Wolą często ciepłą posadkę, byle był komfort. 


 

Wiesz o co często chodzi z tą ciepłą posadką? O to, żeby było gdzie wrócić do pracy po macierzyńskim, o to, żeby szef nie robił fochów jak piąty raz w miesiącu musi zostać w domu, bo coś niepokojącego się dzieje z niespełna rocznym dzieckiem. Facet może zmieniać pracę częściej a kobieta nie, musi mieć szefa który darzy ją zaufaniem i nie wywali z takiego powodu. Kobieta nie czuje się dobrze jak myśli, czy powinna zostać z chorym dzieckiem czy jednak musi iść do roboty bo zaraz wyleci. Kobiety do czasu aż dzieci będą odchowane mają dużo ciężej od facetów jeśli chodzi o rozwój kariery.

 

 

Niemniej nie wiem po co w ogóle do mnie pijesz :D , ja napisałem ". Czy bym chciał, żeby zarabiała bardzo dużo? Jasne, że tak ale nie jest to dla mnie bardzo ważne.". Nigdzie nie pisałem, że facet z grubym portfelem ma utrzymywać biedną babę. Poza tym ty napisałeś 

Cytat

One po prostu wiedzą, że nie muszą zarabiać, bo jak piszesz "mi by starczyła ta z minimalną krajową"

 i to jest bzdura i kłamstwo bo ja wyraźnie napisałem -

Cytat

ja bym nie chciał, żeby moja żona zarabiała blisko minimalnej, po prostu.

i

Cytat

przegryw to przegryw niezależnie od płci. 

 

Napisałeś:

Cytat

Poza tym kobiety po prostu wybierają inne zawody - zazwyczaj. 

To prawda, często wynikająca z różnicy między płciami, kobiety są słabsze fizycznie więc wiadomo, że rzadziej wybierają karierę w górnictwie, służbach mundurowych, jako kierowca międzynarodowy i w innych zawodach jej wymagających. Tak samo kobiety są mniej skłonne do zachowań ryzykownych niż mężczyźni, co również często wyklucza niebezpieczną prace. Poza tym kobiety są bardziej empatyczne, a przynajmniej za takie uchodzą (https://neurosciencenews.com/cognitive-empathy-females-22139) przez co częściej wybierają zawody takie jak psychiatra, psychoterapeuta, psycholog, pedagog itp. Uważa się, że mężczyznom nie wypada pracować w niektórych zawodach, najczęściej tych kiepsko płatnych np. przedszkolanka, opiekunka w żłobku itp. Tak więc widzisz, że płeć ma wpływ na to jaki zawód się wybiera. Nigdy nie widziałem pana przedszkolanki czy opiekuna w żłobku a jak to wygląda gdzie indziej każdy może sobie przeczytać np. https://www.gov.pl/web/mswia/sluzby-podlegle-mswia-to-prawie-26-tys-funkcjonariuszek-oraz-ponad-21-tys-kobiet-na-stanowiskach-cywilnych- 

Cytat

Aktualnie w Policji służy blisko 19,4 tys. funkcjonariuszek, co stanowi 20 proc. formacji. Liczba ta z roku na rok rośnie. Podobnie sytuacja wygląda w Straży Granicznej, w której służbę pełni ponad 4,7 tys. kobiet przy ogólnej liczbie prawie 15 tys. funkcjonariuszy. Natomiast w Państwowej Straży Pożarnej służy na co dzień 1,3 tys. funkcjonariuszek. Również SOP może pochwalić się dużym zainteresowaniem wśród kobiet, których obecnie w służbie jest 250. W czterech formacjach podległych MSWiA pracuje również ponad 21 tys. kobiet na stanowiskach cywilnych.

 

Cytat

Poza tym co to za problem, że identyczne wymagania? Napisałeś dopiero, że rozwiązłość mamy oceniać identycznie. To wtedy już okej mieć identyczne, bo jak inaczej, to mizoginia, ale już resztę cech będziemy oceniać inaczej i to nie mizoginia? Jaki problem np. być opiekuńczym facetem i mieć opiekuńczą kobietę? Jaki problem mieć asertywną kobietę i być asertywnym? Identyczne wymagania w wielu rejonach są sprawiedliwe. Może poza wyglądem, ale mówię w kontekście mózgu i charakteru.

A dlaczego poza wyglądem? Bo tak ci wygodniej? Mi zarzucasz brak spójności a sam nie jesteś spójny, pomijam już, że musiałeś skłamać żeby dopasować moje wypowiedzi do swojej narracji i przekręciłeś to co ja napisałem. Ja uważam, że identyczne wymagania to głupota, ale tylko w niektórych obszarach. 

 

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Henryk Nowak napisał(a):

Nigdy nie widziałem pana przedszkolanki czy opiekuna w żłobku.

 

Nie widziałeś, bo za mało wchłaniasz feminizmu, ale tego który miał te role płciowe uciąć zamiast wzmacniać :) wielu facetów chętnie by poszło w taki zawód, ale są formowani tak, by szli w męskie rzeczy, a jak się nie uda, to mają do dyspozycji sznur, bezdomność, alkohol. Mężczyźni mogliby pracować w kobiecych zawodach gdyby nie było tak dużej nagonki i na zniewieścienie u mężczyzny, bo wyzwiska są ogromne. I na brak szacunku do takiego mężczyzny. I właśnie mało by tam zarabiał, więc odpada przecież dla królewien którym trzeba imponować. I do tego często i niesłusznie są stereotypy że mężczyzna lubiący dzieci to pedofil. Jest brak zaufania do mężczyzny, który jest łagodny, coś z nim musi być nie tak od razu mówią.

To samo z pielęgniarstwem i innymi tego typu zawodami.

I jakoś nie widzę zachęt mężczyzn, by tam pracowali, może parytety? Nie ma tego. Za to dziewczyny na politechniki? Jak najbardziej.

Można tak do rana, ale realnie żyjemy w świecie gdzie mężczyzna niewiele znaczy, ma mało wsparcia, a wiele musi. W porównaniu z kobietami to niebo a ziemia. Od nich nie ma prawie żadnych wymagań. A feministom zostaje pokazywanie tego 1% mężczyzn gwałcicieli i morderców, by pokazać że kobiety to są uciemiężane na każdym kroku.

Niestety nic się nie zmieni, ponieważ mężczyźni którzy dali sobie radę, może jakoś uprzywilejowani, z dobrych rodzin, z dobrym zapleczem, dobre geny/intelekt itd. - oni mają w dupie innych mężczyzn. Powiedzą "mi się udało, to tobie też musi, a jak nie to na śmietnik". Kobiety tak samo, po co mają wspierać mężczyzn niższego statusu? One chcą być w centrum uwagi więc skupiają się na sobie.

Efekt jest znany, można bredzić o samobójstwach mężczyzn i dalej spać spokojnie, bo nikt palcem nie kiwnie.

Godzinę temu, Henryk Nowak napisał(a):

A dlaczego poza wyglądem? Bo tak ci wygodniej?

 

Dlatego że to bardziej biologiczne. Jak baba wygląda jak chłop to ci nie stanie, tutaj nie da rady tego nijak zmienić. A co do cech mentalnych to już biologia nie działa w żadnym wypadku. Podawałem przykłady - asertywna, inteligentna, czy zaradna kobieta może kręcić mężczyznę, a kiedyś przecież asertywność i zaradność wmuszało się tylko mężczyznom. Nijak ona nie staje się wtedy chłopem, by przestała być interesująca. Ba, może być jeszcze lepsza niż typowo kobieca "buła" bez własnego zdania, czy inna histeryczka.

Godzinę temu, Henryk Nowak napisał(a):

Poza tym zapominasz o jednej bardzo istotnej rzeczy związanej z rodzeniem i wychowywaniem dzieci. Kobieta w ciąży w pewnym momencie musi iść na urlop macierzyński jeszcze w ciąży a następni już po urodzeniu dziecka. (...)Dlatego uważam, że stosowanie tych samych wymagań co do obu płci jest głupie.

Moja żona od 8 lat jest mniej lub bardziej uwiązana przez dzieci a mimo tego daje radę utrzymać dobrą pracę przy dobrych zarobkachPrzy dobrych wiatrach dzieci nie będą przeszkadzać jej w pracy za jakieś 6 lat, razem to da 14 lat :) RÓWNE SZANSE, nie ma co :) 

 

Niezbyt interesują mnie kobiety o specjalnym statusie matki wielu dzieci. Interesuje mnie ogół kobiet, który jest uprzywilejowany nawet w przypadku bezdzietności. To że kobiety mające wiele dzieci mają ciężej, to okej (masa grup społecznych ma ciężej, chorzy też, ale wtedy nie ma gadki o płci, nie?), no ale nie przypisujmy od razu równych szans ogółowi całej płci. Który ma choćby za darmo niższy wiek emerytalny a żyje dłużej. I wiele innych braków wymogów. Poza tym co, chłop nie może w domu pomagać? A może może sam się zająć dziećmi będąc utrzymankiem, a ona zarobi?

Ale nie, bo to już nie pasuje do równości płci, bo to kobiecie jest wtedy mniej wygodnie, a faceta ma za zero. Ciekawe czemu, bo jak ona wykonuje obowiązki domowe to ma się za kobietę wielkiej jakości.

Godzinę temu, Henryk Nowak napisał(a):

Jak się pracuje przy biurku to nawet w górnictwie kobiety znajdziesz. A jak mówisz, że nie tylko tam tylko pracują fizycznie w niby męskich pracach, to odpada argument biologii, który podawałeś że są słabsze. Słabsze, ale mogą. Zresztą słabi faceci też istnieją i nie nadają się do fizycznej pracy, ale nikogo to nie interesuje.

Plus to co mówisz jest brakiem zrozumienia tego że kobiety nie są trzymane kagańcem ról płciowych tak jak są trzymani mężczyźni. To znowu kobiecy przywilej a nie męski. Mężczyźni mają od linijki być tacy sami, sami samcy alfa co udowodnią męskość stereotypową. Kobiety mają wybór czy być tradycyjna, czy feministką, obojętnie. Równe szanse wyboru, ehe :)  

Godzinę temu, Henryk Nowak napisał(a):

 Nigdzie nie pisałem, że facet z grubym portfelem ma utrzymywać biedną babę.

 

Jak nie jak tak? Musi imponować pisałeś. A czym zaimponujesz, jak zarabiasz np 100zł więcej? Zaimponujesz najlepiej jak masz dużą przewagę nad kobietą :) i wtedy ona jest głównie korzystającą z tego co dajesz. W drugą stronę kobiety tak nie muszą i nie chcą, bo są znacznie bardziej wyrachowane. Kalkulują co się opłaca. A facet który nie daje korzyści to przynosi jej straty. Tylko kobieta może przynosić straty mężczyźnie i na to jest przyzwolenie. A facet... uuu romantyk jeden z drugim mówi, że ona nie musi zarabiać, nie musi być nawet dziś miła, może być rozwiązła. Dlatego mamy plagę toksycznych bab z ego w kosmos. Rozpieszczone i bezkarne. I z syndromem ofiary, która nigdy nie popełnia błędów - wszyscy wokół są winni i mają wady. Je tylko wspierać trzeba. 

Edytowane przez Keller
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, Keller napisał(a):

Nie widziałeś, bo za mało wchłaniasz feminizmu, ale tego który miał te role płciowe uciąć zamiast wzmacniać :) wielu facetów chętnie by poszło w taki zawód, ale są formowani tak, by szli w męskie rzeczy, a jak się nie uda, to mają do dyspozycji sznur, bezdomność, alkohol. Mężczyźni mogliby pracować w kobiecych zawodach gdyby nie było tak dużej nagonki i na zniewieścienie u mężczyzny, bo wyzwiska są ogromne. I na brak szacunku do takiego mężczyzny. I właśnie mało by tam zarabiał, więc odpada przecież dla królewien którym trzeba imponować. I do tego często i niesłusznie są stereotypy że mężczyzna lubiący dzieci to pedofil. Jest brak zaufania do mężczyzny, który jest łagodny, coś z nim musi być nie tak od razu mówią.

To samo z pielęgniarstwem i innymi tego typu zawodami.

Z moich obserwacji wynika, że to głównie faceci wyśmiewają innych facetów wykonujących nazwijmy to niezbyt męskie zawody. Natomiast kobiety zachęca się np. do studiowania na polibudzie, bo jeszcze jakiś czas temu uważało się, że kobiety w ogóle nie nadają się na kierunki ścisłe itp. Czyli to nie są żadne parytety a raczej normalizacja sytuacji. 

 

Cytat

Można tak do rana, ale realnie żyjemy w świecie gdzie mężczyzna niewiele znaczy, ma mało wsparcia, a wiele musi. W porównaniu z kobietami to niebo a ziemia. Od nich nie ma prawie żadnych wymagań. A feministom zostaje pokazywanie tego 1% mężczyzn gwałcicieli i morderców, by pokazać że kobiety to są uciemiężane na każdym kroku

Żyjemy w świecie w którym człowiek niewiele znaczy a kapitalizm dociska do gleby klasę średnią i niską. Kobiety mają tyle samo wsparcia co mężczyźni a nawet mniej. Jeśli kobieta jest dzietna, to ma nawet gorzej, jak już wcześniej pisałem. Zatrzymałeś się w latach 90, od kobiet wymaga się bardzo dużo, niemal tyle co od mężczyzn a mężczyznom odpada rodzenie i wiele trudów związanych z wychowaniem dzieci. Jest z grubsza sprawiedliwie, obie płci mają do dupy w dzisiejszych czasach. 

 

Cytat

Dlatego że to bardziej biologiczne. Jak baba wygląda jak chłop to ci nie stanie, tutaj nie da rady tego nijak zmienić. A co do cech mentalnych to już biologia nie działa w żadnym wypadku. Podawałem przykłady - asertywna, inteligentna, czy zaradna kobieta może kręcić mężczyznę, a kiedyś przecież asertywność i zaradność wmuszało się tylko mężczyznom. Nijak ona nie staje się wtedy chłopem, by przestała być interesująca. Ba, może być jeszcze lepsza niż typowo kobieca "buła" bez własnego zdania, czy inna histeryczka.

Ale brednie, facetowi nie stanie, ale kobieta nie będzie czerpać przyjemności z seksu z brzydkim facetem, to też jest biologia. 

 

Cytat

Niezbyt interesują mnie kobiety o specjalnym statusie matki wielu dzieci. Interesuje mnie ogół kobiet, który jest uprzywilejowany nawet w przypadku bezdzietności. To że kobiety mające wiele dzieci mają ciężej, to okej (masa grup społecznych ma ciężej, chorzy też, ale wtedy nie ma gadki o płci, nie?), no ale nie przypisujmy od razu równych szans ogółowi całej płci. Który ma choćby za darmo niższy wiek emerytalny a żyje dłużej. I wiele innych braków wymogów. Poza tym co, chłop nie może w domu pomagać? A może może sam się zająć dziećmi będąc utrzymankiem, a ona zarobi?

Ale nie, bo to już nie pasuje do równości płci, bo to kobiecie jest wtedy mniej wygodnie, a faceta ma za zero. Ciekawe czemu, bo jak ona wykonuje obowiązki domowe to ma się za kobietę wielkiej jakości

Raczej mało który chłop by chciał iść na tacierzyński i rozwalić sobie karierę, to raz. Dwa, w domu pomagać można, ale w karierze przeszkadzają choroby dzieci, badania, szczepienia itp. Z doświadczenia powiem, że tolerancja pracodawców na coś takiego w przypadku facetów jest niemal zerowa. Jak kobieta musi zostać w domu bo dziecko ma gorączkę to nie mają nic do gadania, pokręcą nosem i tyle, natomiast w przypadku faceta to się wiążę z docinkami i wyrzutami, w efekcie na dłuższą metę jest to mało możliwe. Poza tym moja żona i tak straciła przez to pracę a nie mieliśmy wyjścia, musiała zostawać w domu. Jakbyśmy robili to na zmianę, to pewnie oboje byśmy byli bez pracy. Ogólnie ludzie narzekają, że rodzi się mało dzieci a nikt nie robi niczego poza beznadziejnym 800+ żeby takim ludziom ułatwić życie. 

I nie chodzi o kobiety o specjalnym statusie matki wielu dzieci tylko w ogóle o matki. Nawet przy jednym dziecku trzeba liczyć, że to się poważnie odbije na karierze na minimum 5 lat. Po prostu małe dzieci bardzo dużo chorują. Co do bycia utrzymankiem - chciałbyś być? Związek się rozpadnie, będziesz musiał iść do pracy i co pokażesz, puste CV? Dokładnie z tego samego powodu kobiety chcą pracować i coraz mniej kobiet chce mieć dzieci. 

Poza tym w jaki sposób bezdzietne kobiety są uprzywilejowane poza niższym wiekiem emerytalnym? Co do samego wieku emerytalnego, to ja uważam, że ten powinien zostać zrównany a najlepiej wydłużony :) 

 

 

Cytat

Jak się pracuje przy biurku to nawet w górnictwie kobiety znajdziesz. A jak mówisz, że nie tylko tam tylko pracują fizycznie w niby męskich pracach, to odpada argument biologii, który podawałeś że są słabsze. Słabsze, ale mogą. Zresztą słabi faceci też istnieją i nie nadają się do fizycznej pracy, ale nikogo to nie interesuje.

Plus to co mówisz jest brakiem zrozumienia tego że kobiety nie są trzymane kagańcem ról płciowych tak jak są trzymani mężczyźni. To znowu kobiecy przywilej a nie męski. Mężczyźni mają od linijki być tacy sami, sami samcy alfa co udowodnią męskość stereotypową. Kobiety mają wybór czy być tradycyjna, czy feministką, obojętnie. Równe szanse wyboru, ehe   

Brednie. Słaby facet i tak jest znacznie silniejszy od kobiety. Weź jakiegoś anorektyka, i tak z trudem wyciśnie z 40-50kg na ławeczce, normalnie zbudowana kobieta ma problem z wyciśnięciem 30kg. Normalna szczupła kobieta nie da rady zrobić 2 powtórzeń hantlami 10kg a każdy facet poza jakimiś chorymi z trudem, ale da. Różnica w sile między facetami i kobietami jest kolosalna. Jeśli masz żonę/partnerkę to śmiało, idźcie razem na siłownię, zdziwisz się jakie kobiety są słabe fizycznie.

Co do kobiet, które jednak tam idą - argument biologii nie odpada, trafiają się jednostki silniejsze Jak się do tego pchają to proszę bardzo, skoro ktoś chce je zatrudniać, natomiast większość kobiet najwidoczniej zdaje sobie sprawę z tego, że się do tego nie nadają. I faceci nie są trzymani żadnym kagańcem, mogą wykonywać każdy zawód świata, to nie jest tak, że każdy ma być żołnierzem, policjantem, górnikiem itp. Po prostu faceci mają w gruncie rzeczy większe możliwości. 

 

Cytat

Jak nie jak tak? Musi imponować pisałeś. A czym zaimponujesz, jak zarabiasz np 100zł więcej? Zaimponujesz najlepiej jak masz dużą przewagę nad kobietą  i wtedy ona jest głównie korzystającą z tego co dajesz. W drugą stronę kobiety tak nie muszą i nie chcą, bo są znacznie bardziej wyrachowane. Kalkulują co się opłaca. A facet który nie daje korzyści to przynosi jej straty. Tylko kobieta może przynosić straty mężczyźnie i na to jest przyzwolenie. A facet... uuu romantyk jeden z drugim mówi, że ona nie musi zarabiać, nie musi być nawet dziś miła, może być rozwiązła. Dlatego mamy plagę toksycznych bab z ego w kosmos. Rozpieszczone i bezkarne. I z syndromem ofiary, która nigdy nie popełnia błędów - wszyscy wokół są winni i mają wady. Je tylko wspierać trzeba. 

ja tam nie wiem co komu wg ciebie imponuje, ale to co piszesz to jest tylko twoje zdanie. Nie znam takich bab o jakich piszesz, nie znam facetów, które im mówią, że mogą być rozwiązłe, że nie muszą zarabiać itp. To wszystko to twoje wyobrażenia powstające chyba dlatego, że albo masz uraz do kobiet albo karmisz się propagandą z prawackich kanałów itp. Przecież już wczoraj AI zaorało nożownika i pokazało, że kobiety wcale nie są bardziej rozwiązłe od mężczyzn.

A co do kalkulowania co się opłaca - to jest normalne i każdy tak robi. Oświadczając się mojej żonie wiedziałem, że jest dobrym materiałem na matkę, że ma dobre wykształcenie i że zawsze będzie mieć w miarę dobrą pracę, że jest w moim typie itp. Nie wyobrażam sobie związku z kimś kto ciągnie mnie w dół. Moja żona wielokrotnie mówiła mi, że imponuje jej moja zaradność i to nie odnosi się tylko do pieniędzy, ba, był czas, że zarabiała dużo więcej ode mnie a teraz zarabiam niewiele więcej od niej (przy znacznie większych wydatkach na siebie). Poza tym na horyzoncie jest znowu zmiana pracy na taką, w której bym mniej-więcej zrównał się z nią zarobkami i ona mnie do tego namawia, bo w obecnej pracy się trochę męczę. Pieniądze na pewno są ważne w tej dyskusji, ale nie są najważniejsze.

Na pewno są babki, które lecą głównie na kasę, ale ty przedstawiasz to tak, jakby każda kobieta taka była. Tak to jest jak się karmi prawicową propagandą wypełnioną skrajnościami. Tymczasem jest pierdylion innych kryteriów które są ważne przy wybieraniu partnera - na pewno jest to stała praca ale też wygląd, charakter, jak im się wspólnie gada, intelekt. chęć posiadania potomstwa i mnóstwo bardziej przyziemnych rzeczy jak gust muzyczny, to czy lubi psiaki, czy woli plażę czy góry, czy lubi podobne filmy itp. Natomiast w wypowiedziach prawaków wszystko jest mega dramatyczne i sprowadza się do tego, że niski facet bez wielkiej chaty i grubego portfela będzie 4ever alone. Rozumiem, że niektórzy ludzie mają silną potrzebę użalania się nad sobą i zrzucania na innych ludzi winy za swoje własne niepowodzenia, jednak w tym wypadku jest to z waszej strony ekstremalnie żenujące, mi by było przed samym sobą wstyd tak jęczeć. 

13 minut temu, Stjepan napisał(a):

 

Moim zdaniem ten typ zbija kasiorą na incelach, którzy oglądają takie bzdury. Niemniej pani na początku filmiku jest zdrowo posrana xD tylko powiedzcie mi, kto kupuje jej te desery? Faceci robiący coś takiego są głupsi od niej, bo dają się naciągać na żarcie. Ale ona już długo se tak nie pożyje, jeśli za każdym razem kiedy wychodzi z domu będzie wciągać dwa desery, to nawet najbardziej przegrany przegryw nie zwróci na nią uwagi, ew. będzie musiała sobie poszukać feedersa xD 

Edytowane przez Henryk Nowak
Opublikowano

@Henryk Nowak dlaczego wszystkich którzy nie zgadzają się z Twoim światopoglądem nazywasz "incelami" i innymi, też mogę Cie nazwać "marksistą", "komunistą", itd, po Twoich wypowiedziach po woli w moich oczach kreujesz się na naszą forumową "Ole Jasianek" w wersji męskiej, a ja mam w d**** lewaków, prawaków itd, najszybciej możesz mnie nazwać "satanistą" itd. Kończę. EOT. 

 

xGWdLM9.gif

  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)
52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

Ale brednie, facetowi nie stanie, ale kobieta nie będzie czerpać przyjemności z seksu z brzydkim facetem, to też jest biologia. 

Musisz dyskutować z chochołem? Przecież nikt nie powiedział, że one mają się wiązać z gościami 2/10. One odrzucają przeciętnych czyli 5/10, a często i więcej. Napisałem, że taki sam wygląd nie pasuje do argumentów równości, bo taka jest biologia. Więc co mieszasz brzydotę do tego? Prędzej dobrą ripostą by było że kobieta nie podnieci się jak facet będzie wyglądał jak baba, miał 160cm wzrostu, cycki i tak dalej. Przynajmniej ta hetero.

Więc tak, argument wyglądu jest ciężki do przeskoczenia w równości. Jednak kwestie charakteru, IQ, mentalności to coś innego. 

 

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

Z moich obserwacji wynika, że to głównie faceci wyśmiewają innych facetów wykonujących nazwijmy to niezbyt męskie zawody. 

Nie do zbadania. Kobiety również ciągle mówią "drugiej ci*y" nie potrzebuję, czy też w Twoim stylu "a po co mamy mieć identyczne cechy"?". Czyli dla niej chłop ma babskie jak wykonuje taki zawód.

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

Zatrzymałeś się w latach 90, od kobiet wymaga się bardzo dużo, niemal tyle co od mężczyzn a mężczyznom odpada rodzenie i wiele trudów związanych z wychowaniem dzieci. Jest z grubsza sprawiedliwie, obie płci mają do dupy w dzisiejszych czasach. 

Tak, tak, kobiety z pomaganiem im, a mężczyźni z samobójami, znacznie mniejszą pomocą i współczuciem dla nas - one mają mieć prawo do słabości. Niższy wiek emerytalny, mniejsze wymagania noszenia ciężarów. W ogóle męskość jest trudniejsza niż kobiecość. Gdyby od kobiet wymagało się więcej to one by dominowały w samobójach i one by narzekały na samotność. A narzekają mężczyźni, bo ci wymagań nie spełniają.

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

 

 tolerancja pracodawców na coś takiego w przypadku facetów jest niemal zerowa

I tu się zgadzam, wina mężczyzn! Zero empatii, masz być wół do roboty.

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

Poza tym w jaki sposób bezdzietne kobiety są uprzywilejowane poza niższym wiekiem emerytalnym? Co do samego wieku emerytalnego, to ja uważam, że ten powinien zostać zrównany a najlepiej wydłużony :) 

Samo to że niewiele się od kobiet wymaga jest dużym przywilejem i są częściej bronione, ale tak naprawdę musiałbym tu 30 punktów wypisać by to było jasne. Kwalifikacji wojskowej też nie muszą przejść. Mogą, lub nie muszą pracować. Mogą, lub nie muszą dużo zarabiać. Mogą być mało atrakcyjne a i tak chętnych znajdą. Mogą mieć słabości jak płaczliwe dzieci. Mogą być wredne. Masa tolerancji jest dla kobiet. Dla mężczyzn tylko żądania. Parytety oczywiście też tylko dla nich, jakieś afirmacje, traktowanie jak księżniczki. One nic nie muszą. Czy rozwiązłe są, czy takie, śmakie, wszystko im się należy. a Ty wole haruj i nie narzekaj! I nie wymagaj. Dzieci też na własność po rozwodzie dostają, jak ktoś otrzymuje alimenty na siebie (nie na dziecko) to również głównie kobiety. Ogólnie gdzie nie spojrzysz to kobiety mają przyjemniejszy dywan w porównaniu do takieog zwykłego mężczyzny.

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

Brednie. Słaby facet i tak jest znacznie silniejszy od kobiety. Weź jakiegoś anorektyka, i tak z trudem wyciśnie z 40-50kg na ławeczce, normalnie zbudowana kobieta ma problem z wyciśnięciem 30kg. Normalna szczupła kobieta nie da rady zrobić 2 powtórzeń hantlami 10kg a każdy facet poza jakimiś chorymi z trudem, ale da. Różnica w sile między facetami i kobietami jest kolosalna. Jeśli masz żonę/partnerkę to śmiało, idźcie razem na siłownię, zdziwisz się jakie kobiety są słabe fizycznie.

Brednie to Ty tworzysz bo nie znasz mężczyzn. Ci którzy są słabsi w ogóle nie chodzą na siłkę, bo im wstyd. I niejedna kobieta potrafi być silniejsze od chuderlaka. Kobieta nie zrobi powtórzeń 10kg  a każdy facet z miejsca, nawet jak całe życie nic nie robił poza klikaniem w kąkuter. Dobre wymysły, ale nie ma na to dowodów. Masz tylko do dyspozycji ŚREDNIĄ :) i średnio tak jak więcej zarabiamy jak podałeś 5-10%, tak średnio faceci mogą być coś tam silniejsi, ale średnia nie wlicza jednostek i spokojnie nawet 20% mężczyzn może być słabszych lub równie słabych jak kobiety. Myśłisz czemu są samotni? Napisałeś... na śmietnik ich. 

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

Co do kobiet, które jednak tam idą - argument biologii nie odpada, trafiają się jednostki silniejsze

A, dobra, udowodniłeś co wyżej.

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

 

 I faceci nie są trzymani żadnym kagańcem, mogą wykonywać każdy zawód świata

Kaganiec mentalny nie istnieje, oczywiście, formowanie przez poniżanie. Ani trochę. Ale już feministkom potakujesz że kobiety np formuje się by bawiły się lalkami, a nie liczyłem i potem nie idą na kierunku ścisłe tak często? Po prostu nie interesuje Cie męski los, uznajesz nas za uprzywilejowanych którzy wszystko mogą. A biedne kobiety zewsząd ograniczane :( 

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

 

o wszystko to twoje wyobrażenia powstające chyba dlatego, że albo masz uraz do kobiet albo karmisz się propagandą z prawackich kanałów itp

Tak, tak, wszystko co nie pasuje do narracji o biednych kobietach to prawacka narracja. A mnie tu od lewakow wyzywają bo np gejów i trans broniłem :lol2:  UWAGA - ja bronię pokrzywdzonych NIEZALEŻNIE od płci, orientacji itd! I to jest dla wielu niezrozumiałe, że tak w ogóle można. Niektórzy potrafią wspierać tylko swoich np. swoją płeć, albo tylko płeć przeciwną, albo tylko swoją orientację, albo tylko kolor swojej skóry.

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

A co do kalkulowania co się opłaca - to jest normalne i każdy tak robi.

To spoko, wyrachowany romantyk. Tylko przedmiotowe traktowanie nie jest miłością. Tak jak miłość warunkowa to jest zaprzeczenie jej - toksyna. Masa dzieci tak wychowywana i potem mają zaburzenia :) 

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

 

Na pewno są babki, które lecą głównie na kasę, ale ty przedstawiasz to tak, jakby każda kobieta taka była.

Nie napisałem nic takiego. To Ty pisałeś o imponowaniu i była mowa że facet ma zarabiać na pewno nie gorzej. Ale realistycznie w większości związków kobiety chcą faceta który zarabia więcej, jest silniejszy, mądrzejszy i tak dalej. Co to oznacza w praktyce? Że kobieta może być głupsza, słabsza i tak naprawdę pasożytować choć w jakiejś części. To przywilej, tam pytałeś wyżej.

52 minuty temu, Henryk Nowak napisał(a):

 

Rozumiem, że niektórzy ludzie mają silną potrzebę użalania się nad sobą i zrzucania na innych ludzi winy za swoje własne niepowodzenia, jednak w tym wypadku jest to z waszej strony ekstremalnie żenujące, mi by było przed samym sobą wstyd tak jęczeć. 

 

Wstyd by chłop narzekał na rzeczywistość, która jest prawdą.
Nie wstyd być kobietą-feministką, która cały czas robi z siebie ofiarę systemu i mężczyzn.

Racja panie tradycjonalista gdzie wygodnie i feminista gdzie wygodnie, na zmianę. 
 

Sam jesteś tym, który tworzy kagańce mężczyznom, implikujesz by nie "jęczeć". Chcesz by ktoś się poczuł gorzej, gdy mówi prawdę, lub o trudnościach. Ale tylko gdy jest to mężczyzna.


Mnie już nie dziwi czemu tak kobiet bronisz, po prostu jesteś częścią problemu dyskryminacji mężczyzn. Ale jesteś w większości więc mnie to nie dziwi! Tylko tam nie pisz o samobójach, bo każdy negujący cierpienia mężczyzn dokłada się do tego że żadnej pomocy dla mężczyzn nie ma i mogą co najwyżej dusić w sobie to wszystko. 

Edytowane przez Keller

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...