Skocz do zawartości

Bono_UG

Użytkownik
  • Postów

    971
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Bono_UG

  1. Bo nieszczęścia chodzą parami Poza tym, zdaje się, że są pomysły, żeby rachunki nie były drukowane, tylko wystawiane online, więc jak kasa nie będzie miała dostępu do sieci, to będzie problem. A inflacja jest kwotowa czy procentowa? Jedyne czego brakuje, to po prostu automat, a nie za każdym razem ustawa.
  2. Siedząc w branży dużo łatwiej, bo wiesz konkretnie czego i gdzie szukać. Tak, dzięki za tą rozpiskę i poświęcony czas.
  3. 1. Z backupa 2. Przy pomocy 48 znakowego kodu, który zapisałeś Jak nie masz ani zapasowej kopii, ani żadnego klucza odzyskiwania, to raczej już się do tych danych nie dostaniesz, chyba że potrafisz złamać bitlockera. Być może są jeszcze jakieś sposoby na odzyskanie kluczy ale to musiałby podpowiedzieć ktoś dużo bardziej obeznany gdzie i jak Win i TPM trzymają klucze. Jeżeli w międzyczasie był reinstall, to szanse chyba maleją. Jeżeli masz podpięte konto MS i był robiony jakiś backup, to jest szansa że tam znajdziesz kod odzyskiwania: https://support.microsoft.com/pl-pl/windows/znajdowanie-klucza-odzyskiwania-funkcji-bitlocker-6b71ad27-0b89-ea08-f143-056f5ab347d6
  4. A za gotówkę bez działających kas fiskalnych to nakupujesz, że hoho
  5. Co jak co, ale prawa fizyki to nie bardzo się zmieniają. Mając model, można liczyć w przód czasu ale też do tyłu. Dodatkowo badając próbki lodu można weryfikować czy model poprawnie działa. A bada się lodowce, bo podobnie jak słoje drzew, lód narasta warstwowo i dzięki temu można np. ile śniegu padało lub jak długo się utrzymywał na wierzchu, a to wprost wskazuje czy zimy były solidniejsze czy słabsze. Dodatkowo można badać skład takiego lodu i mieć dodatkowe informacje co było w powietrzu. Nie ma równości, takie szacowania nigdy nie podają dokładnego wyniku, że np. 11 lipca 1234 w Zdunach było 19°. Zawsze podaje się jakiś zakres i przedział ufności.
  6. Taka refleksja w temacie czarne vs szare ale odnośnie płyt indukcyjnych. Pierwszą miałem czarną i cokolwiek skapnęło z garnka, to zostawał jasny ślad. Na szarej mniej to widać ale z kolei lepiej są widoczne brązowe przygrzania/przypalenia.
  7. Owszem, miedzy innymi ze mną. Powiem tak, infrastruktura krytyczna nie oznacza, że jest z automatu w jakikolwiek sposób utajniana, zwłaszcza że w większości przypadków jest to fizycznie niemożliwe (jak sobie wyobrażasz słupy, elementy stacji itp.?). Jakieś elementy, zwłaszcza w sterowniach, a przede wszystkim informacja bieżąca owszem mogą. Owszem nie znam twojej branży, zwłaszcza na polu europejskim ale nie wierzę w taką elitarność jak opisujesz, że wszystko tajne przez poufne. Tutaj przydałoby się jakbyś przybliżył jakiego rodzaju informacje są chronione, jakimi klauzulami. Np. projekt sterownika awaryjnego odłączenia będzie podpadał pod klauzule biznesowe ale informacja o znanych właściwościach destabilizujących pracę będzie już z klauzulą poufne. Użyty sprzęt tajny nie jest ale dane zebrane podczas pracy sieci energetycznej, zwłaszcza jak coś poszło nie tak, jak najbardziej mogą być utajniane powyżej klauzul biznesowych. U mnie tak jak niżej piszę, sprzęt który dostarczamy jest w zasadzie jawny (komputery przemysłowe w zasadzie mają te same bebechy co zwykłe, tylko z marżą i dostosowaniem do certyfikatów branżowych (głównie wytrzymałość mechaniczna, termiczna itp.)), wykorzystywane algorytmy też ale ich parametryzacja już jest ściślej chroniona. Sposób wykorzystania, a w szczególności dane przetwarzane przez użytkownika końcowego, to już inna para kaloszy i klauzule jak najbardziej wchodzą w grę. Mam styczność z projektami z branży, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko powinno być tajne. Rzeczywistość jest taka, że +/- 95% informacji to tajemnica przedsiębiorstwa, stron umowy, nawet nie materiały zastrzeżone. Większość dokumentów jest w myśl ustawy jawna, tylko nieliczne rzeczy są wpychane w załączniki z klauzulami. Większość sprzętu, oprogramowania tak samo, dopiero informacje, które są przetwarzane mogą mieć nadane klauzule niejawności. I tak to będzie wyglądać praktycznie we wszystkich branżach, niezależnie czy związanych z infrastrukturą krytyczną, czy służbami mundurowymi, czy ministerstwami. Po prostu klauzule ustawowe stosuje się możliwie oszczędnie, adekwatnie do ochrony informacji. Oczywiście brak klauzul ustawowych nie jest jednoznaczne z możliwością udostępniania wszystkiego na lewo i prawo. Są zobowiązania biznesowe, prawne, więc dyskrecję i tak trzeba zachować pod groźbą dyscyplinarną, czy nawet karną. Przejrzałem kilka zamówień publicznych i niepublicznych na stronie PSE. Jakoś nie znalazłem żadnej wzmianki o konieczności posiadania poświadczeń bezpieczeństwa. Są tylko typowe biznesowe klauzule poufności w umowie. Jeżeli znasz jakieś postępowania przetargowe, gdzie takie wymogi istnieją, to chętnie zweryfikuję swoje przekonania i wiedzę. Chodzi oczywiście o linki do stron publicznych z przetargów. Pewnie tak, plus to co niżej. Za bardzo zadzierasz nosa i się unosisz
  8. Online to przede wszystkim konstrukcje serwerowe, profesjonalne tu się nikt specjalnie nie przejmuje hałasem. Płaskie będą rackowe, a tutaj wentylatory są malutkie i żadna podmiana nie wyciszy konstrukcji. Jest też kwestia napięcia, może być wyższe niż standardowe komputerowe 12V. Kolejna sprawa, to waga, nie wiem jak solidny masz blat ale serwerowe ups-y swoje ważą - zwykle naście kg. Mimo że rackowe płaskie, to i tak to spory kawał żelastwa. Na koniec cena, markowe online są sporo droższe od podobnej mocy line-interactive. Ja bym się w takie nie pchał, line-interactive będą sensowniejsze, choć przetwornice zazwyczaj głośniejsze niż w online, gdzie chodzą cały czas. Offline też dają radę, kwestia czego potrzebujesz, jakie masz oczekiwania. Mam taki i generalnie działa, w sumie jedyna niedogodność to burczenie głośników przy pracy na baterii. Nie mam porównania, więc nie wiem czy to wyłącznie kwestia symulowanego sinusa, czy jakieś inne zakłócenia wchodzą.
  9. Bono_UG

    Wymiana dysku

    Backup zawsze jest dobrym pomysłem, niezależnie czy obecny dysk wymienisz czy nie. Nie, green i blue to oddzielne serie. Blue zawsze był podstawowym desktopowym, green jako magazyn danych, archiwum. Wtedy niebieskie miały chyba jeszcze 7200rpm, a zielone 5400. Jeżeli mnie pamięć nie zawodzi, to jak Green znikały z rynku, to WD po cichu część przemianował na Blue. Być może obecnie jest jakiś spadek po tej linii ale tak czy inaczej to już inne konstrukcje (patrz niżej ezax vs efpx). IMO bzdura. Mam reda w domowym od lat, wcześniej EFRX obecnie EFPX. Same w sobie są ciche, ale obecny głowice ma wyraźnie słyszalne. W pracy miałem różnej pojemności EFRX i różniły się głośnością między pojemnościami. Także bardziej liczy się dany model niż różne serie (blue, red itp.). Głośne mogą być Red Pro, bo mają 7200rpm i tu faktycznie już się producent nie cacka z głośnością, bo liczy się wydajność. IMO seria bardzo podobna do Gold. Domowe nasy mogą mieć domyślnie włączone usypianie dysków, więc niewiele się to różni od standardowego włączania, wyłączania. Obecne serie redów potrafią mieć ustawione agresywne parkowanie głowic, co nawet bez zatrzymywania talerzy nie dodaje im żywotności (blue tak samo mają, jeśli nawet nie ostrzej). Wybieram redy (plus i pro) także do budy, bo mam gwarancję CMR. Blue zdaje się, że obecnie są same SMR (zwykłe redy też), co dla mnie je kompletnie dyskwalifikują ze względu na siadającą wydajność przy większym kopiowaniu, jak i ewentualne trudniejszy odzysk (odpukać, że zawiodą wszystkie backupy). A przyszłościowo, to serie blue i podobne innych producentów prawdopodobnie znikną z rynku. Po prostu to dyski dla zwykłego użytkownika, a ten coraz rzadziej korzysta z hdd, bo ssd wygrywa. Popatrzyłem w tabelki i jednak blue EZAX to nadal CMR. Kolejny wniosek, to 4TB EZAX i EFPX (red plus) to prawdopodobnie ta sama konstrukcja mechaniczna. Praktycznie wszystkie parametry identyczne, łącznie z głośnością w spoczynku i wagą. Różnią się hałasem głowic (pewnie inne ustawienie szybkości w firmware) i deklarowaną wytrzymałością na cykle parkowania 300k vs 600k. Red Plus ma dłuższą gwarancję i z tego co widzę w x-kom jest trochę tańszy od Blue.
  10. Nawet jak woda miękka, to masz jeszcze mydło, pastę do zębów itp. Zawsze się coś nachlapie i zostanie osad.
  11. No jakoś w okolicy majówki, a co? Zgadza się, że piasek piaskowi nierówny. Dlatego przykład plaży jest dosyć dobry, bo to u nas zwykle dosyć grube ziarno, więc woda łatwo przelatuje, a mimo to nawet na tym filmie widać, że lejąc niezbyt szybko z butelki nie od razu wsiąka. Poza plażami nie mamy rozległych terenów z tego typu piaskiem, są to zwykle drobniejsze ziarna, więc będą gorzej przyjmować wodę. Jak mamy suszę, to np. na drogach gruntowych właśnie robi się pył. Na takiej jw. że my w zasadzie nie mamy terenów z typowym piaskiem. Podczas suszy to idzie bardziej w kierunku pyłu niż grubszych frakcji, żeby woda dobrze wsiąkała. Kolejna kwestia to proste obserwacje jak popada i jak ten piasek wygląda. Po wierzchu masz mokrą warstwę, a pod spodem nadal sucho. W poniedziałek u mnie mocniej popadało i mimo piasku jaki się zrobił na ścieżkach na łące, to jakoś kałuże się porobiły, do tego standardowe ślady kędy woda płynęła, naniesiony piach w dołkach. Z tego co się orientuję, to tutaj raczej są piaski, a nie iły.
  12. Wypadałoby cokolwiek napisać o czym artykuł, a nie tylko link. Kiedyś miałem ambicję, żeby pisać exe-ki bezpośrednio w edytorze tekstu zamiast w assemblerze ale mi przeszło Niemniej były książki z rozpiską instrukcji 8086 i 8087, więc przy sporym samozaparciu dałoby radę. Tylko to były czasy dos-a, pod obecnymi systemami mogłoby to być trudniejsze.
  13. Nie wiem co cię odpaliło ale z wcześniejszych rozmów chyba jednak orientuję się co robisz i na jakim poziomie. Jeżeli z mojej wypowiedzi gdzieś wynika podważanie twoich kompetencji zawodowych, to chyba bardzo chcesz iść na zwarcie i doszukujesz się rzeczy, których nie napisałem. 1. Owszem, w większości przypadków nie będą wymagane, chyba że kogoś na górze pogrzało i stwierdził, że będzie wszystko utajniać co związane z elektroenergetyką. Uprzedzając, mam na myśli wszystko od poziomu "poufne" w górę. Do zastrzeżonych, papierek może wystawić prawie każdy, więc tego poziomu nie liczę. Tajemnice przedsiębiorstwa, klauzule zawierane podczas umów itp. to też oddzielna kwestia. 2. Po prostu mam wątpliwości czy orientujesz się w temacie przetwarzania danych niejawnych, skoro zadajesz takie pytania na publicznym forum. Szkoda narobić sobie problemów karnych i przed tym chciałem ostrzec. Nie oczekiwałem, że będziesz się tutaj zwierzał, bo to nie miejsce na to ale jednak warto mieć świadomość z jakim poziomem informacji się pracuje. Jesteśmy na forum publicznym i ludzie tutaj wielokrotnie wypowiadają się ogólnikowo, potocznie. Informacje niejawne w sensie prawnym są dosyć ściśle określone i nie są tym samym co niepubliczne dane wymieniane między kontrahentami. Chodziło mi tylko o doprecyzowanie, czy chodzi o te ustawowe definicje, czy potoczne rozumienie tajności. 3. Generalnie sprzęt się za bardzo nie różni, zwłaszcza w środku ale musi mieć odpowiednie certyfikaty. To nie są rzeczy tajne, choć nie ma co o szczegółowych rozwiązaniach pisać na publicznym forum (ze znajomymi przy piwie też ). Wymagania pomieszczeń, sprzętu są opisane w ustawach, rozporządzeniach itp. regulacjach, normach. Komputery klasy TEMPEST to nie jest rzecz tajna. Nie powinno się chwalić marką, systemem itp., choć i tak do sieci się takich sprzętów nie podłącza, żeby przełamać zabezpieczenia lub jest to karkołomne i wymaga dodatkowego zachodu, żeby mieć odpowiednio bezpieczne połączenie. Na pewno nie ma co się chwalić lokalizacją, umieszczeniem pomieszczenia w budynku, rodzajem zamków itp.
  14. Z pytaniem o modele, to chyba lepiej do sąsiedniego tematu. Niedawno coś było o tych offline. Z tego co kojarzę, to potrzeba dużo vram-u, żeby zapodać jakieś sensowne. https://forum.ithardware.pl/topic/8029-sztuczna-inteligencja-ai-openai-chatgpt-midjourney-dall-e-temat-ogólny/page/28/#comments Odnośnie informacji niejawnych, to masz na myśli w kontekście definicji z ustawy, czy po prostu te które nie powinny latać gdzie popadnie? W pierwszym przypadku może być problem, żeby zgodnie z przepisami przetwarzać. Nie wiem czy nie potrzeba tutaj specjalnego komputera dostosowanego do przechowywania i przetwarzania takich danych. Wirtualki bym nawet nie próbował do takich celów. Masz w ogóle poświadczenia, żeby zaglądać w takie dane? Jeżeli to dane firmy podpadające pod tajemnicę przedsiębiorstwa lub podobne, to kwestia jakie ta firma ma regulacje, jakich wymaga zabezpieczeń.
  15. Jakbyś podał jakiekolwiek konkrety, a nie tylko ból tyłka o tęczę za 700k, to zdecydowanie lepiej można by się zrozumieć. Ależ to bardzo dobry przykład na teoria==praktyka. Ludzie rzucili pomysł, ludzie go zaakceptowali. Koniec kropka. To że większość po cichu chciała czegoś innego nie ma tutaj znaczenia, to zupełnie inny problem. To nie system zawinił, tylko durni ludzie, którzy nie wyrazili swojej faktycznej woli. Analogii do BO tutaj nie ma, bo z tego co wiem, żaden nie daje w głosowaniu możliwości wyrażenia sprzeciwu. To bardziej plebiscyt niż podejmowanie decyzji. System głosowania jest jak najbardziej możliwy do poprawy, no ale sam się nie zrobi. Skoro mieszkańcy milczą, nie działają, to akceptują obecny stan - bierność to też wybór. Zgadza się, że optymalny system głosowania nie jest łatwo zrobić, bo jak np. da się możliwość głosowania przeciwko, to na pewno będzie grupa blokująca wszystko, w skrajnych przypadkach nie da rady niczego zrobić. Tylko znowu, system sam się nie zmieni. Jak nie będzie presji, to będzie jak jest. Bez urazy, bo nie znam historii problemu i co próbowaliście robić ale to wygląda trochę tak, że spróbowaliście raz i odpuściliście. Tutaj też wychodzi naiwne myślenie, że jedna petycja cokolwiek zmieni. Walka z urzędniczym betonem, to katorżnicza robota, drążenie spraw czasem latami, bycie upierdliwym do przesady. To wykorzystywanie wszelkich dostępnych metod, od zebrania i zorganizowania się, przez radnych dzielnicy, miasta, a kończąc na wojewodzie i sądzie administracyjnym. Trzeba sporo dać od siebie, poznać prawo, kompetencje urzędów itp., bez wiedzy co i jak niewiele się zdziała. Idzie ten beton skruszyć ale trzeba być faktycznie zdeterminowanym i konsekwentnym - nie ma lekko. I tu jest sedno pogrzebane, bo ludzie tą władzę też mają gdzieś. Kompletnie nie patrzą na ręce, nie weryfikują, nie rozliczają. Prosty przykład, to ile osób kojarzy, że ma radę dzielnicy? Czy kiedykolwiek poszła na wybory do rad dzielnic? Czy kojarzy choć jednego radnego? Ile ludzie pamięta kogo wybrała do rady miasta/gminy po kilku miesiącach? Do sejmu, senatu? Ile ludzi chociaż raz prowadziła jakąś korespondencję z radnym, posłem, senatorem? Skoro ludzie olewają co ta władza robi i w kolejnych wyborach wybierają tych samych, to jak ta władza ma czuć jakąkolwiek odpowiedzialność? Jak ma się zmienić jak nie ma kompletnie presji na tą zmianę? To jest słabość, problem naszej demokracji, mimo że mamy ją już 35 lat, nadal jako społeczeństwo nie potrafimy z niej korzystać, czy wręcz nie rozumiemy jej, czym jest, jakie ma możliwości, prawa, obowiązki.
  16. Wylej wiadro wody na plażę - nawet tutaj nie wsiąknie od razu. Piasek może lepiej chłonąć niż glina ale jak jest suchy to robi to gorzej niż jak jest wilgotny.
  17. Dzięki, w końcu te liczby zaczynają się zgadzać, bo tak co artykuł to podawali te 5x% czynnych zawodowo, a tu jak się wczyta to widać w czym rzecz.
  18. Z tym piaskiem to bym się kłócił, choć rację masz - sucha gąbka też kiepsko ciągnie wodę Ulewy, to ulewy, żaden grunt tego nie przyjmie zbyt szybko, w tym te piaski. Przejdzie ulewa, zrobią się kałuże, a potem i tak jak kopniesz w piach to pod spodem sucho.
  19. Bo się przykro czyta, skoro to na co narzekasz, to w zasadzie tylko kwestia, że ci się nie podobają przegłosowane projekty, że uważasz to za marnotrawienie kasy. Jeżeli mieszkańcy mogą składać projekty, mieszkańcy będą głosować za poparciem, to zawsze będą jakieś co ci się nie spodobają. Tak samo masz w wyborach samorządowych, parlamentarnych, jakichkolwiek, gdzie wygra opcja, która ci nie pasuje. Jeżeli ktoś zgłasza, a inni na to głosują, to znaczy, że według nich jest to istotny projekt, ma sens. Ależ mogą decydować wszyscy mieszkańcy, ba nawet ci co normalnie nie mają praw wyborczych (zdaje się, że w Gdańsku tak jest, że nawet dzieci mają głos). Kwestia, że z tego nie korzystają. Problemy z BO leżą gdzie indziej niż czy dany projekt ma sens, czy nie. Mechanizm głosowania jest słaby, jeżeli można oddać tylko głos za, nie ma progów do przekroczenia, to wygrywają projekty, z nikłym poparciem. Rozdział puli na wygrywające projekty też nie zawsze jest optymalny. Wygrywa jeden duży projekt, który wyczerpuje pulę (niepełną ale na resztę już nie wystarczy), a mogłyby zostać wybrane 4-5 mniejszych i lepiej zagospodarować przeznaczoną sumę. Jak wspominałem wyżej, sam system do głosowania bywa dziurawy i źle zlicza lub pozwala na wielokrotne oddanie głosu. Inna sprawa, że jeżeli dzieci też mają głos, to tak na prawdę rodzice dysponują kilkoma, dzięki temu hurtowo w Gdańsku wygrywały projekty szkolne. Szacowanie kosztów przy składaniu projektów bywa zaniżone i potem jak przychodzi do realizacji, to brakuje kasy, więc obcina się zakres lub przetargi ciągną się latami, miasto musi wydać więcej. No i generalnie realizacje potrafią się ciągnąć latami. Te rzeczy trzeba przede wszystkim usprawnić, bo jak ludzie widzą, że się w coś angażują, a koniec końców się nie dzieje, to zniechęcają się. Jak będzie sprawnie działać, ludzie zobaczą, że mają na coś wpływ, to też będą chętniej uczestniczyli, co przełoży się na sensowniejsze projekty i bardziej adekwatne wyniki głosowania (wyższa frekwencja). Inny problem, to świadomość ludzi czym jest BO. U mnie pojawia się sporo opinii, że to jakaś ekstra kasa, więc powinna być przeznaczana na fanaberie, a projektów typu remont chodnika w BO nie powinno w ogóle być, bo to miasto powinno robić. Ludziom ciężko skojarzyć, że to nie jest coś ekstra, że to kawałek budżetu miasta, który mogą rozdysponować bezpośrednio. Jak chcą mieć remont ulicy, to niech składają, nie muszą czekać aż przyjdzie kolej (lub nie) na tą ulicę "z urzędu". Jeżeli uważasz, że coś w mieście nie działa poprawnie, to się rusz i popchnij sprawy. To co wcześniej pisałem, że urzędnik źle, głosowanie źle, to też przytyk do społeczeństwa, które nie potrafi i nie chce brać odpowiedzialności za swoją przestrzeń. Samo się nie zrobi, jak UM/UG czegoś nie robi, to trzeba sprawę popchnąć oddolnie. Zorganizować się, naciskać, kontrolować. Z jednej strony ludzie nie rozumieją czym jest demokracja, że to nie tylko ustawowe wybory ale też właśnie inicjatywa obywatelska, dbanie o swoje, z drugiej mam wrażenie, że coraz bardziej jest oczekiwanie, że wszystko zrobi się samo, że nie potrzeba żadnego wysiłku.
  20. Urzędnicy decydują o budżecie - źle, bo nie wiedzą czego chcą mieszkańcy, robią inwestycje wbrew mieszkańcom. Mieszkańcy decydują na co wydać kasę - źle, urzędnicy powinni doskonale wiedzieć na co wydawać. Trochę śmiesznie, trochę przykro się czyta jak oddawanie części władzy, w sumie odpowiedzialności w ręce mieszkańców jest krytykowane. Niska frekwencja jest wynikiem głównych problemów BO. Na przykładzie Gdańska: - przekłamania, przewały przy głosowaniu - wycieki danych głosujących - wlekące się realizacje, obcinanie zakresów Ludzie przestali głosować, bo się zniechęcili widząc jak to "działa".
  21. Ale mi chodzi wyłącznie o Polaków, gdzie rok rocznie statystyki podają okolice tych 56%, a tu nagle ktoś wyskakuje z 75%.
  22. Trochę słabe to źródło, powołanie się na jakiś raport bez odnośnika do źródła, czy chociaż opisu jak policzone.
  23. Skąd te dane? Gdzie się nie spojrzy, to można znaleźć ~56%, choć podawany zakres wieku w tych statystykach jest zbyt szeroki (15-89).
  24. Od podstaw to by dziergał z tranzystorów, a nie zrobił wszystko na scalakach Tak czy inaczej ciekawy projekt.
  25. Trzeba było łatać jak ja, kawałkiem plastiku i taśmą. Teraz to jedynie lutownica pomoże.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}