-
Postów
3 090 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez JeRRyF3D
-
Te nakrętki, to jest serio problem 1 świata. Dajcie te flaszki, cole i jogurty do Afryki - ogarną bez dyskutowania i lamentów.
-
Przekonali się o tym wielokrotnie już, np twórcy Kajka i Kokosza w... 3D. Kompletne fiasko. Myślę, że z grafiką zaczynamy pomału "zjadać własny ogon". I przekonuję się o tym sam i na własnych reakcjach na super realistyczne graficznie produkcje, albo demo-zajawki. 100 lat temu najpierw był pikselki i DRAMAT graficzny. Miała działać wyobraźnia. Później pojawiło się szaleństwo "digitalizacji" i powstawało cale morze gier "filmowych / digitalizowanych" (zamkniętych w swojej schematyczności i braku wariantów wyboru - OK), poszliśmy w 3D i lata lata lata podbijając poligony, dobijając do efektu "model, jak żywy". I tu rodzi się pytanie... i po co to? Marnowanie 1KW prundu i zarzynanie topowych configów IT dla efektu... który mieliśmy 30 lat temu = digital film (!?!?) Rozwój techniki, IT, FX, itd musi iść dalej ok - bo to tak, jakby stwierdzić już nie potrzebujemy więcej leków, lepszych aut, i lepszych technologii. To nie ma końca i musi iść do przodu. Ale od strony zaawansowania technologicznego w rozrywce... zaczynam mieć wątpliwości, czy to dobry kierunek. I mówię to ja. FAN FX, RT, PT i wszelkich fajerewerków. Kolejny temat. Z racji na to, że "grafika się renderuje" i dzieje "na bieżąco" - w głowach graczy ulęgło się przekonanie, że to oni (i ich sprzęt) są po części "realizatorem" gry, a co za tym idzie, mogą i powinni się wypowiadać na temat "wizji autora". Mówię to odnośnie palet kolorów, reshade (fan!), "ciemnych dżungli" itd. Każdy ma coś do powiedzenia. Pojawiają się waśnie między pstrokaczami a "realistami". Dziwne to (ale i ciekawe). W świecie filmu nikt nad tym nie dywaguje! Ktoś robi film. Jako formę przekazu i wizję artystyczną podaje nam "skończony" produkt i koniec tematu. Ocenia się film i nikt nie dywaguje, czy jednak byłby fajniejszy bardziej pastelowy, a może bardziej pstrokaty. On po prostu jest i już. Owszem czasami, jakiś krytyk odniesie się do jakiegoś genialnego zabiegu oświetleniowego, ale tylko, aby podkreślić albo zaznaczyć geniusz autora (jeżeli ma miejsce). Ale mietki i grażyny raczej nie piszą elaboratów, jakie oświetlenie byłoby tam lepsze. A my gracze - owszem. Wiemy lepiej, chcemy czegoś innego, itd. Dosyć specyficzne. Ba! Czasami nawet się nad tym zbytnio nie skupiamy w filmie! To po prostu jest. I to, co jest zupełnie NATURALNE lub OCZYWISTE w świecie filmu, drażni nas i jest tematem do dyskursu w grach (RT vs świeci się jak psu jaja), ciemno jak w dupie. Podczas, gdy każdy rozgarnięty oglądacz filmowy wskaże milion produkcji filmowych, gdzie są dziesiątki najazdów na kałuże, witryny itp. gdzie wszystko "świeci się jak psu jajca" i w filmie tego nie zauważa, albo przynajmniej nie podważa. Podobnie ciemności / burości. Tak nie wygląda świat! No to proponuję prześledzić takich np. "Vikingów" (imo dla mnie jeden z top seriali). Ten film jest zrealizowany bliżej "czarnobiałej" konwencji, niż kina kolorowego. Choć walka, ogień, krew - proszą się (!) o kolory i jaskrawości (to w Wikingach jest potwornie buro - to moje spostrzeżenia) i nigdy nie natknąłem się na - "co ten film taki bury i nienaturalny".
-
Nie wiem, czy było, ale Kiszak, też zmieszał z gównem grę.
-
Żulernia z Allegro, OLX, PCLab i ITH
JeRRyF3D odpowiedział(a) na adashi temat w Dyskusje na tematy różne
No chyba Kolega raczy sobie robić żarty. Jest przymus kupowania czegokolwiek? Nie pasuje oferta, cena, oferent... rezygnujemy. -
-
Walone było przy niedzieli?
-
Pite było? Bo nie kumam nic z tej "wypowiedzi".
-
Jak to dobrze, że od 40ki jestem okularnikiem i nie męczą mnie żadne dllsy i fg. I all płynie.
-
Wnętrza IMO całkiem spoko, zewnętrza lipa, przyroda dramat. No i tekstury chwilami potrafią być bardzo ciapowate.
-
del
-
youtube.com/watch?t=49&v=UioPwKLbqXk&feature=youtu.be
-
Możliwe, ale jest taki... patetyczny, "przegrany" aktorsko - jak do słuchowiska, ten typ jednego zdania nie mówi normalnie i bez emocji, cały czas drze japę albo dramatyzuje, nawet przez chwile nie jest zmęczony, nie schodzi z roli hero w akcji, a o śniadaniu gada jak o wojnie, Ale to obserwacja pierwszych 20 minut. Ha! Bardzo dobrze, ja też wolę średni PL, niż wybitny ENG i czytanie. Ale tu jest jednak mocno przerysowany emocjonalnie bohater, a dialogi koszmarnie banalne IMO. Ale dobrze że są PL. Doprecyzuj "tyram". Skoro ogrywasz wszystkie gry świata, to albo słabo grasz, albo słabo... tyrasz. Nie spina mi się to.
-
Przyjmij do wiadomości, że nie każdy żyje tak jak Ty. Niektórzy mają robotę, dzieci, wnuki, kochankę i nie siedzą 20h na dobę przed kompem móc oddać swojej pasji gierkowej. Obecnie jestem w takim kieracie w robicie, że czasami robię X razy po 16h, czasami mam jutro wolne, by się wieczorem dowiedzieć, że... jednak nie mam. Taka branża i taka robota (eventy). Więc bywają tygodnie, że ja nie jestem w stanie zaplanować nawet, kiedy będę miał 2h (!) w jednym kawałku na ogranie, potestowanie, wczucie się gierkę lub jej odrzucenie. I tak mam właśnie teraz. Gra wychodzi, mówi się o niej, to po prostu odpalam sobie cokolwiek na kiblu, w aucie albo jedząc śniadanie i patrzę co świat o niej myśli. Odpaliłem pierwszy z brzegu gameplay Tivolta i... no zagotowała mnie płytkość wstępu w labo.
-
Co zabawnego jest w tym, że najpierw obwachuję, zanim kupię?
-
Póki co gram na YT i... nie ciągnie mnie wcale - właśnie dlatego.
-
Absolutnie się z tym nie zgadzam. Fabuły nie oczekuję od PacMana albo nawet Dooma. To siekanki. OK. Ale jeżeli już ktoś sili się na linie dialogowe i jakiś zalążek fabuły, to niech będą one sensowne. Nie oczekuję Hobbita, ale... do cholery. Akcji na ekranie 10 min. i 10x szlag mnie trafia, jak widzę i słyszę, to co w DLB. Dla mnie gra, to fajne medium, w którym zakochałem się od dziecka, łączące film (obraz) i książkę (fabuła) + interakcję. Ta święta trójca powoduje, że medium jest fajne. Jak fabuła jest do dupy lub jej brak, po taką grę (już) nie sięgam. Tu ktoś sili się na fabułę, która wkurza od 1 minuty, czyt. jest "słaba" = mogłoby jej nie być IMO.
-
Absolutnie nic się kupy nie trzyma. Uargumentuje w wolnej chwili.
-
Nie spodziewałem się tak banalnego i nie trzymającego sie kupy początku. Przecież to laboratorium, to jakaś farsa wydarzeń, dialogów, zachowań. Żenada.
-
Nie mierzi Was żenujacy poziom dialogów? I fatalny voice acting głównego bohatera? Nie da sie tego słuchać IMO.
-
To prawda, czy nie?
-
Oczywiście, że tak. Nie wiem gdzie, kiedy i u kogo się ulęgło w bani, że wszystko, co fizyczne i policzalne ma sens (nośność, waga, udźwig) - i świat się stosuje i respektuje to. Nie walczy z tym. Wszystko, co "virtualne" (tekstury, modele, oświetlenie, vram, i co tam sobie jeszcze dopiszecie) - to kondom bez granicy naciągania i można go naciągać bez opamiętania. Jak na TIRa nośność 20 ton, nawalisz 40, to też klęknie - i nikogo to nie zdziwi. Jak w grę wepchniesz pierdyliard przerośniętych opcji - nie działa? szarpie? jak to?! dlaczego?! Przecież powstają zupełnie nowe, bez HIPER TURBO dev zespołów gierki na UE5 i... po prostu działają, bo ich nikt nie przepakował pond korek. O ile się nie mylę, taki "dosyć nijaki" AA i bez fajerwerków Hell is Us sprzed miesiąca, bangla sobie zupełnie normalnie na UE. Chyba, że się mylę, bo nie śledzę tej gry. Nie słyszałem jednak jakichś większych lamentów.
-
-
No nie. Czyli 6090 też muszę odpuścić?
-
Jak Azjaci, robią gry celując w rynek azjatycki - a przy okazji zgarniając trochę reszty świata. Tak i my mamy Cronosa "dla nas", ale odnoszę wrażenie, że chłopaki nie do końca ogarnęli target i do kogo chcą trafić. Bo niby OGROM pracy włożony w PRL i celowanie w nostalgię PL graczy - jednocześnie olewając zupełnie usługę stricte PL = PL dubbing (?!?). Z drugiej strony "reszta świata" kompletnie nie poczuje i nie doceni PL'skowości tej produkcji i potraktuje, jak każdy inny produkt. Tak troszkę stanęli w rozkroku. Niby POLSKIE, a dla Polaka "okrojone". Za to dużo pary w gwizdek - w zasadzie CLUE! te wszystkie samaczki PRL (!) - których nie odczyta świat. Ciekawym wyniku finansowego.
-
Po części tak. Zgadza się, ale to jest jeden z elementów CORPO-MECHANIZMÓW, które ostro uwierają userów i są nie do utrącenia od lat. Temat na inną dyskusję. Jak wiesz, X lat Netflix dawał przydział ilości userów i tyle. Nie wnikał, który user i gdzie. Gdy rynek pokazał wycieki - zmodyfikowano zapisy z korzyścią dla korpo = nie podyskutujesz. Czy to uczciwe? IMO średnio. Temat LICENCJI, to skomplikowana materia, nie na ten wątek. W licencji możesz zapisać WSZYSTKO, bo to Twój produkt i możesz "zapisać co chcesz". Czy to uczciwe? Polemika... Robię event. W sieci kina X chcę zamówić 5 sensów z pełną salą dla 5* po 100 userów. 500 osób. Hurt. A dostanę rabat? Bardzo proszę - w cenie biletu ulgowego. Dziękuję. "Licencja - ale nie wolno oddać biletu nikomu spoza mojego corpo". Serio? Zakupiłem 500 biletów w hurcie - dlatego dostałem zniżkę - właśnie dlatego - że hurtowo. Co kino obchodzi, że przyszło 450 ludzi z korpo. A co z (zakupionymi i zapłaconymi!) niewykorzystanymi 50 szt.? W kibel? Oddam znajomym / rodzinie - i tak zapłacone. Licencja: NIE WOLNO. Czyli moja strata = cacy. IMO słabe. Ale EOT, bo idziemy w las.
