-
Postów
2 360 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez musichunter1x
-
-
Porównuję jakość i sensowność wykonania elementów. Mogą być inne i nawet podałem przykłady jak można to zrobić w inny sposób niż w OG, ale lepiej niż RE4R. Porównania służą ukazaniu regresji w jakości scenariusza, gdzie dodano jedynie tanią emocjonalność, prawie nigdy nie ważną dla serii... Tanią, bo jest wsparta w kiepski sposób. Opis i pokaz na przykładach przebiegu scenariusza - doboru dialogów, zachowań postaci, dawkowania informacji, motywacji i sportretowania osób... Jest to analiza tego, jak gra została napisana... Jest to przedstawienie podstaw pod daną ocenę jakości elementów gry i takie argumenty nie są opinią... Opinią są końcowe wnioski, ale przecież OPINIE SĄ NA CZYMŚ OPARTE. Cały czas ignorujesz dyskusje nad tym, co prowadzi do danych opinii. Po czym dalej powtarzasz zasłanianie wszystkiego opinią... Czyli jest tak jak pisałem "zbywasz porównania lub żałosne wykonanie argumentem, że to "opinia". Natomiast ignorujesz cała podstawę dlaczego to napisałem... Ignoruję sportretowanie postaci i wydarzeń - fabułę z Remake, ponieważ robi to w spłycony sposób, gdzie często pudłuje i starałem się to wypunktować, co robią również filmy na przykładach. Wolę mieć w myśli klimat i dobrze zbudowany scenariusz z OG, gdy myślę o narracji w serii, jedynie dodając braki w lore z Remaków, choć nie zmieniło się prawie nic istotnego dla głównego szkieletu, ale postacie i atmosfera / dynamika narracji dostały mocno w kość. Ściany tekstu i film były po to, aby przedstawić podstawy tego punktu widzenia, na przykładach i tym jak działają zabiegi narracyjne, sceny - scenariusz. Uciekła Ci moja argumentacja i co mam na myśli, gdy mówię o grze arcade... Również był wątek o tym jak Remake sztucznie buduje trudność... Arcade to nie luzik, arcade to projekt gry pozwalający na optymalizowanie strategi i różne wyzwania, przy wielokrotnej grywalności. W ogóle tego nie rozumiesz, ponieważ pytałeś po co przechodzić kolejny raz RE4R... Lub gra jest tak kiepska projektowo, że nie zachęca Cię do ponownego przejścia np. szybszego, na wyższym poziomie trudność, z wyższą oceną... Stare gry miały wyzwanie na "sam nóż", ograniczone użycie skrzyń, sam pistolet i wiele arbitralnie wymyślanych przez społeczność, czy po prostu efektywniejsze lub efektowne przechodzenie tytułu... W gry arcade gra się dla rozgrywki i chyba pomyliłeś słowo z rozrywką, stąd "luzik"... Z tego co kojarzę to grałeś na standardowym... RE zaczyna się na poziomie wyżej od podstawowego, zazwyczaj odblokowanego po pierwszym przejściu. Zapraszam Cię do poziomu trudności "professional" w RE4OG, choć na myszce i tak będzie łatwiej. Zobaczyłbyś co to za "luzik", bez wielu elementów sztucznego podbijania trudność, nie mam na myśli samego HP/DMG. Nie wiem co robiłeś przez ~45 godzin na standardowym poziomie w Remake, nawet z czyszczeniem zadań pobocznych. Podałem cała argumentację, ale zlałeś to zaprzeczeniem... Już nie będę powtarzać się. Niedługo do Tetrisa będą ładować tani dramatyzm, bez podbudowania właściwym scenariuszem... Podałem nawet przykład jak można to zrobić w Remake, aby scenariusz był przyzwoity, a wtedy przestaje to być tanim dramatyzmem, na dodatek przeszkadzającym przy ponownych przejściach... Przedstawiłem jak jej zachowanie portretuje postać, co oznacza dla scenariusza itd... Dlatego dziwię się, że nie dostrzegasz tanio przedstawionej zaradności i samodzielności Ashley... Ale widzę, że grasz po co innego w gry i nie rozumiesz, że serie mają inne priorytety. Eh, przez takie podejście gracz mamy wysyp filmówek i gadających głów, zamiast paru dobrych gier tego typu, bez przejedzenia i płytkiego wykonania. Gry Arcade są na wymarciu, ponieważ wymagają więcej uwagi w projekcie rozgrywki, a do tego potrzeba odpowiednich priorytetów we firmie, m.in. rozbudowane testowanie i rewizje. Standard w dobrych grach lub przynajmniej w tych gdzie to ma sens od ~2009r. (Ten fragment napisałem najpierw, ale potem postanowiłem trochę odnieść się bezpośrednio) Meh, szkoda marnować czas na dyskusję, skoro opis przebiegu scenariusza, portretowania postaci, dialogów itp. zbywasz "to twoja opinia". Dałem Ci przykład jak wyglądałaby rzeczowa dyskusja i przebieg myśli, w argumentowaniu faktami z wykonania gry, wyłożyłem to na przykładzie tańca Luisa z DLC. Dalej nie rozróżniasz dyskusji nad sposobem wykonania elementów składowych gry od opinii. Sam właśnie argumentujesz opiniami; poza wizualnymi zmianami, bo nie przedstawiasz jak Remake jest lepszy, jak to poprawili, jakie miał priorytety, ocena istotności dla pętli rozgrywki... Mówisz, że coś jest lepsze, poważniejsze, bardziej zaradne, ale już rzadko kiedy rozwijasz jak i dlaczego ten format jest lepszy, jak ta powaga jest budowana i scalona z resztą scenariusza, a "zwiększona zaradność" Ashley to przysłowiowe 90% powtórzone z oryginału, tyle że muszą to jeszcze podkreślić słowami Leona, uroczymi scenami i samoafirmacja Ashley... Nawet nie zdajesz sobie sprawę co było obecne w OG i argumentujesz głównie zmianami wizualnymi. Wiele dodatkowej pomocy Ashley to wymuszony, głupi scenariusz np. Leona dałby radę wyskoczyć przez okno, nowe pułapki podkopujące sceny, nielogiczność sceny z usuwaniem plagas i niewykorzystany potencjał na dobrą zmianę (wypunktowałem to, ale zbyłeś to opinią)... Cóż, niektórzy najpewniej nie doceniają stoickiej zwięzłości, w serii która stawia na powtarzanie pętli rozgrywki... Z resztą nie możesz, bo obstawiam że poza porównaniem wizualnym i marketingiem + płytkie opinie z brzegu nie znasz oryginału. Dlatego zacząłem pytać o jakość wykonania rzeczy, nawet bez porównania, jak choćby: Co w scenariuszy RE2R miało sprawić że Ada nagle "lubi" Leona? Sportretowanie ciężaru wydarzeń w RE2R i jakie wady ma ich wykonanie i kreowanie na zawołanie, przy scenach niszczących narrację. Jak ta dynamika jest przeniesiona do RE4R i czy ma sens? Jakość dialogów, zachowania postaci wzmacniające scenariusz oraz ich zgodność z rolą i konsekwencje wydarzeń... Sportretowanie Leona, Ady, Weskera - postaci kluczowych dla dynamik w serii. Ilość elementów nie wzmacniających pętli rozgrywki, wręcz przeszkadzających przy ponownych przejściach... itd... Cała para projektu poszła w uroczość i systemy Ashley, które nic nie wnoszą do samej rozgrywki... Baa, rozgrywka cierpi przez jej kiepskie oskryptowanie, w tym pathfinding, najbardziej widoczne w pomieszczeniu, gdzie musisz ją osłaniać, gdy ona podnosi platformy w sali zamkowej. Wrogowie w tej scenie również są beznadziejnie zaprojektowani, ponieważ nie puszczają jej po jednym lub dwóch strzałach, a jeśli podniosą ją blisko "wyjścia" to zmieniają kierunek do drzwi po drugiej stronie pomieszczenia. Skrypty Ashley nie pozwalają jej szybko wrócić do wajchy, ponieważ w pobliżu wrogów zamiera. Nie mówiąc o słynny wbieganiu w celownik, we wrogów itd... Dlatego dalej będę mówił o fanserwisie Remake, ponieważ mieli czas na rozbudowane interakcje z Ashley, ale olali dopracowanie mechanik oraz scenariusza... Przepraszam za porównanie, ale z mojej strony wygląda to jak szachy z gołębiem, ponieważ wszystko zasłaniasz "opinią". Kto chce sam zaznajomi się z argumentacją i przytoczonymi przykładami. Myślę, że tyle "równoważenia" tematu wystarczy z mojej strony. Może wymienię jeszcze obiektywne braki mechanik któregoś dnia, jak właśnie silny tracking ataków wrogów i "phatom range" - zasięg większy niż fizyczność, przez złe hitboxy itp., ale to w dużej mierze wymieniłem wiele komentarzy temu. Więc z mojej strony praktycznie EOT, czas zając się czymś innym... Edit. Większość graczy nie zauważy negatywów i braków, sama rozgrywka jest bardziej znana, a przez to łatwiej przyswajalna i często liczy się powierzchowny odbiór... Sam interesuję się dogłębnie projektami i nie lubię, gdy branża wpada w regresję, a wynika to m.in. z braku wymagań powiększającej się społeczności. Część ma po prostu nastawienie "to tylko gra, po co się przejmować" i tak myślą korporację, nie przykładając się, tnąc koszty... Czy gra jest przyjemna? Bez wątpienia i to dla wielu... Czy jest to przemyślany i dopracowany projekt? Daleko mu do tego, ale branża, szczególnie AAA tak nisko zawiesiła poprzeczkę, że RE4R wydaje się nie mieć problemów lub przynajmniej być znakomite... Przy analizie wychodzi brak uwagi pisarzy, prostactwo prowadzenia scenariusza lub niezdecydowany ton i braki mechanik lub ich złe dopasowanie i nadmiar.(myszka przysłoni część problemów.)
-
Sterowniki GeForce & NVIDIA App - temat zbiorczy
musichunter1x odpowiedział(a) na daerragh temat w Karty graficzne
Chodzi o bezpośrednie porównanie wydajności z DLSS T2, bo karty mają podobne osiągi... Wiadomo że ampere traci na wydajności, ale ma być jako punkt odniesienia. -
Sterowniki GeForce & NVIDIA App - temat zbiorczy
musichunter1x odpowiedział(a) na daerragh temat w Karty graficzne
Ciekawy byłby test rtx3070, 4060ti oraz 5060 z transformer 2, o ile sterowniki zadziałają. -
Hej Ktoś ma doświadczenie z używaniem systemu na pendrive lub karcie SD pod NAS? Mam zamiar wrzucić swoje dwa dyski HDD z windowsa do NAS - komputerka na Openmediavault 7. Niestety mam tylko 2 złącza sata i kosztowo mija się z celem dokupienie czegoś na PCIE, szczególnie że to zwiększy pobór prądu, aktualnie 10w w bios bez dysku oraz ~15w ze starym HDD na system testowy. Chcę uniknąć mielenia dysków magazynowych systemem, stąd pomysł ładowania go z USB / kart SD, wtedy mogę załadować "go" do ramu poprzez "FlashMemory Plugin" oraz uśpienie zrobić na hdd i takie rozwiązanie trochę pożyje. Chyba że to bez sensu i lepiej wydzielić miejsce na HDD i tam ładować do ramu? W trakcie pisania mnie oświeciło. NAS na j3355itx będzie tylko udostępniał pliki, zazwyczaj do jednego urządzenia na raz, ale chcę uniknąć formatowania obydwu dysków.
-
Kto co woli, u mnie planowanie trasy dla tyrolek, znalezienie dobrego miejsca do połączenia i przenoszenie zasobów pod ulepszenie, aby miały 50m większy zasięg było kwintesencją rozgrywki. Dzięki temu wchodziłem na wiele gór, również nieistotnych dla zadań, ale to widać na mapce z drugiego komentarza. Bardzo lubiłem optymalizowanie logistyki, aby jak najwięcej zadań obsłużyć za jednym zamachem itp. Oh, teraz jak patrzę na mapkę to chyba zapomniałem zaktualizować parę odnóg, ale może pamięć mnie myli, bo grałem na premierę. Niestety na PS5, a od dłuższego czasu wolę "gęste" gry. Pewnie przejdę gdy wyjdzie na PC, ale na promocji, bo muszę nabrać ochoty na taką grę.
-
Panieee, teraz to w drodze do marketu mam więcej śniegu Może to dobry moment na powrót do gry, bo teraz mam director cut do przejścia na PC, ale przez znajomość gry i tempo nie zaczynałem na PC, platynując na PS4... Nie pomagał lekki ton postaci, szczególnie pobocznych... W retrospekcji słabo zestarzała się ta gra, poza głównym pomysłem, odniesieniami, atmosferą, widokami i łażeniem, szczególnie po górach i stawianiem tyrolek. Gdyby miała napięty klimat, ciężar stawki oraz postacie były bardziej "grounded" to stanęłaby obok MGS:3... Tak to jest dobra na jedno przejście, ale na drugie szkoda mi czasu.
-
Był to żart z samego siebie, że powinienem ograniczyć pisanie, bo nie warto tyle siedzieć w dyskusji nad grami. Myślałem że " " wystarczy dla kontekstu. Przyszedł Pan maruda... To tylko żart, choć to ja jestem tu marudą od początku dyskusji. Film kojarzę tylko z tego że był Schwarzenegger i dzieciaki, gdy leciał w tle. Chodzi o kontrast Leon - Ashley, gdzie był to pretekst pod mechanikę gry. Remake nieco zapomniał o kontraście i skupił się na okazaniu, nawet we wymuszony sposób, że Ashley się "rozwija" i jest częścią zespołu... Oryginał zwięźle i skąpo również pokazywał, że próbuje być pomocna i nie zastyga ze strachu, ale celem scenariusza nie było opowiedzenie historii Ashley i priorytetem była rozgrywka, stąd w niej niedociągnięcia np. ubioru jak na córkę prezydenta i twarz od Japonki (młoda twarz)... Ciekawe dlaczego zmienili ten z bety? Zgaduję, że połapali się, że w Hiszpanii jest dość ciepło i poświęcili jej niewiele uwagi, kopiując wygląd Heather Mason z SH3... Problem w tym, że szukasz pewnych wrażeń w nieodpowiedniej serii. RE to przede wszystkim rozgrywka, trochę klimat oraz intrygi wraz nutką "prostoty" rodem z horroru klasy B. Essencja serii do zarządzanie np. ekwipunkiem, trasą do zagadek, wrogami, broniami... Wcześniej nie rozumiałeś po co przechodzić ją wielokrotnie, bo przecież "nie ma więcej zawartości"... RE przechodzi się dla samej rozgrywki, wyzwań i zabawy grą. Tak jest od RE1, a RE3 wprowadził zalążki trybu mercenary, a RE4 pełnoprawny. RE4 był najlepiej zrobiony pod kolejne przejścia dla samej rozrywki, choć jeśli ktoś woli klasycznego to wtedy RE3 króluje. RE5, RE6 i RE:R2 nadal są jednym z najlepszych doświadczeń pod coop. RE7 było już czymś nieco innym, ale dalej z dużą naleciałością klasycznych RE i dobrym projektem, choć skrojonym pod coś innego. RE Village niestety prawie nie jest RE, ponieważ jest bardzo liniowy, gdzie odnogi imitują dodatkowe ścieżki... Przez projekt odpada zarządzanie ekwipunkiem, drogami do przedmiotów kluczowych, a rozmieszczenie i typ wrogów również niewiele wymaga... RE7 i RE8 poszły bardziej w "immersję", niekiedy olewając rozgrywkę - RE8. RE6 w kampanii było słabym pokazem RE, poza mercenary, a RE5 było rozwinięciem RE4, ale bot potrafił napsuć krwi grając samemu. Seria poboczna Revelation bardziej reprezentowała klasyczną esencję RE, gdy RE5 i RE6 poszło w akcję, ale cierpi przez epizodyczność. Po co to wszystko mówię? Ponieważ wydajesz się nie kojarzyć co jest esencją serii RE, może przez to że zacząłeś od RE5. Stąd duży nacisk kładziesz na elementy które nie były ważne dla serii. Nie przejmujesz się tymi istotnymi oraz dynamiką między postaciami, gdzie zrobiono to dostatecznie dobrze w OG 1-3, a 4 kontynuowało zarys dynamik, ale w zwięzły i prosty sposób, ponieważ to gry arcade, a nie tani klon TLOU... Gdybym grał tylko w Remake to wisiałyby mi główne postacie i przejmowałbym się jedynie tymi emocjonalnymi, czyli Luis i Ashley, Marvin i Robert Kendo (ojciec tej zarażonej dziewczynki)... Gdzie jest tu miejsce na nadrzędną narrację i ciekawe dynamiki rozciągnięte na wiele odsłon? O zgrozo RE3 Remake lepiej oddał esencję swoją formułą, ale był bardzo ograniczony przez wycięte lokacje, brak trybu mercenary, szczyptę "fake gameplay" oraz pewnych braków i trochę liche dopasowanie dialogów, ale to już drobnostka... Pewnie przez to, że jednocześnie zrobili grę online, która niedawno zamknęła serwery z niepowodzenia. RE2R dalej dobrze oddaje esencję pod względem rozgrywki, ale sportretowanie postaci leży na dnie, przez kiepski scenariusz. RE4R ma podobnie, ale jeszcze rozwadnia to kopiowaniem innych gier, tanią oraz przeciągniętą emocjonalnością i miksowaniem mechanik, bez ich dostrojenia... Na dodatek ton gry jest w rozkroku. Bez wątpienia jest lepsza jako fastfood, ale gorsza jako ikoniczna gra z charakterem i dopracowaniem swoich ograniczeń... Zamiast dopracować to rozszerzyli. Mam nadzieję, że udało się stworzyć konteksty, dlaczego uważam Ashley za nieistotną... Na dodatek rozszerzyli ją dla fanserwisu, aby to ona chwytała gracza i poświęcili jej wiele uwagi np. wiele uroczych i emocjonujących ujęć gdy pierwszy raz rzucisz granat to narzeka że jej nie ostrzegłeś i następnym razem Leon już ostrzega przed użyciem są trzy fazy używania komendy schowaj się np. w szafce od oburzenia, poprzez irytację do akceptacji (różne linie dialogowe i tempo) podczas ucieczki na skuterze będzie przestraszona skokami na pochylni, ale z czasem zacznie ich wyczekiwać i cieszyć się z tego co zauważyłem, brakuje jej zaachowań, które mogłyby zirytować gracza, poza kiepską mechaniką w trakcie rozgrywki jej postać jest złożona z 3 kobiet: modelka od ciała, kolejna od twarzy i aktorka głosowa... itd. W tym samym czasie nie zachowują ciągłości głosu Ady z RE2R do RE4R, ponieważ byłaby zbyt droga, przez dołączenie do unii aktorów głosowych oraz dają jej marne wytyczne do dialogów, efekty kiepskiego scenariusza... Kompletnie zaniedbują sportretowanie postaci od RE2R, trochę RE3R i RE4R... Dbając jedynie o tanią, momentalną emocjonalność bez podbudowania tego przemyślanym, dobrym scenariuszem. Jest godzina filmy przedstawiająca to w RE2R, wspominałem 2 komentarze wcześniej. Olałbym to, gdyby nie trąbili w marketingu o poprawionej fabule i postaciach, a następnie na forum nie powtarzali tego niektórzy gracze... W RE2R nie przejmowałem się tym aż tak, ponieważ esencja rozgrywki i klimat + zarządzanie było zrobione całkiem dobrze. Baa, gdybyś nie zaczął wychwalać RE4R to pewnie dalej wisiałoby mi, dlatego napisałem pierwszy komentarza "dla przeciwwagi" o której wspomniałem. Z czasem zapomniałem, że kłócę się o wyższość fabuły pornola klasy A nad B, jak to @Necronomujął. Choć nadal wolę porównanie burleska vs pornol, bo artyzm oryginałów grał większą rolę, niż samo pobudzenie instynktów w Remake.
-
@beniek Może poszukaj taniej rx7600 8gb <700 zł. Przynajmniej będzie długo wspierana na linuxie, ponieważ Valve ma tą samą, ale przyciętą kartę w swoim Steam Machine, ale karty już wymiata, ponieważ ceny nowych rosną.
-
Widziałem dawno temu, ale liczyłem że coś się zmieniło na lepsze, a nie gorsze. Panasonic LZ2000, ale również niższe modele z 2022r miały "radiator".
-
To co, oni dalej nie używają metalowych pleców dla matrycy, aby robiły za radiator? Panasonic dawno temu we wyższych modelach właśnie dbał o chłodzenie matrycy, stąd lepsze parametry wyciskał.
-
RE4 od praktycznie początku ustanawia, że nie traktuje siebie super poważnie, więc pewne rzeczy mniej gryzą się z odbiorem... Podobnie było od początku tej serii i pewnie to ludzie mają na myśli używając frazy "urok horroru klasy B". Remake staje w rozkroku i nie może zdecydować się... Sam odbieram to jako kopiowanie innych właśnie m.in. TLOU. Ludzie w naturze bywają irytujący, ale to taka irytacja w pamiętliwy sposób, gdzie po latach będziesz śmiał się. Może poczujesz się jak we filmie "Gliniarz w przedszkolu". I tak musisz najpierw zagrać w RE2 i przy okazji zobaczysz "legendarny" zapping system, gdzie scenariusze A/B bardziej różniły się, jednocześnie zazębiając się. Łącznie są dwa scenariusze i 4 przejścia - A+B oraz B+A, gdzie tylko jedno jest kanoniczne, więc wystarczy zrobić po jednym na postać. Problem że właśnie to zrobili w Remake, ale jakby od innej strony... Nie chce mi się znowu rozpisywać. Dobra, pójdę na kompromis. Nie dyskutujmy już o dość nieistotnym elemencie dla serii, jakim jest Ashley od strony narracji. Niech będzie, że po prostu jest inna, ale gorsza pod względem rozgrywki, lepsza pod względem przywiązania i kontekstu córki prezydenta. Już pies która jest bardziej ikoniczna i "lepsza". Edit. Później napiszę dlatego Ashley jest nieistotna, mimo że ma dużą rolę w RE4R. Gdyby nie zrobili tego kosztem AI to machnąłbym ręką. A teraz czas nie zarwać nocy przy dyskusji nad głupią grą.
-
Przecież dlatego napisałem, że to już czepianie z mojej strony. Jedynie opisałem jak takie wykonanie ma więcej charakteru - duszy. Tak są to często zmiany dla samych zmian. Przecież nie trzeba wklejać tego samego, można wykonać to w należyty sposób od zera..., natomiast znowu Remake jest mniej przemyślany w skutkach swoich decyzji. (Edit. Jest również przesadzona krytyka elementów "braku duszy" we filmach i staram się zostawiać tylko trafniejsze lub bardziej jednoznaczne. Napisy to bardziej redukcja, niż brak charakteru, ale chciałem podać osobistą anegdotę.) Rozróżniasz dyskusję nad wykonaniem elementów gry od opinii? Kiedy coś nie jest opinią? Dam przykład: Czy stwierdzenie, że taniec Luisa na początku DLC we więzieniu jest od czapy i niepasujący do sceny to również opinia? Tak, ale podstawy prowadzące do niej już nie... Tak dużo piszę, bo właśnie przedstawiam fundamenty tych twierdzeń, a zlewasz je do kubła z opiniami... Jedyny sens tej sceny to odniesienie do "tańca śmierci"(na co sam wpadłem podczas oglądania marudzeń na nią), ale ujęcia, nastrój i wybryk z Adą każe mi myśleć, że nie posunęli się z myślą tak daleko lub wykonali to niekompetentnie... Choć z drugiej strony dali odniesienia do Don Quixote w podstawce. Bardziej pasowałoby to do RE4OG, który wiedział, że nie traktuje siebie poważnie, zamiast utknąć w takiej hybrydzie jak RE4R. Chyba już wspominałem, że RE4R próbuje traktować siebie zbyt poważnie i po części do tego odnoszą się moje wspominki, że RE to nie TLOU. Faktem jest tu absurdalność sceny, Don Quixot sugerujący danse macabre oraz kulawe wykonanie tej idei przez scenariusz, stąd absurd. Niestety nie ułatwiasz mi znalezienia pozytywnej strony danych decyzji w scenariuszu, bo muszę sam to robić... Następnym razem po prostu napisz, że nie masz wyrobionej opinii i po prostu dobrze czujesz się z RE4R, ale daruj sobie rzucanie słów na wiatr jak "Remake jest lepszy, praktycznie we wszystkim". Może zamiast czytać samym opinii warto poczytać, dlaczego ktoś takie ma i jak to wspiera gra. Brakuje mi argumentacji z twojej strony i nie bycia ślepym na wady scenariusza oraz takiego prowadzenia postaci. Ada i Leon są naprawdę marni w Remakach i m.in. przez to ich pomysły na prowadzenia narracji nie działają. Jak głową w ścianę... Remake 2, 4 nie wspiera scenariuszem tej narracji, często wręcz podkopuje jej podstawy brakiem przemyślenia ze strony twórców i dałem liczne przykłady. Są jedynie rzucone słowa na wiatr i rozwiązania dodane na poczekaniu. W RE4 to nie była kwestia podejrzliwości Luisa, lecz ryzyka ze strony maszyny... W obydwu grach są wydarzenia dążące to zwiększenia ufności wobec Luisa, ale oryginał nie nagina logiki scenariusza na potrzeby emocjonalności, bo nie to było celem gry... RE4 było skondensowane fabularnie, bo nie zapomniało o swoich korzeniach arcade, gdzie ma to być grywalne wielokrotnie, dla samej przyjemności grania... Bzdurą jest brak obserwacji scenariusza... Przecież w Remake jasno wynika że Ada widzi Ashley tylko jako obciążenie dla misji i sugeruje Leonowi porzucenie jej... Dlaczego Ada lubi Leona? RE2 Remake praktycznie nie dał jej powodu do tego. Właśnie o tym mówię, gdy mam na myśli integralność / spójność narracji... Samo lubienie to nie dostateczna siła do zmian, chyba że dla lichego scenariusza, ale zbywasz porównania lub żałosne wykonanie argumentem, że to "opinia". Podaję przykłady, one nie są opinią... Już linkowałem to przy wymienianiu przykładów z RE2, dla lepszego zobrazowania. Bywa miejscami zbyt ostra dla gry, ale trudno przymknąć oko nawet na mniejsze sprawy, gdy tak niedbale do tego podeszli. Pierwsze 30 minut to wymienianie zalet i rzeczy do uratowania: Osobiście tak nie dramatyzuje nad RE2R, ponieważ immersja i rozgrywka trzymają się dość dobrze. Sam po prostu ignoruję fabułę Remake2 i żyję tak, jakby RE2OG dalej występowało, a to jest ponowna opowieść dla zabawy. Gdyby Capcom traktował Remake jako miejscowe uzupełnienie oryginałów i fanserwis odniesieniami oraz żarty dla fanów to byłoby to lepsze podejście i całkowicie wybaczyłbym im brak uwagi, bo nie jest istotna. Dzięki, teraz już znalazłem tą scenę i jest wcześniej, niż podanie ich Ashley, więc Leon nadal był bardziej zagrożony. Wcześniej tylko podejrzewałem że Leon musiał wziąć choć raz, ale internet jest zawalony informacjami o dawce Ashley i nie znalazłem tego momentu. Tak jak pisałem, RE to nie TLOU i nie wszędzie trzeba wciskać dramatyzm, szczególnie "tani" bo wymuszony. Właśnie to nazywałem tanimi zagrywkami emocjonalnymi, bo scenariusz nie buduje odpowiedniego podłoża do tego. Dramatyzm dla samego dramatyzmu... Im więcej próbują zrobić tym gorzej im wychodzi integralność scenariusza. Trzymanie drążka do przodu i czekanie aż postać dotrze do końca nazywa się "fałszywą rozgrywką". Ma to rzadki sens np. gdy chce się zrobić grę bez cięć, zawsze z udziałem gracza, ale RE4 to inne priorytety. Bieganie w kółko, otwieranie drzwi z drugiej strony i rzucanie lub machanie latarnią, bez schowania się ze strachu w kącie to nie jest samodzielność... Podobna ewolucja zaszła w oryginale, nawet "bardziej", bo na początku chciała schować się w kącie przed Leonem... W Remake od razu chce walczyć z Leonem i zamiast zastygnąć ze strachu to próbuje uciekać. Samodzielna scena Ashley ze zbrojami nadal jest w OG, obraca głowę gdy wrogowie są z tyłu, z czasem jest mniej zgryźliwa i łapie poczucie humoru, podczas operacji znosi ból... Również daję parę wskazówek np. we walce z wielkoludem wskazuje palcem lewą, górną stronę, na której jest głaz który można zrzucić na głowę minibossa. Tej walki już nie ma w Remake. Naprawdę tak nie pisze się postaci bezradnej, która teraz umie zadbać o siebie... W obydwu jest bezradna, ale również zyskuje na odwadze W RE:Revelation 2 pewna postać jest drugą sterowalną postacią, w parze z główną bohaterką, gdzie można płynnie przełączać się między nimi. Nie chce używać broni palnej po traumie, gdy w dzieciństwie postrzeliła matkę na oczach ojca, która ją skrzyczał, dlatego używa tylko przedmiotów do walki wręcz i pomaga. W pewnym momencie musi użyć broni palnej, ewentualnie można tego nie zrobić, ale nie przełamała traumy... Prowadzi to do innego zakończenia - jej śmierci. Jeśli użyje broni to jest całe DLC, gdy przez chyba 6 miesięcy została sama na wyspie z laboratorium i ocalali pomogli jej ogarnąć się. Nauczyła się polować, porządnie strzelać itd. To są tanie chwyty... Spódnica wymaga zdecydowanie mniej uwagi i nie wymaga kompromisów, jakich dokonała wymuszona uroczość od pierwszego skoku z okna. Choć jest absurdem że to córka prezydenta, ale inaczej trudniej zaangażować Leona Za bardzo skupiasz się na aspekcie wizualnym, ale tak, Adę w Remake przeorali pod względem twarzy. Nie wiem czy widziałeś oryginał, ale wspierał ją również scenariusz, dialogi, zachowanie, wywodzące się z wydarzeń RE2. Ashley wymodelowali po swojej rodaczce w OG i tak jak pisałem, wygląd, w tym spódniczka bazowała najpewniej na postaci z Silent Hill 3, ale tam miała 17 lat. Jak na kimś robi wrażenie spódnica i tak go oburza to proszę bardzo, ale nie ma co robić z tego problemu. Ot, projekt pod rozpuszczoną studentkę, ale pewnie projekt z bety zastąpili końcowym pod japońskie realia, bo wcześniej wyglądała trochę jak w Remake, ale z płaszczem, coś takiego... Pewnie potem przypomnieli sobie że to Hiszpania. Uzupełniam akapity poza kolejnością i często odchodziłem od kompa, więc redakcja komentarza może być kulawa. Już daruję sobie szczegółową dyskusję z Tobą (nadal mogę krócej popisać), chyba że będziesz chciał się zaznajomić się z podstawami innego punktu widzenia, ale już mnie męczy pisanie, skoro filmy dobrze pokazują przykłady, a podstawy twierdzeń zbywasz "opinią"... We filmach czasem brakuje mi szukania również zalet i możliwości, dlaczego coś zostało zrobione w ten sposób, możesz tutaj wykazać się, ale nie pustym twierdzeniem "jest lepsze", tylko dlaczego działa. Edit. Ooo, ale długie wyszło. Już nie będę pisać komentarzy na raty w ciągu jednego dnia, bo gubię rachubę czasu. Heh, chyba się zdegenerowałem do jakiegoś keyboard warrior.
-
śmietnik* Dlatego niektórzy dali jej przezwisko Trashley. Takie momenty też budują wspomnienia o grze i można sobie pomarudzić, jak człowieka wołała, krzyczała "zboczeniec", gdy chciałeś po prostu przejść lub ją złapać. W sumie nie wiem co Cię aż tak irytowało... Jej wołania takie miały być oraz przy okazji było jednoznacznie wiadomo że ją schwytali.
-
Mówię to tylko w kontekście krytyków wychwalający zmiany, jakby to było coś istotnego. Jak grałeś, tak często cię wołała.
-
Przecież dopisałem, że w Remake były "obrazy", abyś nie musiał tego pisać... Przedstawiają podobne sceny i moje gadanie już podchodzi pod czepianie się, ale rysunki zajmujące cały kadr lepiej oddziałują, niż "zdjęcia" na ścianach, podczas przesuwania kamery. Wprowadza to więcej bałaganu / szumu wizualnego (visual clutter), podobnie bywa w grach i filmach z przesadnym wypełnieniem sceny rzeczami nie wnoszącymi nic do niej. Dodali dramatyzm ujęciami i oświetleniem, ale to już "overdesign", który może się podobać. Same kadry są mniej niepokojące, ale niech będzie to "opinia". Zakładam że nie sprawdziłeś jak wyglądają oryginalne... W spoilerze Remake, jakby ktoś chciałby sobie odświeżyć. Eh, dlatego mówiłem, że to kolejny długi kontekst, bo integralności narracji nie da się szybko przedstawić. Potem kończy się to prawie 18 godzinami filmu na youtube, ale spróbuję ująć to krótko i szybko. Dlaczego poddanie Ashley zabiegowi przed Leonem jest złym zabiegiem dla scenariusza: Ashley dostała środki tłumiące, gdy Leon znalazł ją nieprzytomną, a Leon z tego co zauważyłem przyjął ich mniej w przebiegu gry. Można mnie wyprowadzić z błędu, bo devi mogliby to naprawić, gdyby przyjął środki w scenie gdy dusi Adę w oryginale, przez wpływ pasożyta. Baa, w Remake chyba nigdy nie przyjmuje "inhibitorów", więc tym bardziej nie ma sensu, by Ashley była pierwsza. ( chyba mogę tak przetłumaczyć suppressants - inhibitory?) Tylko Leon jest w stanie zagwarantować Ashley bezpieczeństwo, bez niego nie będzie ciągu dalszego, gdzie w Remake Ada sugeruje mu porzucenie jej. Rozwój Ady z RE2OG pozwoliłby na jej pomoc Ashley, ale RE2R skutecznie to zepsuł. Śmierć Luisa dużo skuteczniej pobudziłaby wspomnienie Leona, gdyby poświęcił się w jego obronie. Wtedy nie chciałby, aby kolejna osoba ryzykowała życie przed nim. Aby zachować logikę i wzmocnić postać Ashley można zrobić scenę, gdy przekonuje Leona, aby nie był głupi i pierwszy skorzystał z urządzenia, ponieważ niedawno użyła środków tłumiących, a bez niego nic nie osiągną. "Wspomnienia" niestety są nieprzekonujące przez scenariusz RE2R, który próbował na poczekaniu ratować się sceną dziewczynki i ojca, z nierezonującym przemówieniem Leona, szczególnie po wcześniejszym potraktowaniu dziennikarza we więzieniu, braku wielu nagromadzony historyjek ocalałych z notatek itd. Grywalny moment noszenia jej na rękach powinien być zastąpiony scenką. To niepotrzebna kopia TLOU i będzie żmudne przy ponownych przejściach. Można dodać scenę na koniec, gdy Ashley wybudza się i przekonuje Leona oraz pozmieniać jeszcze gdzie indziej scenariusz, ale nie chcę mi się o tym teraz dumać i pisać, ponieważ to jest nieistotne, a dotyczy kolejnego błędu Remake - stracenie przytomności przez nią. Tak wiem, Ashley przyjęła czarny płyn, ale scenariusz oraz skutki wokół tego nie mają sensu. Przecież ma on powodować głębsze mutacje, jak z bossami po Mendez, a Ashley nie ma innych objawów. Jest tam sporo dziur w logice, ale można próbować to jakoś wytłumaczyć, ale z pewnością devi mieli za cel dodanie dramaturgii, a logikę odsunęli na bok... Jeśli przyśpiesza mutację, to czemu nie zaprowadzić tam Ashley od razu, oraz Luisa dużo wcześniej? Sam zabieg nie był dla nich sprawdzony i bez ryzyka. Logiczne byłoby przetestowanie pierwszych ustawień na Leonie. A jeśli chodzi o parę niespójności... Brakuje strażników pilnującego tak ważnego miejsca. W RE4OG było dwóch mocnych przeciwników, którzy pilnowali korytarza prowadzącego do tego urządzenia. W Remake Luis mówi Adzie gdzie jest labolatorium, a następnie ona przekazuje tą informację Leonowi... Dziwne że Luis nie powiedział im tego bezpośrednio, szczególnie że... Wszyscy mogą dość swobodnie używać krótkodystansowej komunikacji. Spodziewałbym się zakłócenia wszystkich środków komunikacji. Tak, ale to uniwersum zahaczające o horror, będące +18, jednocześnie niby stawiające nacisk na "traumę Leona". Wielu graczy nie chce czuć się niekomfortowo, stąd wiele gier, ale i różnych innych mediów boi się napisać pewne scenariusze... Szczególnie, gdy zamierzają celować w jak największą widownie, wtedy komfort użytkownika jest wtłaczany pod naciskiem "księgowych". Stąd również Ashley stała się dość jednowymiarowa, bo nie ma irytujących cech. Ma być czarująca od początku, gdy w oryginale była trochę rozpieszczonym bachorem oraz damą w opałach, która ewoluowała w coś więcej. Te końcowe "umiesz zająć się sobą" w Remake to jest jakiś żart... Dlatego odsyłałem do Revelation 2, gdzie jest pokazy poprawnie zrobiony scenariusz rozwoju oraz usamodzielnienia, jak i projekt rozgrywki jest od początku zrobiony pod chodzenie i strzelanie, nieograniczony starymi wrogami lub mapą, choć ma inne rzeczy, których nie lubię. Zagrywki pod większą widownie nie czynią czegoś "lepszym". Ludzie potrafią nastawić się do pewnych tworów lub pewnego razu mają ochotę na coś "cięższego", ale kompromisy pod przystępność usuwają charakter dzieła. Tak, ale chodziło mi o ich dialogi. Takie rzeczy to mają swoje miejsce w jakimś fanfic lub żarcie... A nie początku gry ustanawiającym atmosferę. Również psuje narrację o "traumie". Podobnie z mówieniem Marvinowi - policjantowi, że trzeba zabrać go do szpitala... Załóżmy że się zgodzi, co wtedy? Nie mają środka transportu, są otoczeni przez potwory, nie wiedzą czy szpital jest czynny oraz zasoby są ograniczone... Więc były to tylko puste słowa. Często pada fraza "Nie przejmuj się mną, zajmij się sobą"... No super, ale prawie wszystkie padają w momencie, gdy i tak postać to robi oraz nie mają szansy, by zrobić coś innego. Kolejne puste słowa, aby podbić swoją bohaterskość. Również dialogi i sytuacja Leona z Adą są dość żałosne same w sobie, nawet bez porównania z oryginałem. Po prostu jest to słabo napisana gra..., a RE4R opiera się na niej, wpadając na kolejne problemy. Wypada przedstawić dlaczego jest lepszy, bo większość może po prostu mieć pozytywne odczucie bez zrozumienia, po czym powtarzają marketingowe frazy... Dlatego sporo czasu poświęciłem również Ashley i nazwaniu jej fanserwisem w Remake, ponieważ wiedzieli co robią... Zrobienie jej uroczej poprzez dialogi i scenariusz, często sprzeczny z logiką buduje pozytywne odczucia i przywiązanie, które zaślepi resztę obrazu gry... Sam pisałeś że nie interesuje cię postać Ady itp... Nic dziwnego, ponieważ jest zrobiona beznadziejne w RE2R oraz RE4R, gdzie aktorka głosowa to była kwestia cięcia kosztów przez Capcom... Taki "emocjonalny fanserwis" to specjalność Japończyków, a fizyczność ugrzecznili pod krytyków, którzy potem wychwalali jaki to Remake jest super, bo kończy z seksualizacją i co tam jeszcze. Niektórym graczom został negatywny sentyment po Ashley w oryginale, ale często są to dobre / trwałe wspomnienia(krzyki Leon itp.). Na dodatek stopień irytacji zależał od tego, jak grasz. Capcom w Remake nie chciał pozwolić sobie na takie "ryzyko" niechęci do Ashley, za to sprawili że w rozgrywce - mechanicznie jest gorsza, rodząc nowe memy.
-
No i patrzy... Teraz nasza dyskusja zeżre drogocenny ram
-
@Necronom Takie dziury w scenariuszu nie są najgorsze... Z mojego punktu widzenia, sytuacja pułapki i złapania się Leona za łańcuch jest dużo większym problem w tym scenariuszu, ale już o tym wspominałem. Postaram się utrzymać ciszę
-
Dlatego mamy realia z MGS:2 - szum informacyjny, ponieważ hałdy nieistotnego chłamu sprawiają, że to co dobre lub ważne jest niedostrzegalne. Jak to z każdym tworem, ale mam wrażenie, że kiedyś częściej tworzono, gdy było coś autentycznie dobrego do zrobienia, a teraz jest tworzone, aby było coś do sprzedaży... Westernom mogę zarzucić przeciąganie ujęć. Ostatnio oglądałem Pewnego razu na Dzikim Zachodzie oraz Powiesić go wysoko. Ten drugi był taki sobie, ale dalej przewyższa współczesne, taśmowe sraczki. Pierwszy był świetny, choć przegapiłem fragmenty. Edit. Dobra, starczy tego na dziś, albo i cały tydzień. Miałem jeszcze odpisać dlaczego warto grać w gry arcade wielokrotnie, bo Misticzx nie rozumie tej idei, bo przecież nie ma nowej zawartości... Zostawię to na inny raz, przy okazji opisu mechanik, ale raczej daruję rozpisywanie się.
-
Oj tam, jak już mamy iść w takie porównanie to niech będzie burleska i pornol. W tym pierwszy są jakieś elementy sztuki i piękna. Sam zauważyłem jakość oryginałów dopiero po Remake, bo ich zawartość traktowało się to jak coś oczywistego. Wideo eseje pomogły to skonkretyzować, choć myślałem że dam sobie spokój z pisaniem o grach. Dlatego wracając do początku, RE to przede wszystkim gry arcade i pętla rozgrywki która ma być tak dobra, aby chciało się to wielokrotnie przechodzić lub grać w dodatkowe tryby. Trochę niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z @Misticzx, bo zirytowało mnie gadanie jak to Remake jest lepszy w postaciach, fabule, a najlepiej wszystkim. Sam uważam, że nie zepsuto tego tak mocno, że istotnie przeszkadza w rozgrywce, ale straciła charakter.
-
Proste, które z czasem są coraz bardziej niedbale robione. Cóż, musze pogodzić się, że ikonicznych gier już raczej nie zobaczę lub niezwykle rzadko. To jest mój "łabędzi śpiew", ponieważ po nadrobieniu serii RE zamierzam już nie wnikać w branżę. Po części ze zmiany priorytetów oraz zniesmaczenia. Ostatnio oglądałem parę klasycznych westernów, bo ktoś mnie namówił i to jest przepaść w jakości scenariusza. Choć wolałbym po prostu napisać tekst omawiający, zamiast odpowiadać na komentarze... Ale nie powstrzymałem się.
-
Rzucę anegdotę... Po przejściu oryginalnego RE4 zrobiło mi się bardzo smutno przy napisach końcowych, bo muzyka + zdjęcia z czasów gdy wioska była normalna naprawdę bolały. Atmosfera wioski była trochę jakby ze snu, co kolorystyka i efekty podkreślały, a muzyka napisów końcowych brzmiała niczym jakaś baśń lub właśnie sen. Remake raczej zupełnie nie ma tego charakteru, sądząc po projekcie lokacji, muzyce końcowej i braku takich zdjęć. Edit. Tak wiem, są obrazy na ścianach, ale to nie to samo. Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Zarzuty są właśnie odnośnie wykonania scenariusza, który miałby to wesprzeć. Sam pomysł był dobry, ale niedostatecznie wsparty przez RE2R. Nie chcę dziś ponownie rozpisywać się o kontekście więc dam przykład jak można by zrobić to lepiej: Luis powinien poświęcić się na rzecz Leona, co wzbudziłoby w nim tłumione emocje. Ashley dostała "środki tłumiące", a bez Leona nie są w stanie opuścić wyspy. Leon pod napływem wspomnień nalega by pierwsza skorzystała z urządzenia, ale Ashley przekonuje go, że musi być pierwszy, bo bez niego nie opuszczą tego miejsca, a ona wzięła więcej środków tłumiących w czasie gry. Przy zabiegu i późniejszym umieszczeniu tam Ashely można również coś wymyśleć, ale na dziś wystarczy mi pisania. Od biedy mogliby dodać inny porwanych i zainfekowanych, którzy giną po drodze lub przemieniają się, ale to rozwodniłoby przekaz. Natomiast... należałoby usunąć tą głupią scenę z adopcją i gadaniem o piesku na koniec RE2R, jednocześnie dostrajając scenariusz pod motyw traumy i niemożliwości uratowania innych ludzi. Scena w więzieniu powinna przebiec inaczej oraz zachowanie Leona wymaga drobnych zmian. Scena Claire i Leona na początku, przy zamkniętej furtce do komisariatu wymaga zmiany lub wyrzucenia. Prosi się o dodanie innych ocalałych, którzy ginęli po drodze.
-
Może nie doceniam RE4R, bo unikam większości kiepskich gier, więc dla mnie to oczywistości. Nawet ten "narzekacz" co nagrał ~18 godzin krytyki, nadal trochę docenia RE4R, ponieważ dalej jest dla niego grą, gdzie wiele innych, współczesnych gier to praktycznie "usługi" monetyzujące wolny czas. Trochę rozpisałem się w poprzednim komentarzu, ale starałem ująć się istotę sprawy odnośnie integralności narracji, czy po mojemu spójności. Może wystarczy jako pierwsza część mojego tekstu o RE4R.
-
Heh, zaraz zrobi się z tego część tekstu który chciałem napisać. Może w oddzielnym tekście daruję sobie pisanie o scenariuszu i skupię się na mechanikach, bo już sporo padło... Osobiście bardziej chodziło mi o spójność dynamik relacji miedzy postaciami oraz ciągu wydarzeń i projektu. Narrative integrity przetłumaczyłem jako spójność, bo integralność naracrji głupio brzmi, a chodzi właśnie o nią. Fabuła jak to w RE..., jest naciągana na potrzeby rozgrywki, gdzie bardziej liczy się ogół uniwersum. Np. Gdy Leon jest zrzucony w pułapkę to w Remake dziwnym szczęściem trafia na łańcuch z trupem, a Salazar nie ma powodu by wysłać swojego sługusa za nim... W RE4OG Leon wykazuje się przygotowaniem na takie sytuacje, ponieważ ma hak z linką oraz strzela w "słuchawkę" Salazara, której używał do obserwacji cierpienia ofiar... Dostał głośnym dźwiękiem rykoszetu i zepsuto mu zabawę... Postanawia nie patyczkować się z Leonem i wysłał za nim swojego "ochroniarza". Wygląd wspierał takie zachowanie Salazara w oryginale, ale w Remake musieli zrobić z niego groteskowego, "poważnie realistycznego" staruszka. Kolejny przykład: Cała dynamika relacji Leon-Ada nie trzyma się w Remake, co zapoczątkował już RE2R, przez co staje się nieistotna i wymuszona. Ucierpiały na tym również intrygi, ponieważ w RE4OG Leon był częścią planu Ady, a scena pomoc Leonowi we walce z Krauserem ma więcej sensu ze strony Ady, niż Luisa. Jeśli chcieli to "ulepszyć" to Luis mógł poświęcić się dla Leona / Ashley. Konkretne sytuacje mniej "spójnych" scen to choćby: W Remake, gdy Mendez dusi Leona, Ada strzela w niego i od razu ucieka, przez co Mendez zostaje w budynku i po prostu stwierdził - "pójdę przewietrzyć się". Na dodatek to on wstrzyknął mu plagas, ale zachowuje się, jakby zapomniał o tym... W oryginale Leon jest drugi raz przyłapany i leży pod jego butem, gdy zastanawia się co z nim zrobić... Ada strzela i czeka aż Mendez zacznie biec w jej stronę i w ostatniej chwili ucieka na dach, przez co on wyskakuje z budynku. To nie Mendez wstrzyknął mu plagas, przez co pierwsze duszenie i puszczenie ma sens, a drugie przyłapanie na szwendaniu kończy się zastanowieniem, gdzie Ada ma wyższy priorytet. W Remake jest scena, gdy Mendez schował się za drzwiami i czekał kto wie jak długo aż Ada ich użyje. Na dodatek podczas duszenia jej, postanawia rzucić nią, zamiast wykończyć..., pomysł godny Rings of Power. W oryginale w ten sposób zaskoczył Leona, ale gdy przeszukujemy pokój, można zauważyć z okna jak idą w stronę budynku. 2 wieśniaków dyskutuje między sobą, a Mendez zakradł się po Leona. W Remake Leon przy pierwszym spotkaniu z Mendez rzuca w niego formułką "zatrzymaj się", a przecież napotkał w tym czasie samych wrogich tubylców oraz więźnia. Wielokrotnie pokazuje swoją powolność i brak celności w scenkach z nim. W RE4OG użył na niego kopniaka, gdzie można dywagować czy to było uzasadnione, naciągane lub głupie (bliska odległość, brak czasu na wyciagnięcie broni), ale na pewno pasuje do poczucia siły, jaką gracz miał do tej pory i zaskoczenie. Ładnie komponuje się z rozgrywką, gdzie do tej pory kopało się wszystkich wrogów. Cały fragment otwierający grę do czasu walki we wiosce jest mniej przemyślany w Remake. W oryginale przerywnik pokazuję nadrzędną narrację serii, zamiast skupiać się na Leonie. Rozmowa z policjantami jest naturalniejsza, a ciąg wydarzeń prowadzący do ich porwania nie kłóci się z tym, jak powinni się zachować. Również projekt lokacji wydaje się logiczniejszy - most i lasek, zamiast przewalonego drzewa, które i tak jest przed zwężeniem w które nie wjechałby samochód. Droga do wioski ma kilka starć i sytuacji pozwalających zaznajomić się z mechanikami gry. W Remake Leon dostaje wiele podejrzanych znaków, że tutejsi ludzie nie są normalni, ale mimo to nie jest podejrzliwy wobec pierwszego tubylca. Oryginał prowadzi go do pierwszego budynku z wieśniakiem, bez podejrzanej okolicy, ponieważ zachowują pozory normalności, a lokacje tworzą atmosferę jak ze snu. Pyta się o Ashley i niedługo potem zostaje zaatakowany. Zgłasza się do Hunnigan, ponieważ zabił miejscowego w samoobronie oraz widział resztę otaczającą budynek, wraz z jakimś wypadkiem przy moście, później widzimy, że pojazd zepchnął samochód policjantów do rzeki, jeśli tam wrócimy. Na razie nie wie co jest nie tak z tubylcami, ale pod schodami znajduje mnóstwo czaszek. Na dodatek gra pokazuje przykłady, że przygotował się do misji m.in. przez wybranie specjalnej wersji broni, gdy w Remake zabrał ze sobą nóż po Marvinie..., pewnie z sentymentu i dla fanserwisu. Kilka innych przykładów wpada mi do głowy, ale jak zacznę opisywać kontekst to będzie 3x dłużej. Np. bezsens usunięcia pasożyta najpierw z Ashley, narracja traumy i "tym razem musi być inaczej" jest słabo wspierana przez scenariusz i realizację RE2R, wręcz jest śmieszna... Remake miał niezły pomysł na temat przewodni - zmiany, co miało mieć różne przypadki m.in. Leon, Krauser, Ada, Ashley, Luis, wioska i wieśniacy, ale scenariusz kiepsko realizuje ten pomysł, przez co wygląda to sztucznie. Jakby zastanowić się to oryginał też mógł to robić, ale w subtelny sposób, bo zamiast rzucać słowami na wiatr to po prostu pokazuje to poprzez sytuacje i wykonanie. Np. -nawet dzięki napisom końcowym i grafikom przedstawiającymi wioskę - normalne miejsce, które zmieniło się w piekło -kompetentny, zahartowany Leon, który dalej ma przebłyski swojej natury z RE2, bez aż takiej naiwności -Ada, która często pomaga, planuje zdradzić Weskera... W Remake nie rozumiem jej dalszego skupieniu na rezultacie, w skutek czego sugeruje Leonowi zostawienie Ashley... W sumie RE2R nigdy nie dał jej powodu do zmiany nastawienia takim badziewnym Leonem. -Ashley z roszczeniowej / rozpieszczonej damy w opałach, stała się "lepsza", mniej irytująca i nawet żartobliwa. Była pomocna również w OG i przynajmniej jej AI w rozgrywce nie psuło nastawienia do niej. Sama gra była bardziej stoicka, bez ciągłego gadania do siebie we walce i paplania dla towarzystwa lub przesadnego flirtrowania -Luis i zrozumienie, że pasja do badań zaślepiła go na cele jego pracodawcy. -Krauser, którego pochłonęła wizja ogromnej siły, ale chyba tylko inne odsłony naświetliły jego drogę do tego. Do tego można dodać pewną bezduszność Remake, ale to przewija się w prawie każdej współczesnej grze np. generyczne UI, ekrany ładowania i rezultatów, aż po tło dla napisów końcowych. Ugrzecznienie scenariusza, bo kobieciarz nie może zachowywać się jak kobieciarz, a teksty lub sytuacje ujmujące "silnej kobiecie" nie przystoją współczesnej grze (ballistics, overtime, wpadnięcie do wody, aby użyć krzyku który nękał gracza w rozgrywce). Przez wiele zmian i decyzji Remake stracił na charakterze. Śmieszne jest, że niektórzy argumentują zmianę spódnicy na szorty jako coś super i wymierzonego przeciw dziwakom. Przecież oryginał właśnie z nich nabijał się, nazywając gracza zboczeńcem, gdy ktoś był pod Ashley, nawet nieumyślnie. Mi osobiście to wisi, tak samo jak zmiana modelu Ashley, gdzie w oryginale użyli po prostu modelki z Japonii oraz prawdopodobnie wzorowali się na wyglądzie Heather Mason z Silent Hill 3... Ludzie zapominają, że fanserwis to nie tylko cyce i spódnice, ale również przesadna uroczość i rozłożenie priorytetów oraz atmosfery w grze, ale to nie jest aluzja do Ciebie. Naprawdę myślisz, że analiza scenariusza, dialogów postaci to opinia? Nie wszystko jest tylko subiektywne... Można zadać sobie pytanie "Co zamierza przedstawić dana narracja?", a następnie ocenić jak scenariusz to wspiera. Pięknie udowadniasz dlaczego kultura Remake jest zła... Ale twoja strata jeśli tak to postrzegasz. Scenariusze, dialogi itd. naprawdę lepiej pisali w dawnych latach i przy takim podejściu czeka nas to, co branżę filmową. Eh, szkoda się powtarzać w nieistotnej kwestii... Po prostu twój zachwyt wynika z niczego specjalnego, ponieważ taki atak to nic nowego. Z tego co zauważyłem to chyba skupiasz się na immersji wizualnej oraz emocjonalności gry, gdy ja piszę o mechanikach, projekcie oraz integralność narracji (narrative integrity). Oh i przy okazji czasu przejścia gry... 16 godzin to nic dziwnego dla RE4R... Cała seria właśnie opiera się na ponownych przejściach i nawet jest wyzwanie na "wolny" speedrun, 5 godzin 30 minut w przypadku RE4R. Tak jak mówiłem, seria RE to w dużej mierze gra arcade... Jej celem nie jest bycie kolejnym TLOU. Wspominałem miejscami o pozytywach... Pisałeś o wątku dziewczynki o ojca z RE2R, jako właśnie tym smutnym elemencie... Problem w tym, że tak wszystko wycieli i spartoli, że musieli szybko nadrobić jakąś sceną na szybko, zamiast budować całe scenariusz to wspierający... Na dodatek słowa Leona brzmiały jak hipokryzja lub nie były powiązane z tym jak się zachowuje w Remake, bo jego reakcja na więźnia, Annette oraz bycie ratowanym przez Adę, zamiast ratując ją dość mocno kłóci się z jego słowami... W RE2R większość scenariusza zaprzecza lub nie wspiera natury Leona oraz jego słów, a jedna scenka tego nie nadrobi. Jakbyś chciał wysłuchać krytyki nawet tego momentu to mogę napisać więcej... Chyba odmawiasz zrozumienia mych słów... Demo pomaga w osobistej ocenie mechanik. Jasne jest że scenariusz, dialogi, postacie oraz dynamiki między nimi, wraz z integralnością projektu oceniam poprzez znajomość oryginału oraz materiałów z Remake + wideo eseje. Widziałem również te pozytywne, ale dużo wcześniej. Uniwersum, dynamiki między postaciami, intrygi oraz rozgrywka to rdzeń RE. To pokazuje, że nie nie zwracasz uwagi na jakość scenariusza, przedstawienia postaci czy ogólne spójności / integralności narracji. Nieco rozpiszę sytuację: RE2OG buduje napięcie i podłoże pod wydarzenia oraz postacie. Historia Brian Irons pokazuje również jak głęboko sięgają korzenie Umbrelli oraz zepsucie i korupcję komendanta, którego osobowość pasuje do takiej roli. Łączy się to z dziennikarzem we więzieniu, który zbierał informacje na temat sieci połączeń Umbrelli, korupcji oraz mniejszych ataków Zombii w okolicy, chcą przetrwać, aby móc to opublikować i zgarnąć cała sławę... Dlatego nie chciał nikomu zdradzić informacji, obawiając się że ktoś wyprzedzi go z historią. Znowu łączy się to z Adą, która chciała go znaleźć, właśnie dla informacji i znalezienia wejścia do labolatorium, utrzymując swoją maskę cywila. Niby chcesz horroru, ale nie chce aby było niepokojąco, gdzie oryginał zaczął budować niepokój wobec komendanta od notatek itp. Przez co kobieta na jego biurku i teksty o niej wydawały się jeszcze bardziej podejrzane. Na dodatek było sporo notatek ocalałych, którzy zginęli na posterunku policji. Remake to spotkanie z komendantem w garażu i kiepski scenariusz jego zachowania, po czym spotykamy go jako Sherry podczas ucieczki... Przynajmniej plik o wypchaniu kobiety nawiązuje do jego gabinetu z oryginału i Remake, gdzie było wiele wypchanych zwierząt. Wydaje się to trochę komiksowo złe, ale mniejsza, bo są ważniejsze przykłady jak słabo przedstawiony jest w Remake. Nie kłócę się o samą inność, ale również o kiepskie wykonanie ich założeń... Jakie punkt musieli zrealizować dla fabuły RE2 i RE4 oraz który scenariusz - Remake vs OG lepiej to wspiera? Ustanowienie Leona jako naiwnego policjanta, którego dobra natura sięga dalej, niż mundur policjanta. Ta natura ma poruszyć Adę i rozpocząć dynamikę relacji między nimi, gdzie rozważa wizję życia zgodnego z sumieniem. Sportretowanie postaci Clair, jej celu, kompetencji i połączenia z serią. Ukazanie miasta pod głębokim wpływem Umbrelli. W końcu była to jedna z najważniejszych placówek. Przedstawienie innych postaci, w tym Annette - żony naukowca od wirusa, Brian Irons - komendanta policji oraz ich motywacji... Pokazanie tragedii i zniszczenia miasta, choćby poprzez notatki ocalałych, budując ciężki klimat. ...itd. Następnie przechodząc do RE4. Przedstawienie zmian w Leonie oraz jego umiejętności, zdobytych w skutek doświadczeń poprzednich lat - szkolenie, misje i zahartowanie. Zbiór intryg i połączeń tworzących nadrzędną narrację w serii. Sportretowanie nowych postaci oraz ich charakteru i motywacji, na co składają się dialogi, scenariusz oraz aktorzy głosowi itd... Zaprojektowanie Ashley oraz jej charakteru pod misję eskortową. Gry różnią się podejściem do tego. Zachowanie ciągłości dynamiki Leon-Ada z RE2. Projekt atmosfery lokacji - m.in. normalnej wioski opanowanej przez zainfekowanych wieśniaków. Gry różnią się adaptacją tego pomysłu. Mógłbym skupić się na komentowaniu co jest słabo zrobione w Remake bez porównań do oryginału, skoro kompletnie brakuje punktu odniesienia, w skutek ignorancji starych gier, ponieważ Remake zastępuje kanon... Rozgrywka zmieniła swój charakter, ale nie przeszkadza mi sama inność, lecz byle jakie wykonanie tego zbioru mechanik i gadanie jak to Remake jest lepszy od oryginału.
