-
Postów
729 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Zas
-
Spokojnie, dla każdej gry starczy fanów, chyba nawet Rennsport znalazł swoją niszę, a ja już miałbym zakładać, że Kunos nie dowiezie? Trochę się wszystko obsunie (z rok-dwa) i tyle.
-
No, czyli z grubsza tak, jak do bolidu - przekładając nogę przez parapet. Widziałeś drzwi w F1? Immersja, panie, immersja to podstawa! Ale fakt, pomoc przy skręcaniu stelaża czasem się przydaje.
-
Czyli jednak lepiej być samotnym singlem do końca życia, niż sobie jakąś d... dziewoję znaleźć.
-
Ja w demie na sowim złomku z DLSS i jakimś +/- medium miałem 60 klatek, to na 4060 nie może to działać gorzej, zakładam, że z DLSS na high na pewno będzie 60 klatek z palcem w nosie.
- 464 odpowiedzi
-
No stare, ale czy tam wysokość na której kierowca ma głowę aż tak drastycznie się różni? Zresztą - w F1 nie byłem w stanie jeździć z kamerą z kokpitu także w edycji 2010 i 2016, czyli jeszcze w bolidach bez halo. Pewnie to kwestia bazowego FOV... Co do dyskusji wyżej - jeżu, jakie to smutne, jak dorosły chłop musi się kisić z kółkiem w jakimś kącie przy drzwiach, na biurku o szerokości 80 cm... Ja wiem, jak to jest obecnie z mieszkaniami (mnie też na nic fajnego i godnego nie stać), ale mimo wszystko współczuję. Widzę, że ze swoim Wheel Stand V2 i biurkiem 140 cm nie mam jeszcze aż tak źle. A że właśnie szukam pierwszej własnej klatki... tzn. klitki, to miejsce w salonie na duże biurko na elektrycznym stelażu jest priorytetem. BTW - to cudowne, że bazy T590 / R5 są takie kompaktowe w porównaniu z T300.
-
Rozdzielczość nie może mieć znaczenia, bo przecież przy tej samej pozycji kamery i proporcjach obraz jest ten sam, ale mam wrażenie, że w CARS 1/2 czy AMS2 kamera z kokpitu jest bardziej funkcjonalna - i nie chodzi o zakręty, bo tory, punkty hamowania itp. to wiadomo, że zna się na pamięć, po prostu widać tam więcej. Nie wiem, czy to kwestia FOV, pozycji kamery (wysokości, odległości od kierownicy) nie analizowałem tego, w F1 zawsze jeżdżę z kamerą "znad kasku", tak jak w MotoGP z kamerą z tyłu, nie chce mi się tygodniami wyrabiać pamięci i przyzwyczajać do innej perspektywy. Ale w CARS nigdy nie jeździłem z widokiem "z góry", zawsze normalny z kokpitu. Oczywiście nie dlatego, że w F1 nie wiem, w którą stronę skręcać.
-
Mówią, że nie ma ludzi niezastąpionych, więc może pojawiły się jakieś nowe talenty i to dowiozą? Ale jakoś trudno w to uwierzyć. Z drugiej strony - miernoty z UBI i babka, która chciała podkładać głos, stworzyli Clair Obscure, także ten...
-
Mamo, chcę Matrixa i Deus Exa. Mamy Matrixa i Deus Exa w domu. Czy jakoś tak. Ale w sumie każda fajna strzelanka sf single-player jest przeze mnie bardzo mile widziana, więc wbrew logice liczę, że wyjdzie to przyzwoicie.
-
Raytracing w grach - Przyszłość rozwoju gier czy tylko kolejna ciekawostka?
Zas odpowiedział(a) na azgan temat w Gry komputerowe (PC)
@SebastianFM No ale jednak do tej pory dało się jakoś robić open-worldy z pełnym cyklem dnia i nocy bez RT. I to duże. -
No właśnie nie, problemem tej gry nie był ani czarnoskóry - choc na początku sam byłem cholernie zawiedziony, że poszli w tym kierunku - ani poważny klimat... bo było dokładnie odwrotnie. Jacyś przegięci, karykaturalni kompani, wyjęci żywcem z odjechanej komedii albo filmów Tarantino (zapity Irlandczyk, upadły makaroniarz i Portorykanka - niezła ekipę żeście zmontowali", jakieś próby wciskania elementów "horroru" z tym portorykańskim Voodo... grind z przesadzonym przejmowaniem dzielnic to była wisienka na torcie. OK, grę przeszedłem, bo sam podstawowy motyw czarnego budującego imperium przestępcze oraz nakręconego rządzą zemsty w czasach wciąż silnego rasizmu, do tego na południu, miał sens i potencjał, gunplay był więcej niż dobry, muza i klimat świetne... no ale poszli nie w tę stronę co trzeba tak ogólnie... Z tego co widzę na filmach to w Old Country dla mnie najgorsza chyba jest ta jeszcze mniejsza skala. Setting też mi średnio siedzi, ale po trójce może faktycznie nie warto pod tym względem oceniać, klimat jakiś tam czuć. No tylko że znowu parę rzeczy im nie wyszło, tym razem innych niż w III (no, chociaż optymalizacja i stan techniczny w dniu premiery też był wtedy zacny... ) Oj, nie ma szczęścia ta seria. Dobrze, że chociaż remake jedynki wyszedł godnie.
-
I to by mogło zadziałać, problem w tym, że gra nie zaoferowała nawet tego - położono core gameplay, który w grach UBI zwykle był jednak dopracowany i prezentował co najmniej przyzwoity poziom (abstrahując od powtarzalności czy rozwinięcia podstawowych mechanik, które ostatnio często już kulało - wszystkie eksperymenty z grindem, GaaS, warstwą "RPG"). Teraz, po poprawkach, jest ponoć lepiej (ale pałki nasza złodziejka nadal się nie dorobiła) - tylko kogo to teraz obchodzi?... No właśnie: nikogo. I bardzo ... dobrze!
- 458 odpowiedzi
-
- brzydka baba
- star wars
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
No, plan wyglądał ambitnie, chociaż liczyłem, ze aż tak nie popłyną... Ale chyba jest w co grać jeśli chodzi o simy, niech spokojnie dłubią i dowiozą git produkt.
-
Chyba nawet bardziej niż OK (zależy jeszcze z jakimi obrotami, ale przy F1 to szum wentylatorów może tylko zwiększać immersję (wiatr!)
-
Mnie się artystycznie nawet podoba, mam wrażenie, że mogłaby to być całkiem fajna gra - gdyby nie te japońskie fetysze... Cały czas będzie trzeba biegać z lalką niesioną na barana? No to na PC może to jak dla mnie nigdy nie wychodzić...
-
No jak masz ścinki, to raczej wyłącz skalowanie 150%, zostaw DLSS.
-
No tak, bo wszystkie animacje są tak samo klarowne, do tego niemalże w slow-montion. A okienko na reakcję jest tak duże, że można po herbatę do kuchni skoczyć w międzyczasie... Perfekcyjny timing, refleks - nie mają znaczenia. To praktycznie walking-simy są. A poza tym tysiąc razy można powtarzać inne zarzuty dotyczące samej struktury rozgrywki - i nadal nie dociera to ani do fanów, ani do deweloperów. Wszystko jak grochem o ścianę. Wyznawcy soulslike'owej religii są jak sekta (No dobra, ostatnio być może wreszcie coś się zmienia - patrz: premiery niektórych indyków na Steam, dodatek do Lies of P...). Sam potrafię się zafiksować na jakiejś grze czy zadaniu, np. pobiciu czasu w jakiejś ścigałce, więc powinienem poniekąd rozumieć ten autystyczny rys osobowości fanów soulsów i rogali, zdolność powtarzania pięćdziesiąt razy jednego etapu/jednej walki z bossem bez znak znużenia i "sportowy" vel bezmyślny upór... no ale u mnie to widocznie działa w innych sytuacjach albo nie jest posunięte aż tak daleko. Swoją drogą wiele się pisze o problemach psychicznych pokolenia Z i alfa, może stąd ten renesans upierdliwych gier oraz ultra-kompetytywnych multików? Nie, żeby tworzenie produkcji z takim gameplay-loopem nie było po prostu znacznie tańsze i prostsze niż stworzenie czegoś z długą, sensowną fabuła i harmonijnym progresem bez RNG w dobrze zaplanowanym, zamkniętym lub otwartym świecie...
-
No właśnie, takie ogólne stwierdzenie bardzo spłyca problem. Poza tym gry przeszły długą drogę i - pomimo obecnej popularności - ja np nie uważam, że powinny znowu zamienić się w krótkie, trudne (przez wymóg perfekcji) rogale, jakimi na ogół były 30-40 lat temu (nawet jeśli czysty gameplay czy też pewne jego elementy dawały radę)
-
Przecież to jakaś tania chińska klawiatura numeryczna!
-
Tylko poziom trudności, a nie poziom trudności plus idiotyczny gameplay loop, skrajnie nie szanujący czasu gracza i do tego wręcz zakładający grind plus "exploitowanie" (omijanie moobków)? Przestań te soulsy tak idealizować... Często z podobnego powodu - brak sejwów - trudne były stare gry, (w praktyce rogale). Nie wiem zresztą, dlaczego hermetyczna (nie opcjonalna) trudność miałaby być jakąś szczególną zaletą. Gdzie są strategie? Turowe przeżywają drugą młodość. Solidne symulatory lotu trzymają się mocno swojej tradycyjnej niszy (nikt w to nie grał masowo 30-40 lat temu, "grało" więcej osób bo czasem tylko takiego pirata miał kolega lub Siergiej ze stadionu), a simracing to wręcz nowe, jedyne oblicze gier wyścigowych, z zatrzęsieniem sprzętu I nadchodzących gier.
-
Tu się akurat nie zgodzę, czaesm bywa inaczej. Ja np. jestem fanem pierwszego Watch Dogs za wyważony klimat, ale jak wiemy przez downgrade graficzny gra srogo oberwała i sprzedała się raczej średnio. A była po prostu dobra, choć może nie aż tak odkrywcza, na jaką ją kreowano... Niemniej jeśli UBI nawet mnie - w jakimś sensie fana ich gier - potrafiło do siebie zniechęcić do tego stopnia, że już naprawdę rzadko oponuję, gdy inni piszą "niech giną!", to wiedz, że coś się dzieje. Pewną grupę, ale nie wszystkich. To nie jest zerojedynkowe. Miliony graczy kochają g....e soulslike'i i rogale, ale czy wszyscy? Problem w tym, że UBI, szukając nowych klientów, wkurza kolejne podgrupy tych, którym akurat ich ubiboxy nie przeszkadzały. No i w efekcie już nie ma kto ich bronić i pisać, że duże otwarte światy też są fajne. Przez polaryzującą narrację i banieczki w mediach często "musisz" być dziś edgy, czasem ta strategia popłaca i faktycznie gry odnoszą spektakularne sukcesy focusując się na pewien gameplay, UBI też się chciało sfocusować na różne rzeczy (tęcza w Shadows, MMO w Breakpoint, ADHD w FC6 ) - tylko niekoniecznie na te właściwe. Z drugiej strony faktycznie - Shadows położył mocno styl. Na Tsushimę i Yotei przeciwnicy open-worldów kręcą nosem, ale styl sprawa, że masa ludzi dalej chce w to grać. A zatem czy to niesprawiedliwe, że - jak twierdzi tgolik - gra oberwała za Niguraja (ale miała też masę innych problemów i pewnie nadal wiele ma)? IMHO to bardzo dobrze! To nawet daje nadzieję, że ludzie jednak lubią sandboxy, tylko lepiej zrobione i zachęcające do zabawy w piasku.
-
No kto by się spodziewał takiego tłumaczenia?!
- 458 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- brzydka baba
- star wars
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jeśli ekonomia będzie bardziej realistyczna niż w Shiftach , to IMHO już sama kariera zapowiada się "inaczej" i miodnie. Za kilka lat chętnie kupię complete . No dobra, nawet wcześniej, jak będzie naprawdę OK, bo lubię ich podejście do ścigałek, podobnie mam nadzieję, że ACE uda się ogarnąć.
-
To co, kiedy FM w Humble Bundle?
-
Ja lubię takie gry, więc niby fajnie, ale faktycznie czuć tu segment AA. A że to już było? W każdym nowym Soulsie też jest dokładnie to samo (wyczekanie, atak, zgon, ominięcie mobków, wyczekanie, atak, boss... )i jakoś wszyscy krzyczą "wincyj", także ten argument do mnie średnio trafia. Tak konkretnie to wcale. No tylko że zapowiada się ot krótko, a z racji settingu mocno specyficznie i siłą rzeczy fabularnie. To w sumie nic złego, patrz chociażby A Plague Tale... ale człowiek marzy cały czas o innej Mafii, sam remake jedynki to mało.
-
Wszystkie mechaniki z soulsów i soulswanii - walka na wyczekanie, zapisy tylko przy ogniskach, reset przeciwników po wczytaniu zapisu, projekt poziomów/gameplay loop nastawiony na grind oraz - z czasem - omijanie mobków, grind jako pozorne obniżenie poziomu trudności... Do tego rubber-banding w ścigałkach, przerysowane, psujące immersję walki z bossami w grach takich jak np. Deus Ex, Cuberpunk.
