-
Postów
3 047 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez Vulc
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 122
-
Warto również dodać, że GTA nie jest w Japonii szalenie popularne. To nadal jedna z lepiej sprzedających się serii "zachodnich", ale choćby GTA5 przegrywało z Pokemonami, Monster Hunterami i innymi produkcjami w okienku wydawniczym. Zelda to na tyle silna marka, że spokojnie poradzi sobie na rodzimym rynku, a i pewnie w Stanach znajdzie masę nabywców, którzy będą chcieli w coś pyknąć przed premierą GTA6.
-
Tylko tutaj nie chodzi chyba o to, że Nintendo jest pewne wyników sprzedaży mimo bliskości GTA6, tylko bardziej o nie przejmowanie się tym faktem. GTA6 na Switcha 2 nie wychodzi, mają swoją platformę do sprzedania, swoje targety i swoją bazę użytkowników. A 2 tygodnie przed premierą GTA6 to nadal sporo czasu dla multiplatformowców, żeby ograć remake zaplanowany na jakieś 25-30h. Ja sam dokładnie tak mam zamiar zrobić i znam co najmniej 2 osoby, które mają podobne plany.
-
Nie ma w co grać. Tymczasem ja po 40h na ścieżce Cai'a i 10 na ścieżce Ledy.
-
Jest zbliżone, bo przecież nikt nie planował wymyślać koła na nowo, tylko sprzedać starusieńki klasyk w nowej oprawie. I nie, nie jest to jeden do jednego, choćby przez przerobienie niektórych zagadek, wymuszone potrzebą dostosowania sterowania do obecnych standardów, czy rozbudowane lokacje. Skala zmian, zwłaszcza na tle wielu innych produkcji szumnie nazywanych rimejkami (jak TLoU Part 1), sprawia że żadnego kotleta tutaj nie widzę, ale nie mam też zamiaru się spierać. Niech każdy widzi co chce.
-
Chodzi mi wyłącznie o kulturową i etniczną spójność w tym wypadku. Gdyby zamiast Scotta wzięli innego rapera, który aparycją czy głosem nie pasowałby do tego świata, moja reakcja byłaby taka sama.
-
Zdaję sobie z tego sprawę. Bynajmniej nie piszę tego, żeby cokolwiek zmienić lub coś udowodnić. Staram się podchodzić do tego zero-jedynkowo, dla mnie Odyseja byłaby zwyczajnie lepsza bez czarnoskórej Heleny czy podobnie wciśniętego Travisa Scotta. W przypadku Patela w roli Eurylokosa czy Bernthala w roli Menelaosa, też nie jestem do końca zadowolony z castingu. Całościowo film mi się podobał, o czym już wspominałem w innym wątku, ale nie jest to IMO produkcja, która zasługuje na uznanie w otrzymanej skali.
-
Według mnie i masy osób, którym takie decyzje nie przypadły do gustu, negatywnie wpływając na spójność filmu. Nawet w obrębie literackiej fikcji jest to moim zdaniem całkowicie niepotrzebne.
-
Nie są, ale też o tym nie pisałem. Pisałem o wpływie na jakość produkcji, który rzadko kiedy jest pozytywny. W żaden sposób nie wyklucza to sukcesu, ale sprawia, że obraz staje się mniej spójny. Tak jak w przypadku Odysei, która byłaby zwyczajnie lepsza bez zabawy w inkluzywność, co nie dotyczy tylko Heleny Trojańskiej. Za to niewątpliwie pomaga w zdobywaniu nagród, bo nawet jeśli standardy akademii technicznie nie wymagają spełnienia każdego z 4 punktów, inkluzywność obsady od dawna jest tutaj czynnikiem przodującym. Nie, nie jest. Film czy serial są ekranizacją książki, gdzie Snape nie był czarny, a jego blada karnacja jak najbardziej wiąże się z historią postaci - jej dzieciństwem i późniejszą pracą.
-
Faktem jest, że czasem uchodzi to płazem, dla mnie praktycznie każda zmiana względem oryginału jest niepotrzebna, nie ma tutaj znaczenia jej kierunek. Skala reakcji w tym przypadku jest zazwyczaj mocno od niego zależna, nietrudno zauważyć w którą stronę wieje chorągiewka. Druga sprawa, że w ostatnich latach jest to proceder nagminny, który rzadko kiedy wpływa pozytywnie na jakość produkcji. Dostajemy zbędne kontrowersje, wątpliwy zysk w ramach inkluzywności, często też na bogu ducha winnego aktora wylewa się masa hejtu. Jest też spora różnica między Rickmanem, który w roli Snape'a wypadł obłędnie dobrze, gdzie główną różnicę stanowi wiek, a Essiedu, który książkowego pierwowzoru nie przypomina na żadnej płaszczyźnie. Zresztą postarzanie obsady to akurat dość popularna praktyka, choćby większość bohaterów Gry o Tron ma więcej wiosen na koncie niż ich postaci z książek, co było niejako wymagane w kontekście treści i niektórych scen. Tam też są przypadki różnicy na poziomie kilkunastu lat. Przede wszystkim zmiana rasy jest decyzją IMO dużo większego kalibru niż nie usuwanie w każdej scenie nosa karłowi.
-
Zasadniczo to mogą ogłosić wyniki już teraz, po co się pitolić z całą procedurą. Pamiętając, że to chodzi na kasztanie pokroju PS5, świetnie się gra prezentuje. Pozostaje tylko kwestia płynności.
- 4 794 odpowiedzi
-
Stworzony od podstaw remake 28-letniej produkcji, będącej jedną z najwyżej ocenianych w historii, ze współczesną grafiką, świeżymi mechanikami i ulepszeniami starych, nowymi lokacjami czy dodanym dubbingiem, oraz masą innych poprawek i zmian względem oryginału, nijak nie łapie się w definicję kotleta.
-
Grzesznicy wyróżniali się tylko na pewnych płaszczyznach, całościowo ten film nie ma nic wspólnego z topem. Pierwsza Czarna Pantera to jeden z najbardziej przereklamowanych filmów Marvela (co jest swego rodzaju osiągnięciem na tym gruncie), a nominacja do Oscara za najlepszy film, była mocno kontrowersyjnym nieporozumieniem. Dlaczego w ogóle się na to zdecydowano, nie jest żadną tajemnicą i nawet zwolennicy tego filmu głośno się z tego cieszyli. Daruj sobie więc kartę" rasizmu", bo od dawna jest ona bezwartościowa.
-
Jest to samo, tylko próbujesz to przestawić w taki sposób jakby nie było. O prequelu E-Day też można powiedzieć, że osiąga jakiś punkt kulminacyjny. To jak to traktują twórcy, nie ma żadnego znaczenia, twórcy zawsze mówią to, co dobrze brzmi i sprzedaje ich produkcję. A powiewu świeżości tyle tutaj co nic, więc tak - zdania są podzielone.
-
Tak, wybór z pewnością jest przemyślany. Pod jakimi względami przemyślany, nie jest żadną zagadką. Ryan Coogler to reżyser max ze średniej półki, który w zasadzie nie zrobił żadnego, naprawdę dobrego filmu.
-
Yep, ostatnio u mnie Switch - chyba po raz pierwszy- jest na sprzętowym topie. Obecnie nadal Fire Emblem, zaraz wjedzie Zelda, a mam jeszcze ogrywaną Personę 5. Niedawno skończyłem Tears of the Kingdom, wcześniej Metroid Prime Remastered. Można powiedzieć, rok Linu... Nintendo.
-
Okej, zarzuty w przypadku E-Day wydają się zrozumiałe, ale jak ma się to dobrych decyzji SMS? Oni robią prawie dokładnie to samo - tam mamy prequel aby pokazać co było przed, tutaj mamy historię równoległą. W obu przypadkach jest to pójście na łatwiznę. W obu przypadkach gameplay w żaden sposób nie jest rozwijany, bo robienie mechaniki łączącej poprzednie GoWy z wygibasami rodem z DMC, z pewnością nie jest krokiem do przodu.
-
To samo, czyli co dokładnie? Sprecyzuj proszę, nowe Gearsy ledwie liznąłem jak na razie. Plus zmiany na gorsze to chyba nie do końca wartościowe zmiany, które sugerujesz. Laufey wygląda na czystą monetyzację i budzi skrajne uczucia wśród fanów. Zwłaszcza tych, którzy widząc God of War, oczekują God of War.
-
Znajomość poprzednich części nie jest absolutnie wymagana, ale zdecydowanie zalecana pod kątem fabularnym. Zwłaszcza na gruncie relacji Nathan-Elena. Moim zdaniem warto zrobić całość.
- 305 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- decompilation
- recompilation
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Możesz rozszerzyć? Nie widzę tutaj żadnego uzasadnienia dla drenowania serii w taki sposób, ale widocznie coś mi umyka.
-
Robisz wszystko co jest dostępne. Trening na arenie, obiadki z towarzyszami, wszystkie zadania poboczne, regularnie dajesz gifty postaciom, które chcesz zrekrutować, odwiedzasz świątynie. Czasu będzie coraz więcej między kolejnymi rozdziałami. Jeśli na ścieżce Theodory jest podobnie jak i Cai'a, o kasę się martwić nie trzeba. Ukończyłem ścieżkę Cai'a, nareszcie. Zajęło mi to przeszło 45h i jest dla mnie niebywałym osiągnięciem, w świetle tego jak mało czasu mam ostatnio na granie. Produkcja wciąga, bez dwóch zdań, ale potrafi też odrobinę zmęczyć. Jaka drugą postać wybrałem jednak Ledę. Zobaczymy jak siądzie jej wątek. Jeśli nie siądzie, zrobię sobie przerwę.
-
W takich sytuacjach lepiej nie podawać żadnego powodu, zamiast uzasadniać to w ten sposób. A nie, czekaj.
-
Misja w podziemnym przejściu z załamaniami czasu i walką przy antenie - rewelacja. Świetnie zrealizowana, z masą satysfakcjonujących momentów. Gra naprawdę na każdym kroku pokazuje, że jej autorom nie brakuje dobrych pomysłów. Powoli będę się chyba zbliżać do końca i aż szkoda, że w sumie tak szybko to leci.
-
Uuu, faktycznie. I to dużo później na to wygląda. Chcesz pudło? Poczekaj sobie kilka tygodni, czytając jak inni grają. Subtelnie.
-
Dla Sony nadal mało. Swoją drogą jak te dane są zbierane, nikt na PS5 nie kupił Control Resonant w pudełku?
-
O widzisz, ma to sens. Nie masz już tych voucherów?
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 122
