DITMD
Użytkownik-
Postów
981 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez DITMD
-
Jedynka była świeża, miała swój humor i klimat. Druga część sprawia wrażenie robionej na siłę, równie dobrze mogliby wydać ją jako dodatek, meh.
-
Robisz soul extraction wysokopoziomowej broni z maksymalnym poziomem familiarity.
-
I to od dzisiaj Oczywiście dodatek jest płatny
-
Na bossach comba robią wrażenie, jedno dobre combo potrafi im tak z minimum 25% paska zabrać.
-
W grze jest masa skilli, każda broń ma swoje, a jest ich całkiem sporo, więc można je fajnie łączyć i wychodzą niezłe comba.
-
U mnie też ninja, ale z tonfami, samuraja praktycznie nie używam.
-
Po ostatniej walce z demonem mam PTSD jak widzę ten fioletowy filar Ten boss też sprawił mi trochę problemów
-
Trudność tej gry opiera się głównie na bossach. Otwarty świat rzadko kiedy sprawia problemy, chyba że trafisz na Bloodedge Demona. Pierwszego pokonałem w demie na niskim levelu, ale drugi złożył mnie bardzo szybko, mimo że miałem kilkukrotnie wyższy poziom. Praktycznie każda większa lokacja ma jakiś skrót, który pozwala ci zaoszczędzić trochę czasu i biegania. Kapliczki są rozmieszczone gęsto, ale dla mnie to bez większego znaczenia, bo rzadko z nich korzystam. A jak już zginę, to i tak muszę wracać przez pół mapy. Skróty są, najczęściej jakieś zablokowane wcześniej drzwi, drabiny, jak na razie nie widziałem żadnej windy, ale praktycznie każda większa lokacja ma jakiś skrót, który pozwala zaoszczędzić trochę czasu i biegania. Levele lecą szybko, ale tak samo jest w Elden Ring i w każdej grze z otwartym albo półotwartym światem. Eksplorujesz, zdobywasz doświadczenie, wzmacniasz postać i bossowie, którzy wcześniej wydawali się nie do pokonania, padają na strzała albo dwa. Tutaj jestem o ileś leveli wyżej niż zalecane dla regionu, ale bossowie nadal stanowią wyzwanie, i potrafią cię poskładać bardzo szybko.
-
Dla mnie obydwie gry stoją mniej więcej na takim samym poziomie, jeśli chodzi o eksplorację. W obu błądziłem, starając się znaleźć wejście albo drogę do jakiegoś przedmiotu
-
Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli to, że teren do eksploracji jest gigantyczny. Każda lokacja ma kilka dróg, które prowadzą do kolejnych i kolejnych. Cały czas człowiek zbacza z głównej misji i wraca do niej dopiero po godzinie eksploracji. Wszystkie znaczniki na mapie czy kompasie możesz dostosować pod siebie, a to, że coś wyświetla się na kompasie, wcale nie znaczy, że od razu to odnajdziesz. Niektóre Kodamy i inne sekrety są naprawdę nieźle poukrywane i trzeba przeszukać całą lokację od góry do dołu, żeby je znaleźć. Sam kompas wcale nie jest taki dokładny, i już nie raz się o tym przekonałem. Mam skrzynkę obok siebie, a w rzeczywistości muszę przejść przez parę lokacji, nagimnastykować się, żeby dotrzeć do niej.
-
Mnie też gra przypadła do gustu. Eksploracja i kreacja świata wymiatają, jest pełno sekretów i dodatkowych lokacji. Gdziekolwiek się nie ruszysz, trafiasz na jakieś odnogi i nigdy nie masz pewności, czy daną lokację zrobiłeś na 100%. Moby w otwartym świecie są raczej łatwe, ale główni bossowie to już zupełnie inna bajka. Razem z demem mam w tej chwili ponad 24h gry i bawię się wyśmienicie. Grafika mogłaby być lepsza, ale gra jest na tyle miodna, że człowiek nawet nie zwraca na to uwagi.
-
Przeszedłem demo i zrobiłem w nim praktycznie wszystko, co dało się zrobić. Gra zakupiona, czekam na premierę
-
Nioh 3 na początku za bardzo mnie nie interesował, ale sprawdziłem demo, i kompletnie wsiąkłem. Ponad siedem godzin spędzonych w demie i to jeszcze nie koniec. Nie spodziewałem się, że aż tak mi się spodoba. Dla mnie najtrudniejszą walką w demie był bloodedge demon z tego fioletowego filara. Pokonałem go postacią na ósmym poziomie i musiałem się przy tym nieźle napocić. W porównaniu z nim pierwszy boss jest śmiesznie prosty. Walka jest świetna, szczególnie gdy odblokujesz już kilka skilli i możesz używać kombosów. Gram głównie ninją z tonfami, czasami przełączając się na samuraja z tą składaną kosą.
-
Dużo się nie różni, bo to nadal jest Assassin’s Creed, ale masz więcej możliwości, osobiście skradanie w Shadows sprawia mi o wiele większą frajdę niż w takiej Valhalli, grając Naoe mam wrażenie jakbym grał w Tenchu, i tyle mi wystarczy, na najwyższym poziomie trudności trzeba się trochę nagimnastykować, a przynajmniej ja muszę, bo lubię grać w skradanki i przechodzić je w miarę realistycznie.
-
Od skradania jest Naoe, Yasuke to wielki kloc w ciężkiej zbroi, którego słychać z końca mapy
-
Skradanie jest lepsze dzięki dynamicznemu oświetleniu. W zależności od pory dnia może być łatwiejsze albo trudniejsze, gra świateł i cieni ma znaczenie. Strażnicy reagują na zmiany w otoczeniu, gasnące źródła światła itp.
-
Jak dla mnie git
-
Dla mnie wygląda spoko, wcześniejsze trailery jakoś mnie od tej gry odbiły, ten tutaj na nowo zachęcił do zakupu.
-
Po prostu masz większego farta niż ja.
-
Tak leci tonami, że na jakieś 30 runów na world bossa ani razu prankster mi nie wypadł
-
To z testowego serwera, gdzie jest podkręcony drop rate.
-
I niczego fajnego
-
90% tego to PvP w Dark Zone, ale to szczegół. I było to dziesięć razy lepsze doświadczenie niż te przereklamowane Arc Riders, nad którym ludzie się spuszczają. Animacje były płynne, z fajnymi przejściami, system osłon lepszy niż w większości gier. Strzelanie to samo? Jeśli ktoś lamił i nie miał ogarniętej postaci, to faktycznie tłukł bossa przez godzinę i mogło być to mało przyjemne. My meltowaliśmy ich tak samo, jak playerów w sekundy. 4 buildy? Sam przerobiłem ich kilkakrotnie więcej, samych wariantów snajpera miałem kilka. Co do UI to się zgodzę, na początku było słabe, później trochę je poprawili. Tryb kooperatywny w tej grze był świetny. Pierwszy premierowy rajd z tym APC, to nadal jest jedno z moich ulubionych doświadczeń w gamingu. To jak absurdalnie trudny był, tylko mały ułamek graczy, najlepiej ogarniętych drużyn było w stanie go przejść, aż go znerfili gdzie później go solo mogłem robić.
-
Mieliśmy zajebistą ekipę, a potem klan składający się z kilkudziesięciu osób, plus to był okres kiedy bylem z pół roku na zwolnieniu
