-
Postów
3 047 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez Vulc
-
Jeno z drugim się łączy, system jest prosty, mało rozbudowany, i to są fakty, patrząc na masę dostępnych opinii. Nie jest więc prawdą, jak mówiłeś, że można to powiedzieć praktycznie o każdej grze. Tylko przypomnę, że to był mesjasz dla jednej osoby, i wszyscy generalnie mieli później z tego bekę. Taki tak mały szczegół.
-
Nie, nie można, bo system walki faktycznie wygląda na uboższy. Cała seria Batmanów od Rocksteady miała IMO lepszy, bardziej przemyślany system walki, oparty na starej dobrej zasadzie "easy to learn, hard to master". Spidermany od Insomniac miały większy wachlarz ruchów i bardziej zaawansowaną walkę. Wydana niedawno Onimusha to już w ogóle poziom wyżej. Jest naprawdę dużo gier z fajnymi mechanikami, na których tle Wolverine się kompletnie nie wyróżnia.
-
Jedno wynika z drugiego, zresztą pisałem że nowe rozwiązania będą się pojawiać, ale żeby o grze jako całości powiedzieć, że to całkiem coś innego? Chciałbym się mylić, ale wątpię. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Dodatkowo Hideo też lubi podążać po utartych ścieżkach, co udowadniały kontynuacje jego gier.
-
Na tym etapie istnienia i rozwoju branży, nie ma i raczej nie będzie już nic co można nazwać "nowym". Każda produkcja z czegoś zapożycza, czy to z klasyków gatunku, czy z poprzedniej odsłony. Pojawią się z pewnością jakieś kreatywne elementy, ale oceniać gry będzie się głównie za realizację, a nie wyznaczanie nowych standardów czy rewolucjonizowanie czegokolwiek.
-
Jestem za tym, żeby powstawało więcej liniowych gier, otwartych światów mamy od groma. Co nie znaczy, że z automatu każda taka gra będzie atrakcyjna.
-
Walka to podobno mashowanie przycisków, poziomy są mocno liniowe i choć samo w sobie nie stanowi to problemu, ze wspomnianą wyżej monotonią potyczek nie wygląda to atrakcyjnie.
-
Niestety nadal się sprzedaje, bo konkurencja ma jeszcze mniej do zaproponowania. Może Asha tchnie trochę energii w Xboksa, ale ciężko wyobrazić sobie scenariusz, że zieloni wracają do gry. Sony ma potężną bazę użytkowników, którzy zostaną tu z przyzwyczajenia i braku realnej konkurencji, a spadek jakości exów rozłożył się na kilka lat, przez co był mniej odczuwalny. Wolverine od początku nie wyglądał mi na produkcję wartą specjalnej uwagi i to się chyba teraz potwierdza.
-
Widać Sony gustuje teraz w czarnym humorze.
-
"Zawsze miałem łeb do interesów". Nawet jeśli inwestowanie w gry Hideo może się wydawać obarczone ryzykiem, bo zdecydowanie mają one swój unikalny styl, który nie do każdego trafia, raczej się czegoś takiego z rąk nie wypuszcza. Zwłaszcza że konkurencja nie śpi. Nie w momencie, w którym prasę mają fatalną. Widocznie dla Sony to nie jest problem i nadal czują się pewnie na rynku. Kubeł zimnej wody byłby tutaj wskazany, niestety patrząc na obecną sytuację na rynku, śmiem wątpić że do tego dojdzie. Wszystko w rękach graczy, temat rezygnacji z wydań fizycznych powoli stygnie, ale nadal budzi sporo emocji. Jeśli to i inne decyzje japońskiego giganta nie odbiją się na wynikach sprzedaży kolejnych gier i konsoli nowej generacji, nic się w tej materii nie zmieni.
-
Przede wszystkim to jest wersja już z wymienną baterią. Mnie edycje specjalnie nie interesują, ale wspomniana bateria to już fajna sprawa. Takie zmiany w przepisach są zdecydowanie na plus.
-
Mi też ten styl pasuje, może nie jest to do końca to czego oczekiwałem, ale nie mam zamiaru kręcić głową. Ocarina jest jedną z najwyżej ocenianych gier w historii i jak dotąd nie miałem okazji w nią zagrać. Lepszego momentu nie będzie.
-
Wśród nadchodzących produkcji nie ma chyba żadnej innej, która interesuje mnie mniej niż ten tytuł. Zainteresowanie jednak jest zrozumiałe, ludzie lubią horrory. Nawet tak denne jak ten.
-
Taa, ja też sobie to tak próbuję racjonalizować. "Gościu, masz Rogue Tradera na setki godzin, wziąłeś grę na Switcha na kolejne setki i jeszcze się pchasz w erpega na kilkadziesiąt". Zero logiki, bezsensowna decyzja. Więc pewnie kupię. 🤷
-
Po tylu latach istnienia branży to praktycznie każda już gra z czegoś czerpie. A jak to robić, to wiadomo że od najlepszych.
-
Czytając kolejne opinie, jestem coraz bardziej przekonany, że mi siądzie, pomijając delikatną niechęć do wampirzych klimatów. Może na weekend się skuszę.
-
Jestem po kilku pierwszych misjach. No no, naprawdę zapowiada się na jeden z lepszych tytułów w uniwersum SW w ostatnich latach. Nie żeby poprzeczka była zawieszona szczególnie wysoko, ale zawsze coś. Zero Company to typowy klon XCOMa, znacznie luźniejszy i na pierwszy rzut oka mniej rozbudowany. Kto grał we wspomnianą serię, odnajdzie się tutaj błyskawicznie. A jak ktoś lubi Star Warsy, to już w ogóle strzał w dziesiątkę, bo gra jak na turówkę ma całkiem dobrze napisane dialogi, które nie biją tanizną od pierwszych kwestii. Dzięki czemu fabuła wydaje się całkiem zachęcająca. Ktoś się przyłożył, ktoś się postarał. Całość prowadzona jest w filmowym stylu, między kolejnymi punktami mapy poruszamy się w widoku TPP i dopiero podczas walki gra przechodzi w klasyczny tryb turówkowy. Fajna sprawa. Na początku postaci nie ma za dużo, a to co jest to gatunkowe standardy - żołnierze, medycy, chłoptasie od okładania fejs to fejs, snajperzy, etc. Pojawiają się też klasyczne skille jak overwatch (jak zawsze przegięty), każda z klas ma swoje zdolności specjalne. Ciężko powiedzieć coś więcej na tak wczesnym etapie, ale mam silne obawy, że całość nie dostarczy takich możliwości, jakie miał choćby XCOM2. Na razie pola walki są też bardzo, bardzo małe i nie ma tutaj w zasadzie żadnego przygotowania do potyczki - lądujesz i od razu zaczynasz strzelać. Oby w dalszej fazie uległo to zmianie. Na ten moment jestem względnie zadowolony, ale w tej cenie jednak bym się jeszcze w to nie pchał. Sam długo się zastanawiałem, ale obecnie mam mega parcie na turówki - ogrywam Rogue Tradera, Zero Company i jutro dotrze do mnie Fire Emblem: Three Houses.
-
Z drugiej strony lepsze to niż styl amerykański, choćby Jean Grey w Wolverine. Nie rozumiem czemu ma służyć fakt, że wygląda jak Jesse Faden z Control. Może to jakieś łączone uniwersum?
-
Tak w ogóle ktoś ten tytuł ukończył? Da się go ukończyć? Mam wrażenie, że zanim do tej produkcji wrócę, twórcy zdążą wrzucić latające samochody i T-Rexy z laserami. Przynajmniej nie trzeba będzie sobie przypominać fabuły.
-
To mnie zawsze zastanawiało, wygląda dokładnie tak samo tandetnie jak MK, ale tutaj jest git, tam już nie jest git. De gustibus i tak dalej.
-
Kurz chyba jeszcze nie opadł, ale już teraz widać środowisko "graczy" w pełnej krasie - zaskoczenie, że błędy, że słaba optymalizacja, że to nie jest to czego oczekiwali po "twórcach Wiedźmina" (co w kampanii marketingowej podkreślano nader często). Ludzie się nigdy nie nauczą, kupują w ciemno, a później płacz i lament. Sama gra? Wygląda na wybitnie poprawną produkcję z "momentami". Wyraźnie od trochę mniejszego gracza, patrząc na mechaniki, animacje i ogólny "szlif", ale nic co jakoś diametralnie odbiega od umownej przyzwoitości. Co mnie najbardziej martwi, to właśnie presja czasu. Czytałem trochę recenzji, trochę opinii w necie i zdania są mocno podzielone. Jedni mówią, że jej aż tak nie czuć, drudzy że wykonując zadania w złej kolejności można się pozbawić części contentu, czym twórcy zachęcają do ponownego przejścia i obrania innej drogi. Ten argument mnie kompletnie nie przekonuje, bo kto dziś ma czas na ponowne 50h+ w tej samej produkcji. A przechodząc za rok/dwa to już człowiek nie będzie pamiętać jak grał i co wybrał. Klimat za to miejscami gęsty, fabuła też jest raczej chwalona, więc jest o co się zahaczyć.
-
Tak w ogóle to myślałem, że State of Play będzie wieczorem, a okazuje się już był. I podobno był tak mierny, że nikt o nim nie pisze.
-
Dobra, dobra. Tak czy inaczej w tej cenie to byłaby okazja, co za popieprzone czasy.
-
Przejdź sobie dalej do finalizacji zakupu i wywali z koszyka przez brak dostępnych sztuk. Normalna sprawa na Amazonie, niestety.
-
Spokojnie, do koszyka i tak nie dodasz. Czego by nie pokazali, i tak dostaną srogi wpier...
