-
Postów
2 223 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Vulc
-
I w sumie nie byłoby to złe. Trzy ich ostatnie gry to produkcje o podobnej mechanice. Mała odmiana nikomu nie zaszkodzi, do Original Sin zawsze można wrócić.
-
Wygląda na mocny ukłon w stronę pierwszych odsłon, miejscami mało subtelny, jak stójka po podciągnięciu. Przede wszystkim nie przypomina ostatnich odsłon, więc jest nadzieja, że coś sensownego się z tego urodzi.
-
Trailer spoko, ale mam delikatne obawy co do systemu walki i ogólnego art designu. Zdecydowanie bardziej podobało mi się znane z jedynki "przenikanie" światów, tutaj wyraźnie widać, że twórcy odpinają cugle. Czekamy.
-
W sensie cieszy Cię to co widzisz, bo z pewnością takie wrażenia budują się na twarzy Lary na tym screenie.
-
Z pewnością nikt zainteresowany wśród 60 milionów posiadaczy gry się ne znajdzie. Zwłaszcza w kontekście hajpu na kolejną odsłonę.
-
No dobra, ale jedno z drugim nie ma związku. Ty piszesz o grach (i masz rację), natomiast my piszemy o tym w kontekście ekranizacji. Tutaj wystarczyło trzymać się materiału źródłowego, choćby w przypadku Wiedźmina. Skuteczność tej metody pokazały pierwsze sezony Gry o Tron. Showrunnerzy postanowili jednak "zrobić to po swojemu", tłumacząc się często tym, że to przecież fantasy. Jakby sama gatunkowa przynależność uzasadniała kuriozalne decyzje fabularne czy te obejmujące dobór aktorów. Na tej płaszczyźnie ciężko mówić, że jest to "czymś dobrym". The Rings of Power poległo właśnie na tym, na przekonaniu twórców, że wiedzą lepiej od Tolkiena jak powinno wyglądać uniwersum, które stworzył. Skala niezrozumienia tego świata, prostej lecz równocześnie bardzo elegancko podanej wizji walki dobra ze złem, jest doprawdy przerażająca. Człowiek ogląda serial, słyszy znane mu nazwy krain, imiona postaci, ale nie jest w stanie w żaden sposób połączyć ich z tym, co pamięta z książek. Pół miliarda warta wydmuszka, gdzie nawet charakteryzacja i kostiumy stoją o kilka poziomów niżej od trylogii Jacksona.
-
Ja tez mam wolne i możliwie, że obejrzę.
-
Bardziej to wygląda na radosną twórczość internetową, a nie listę życzeń. Nikt, kto miał styczność z takimi wydarzeniami, nie powinien mieć zbyt wysokich oczekiwań. To się ogląda w celach rozrywkowych. Jak akurat ktoś ma środek nocy wolny.
-
Brzmi legitnie.
-
Takie gale zawsze były w dużej mierze farsą, choćby wrzucanie Clair do kategorii indie. To jest show, do którego trzeba podchodzić z dużym przymrużeniem oka. Larian, zdecydowanie, to już wspominałem w innym wątku. Osobiście wolałbym coś innego niż Divinity. No, ale to raczej będzie Divinity. Tych chińskich produkcji z Players' Voice nawet nie znam, prócz Genshina. W sensie słyszałem o nim i na tym się kończy moje zainteresowanie.
-
Z tego co na pewno powinno się pojawić, oprócz właśnie Tomb Raidera, interesuje mnie dość mocno Control Resonant, które ma nadzieję okaże się grą, a nie jakimś widowiskiem TV, o czym też krążą plotki. Wracając do Tomba, liczę na to, że gra wróci do korzeni serii. Nowa trylogia, patrząc z perspektywy czasu, była dla mnie rozczarowująca pod wieloma względami.
-
Bardzo dobra informacja. Nie tylko ze względu na dodatkową zawartość do świetnej gry. Można będzie też przekonać się w jakiej formie jest team i czy nadal mają "to coś".
- 801 odpowiedzi
-
Już w nocy z czwartku na piątek kolejna edycja The Game Awards, gdzie już na pewno zapowiedziany zostanie HL3, a sama impreza obfitować ma w niesamowite reveale nowych gier. A tak na serio, każdy wie czego się spodziewać. Transmisja jak zawsze w nieco hardcorowych, nocnych godzinach - start w piątek 12 grudnia o 01:30. Całość ma być poprzedzona 30-minutowym materiałem wprowadzającym. Pełna lista nominacji w linku poniżej. https://thegameawards.com/nominees Prowadzić galę będzie, jak zawsze, the one and the only:
-
Tak, w tej kolejności zawsze jest łatwiej. Mechaniki, świat, przywiązanie do detali, dwójka tutaj zdecydowanie przeważa. Natomiast jedynka nadal ma świetny klimat, jest dynamiczniejsza, mniej rozlazła.
- 81 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
To jest, niestety, bardzo celna uwaga. Netflix robi tak w zasadzie od początku, dostarczając setki słabych jakościowo produkcji, które rozwadniają ogólny poziom. Przyzwyczajając ludzi do niższych standardów poprzez długofalowy proces. I później ludzie bronią nawet takiego barachła jak Witcher, bo przecież "bywało gorzej". Zwłaszcza jak się rzuci jeszcze jakimś znanym aktorem-nerdem, który jest fanem uniwersum i czytał książki. Socjotechnika w całej swojej okazałości. Na chwilę obecną wśród platform streamingowych jedynie Apple potrafi IMO czymś zaskoczyć. Slow Horses, Severance, Pluribus, od biedy For All Mankind czy Silo. Co mi się szczególnie podoba u nich, nie celują w mainstream (mimo wysokiej oglądalności), bo choćby Severance czy ostatnio Pluribus, nie są z pewnością rozrywką dla wszystkich.
-
Tylko kto miałby się tym zająć? Nie wiem czy jest obecnie jakaś platforma, która tego widowiskowo nie spieprzy. Praktycznie każda chce teraz dodać coś od siebie, a tutaj istnieje dodatkowe ryzyko, bo Władca Pierścieni dla obecnej widowni nie jest tak atrakcyjny jak choćby Gra o Tron.
-
Mogą liczyć na co tylko chcą, po 25 latach od premiery poprzednich części, jest to zwyczajnie niepoważne. Nie da się tego zrobić bez mocnej korekcji wieku aktorów, co raczej na pewno dalekie będzie od naturalności. Viggo bardzo sensownie się wyłamał i to samo powinna zrobić reszta aktorów z trylogii. Pomysł na sam film, z Serkisem na stołku reżysera, i tak jest już sam w sobie mocno dyskusyjny.
-
I bardzo dobrze. W necie oczywiście pojawiły się głosy, że "teraz to nie ma już sensu kręcić", ale nie czarujmy się - czasu nie cofniesz. Dla mnie to od początku był mocno naciągany pomysł, czego przykładem jest chociażby Bloom w Hobbicie. Tym bardziej teraz, jeśli aktor ma znów wrócić do roli Legolasa. Gandalf spoko, z przyczyn oczywistych. Resztę aktorów bym wymienił, dając szansę nowym twarzom.
-
No teraz każda kolejna produkcja Lariana to z miejsca coś wartego zainteresowania.
-
Sprawdź sobie mój post z 1 grudnia i przyjrzyj dokładnie zdjęciu w spoilerze.
-
Druk 3D, czyli wszystko o drukowaniu i drukarkach FDM.
Vulc odpowiedział(a) na Vulc temat w Zainteresowania
Tak, na chwilę obecną ciężko jest dostać akurat ten model. Zawczasu zamów sobie jakieś podstawowe narzędzia do obróbki wydruków, zwłaszcza jeśli masz zamiar drukować coś z dużą ilością podpór. Przykładowo ten jegomość, skądinąd znany, to jakieś 20-30 minut wykończenia, a nawet więcej, jeśli ktoś się naprawdę przyłoży. Na Amazonie czy Allegro są dostępne zestawy takich narzędzi. Podstawa to obcinacze do filamentu, szczypce z wąską i najlepiej długą końcówką, kilka pilników o różnym kształcie, mały nożyk z wymiennymi ostrzami. Z rzeczy które warto wydrukować jako pierwsze, na pewno pojemniki na pochłaniacz wilgoci do AMS 2. Ja mam takie, drukowane z PETG: https://makerworld.com/models/1261779 Dalej mogą się przydać adaptery na kartonowe szpule, które część producentów nadal stosuje: https://makerworld.com/models/180253 No i oczywiście poop bin, od tego w zasadzie trzeba zacząć: https://makerworld.com/models/714868 Jak będziesz mieć dedykowane miejsce na drukarkę, warto pomyśleć o honeycomb storage wall: https://makerworld.com/models/22521 Mega fajna sprawa, drukujesz sobie uchwyty jakie tylko chcesz, na co chcesz. -
@Elvis79 Kupić nie zamierzałem ale Mikołaj dotarł w tym roku wcześniej. Więc sprzedałem zamówionego Oleda i zostawiłem NS2.
-
Być może ta gra tak ma, bo jeszcze ktoś z tego wątku pisał o takiej samej sytuacji. Tak czy inaczej gra na NS2 ładnie zapiernicza.
-
Metroid Prime Remastered już do mnie jedzie, na razie wstrzymuję się z Beyond. Wróciłem za to do Tears of the Kingdom. Cóż to jest za gra. Tradycyjnie ponad rok przerwy pomógł mi odsapnąć od tego świata i jego mechanik, dzięki czemu bawię się nimi od nowa. A jest czym, takiej kreatywności jaką się tutaj oferuje, próżno szukać w innych open worldach. Nie czarujmy się, schematów jest nadal sporo, ale gra nieustannie potrafi zaskoczyć nieszablonowym pomysłem. O jest ogromna. Ogromna do kwadratu. Zakupiłem też Fast Fusion w cyfrze. Przyjemna produkcja, tak jak poprzednik, jednak Wipeout to to nie jest. Na bezrybiu... Ostatni zakup to Super Mario Party Jamboree, już elegancko przetestowane z drugą połówką. Przyjemna gierka, w sam raz na godzinkę, półtorej.
-
Wziąłem RTX'a właśnie dla spokoju ducha w postaci jednak lepiej działającego upscalera od zielonych, ale wtedy cena obu kart (4070 Ti Super i RX9070XT), była mocno zbliżona. Na dzień dzisiejszy mocno bym się zastanowił. Dopłata ma IMO sens tylko w przypadku celowania w produkcje typowo pod zalety kart Nvidii. Jeśli ktoś chce mieć po prostu allroundera, zmiana na 5070 Ti się zwyczajnie nie kalkuluje, podchodząc bardziej pod kaprys.
