Skocz do zawartości

Bono_UG

Użytkownik
  • Postów

    971
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Bono_UG

  1. @bergercs To że Art 27. nie reguluje sytuacji pierwszeństwa przy dojeżdżaniu do przejazdu, nie oznacza, że nie ma innych przepisów. Chyba wystarczająco jasno podałem ten bardziej ogólny 25. 3., wspomniałem o znakach drogowych. A artykuł jak artykuł, nawet autor się do niego nie przyznaje, bo się nie podpisał, więc można go odłożyć na półkę z ciekawostkami. @Katystopej Pięknym stereotypowym podejściem typowego kierowcy teraz pojechałeś. Zamiast trochę doczytać, spróbować zrozumieć przepisy, to strzelasz focha. I to przedstawiając się jako zawodowy kierowca, który przepisy powinien mieć opanowane perfekcyjnie, zarówno w teorii, jak i przede wszyskim w praktyce. I jak ma być u nas dobrze na drogach...
  2. No i gdzie te przepisy nakazują rowerzystom ustępowania? Żeby nie było niejasności zacytuj te fragmenty. Bzdura do sześcianu. Pokaż przepis, który nakazuje rowerzystom ustępowania pierwszeństwa. Taka sama bzdura. Tak samo podaj przepis, który nakazuje rowerzystom ustępowania pierwszeństwa. Ludzie, weźcie się chwilę zastanówcie nad tymi przepisami, bo piszecie kompletne bzdury, a sprawa wcale nie jest tak bardzo skomplikowana w tym przypadku. Ten przepis reguluje sytuację kiedy ktoś jest na przejeździe. Nie więcej, nie mniej. Brak analogicznego zapisu jak dla pieszych wchodzących na przejście, oznacza że rowerzyści wjeżdżający, zbliżający się itd. do przejazdu nie mają nadanego pierwszeństwa. Ale to nie oznacza, że z automatu druga strona je otrzymuje! Tu musiałby być jasny zapis w stylu " rowerzysta zbliżający się do przejazdu dla rowerów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdom zbliżającym się do przejazdu". No ale takiego przepisu nie ma, koniec, kropka. Wypada wspomnieć, że kiedyś istniał przepis w tym stylu, czyli jasno i wyraźnie określony zakaz wjeżdżania tuż przed nadjeżdżający pojazd. No ale już szmat czasu temu został wykreślony. Ślad jeszcze istnieje: Art. 27. 2. (uchylony). Zatem jeżeli art. 27 nie reguluje kwestii pierwszeństwa pojazdów zbliżających się do przejazdu rowerowego, to trzeba odwołać się do bardziej ogólnych dotyczących przecinania się kierunków ruchu. Tu może mieć zastosowanie Art. 25. 3. Nie jest to idealne, bo dla mnie nie jest normalne, że jak przecinam główną drogę, to ma mi ktoś ustępować, no ale innego przepisu regulującego pierwszeństwo na przejazdach (w tej konkretnej sytuacji), po prostu nie ma. Tak samo dla mnie nie jest logiczne, że jak jadę wzdłuż głównej, to powinienem ustępować tym z bocznych. Oczywiście są jeszcze znaki, które mogą w danym miejscu regulować pierwszeństwo. Wcześniej wspomniany A-7, ale także "stop", poziome linie ciągłe lub trójkątne itd. Tu niestety zarządcy dróg się nie popisują i olewają kompletnie lub stawiają bez sensu. I to dotyczy zarówno pojazdów na jezdni, jak i ddr. Już bez wnikania, czy np. stop przed przejazdem rowerowym jest prawidłowo stawiany czy nie, bo to jest podważane. Niestety ale kwestia przejazdów rowerowych nie jest dobrze w prawie opisana, choć powinna w +/- podobny sposób jak z przejściami. Bardzo źle się stało, że zostało zmienione brzmienie znaczenia znaku D-6a, D-6b (pionowy, przejazd dla rowerów), bo tu sprawa była jasna i klarowna. Jeżeli był niezgodny z zasadami prawa, to powinien zostać skorygowany Art. 27 i wtedy wszystko byłoby klarowne. Także @Katystopej i @bergercs, na spokojnie przeanalizujcie jeszcze raz, co przepisy nakazują i komu, a czego nie regulują szczegółowo. A z sino nie ma co dyskutować i bić piany, widać że odklejony lub z brakami klepek.
  3. a) jezdnię b) poruszający się jezdnią też nie mają pierwszeństwa, wbrew obiegowej opinii A skoro nie ma przepisów szczególnych, to sięga się po ogólne, czyli np. "prawą wolną". Oczywiście do całej układanki dochodzą jeszcze znaki, które mogą nakazywać ustąpienie pierwszeństwa (np. A-7 postawiony przed przejazdem, a nie przy krawędzi jezdni za przejazdem). Przepraszam za MTB, bo to z odmian grawitacyjnych, zwłaszcza w odmianach elektrycznych ta moda na krótkie korby przyszła. W terenie, zwłaszcza z motorkiem, ma to uzasadnienie, bo trudniej zahaczyć pedałami o glebę. Na szosie co najwyżej łatwiej osiągnąć wyższe kadencje ale przy długich nogach ma to średni sens.
  4. Dążymy do ideału, czy żeby było jakoś? Żeby podjąć interwencję, to trzeba wiedzieć dlaczego się ją podejmuje, a to oznacza znajomość danych przepisów i ich interpretacji. Tak, niestety prawo nie jest precyzyjne i nigdy nie będzie, bo nie da się opisać wszystkich możliwych sytuacji. Tym bardziej w sytuacjach niejasnych, spornych trzeba mieć dobrą podstawę, a nie widzimisię. Pomyłki będą zawsze, nadużywanie prawa też, ale chyba chodzi o to, żeby takie przypadki minimalizować, podnosić poziom i profesjonalizm, a nie przyjąć za normę. Praca policji nie jest łatwa, ale to nie zwalnia od znajomości prawa, które chce się egzekwować. Brutalizacja policji nie jest rozwiązaniem, a zawijanie każdego co się nie zgadza będzie takim działaniem. Tu potrzeba lepszych szkoleń z umiejętności miękkich, radzenia sobie ze stresem, umiejętności rozładowywania napięcia.
  5. Skoro są od egzekwowania przestrzegania prawa, to to prawo muszą znać. Zatem ustawy, kodeksy, rozporządzenia muszą mieć w małym palcu, bo jak inaczej mają rozstrzygać czy wykroczenie zostało popełnione czy nie?
  6. Bono_UG

    Dysk w chmurze

    Jeżeli chodzi o standardowy NAS, to jak najbardziej amator sobie poradzi, chyba że chcesz budować na zwykłym komputerze, a nie gotowcu.
  7. Taka krótka pamięć? A może brak przyswojenia, że jesteś w wypowiedziach agresywny? Jestem ex modem i osobą, która pamięta co robiłeś na Labie, w jaki sposób się wypowiadałeś, za co poleciałeś. Jeżeli teraz jak się ekipa z Laba przeniosła tutaj i też tutaj wszedłeś, jeżeli robisz dokładnie to samo, w tym samym stylu, to zdecydowanie niczego się nie nauczyłeś, nadal zachowujesz się jak rozpieszczone dziecko, a nie osoba dorosła. Taaa, nic a nic Serio nie chce mi się wyciągać twoich wypowiedzi o imigrantach, czy kobietach. Wystarczy, że to przeczytałem... A nienawiść, to nie tylko chęć eliminacji, wystarczy z jaką pogardą piszesz o innych. Ja i mi podobni, czyli jacy? Już mnie szufladkujesz i oceniasz jako kogoś gorszego?
  8. @adashi Nie ma i nigdy nie będzie dokładnych modeli, to jest po prostu niemożliwe. Problem nie wynika z samych braków w matematyce, tylko w złożoności układów jakie próbujemy opisać. Ta wspomniana mechanika płynów, żeby ją dobrze opisać, to potrzeba by wzorów na wszystkie interakcje, wszystkich cząstek w danym miejscu. Dodatkowo musielibyśmy znać dokładny stan każdej z tych cząstek, żeby te równania rozwiązać. Modele przybliżone jak na razie do większości rzeczy nam wystarczają, są wystarczająco dokładne. I tak, zgodzę się że do pełnej symulacji w chemii są za słabe, tyle że tutaj znowu jest problem odtworzenia warunków początkowych interakcji na poziomie elektronów itp. Tak samo zgoda, że język fizyki, chemii, biologii są pewnymi uproszczeniami, agregacją tych interakcji cząstek w abstrakcję na poziomie sił, związków chemicznych, fizjologii itp. Tak po prostu łatwiej opisać te zjawiska niż wzorem na kilka tomów. Ale to też pokazuje w jakim kierunku można iść w SI, że sednem powinno być budowanie abstrakcji na poziomie przepływającej informacji, a nie sama fizyczna konstrukcja sieci neuronowych, czy innych algorytmów. @Karister Dla mnie sedno problemu w SI jest chęć odtworzenia pracy mózgu - literalnie. Nie, do stworzenia faktycznie sztucznej inteligencji nie musimy tego robić 1:1, więc też nie potrzebujemy pełnej wiedzy. Skupianie się jak faktycznie działa, jaka jest interakcja między neuronami, hormonami itp. to częściowo ślepa uliczka z bardzo dużymi kosztami rozwoju. Tak jak w fizyce nie musimy mieć bardzo dokładnych modeli, tak i tutaj nie potrzeba, tylko trzeba się skupić na sednie sprawy, czyli na poziomie informacji zbieranej i przetwarzanej w mózgu. To właśnie ta informacja jest inteligencją, wiedzą, świadomością, nie jakiś nieodkryty organ, jakieś niezwykłe właściwości fizyczne, czy chemiczne neuronów. Wybacz za kolejną trywializację, ale pojedynczy neuron można sprowadzić do pojedynczego tranzystora. Jest wejście, wyjście i warunki do spełnienia, żeby przepuścić sygnał. Wiadomo, że to bardziej skomplikowany układ z wieloma wejściami, wieloma modyfikatorami działania, ale sednem jest przyjęcie informacji, ewentualne proste przetworzenie i wydanie (bądź nie) informacji na zewnątrz. To potrafimy zbudować i to będzie pojedynczy węzeł sieci neuronowej. Łączyć w sieci też potrafimy, czyli mamy już podstawy do tworzenia sztucznego mózgu. Rozbijamy się na zbyt prostych sieciach, braku mocy obliczeniowej. Gdy zwiększymy możliwości, to będzie łatwiej zrobić bardziej złożone struktury. Obecne sprowadzają się do wytwarzania wzorców i generacji na ich podstawie. Pewnie nie jestem na bieżąco, ale brakuje sprzężenia zwrotnego, nieustannej nauki, przebudowy struktury sieci. Druga kwestia dotyczy poszerzenia zakresu wytwarzanych wzorców, bo obecne są dosyć monotematyczne i skupione głównie na wzorcach językowych i obrazach. Zdecydowanie brakuje wzorców behawioralnych, tego czego uczymy się od niemowlaka. Mózg biologiczny ciągle odbiera bodźce zewnętrzne, ciągle je przetwarza. Tak samo bodźce wewnętrzne ciągle krążą, są na nowo przetwarzane. Tego sztuczne sieci z tego co wiem są pozbawione, wpuszcza się dane do przetworzenia i po wydaniu proces ustaje. Tutaj może się kryć trudność z przeskoczeniem na wyższy poziom, że nie wiemy w jaki sposób taką sieć zapętlić, w jaki sposób przygotować algorytmy do samoistnej rozbudowy, przemodelowania sieci. Ale to po prostu trzeba drążyć i próbować różnych rzeczy, tak jak do tej pory to się działo z postępem technologicznym. Nauka nie odejdzie od algorytmów SI, po prostu są zbyt dobre do rozwiązywania części problemów, z którymi klasyczne sobie kiepsko radzą. Tak samo jak nie odeszło się od metod numerycznych, algorytmów MC, bo szukanie dokładnego rozwiązania jest zbyt skomplikowane lub zbyt czasochłonne. Biznesowo owszem, może się nie spinać i będzie odwrót, ale znając życie to na jakąś dekadę, bo wtedy znowu będzie jakiś duży krok do przodu. Nie pierwsza i nie ostatnia fala popularności SI, a ile miała wcześniejszych nazw (pamięta ktoś cybernetykę?).
  9. No właśnie czystsze powietrze, co niby w tym jest śmiesznego? Wystarczy się przejść wzdłuż głównej ulicy, gdzie jest duży ruch i kilka przecznic w bok, gdzie prawnie nic nie jeździ. Jak nie ma się uszkodzonego węchu, to czuć różnicę. No to już chyba dziwne przyzwyczajenia, że można odkręcić tylko ciepłą i jest ok. Tylko przy termostatycznych jest w zasadzie to samo, jednym ustawić temperaturę, drugim ile wody ma lecieć. Przy umywalce to w zasadzie mam prawie na stałe wbitą temperaturę. Przy zlewie faktycznie mam zwykły kulowy, ale to specyfika że zbyt często idzie się po skrajnych temperaturach, więc kręcenie termostatem nie byłoby wygodne. Jak każdego innego urządzenia o sporej mocy np. czajnik, piekarnik. Są bojlery o połowę słabsze, można coś dobrać pod możliwości przyłącza i instalacji. Ale tak czy inaczej transformacja wymusi przebudowę instalacji, bez tego nie da rady. W sumie to jadąc ostatnio przez starszą część Gdańska naszła mnie refleksja, dlaczego nie widać tej przebudowy? Przecież to nie tylko wewnątrz budynków, mieszkań, ale też doprowadzenie do budynków. W sumie, to nawet w nowych budynkach, jeżeli każde mieszkanie próbowałoby na raz wykorzystać moc przyłączeniową z umowy, to instalacja siądzie. Mam 12,5kW, razy 18 mieszkań daje 225kW. Do budynku wchodzi 125A w trzech fazach, czyli maksymalnie 86,25kW, co daje około 38% mocy z umów (już pomijając ile idzie na instalacje w budynku, pompy, windy, grzanie podjazdu).
  10. Tak się przyglądam dyskusji o Musku i zastanawia mnie dlaczego toczy się wokół bzdurnego gestu, a nie tego jakie ma ciągoty i jakie to może mieć konsekwencje. Ma jedną z większych platform "informacyjnych" o dużym wpływie na politykę. Ma coraz większy wpływ także w sferze infrastruktury internetowej. Jest jednym z najbogatszych na świecie. Ostatnio chodzą plotki o przejęciu Intela. Od kilku lat zaczyna mocno wchodzić w politykę, ma zapędy żeby sterować innymi krajami niż swój i ma potrzebne do tego środki. Póki się bawi na swoim podwórku, to można co najwyżej pokiwać głową z politowaniem na to pajacowanie. Sęk w tym, że zaczyna się mieszać w sprawy europejskie. Mi to zaczyna pachnieć korporządami rodem z SF. Jakoś nie widać, żeby ludzie ciuchy rozrzucali po okolicy. A tym odzyskiem z ubrań, to mnie zainteresowałeś. Podasz jakieś konkrety, bo z tego co wiem tekstylia kiepsko się przerabia i między innymi z tego ten pomysł na osobną frakcję. Poza tym jeżeli by się tak dobrze dawało, t byłby z tego zysk i spokojnie ze zmieszanych sobie wybrali przy sortowaniu. Be przesady. Baterie, żarówki/świetlówki można przy okazji jak się jest w jakimś markecie budowlanym - przeważnie mają takie pojemniki. Leki można przy okazji jak się do apteki idzie. Problem w tym, że np. taki prawie pół milionowy Gdańsk ma dwa punkty odbioru tekstyliów, oba na zadupiu gdzie większości nie jest po drodze. Przecież pojemniki powinny być na każdym osiedlu, minimum dzielnicy, żeby to miało sens. Przewiduję, że większość będzie wyrzucać tak jak do tej pory - do zmieszanych. Odnośnie gabarytów, to jeżeli macie z tym problem, to ciśnijcie urząd gminy. Niech zorganizują przynajmniej raz w roku. I kto to mówi Przecież co i raz ziejesz nienawiścią do różnych grup ludzi, a teraz nagle za świętoszka robisz? Zapomniałeś już za co dostałe bana na Labie? Myślałem, że prze te kilka lat trochę wydoroślałeś, ale widzę że ciągle bez zmian.
  11. U rodziców wymiana na termostatyczne była zdaje się razem z montażem podzielników. Było to chyba po drugim dociepleniu budynku (dawno, nie pamiętam już dokładnie).
  12. Jeżeli w fizyce nie da się czegoś wyrazić matematyką, to wchodzi się w sferę filozofii Współczesna fizyka, to do bólu grzebanie w modelach matematycznych. To nadal jest nazywane fizyką, tylko dlatego że to podzbiór matematyki, jej praktyczne zastosowanie, plus pewna abstrakcja opisująca sens wzorów i wyliczeń. Podobnie z chemią. Nie kojarzę, żeby było w niej coś nieopisywalnego prawami fizyki. Plus znowu pewna abstrakcja pomagająca zrozumieć co się właściwie dzieje. Biologia, to połączenie chemii i fizyki, plus kolejna abstrakcja pojęciowa. W kontekście możliwości symulowania, odtworzenia, te wszystkie zagadnienia sprowadzają się do matematyki, a ta dosyć dobrze się wkłada w komputery. Jedyne czego mocno brakuje, to mocy obliczeniowej, żeby to wszystko dokładnie modelować, budować coraz bardziej złożone układy. Tutaj ciężko mi skomentować, bo nie wiem czy odnosisz się do konkretnych tez jakie postawiłem, czy do całości. Tak samo nie precyzujesz czym te badania z genetyki są, do jakich zagadnień się odnoszą. Tak czy inaczej jak na razie nikt nie udowodnił istnienia duszy, żeby praca mózgu wymykała się prawom fizyki. A skoro się nie wymyka, to jest możliwe algorytmiczne odtworzenie pracy umysłu. Oczywiście nie jest to na tyle proste, że się zrobi od ręki, jest sporo niewiadomych typu "gdzie/kiedy pojawia się świadomość". Być może coraz bardziej zaawansowane i złożone sieci neuronowe pomogą i te sprawy odkryć. @Áltair Ten obraz z drzewem jeżeli jest wygenerowany, to faktycznie ciężko odróżnić od zdjęcia. Bardziej już trzeba zwracać uwagę na pewną logiczną część, a nie niedoskonałości samego obrazowania. Np. trochę za mocno obrośnięty ten pień na pierwszym planie, sucha trawa zbyt często zagięta/złamana. Ludzkie oko ma dosyć małą głębię ostrości, może nie rozmywa tak mocno jak zdjęcia nastawione na ten efekt, ale ogólnie bardzo wąsko widzimy ostro. Wystarczy spojrzeć na górę strony, a dół będzie nieczytelny, w zasadzie już kilka linijek obok ciężko cokolwiek odczytać. Druga kwestia, to mózg bardzo dużo rzeczy sobie dopowiada, interpretuje, więc pewne rzeczy nie wydają się w postrzeganiu nieostre. Trzecia, to zasady optyki są te same. Im bliżej jest obserwowany obiekt, tym tło bardziej rozmyte, im dalej ostrzymy, tym obiekty blisko bardziej rozmyte.
  13. Nie wiem jak trzeba skąpić, żeby przy termomodernizacji, jakimkolwiek remoncie nie wymienić zaworów na kaloryferach. Pomijając kwestie oszczędności, to po prostu wygodniej. A plamy wyglądają jak typowe z kurzu nad grzejnikami, zapieczonego przez lata. A odnośnie wilgoci, to są przecież nawiewniki (względnie rozszczelnienie) lub robisz krótkie wietrzenie, a nie przez większość dnia uchylone okno. Nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Wystarczy się rozejrzeć co ludzie mają w "biednych" dzielnicach, okolicach, jakie są statystyki kredytów konsumenckich itp. Po prostu, u nas biedy w kraju zasadniczo nie ma. Tam gdzie jest to są te pojedyncze przypadki, o których wcześniej pisałeś. Ty rozpisujesz jakby połowa kraju klepała biedę. Mam okazję obserwować od kilkunastu lat Kotlinę Kłodzką, poza kilkoma wyjątkami, to nie jest zamożny region. Przez ostatnią dekadę widzę jak się zmienia, ile budynków zostało odnowionych. Nadal jest sporo zaniedbanych ale generalnie wygląda to coraz lepiej. Scenariusze można pisać różne, że starzy umarli i ktoś przejął nieruchomości, że ludzie posprzedawali i bogaci remontują, albo po prostu ludzie się wzięli w garść i ogarnęli sprawę. Tutaj też można wbić kolejną szpilę, że jak ktoś ma problem ze sfinansowaniem, to dlaczego nie sprzeda tego i nie kupi mniejszego w lepszym standardzie? Widać nie jeden klocek z lat 70-80, który jest przewymiarowany, więc nie dziwne, że jest problem z kompleksową inwestycją. Pytanie po co to trzymać skoro z tego same problemy? Chętny na pewno się znajdzie i będzie miał kasę i zapał do modernizacji, a sprzedający może zamieszkać w wyższym komforcie. @Yahoo86 U siebie awaryjnie na pewno typu on/off, choć z etykiety wynikało, że ponoć sterowanie elektroniczne (choć kto wie, może jakaś płytka w środku siedzi, nie rozbierałem). Inne jakie spotykałem działały podobnie. Być może na stacjach, makach itp. przy autostradach, ekspresówkach mają przepływowe, ale nie mam jak tego sprawdzić. Działa to przyzwoicie, choć z pryszniców nie korzystałem. Odnośnie bojlera u babci, to nie wiem jak mały był, być może zbyt mały i po prostu ciepła woda bardzo szybko się kończyła (przy takich gabarytach to bym się nie zdziwił). Ewentualnie była ustawiona zbyt niska temperatura. Baterie termo mam i sobie chwalę. Trzymają niezależnie od przepływu, nie trzeba kręcić żeby wyregulować temperaturę w zależności od przepływu, nic się nie przestawia jak chce się zmienić przepływ lub temperaturę. Że nie chciały współpracować z bojlerem to dziwne, bo to w zasadzie niczym się dla kranu nie różni od standardowego centralnego wymiennika w bloku. Ja stawiam zwykle funkcjonalność nad wygląd. Co mi po ładnym zestawie jak działa tak sobie i do tego spuszcza kasę w kanał (w zasadzie dosłownie ). Owszem bojler zajmuje miejsce, ale nie wymaga nie wiadomo jakiej instalacji. Słabsze to nawet w gniazdko 10A idzie wpiąć. Pod podgrzewacze, to już trzeba mieć solidną instalację, solidne przyłącze, zwłaszcza jak kilka osób na raz korzysta. Mam też doświadczenia jak z jednego bojlera korzystało w sumie z 8 osób. Zwykle nie brakowało ciepłej wody, bo prawie nigdy wszyscy na raz, czy po kolei się nie kąpali. Pojemność nie wiem, mogę strzelać, że okolice 80l.
  14. Nawet wsadzając nie rozwiążesz. Wystarczy sobie przypomnieć jak to wyglądało przy zmianie kwalifikacji z wykroczenia na przestępstwo. Za wiele to na drogach nie zmieniło, za to przybyło w więzieniach rowerzystów (bo pewnie łatwiej było ich wyłapać). Potem złagodzili przepisy, bo to nie miało żadnego sensu. Żeby coś faktycznie się zmieniło, to potrzeba lat, solidnej edukacji i egzekwowania. Wysoka kara działa na chwilę, potem ludzie widzą, że ryzyko złapania jest niewielkie, więc przestają się przejmować (bać). To akurat jest prostsze, kwestia czy pracodawcy zależy na trzeźwych pracownikach. Jak tak, to na dzień dobry na wejściu alkomat i jak coś to odesłanie do domu i w najlepszym razie urlop na żądanie. W komunikacji miejskiej ponoć to norma, że przed wyjazdem z bazy dmuchają.
  15. A to jakiś problem? Czyszczenie SMART to dosyć stara praktyka.
  16. Aha, czyli wyznacznikiem ceny materiałów jest sportowy samochód (pewnie z wypożyczenia) pod siedzibą producenta Tak, to są bzdury, które nie muszą być wymienianie co i raz. No ale jak się pokazać znajomym mając kilkuletni model telefonu, mając ledwie 42"? Po prostu widzę, że co i raz mają coś nowego, ale wieczne narzekanie, jak to na nic nie starcza. Te naście kW to moc maksymalna. Jak się normalnie gotuje, to maksa się włącza tylko do zagotowania, potem zdecydowanie poniżej połowy (dokładnie nie podam, bo niestety rozpiski mocy na poszczególnych polach i nastawach nie ma). Ta maksymalna może się pojawić jak się zaczyna gotować, ale według mnie nie tak często się dobija do niej. Raz, że niekoniecznie się ogarnie tyle na raz, dwa z doświadczenia bardzo rzadko wykorzystuję maksymalne nastawy, bo po prostu zbyt gwałtownie się wtedy podgrzewa. O ile gazowe faktycznie w miarę sensownie działają, tak z elektrycznymi doświadczenia mam kiepskie. Być może były po prostu za słabe, ale bardzo ciężko było wyregulować temperaturę. Przy słabym odkręceniu za gorąco, przy mocniejszym za zimno. Od włączania bojlera jest termostat i zegar, nie trzeba o niczym pamiętać. Zgromadzone ciepło możesz regulować pojemnością i temperaturą podgrzania. Bez problemu współpracują z bateriami termostatycznymi, które w przypadku przepływowych potrafią szaleć (woda się nagrzeje, więc zmniejszają przepływ, co zmienia temperaturę wejściową, przy zbyt niskim przepływie podgrzewacz się wyłączy). Być może obecnie są lepsze podgrzewacze, sterowane termostatem, a nie jedynie czy woda płynie czy nie, pewnie się takie lepiej sprawują. Nie zmienia to jednak sprawy, że bojler wyjdzie taniej, zwłaszcza jak się ma licznik dwutaryfowy. Owszem, gabaryty są problemem, ale nie potrzeba 200l krowy w mieszkaniu. Tak czy inaczej co jakiś czas instalację w budynkach się wymienia. Przy takich okazjach można ją zmodernizować. Jeżeli spółdzielnie/wspólnoty tego nie zrobiły, to cóż... A odnośnie starszych budynków, to są ciekawsze kombinacje. Jest kotłownia ale zasila tylko CO. Woda do mieszkań tylko zimna, brak gazu. Taka obserwacja z ostatniego czasu, bo jakoś mi się w tym roku rzuciło w oczy. Mam z pracy widok na byłe hotelowce pracownicze, obecnie pewnie wspólnoty lub jakaś spółdzielnia. Sezon grzewczy, a okna uchylone, elewacja nad nimi aż czarna. Budynek ocieplony, okna powymieniane, a ciepło leci w kosmos. Wgląda jakby ludzie nie mieli indywidualnego rozliczenia za zużyte ciepło, lub nie potrafili używać termostatów . My się tutaj spinamy o koszty docieplenia, a obok w ten sposób pełno energii się marnuje...
  17. I dlatego światła stopu zapalają się na 3-4 klatki filmu przed uderzeniem? Gdyby był lód i było hamowanie, to by było widać, że samochód zaczyna ściągać, a ten jedzie ze stałą prędkością, równo na wprost. Światła na przejeździe nie zapalają się tuż przed pociągiem, tylko jakieś 20-30s wcześniej. To przy 50km/h daje 270-400m, przy 30km/h 160-250m. W tym miejscu, tak jak jechał, jest z 700m prostej drogi. Żeby nie wiedzieć zapalonych świateł i nie zareagować przez ten czas, dystans to faktycznie trzeba mieć coś z głową. Nawet jakby było oblodzenie, to by było widać skutki próby wyhamowania.
  18. I co taka zmiana na system dziesiętny wnosi, oprócz kosmicznych wartości parametrów, które trzymają kilka wartości na poszczególnych bajtach? Czy system 10, czy 16, zasada jest ta sama - mało cyfr to niska wartość, dużo to duża. A czy błędów pozycjonowania głowicy jest 56789 czy 0xDDD5 to co za różnica? Tak samo czy popsutych sektorów jest 37 czy 0x25 to i tak źle świadczy o dysku. Nie wiem skąd w ludziach ten strach przed hexami. Dziesiętnie parametr BC ma ponad 4 miliardy, szesnastkowo widać, że to 3 niewielkie wartości. Inna sprawa, że ten parametr powinien mieć 0.
  19. Jeżeli w innych jest gorzej, to pozdro. O ile do ortopedy idzie jeszcze w miarę szybko się dostać, tak do okulisty... Najbardziej mnie rozwaliła próba zapisania się na zabiegi rehabilitacyjne. Każdy zabieg to oddzielny termin, nie tak jak na NFZ że masz 2 tygodniowy pakiet i jedziesz każdego dnia na tą samą godzinę i lecisz ze wszystkim zabiegami. Nie, to by było zbyt proste, więc najpierw stoisz przy okienku godzinę, żeby te wszystkie zalecone zabiegi poumawiać, potem jeszcze za to płacisz (mam jakiś jeden z podstawowych pakietów), to potem jeszcze kombinuj jak to zgrać z pracą.
  20. Nuda? Zbyt lekka praca też potrafi siąść na głowę. Najgorzej jak nie ma się nic do roboty, siedzisz cały dzień i tylko odliczasz sekundy do końca. Miewam okresy mniejszego obciążenia i bywa to mocno męczące, ciężko się zebrać żeby pchnąć robotę do przodu. Przy lekkiej presji mimo wszystko łatwiej się zmobilizować, zwłaszcza jak jest jasno określony cel. O ile to przerwa od innych rzeczy. Pomyśl, że robisz to samo machanie miotłą dzień w dzień, rok po roku. Z punktu widzenia zestresowanego pracownika biurowego, taka praca wydaje się zbawieniem, ale nie czarujmy się monotonia w końcu też dobije. Głowa niby odpocznie, ale w końcu zacznie się nudzić i może zacząć roztrząsać różne problemy.
  21. Osoba fałszywie oskarżająca?
  22. Nie ta pojemność, nie ten kształt. To są zestawy z palnikiem, dostosowane do niego. Ceny kosmos. Nie przesadzasz z tymi mocami? 10kW na 4 polach to średnio po 2,5kW na garnek, wszystko będzie kipieć. Poza tym zwykle nie da rady tyle mocy osiągnąć, większość płyt kończy się w okolicach 7-7,5kW (po ~3,5kW na fazę, połowę płyty). Jeżeli mowa o długim gotowaniu, to będzie poniżej połowy maksymalnej mocy. 5kW na pralke/suszarkę? Co to za potwór. Podgrzewacz przepływowy? Na bogato. W większości przypadków to kompletnie nie ma sensu i ludzie biorą boilery, które ciągną ~1,5-2kW. O czym nie wspominasz, to ogrzewanie, to może sporo prądu wciągnąć. No i skoro ktoś ma tak mocne sprzęty, to na biednego nie trafia, będzie stać na modernizację przyłącza Ale masz rację, przejście na elektrykę, to też duża modernizacja sieci elektrycznych, także tych wewnętrznych. Jeżdżę, także po takich faktycznie biednych, ale nawet tam sporo domów jest odremontowanych, z nowymi oknami, dachami, pewnie i dociepleniem. Porównuję wydatki na bzdety i marudzenie, że na potrzebne rzeczy brakuje. Termomodernizację też można zrobić na kredyt, czy etapami. A ludzie kopciuchów nie wymieniają, bo dziadują, żeby dało się palić czymkolwiek i nie że ich nie stać, tylko po prostu dziadują. Tak se to tłumacz. W ostatnich latach skok był wynikiem covida, przerwą w dostawach, produkcji. Potem echo tych zawirowań jak budowlanka się rozruszała. Obecnie ceny wyższe niż w 2019 ale jeżeli wykresy, które znalazłem nie kłamią, to o kilkanaście procent. Przez te 5 lat, to nie jest jakiś duży skok.
  23. Bieda też nie. Nie ma kasy, ale jednak w salonie duży telewizor, każdy w domu ma całkiem nowy telefon itp. Może pokryć wszystko, kwestia programu, kwestia dochodów. Ceny wystrzeliły z różnych powodów. Z tego co widzę, to styropian wystrzelił z początkiem 2021 (gdzie w 2020 był lekki dołek), miał szczyt w pierwszej połowie 2022, a obecnie w miarę stabilnie. Nie wiem gdzie masz ten wystrzał. Mhm, znam przypadki jęczenia jak to brakuje na wykończenie, no ale samochód trzeba było zmienić, drugi duży telewizor kupić. Zacznijmy od tego, że przy minimalnej, to raczej nie mieszka się na swoim, więc i nie wyda kasy na wymianę okien, czy docieplenie budynku. Jak ktoś ma rodzinę i swoje mieszkanie, to raczej będzie stać, zwłaszcza że nie trzeba wszystkiego na raz robić. Przy 3500 na rękę myślę, że spokojnie mógłbym miesięcznie odkładać 500zł. Musiałbym prześledzić wydatki na żarcie ile obecnie schodzi. Przy takiej sumie można spokojnie ogarnąć wymianę okien po pokoju rocznie. Weź kredyt, zmień mieszkanie Serio, przy takim podejściu, to prędzej czy później potkniesz się o cokolwiek. Jak nie te rosnące koszty ogrzewania, to cieknący dach, wymiana kanalizacji, innych instalacji w budynku. Albo się przebijesz pokazując jakie są prognozy kosztów, albo dla swojego zdrowia i zasobności portfela zmień lokalizację. To po prostu w końcu solidnie łupnie i nie będzie to wina tej złej UE, tylko podejścia właścicieli, starzejącego się budynku. Doczytałem o tej klatce - serio rozglądaj się za innym mieszkaniem, bo obecny budynek to jakaś paranoja. To w tym temacie, znasz jakieś sensowne garnki izolowane? Pomysł przyszedł jak zobaczyłem co obecnie jest do kupienia pod namiot i izolowane naczynia do gotowania są już prawie standardem. Zastanawiam się dlaczego to nie przyszło jeszcze do kuchni. No chyba że źle szukam.
  24. Nie jest to nic dziwnego, takie zależności wydają się być znane od dekad i wywodzą się wprost ze świata zwierząt. Jeżeli śmiertelność jest duża, to potrzeba więcej potomstwa, żeby utrzymać gatunek. Bardzo dobrze to koreluje z zamożnością. Im lepsza, tym lepsze warunki, więc można mieć mniej. Większa bieda, to większe ryzyko, że potomek nie przetrwa, więc trzeba mieć więcej. Inna sprawa, że ten wykres trochę wybrakowany. Gdzieś wcięło II WŚ. Bzdura, praktycznie nikt nie pamięta, że taki przepis istnieje, jedynie jęczące incele z Wykopu Poza tym większość dobiera się w pary przeważnie zanim, którekolwiek ma swoje mieszkanie.
  25. Tak, przede wszystkim edukacja, a potem kontrola. U nas w zasadzie nie ma ani jednego, ani drugiego, a jedyne lekarstwo to podnieść kary. W ten sposób nie ucywilizujemy poruszania się po drogach. Odnośnie edukacji, to niestety ta w mediach nie istnieje, jest tylko przekaz negatywny, sensacyjny typu "o patrzcie jaki dzban". Brakuje materiałów, które prezentują jak poprawnie się zachowywać, jak prowadzić skuteczną obserwację drogi (np. jak radzić sobie z ograniczoną widocznością), jak radzić sobie ze stresem itp. Przede wszystkim co innego poczucie prędkości, a co innego pośpiech. Poczucia na kursie się nauczy, ale tylko dla samochodu jakim się jeździ. Kupisz inny i wrażenia będą inne. Pośpiech, to przekonanie, że tylko czas się liczy, że trzeba koniecznie zdążyć. Z tego biorą się nerwowe manewry na drodze, stres, zmniejszenie uwagi bo myśli się tylko że trzeba zdążyć, a z tego biorą się błędy. Nie jest to łatwe do przezwyciężenia, ale na prawdę warto nad sobą popracować i uświadomić, że ta cała spina niewiele daje, a ryzyko rośnie znacznie więcej. Tak samo warto oderwać się od własnego czubka nosa i bardziej nakierować na otoczenie, zamiary, potrzeby innych w około. Jak się nie spieszy, to nadal niestety będzie się przekraczać prędkość ale znacznie łatwiej odpuścić, przyhamować, zatrzymać się. Podobnie z otwartością na innych, łatwiej wtedy obserwować otoczenie, wyczuć intencje innych uczestników ruchu. Tutaj bardziej istotnym czynnikiem jest komfort samochodu, na ile dobrze tłumi drgania, odcina od otoczenia. Micra to małe i podstawowe auto pewnie głośne i trzęsie, Talisman to bardziej komfortowe, lepiej izolujące, daje poczucie przebywania w prywatnej przestrzeni. No właśnie - nie zwracasz uwagi, przestało cię to interesować, bo jesteś doświadczonym kierowcą. A przyzwyczajenie wyrobione na podstawie otoczenia, jeżeli inni tak samo jadą za szybko, to punkt odniesienia jest przesunięty. Odnośnie potencjalnego zabójcy, to warto sobie uświadomić, że to jak się zachowujemy na drogach wpływa też na innych, że moje błędy mogą kogoś uszkodzić. Ja dostałem dwa zimne prysznice i mam nadzieję, że nie będę musiał kolejnych brać. Dały do myślenia, pomogły wyłączyć wieczny pośpiech. Pierwszy, to na szykanie otarliśmy się kierownicami, a rogi mam dosyć ostro zakończone. W myślach już widziałem, że gościowi całą rękę rozorałem. Na szczęście nic się nie stało, nawet nie było jakiejś wymiany "uprzejmości". Drugi, to się spiąłem, bo jakiś dziadek zamulał przez podwórko, zrobiło się ciut miejsca to musiałem wyprzedzić, żeby się nie wlec. Tyle, że jego bujnęło, ja odruchowo odbiłem w bok i wylądowałem w krzakach. Ja się nawet jakoś nie poobijałem, on się wystraszył. Potem chwilę pogadaliśmy i wyszło, że był dosyć świeżo po zawale. Refleksja po czasie, że przez moją głupotę, pośpiech mógł mieć kolejny. Odnośnie sebixsów, to to jest margines na drogach, pojedyncze przypadki. Jedyny problem, że faktycznie dożo bardziej niebezpieczni i niestety bardzo medialni jak gdzieś się rozsmarują (oby tylko siebie). To niestety jest pewien problem społeczny, że jest presja na teleportowanie się. Nie wiem jak, ale jakoś z tym też trzeba walczyć, zwłaszcza w zawodach typu kurier, przedstawiciel handlowy, taksiarz. Kary dla pracodawcy? Tylko na jakiej podstawie, jak dowodzić, że zmusza do łamania zasad na drodze. Mi to trochę zalatuje januszexami, byle szybciej, byle więcej, a możliwości kierowcy, przepisy są nieistotne. To nie powinno być normalne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}