-
Postów
2 868 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Treść opublikowana przez Vulc
-
Gazetka jest całkiem w porządku. Trochę o początkach Sony, trochę o Kutaragim, projektowaniu pierwszego kontrolera, później oczywiście o grach. Cena dość wygórowana, ale tyle teraz takie rzeczy kosztują.
-
Ja dostałem grę w prezencie i odpadłem po 5h. Nowa czy stara formuła, obie są mocno wyeksploatowane. Klasyczna przez dziesiątki kolejnych części, a zapoczątkowana w Origins przez absurdalnie duże Odyssey i Valhallę, gdzie postawiono głównie na ilość.
-
To prawda, zwłaszcza w kontekście Odyssey i Valhalli, które były opasłe do granic możliwości. Natomiast w przypadku serii tak intensywnie eksploatowanej przez lata, skala już nie ma większego znaczenia. Mirage było trochę mniejsze i nic to tej grze nie pomogło.
-
Tak, i to mniej więcej miałem na myśli. Bez patrzenia się na opłacalność, sumowania słupków w Excelu, teraz już Sony niczego nie zrobi. Obecnie sprzedają nie marki, z których kiedyś Playstation słynęło, a monetyzują lata dominacji na rynku. I żadne zmiany na horyzoncie się nie pojawią, póki wszystko będzie się spinać. Z wiekiem robię się chyba sentymentalny. Kupiłem wydanie specjalne PSX Extreme poświęcone marce Playstation właśnie. Łezka w oku się zakręciła. Ciężko oczywiście po tylu latach oczekiwać podobnych emocji, ale brakuje czasów kiedy to gry ekskluzywne kształtowały rynek. Wszelkiej maści, od tych mniejszych, ale budujących renomę, po największe hity. Patrząc na ofertę obecnej generacji pod tym względem, odechciewa się komentować.
-
Patrząc na ostatnie ogłoszenie w sprawie pudełek, już bardziej radykalnie chyba zagrać nie można. Na razie jesteśmy na etapie "for the payers", według branżowych plotek Sony jest pewne, że obecni klienci ich utrzymają, nie zrezygnują z platformy i biblioteki gier. Nie widać więc tutaj za bardzo miejsca na jakieś gesty w stronę graczy. Pycha kroczy przed upadkiem? W innych warunkach, może. W obecnych? Raczej nic z tego. Nowy Wipeout? Mało prawdopodobne, nawet mimo stosunkowo niskich kosztów produkcji, w porównaniu do klasycznych produkcji AAA. Marka jest dziś już za słaba, raczej tłumów nie poruszy.
-
Marka na pewno puści trochę egzemplarzy, ale ciężko spodziewać się wyniku choćby na poziomie Ragnaroka. Z drugiej strony w 2027 ucichną też nieco obecne nastroje. Dla mnie hard pass.
-
Widzisz, a nadal robią to lepiej niż Ubi. Mimo tego nie zdziwiłbym się gdyby się to w końcu przejadło. Na szczęście Capcom ma znacznie bogatsze portfolio niż francuska firma. Tak, tylko nie czarujmy się, poprzeczka nie była wysoko zawieszona. Co tam było nie do dowiezienia? Spoko, zawsze się znajdą ludzie, którzy w coś nie grali, ale niczego to z mojej perspektywy nie zmienia.
-
Nie skreślam. Oceniam to co do tej pory widziałem - trailer Intergalactic mnie z gęsią skórką nie pozostawił, TLoU2 pod wieloma względami rozczarowało. Trzymam więc niezmiennie kciuki za te niezapowiedziane tytuły.
-
Gra ma kilka fajnych kawałków, ale ja się trochę wyłamię - całościowo nie jest to dla mnie soundtrack zapadający w pamięć.
-
Nie zmienia to faktu, że z wypiekami na twarzy na ten tytuł chyba tłumy nie czekają. Zwłaszcza że, nie wiadomo nawet na jakim etapie jest sam projekt, bo patrząc na znikomą ilość ujawnionych materiałów, ciężko jest wierzyć w premierę w połowie 2027 czy nawet do jego końca. Szkoda, Naughty Dog to ekipa z potencjałem, ale skręcają w kierunku, który średnio mnie interesuje.
-
Tyle, że w przypadku Ubisoftu i Capcomu to nie jest to samo. Taki tam szczegół. Pomijanie tego to też norma?
-
Tak jak w przypadku dwóch poprzednich części, będzie widowisko. To jeden z tych filmów, które mogę oglądać rok w rok, ale... no właśnie. Tak, nadali relacji pikantności, bo emocje i tarcia się lepiej sprzedają. Niestety. Straciła na tym głównie postać Chani, która z w pełni oddanej i wyrozumiałej partnerki z książki, zamieniła się w pyskatą buntowniczkę. Na pewno będą tutaj zmiany w stosunku do książki, tak jak w wielu innych elementach. Zwłaszcza że Mesjasz Diuny jest pod tym względem dużo trudniejszy do ekranizacji. Przez niższe tempo, nacisk na znacznie mniej widowiskowe i łatwe do przeniesienia na srebrny ekran elementy. Przez co jeszcze łatwiej jest tutaj przegapić przesłanie autora, z czym już poprzednie części miały problem.
-
A dlaczego po 2017? Bo lepiej pasuje do postawionej tezy? Capcom sporo eksperymentował z formą, co widać choćby po RE7 czy RE5. W obrębie całej serii było znacznie więcej zmian, gdzie w AC zasadniczo była jedna - w momencie wydania Origins i wejścia w klimaty erpegowe. A i tak narzekano na zbyt duży nacisk na akcję w przypadku RE5 i RE6, kosztem elementów przygodowych. Narzekano na obcięty content w przypadku RE3 Remake. Fakt, mniej niż w przypadku AC, ale wynika to z tego, że Capcom lepiej sobie radził z wprowadzaniem zmian w kluczowych momentach, a jego rimejki to rimejki pełną gębą jak RE2: Remake. A przecież Ubi Black Flag Resynced również nazywa rimejkiem, co w tym kontekście brzmi śmiesznie. Obie serie pod tym względem prezentują się więc zgoła inaczej. Nie wiem, to może niech zaczną robić coś dobrze? Bo jak na razie średnio im to wychodzi, w przeciwieństwie do wspomnianego Capcomu. Nigdy nie zastanawiałeś się skąd się bierze ta krytyka, choćby na przykładzie Shadows? To serio nie jest żadna tajemnica.
-
A pisałem gdzieś, że robi tak tylko Ubisoft? Dwa, skala zmian na przestrzeni lat w serii Resident Evil, jest zauważalnie większa niż w serii AC. A i tak ludzie narzekają, nie wiem skąd twierdzenie, że nikomu to nie przeszkadza. Patrząc na to jak seria od lat wygląda, nie wprowadzi. Patrząc na Shadows, można przypuszczać jakie elementy wprowadzi na pewno.
-
Dlatego tylko sobie radośnie teoretyzujemy. Można jednak założyć, że akurat tak mocna marka jest w miarę bezpieczną inwestycją. Osobiście przewiduję kolejne rekordy sprzedaży, ale jak będzie, przekonamy się w listopadzie.
- 2 986 odpowiedzi
-
Nic nie wyciągnęli, ostatni spadek to normalna korekta po ogłoszeniu daty premiery i rozpoczęciu sprzedaży preorderów. Tak jak kurs jest normalny dla spółki, która od lat karmi swoich inwestorów wizją zysków z tytułu premiery GTA6 czy każdej innej gry o tak długim cyklu produkcyjnym.
- 2 986 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Zawarta w tych plotkach rozbieżność w rzekomych kosztach produkcji jest tak duża, że nie sposób tego ocenić. Natomiast Rockstar to jedyna na rynku firma, która może sobie pozwolić na takie wydatki. Niech to będzie nawet miesiąc. Dwa miesiące. Niczego to diametralnie nie zmieni. Co najwyżej zmusi do wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
- 2 986 odpowiedzi
-
Ty to nazywasz eksperymentowaniem, ja to nazywam zwykłą monetyzacją. Seria cieszyła się i nadal cieszy sporym zainteresowaniem, dlaczego więc nie wycisnąć dodatkowej kasy poprzez spinoffy typu Chronicles? Razem z komórkowym szajsem, było tego chyba ponad 10 sztuk. To jest błędne koło, czekanie aż gra się zestarzeje na tyle, żeby robić z niej remake. Taki kierunek nie oferuje żadnego rozwoju, to bardziej desperacka próba Ubi utrzymania się na powierzchni. A jak widać po sprzedaży Black Flag, to niestety działa. Seria AC to dla mnie już tylko pudrowany trup. Kolejne odsłony są coraz gorsze, nie potrafiąc wyjść poza wałkowane dziesiątkami lat schematy. Zmiany dokonane w Origins tylko chwilowo dały powiew świeżości, bo choć były pewną nowością w obrębie serii, mocno naśladowały dziesiątki gier dostępnych na rynku. Sięga się więc po jeszcze bardziej płytkie metody, remasterując gry relatywnie młode. W moich oczach jest spora różnica między remasterem ledwie 13-letniej gry, a gry 25-letniej jak w przypadku Gothica choćby. Oczywiście, daleki jestem od mówienia komukolwiek za co ma płacić i rozumiem też ludzi, którzy to kupują. Rynek od dawna tonie we wtórności, przeciętności, a Black Flag - będąc słabym Assasynem - jest bardzo, bardzo dobrą grą piracką, których nie ma aż tak dużo w obiegu. Zwyczajnie nie jest to coś, za co ja jestem w stanie zapłacić. Nie podoba mi się kierunek w jakim to wszystko zmierza, a sama poprawiona oprawa to za mało, żeby wzbudzić we mnie zainteresowanie.
-
To jest chyba pierwszy raz, kiedy bardziej mniej jara ten handheld niż stacjonarna wersja konsoli...
-
Niektóre liczby wydają się nierealne, ale to jest Rockstar, to jest GTA. Żadna inna firma i żadna inna marka nie mogą sobie pozwolić na tak abstrakcyjne koszty produkcji, mając niemal pewność, że już w dzień premiery (lub w okresie 2-3 dni) całość się zwróci, a później będzie już tylko przynosić zysk. A mówimy o sprzedaży wersji na konsole, z czasem dojdzie rdycja PC i przede wszystkim GTA Online, z którego zyski - tak jak w GTA5 - mogą przekroczyć 40% wszystkich dochodów. Nie wiem co musiałoby się wydarzyć w recenzjach tej gry, żeby ludzie zrezygnowali z kupna. W okresie premierowym wszędzie w mediach, na forach, będzie panować totalna sieczka. Widzieliśmy to dziesiątki razy w przypadku dużo mniejszych produkcji, a w przypadku GTA6, skala będzie minimum kilkukrotnie większa.
- 2 986 odpowiedzi
-
Tak, tak, tyle też czytałem i jest w tym głębszy sens, w kontekście fabuły. Czekam raczej na informacje jak to wygląda z szerszej perspektywy, nie do końca przemawia do mnie rozwiązanie, gdzie część zadań przepływa człowiekowi między palcami, bo nie ma na nie czasu. To nie jest absolutnie zarzut w stosunku do twórców, sam pomysł wydaje się ciekawy i niewątpliwe dość oryginalny. Może jestem za mało elastyczny pod tym względem.
-
Ale tylko w wersji reżyserskiej.
-
Nie ma za co przepraszać, to są świetne klimaty, które w grach nie pojawiają się zbyt często. Zwłaszcza tych z sensowną fabułą. O ile mnie pamięć nie myli, jest właśnie AC1 i później długo, długo nic, z większych produkcji. Aż się chce obejrzeć ponownie Królestwo Niebieskie.
-
Ach, piękne czasy. Hashi i jego próby przekonania całego świata, że poziome pasy w Order 1886 to było true cinematic experience, a nie cięcia rozdzielczości wynikające z potrzeby utrzymania sensownego poziomu klatek per sekunda. Bo tak powiedzieli twórcy. Trochę człowiek tęskni, ale jednak nie do końca, momentami mózg się lasował.
-
Dywagacje o grafice przez dwie strony, klasycznie. Faktycznie czuć tutaj vibe W3 i oczywiście dziwić to nie powinno. W dyskusji czy to jest bardziej czy mniej poziom oprawy W3, brać zamiaru nie mam. Na moje oko wygląda ok - brakuje wyraźnie do topki, ale nie odrzuca. Spokojnie można wszystko nadrobić contentem. Na razie czekam na więcej informacji dotyczących presji czasowej, bo to jest główny czynnik, który mnie blokuje. I może jeszcze fakt, że nie jestem wielkim fanem wampirzych klimatów. Natomiast zdecydowanie lubię dobrze napisane historie, a ta produkcja taką pachnie.
