Skocz do zawartości

Jaycob

Użytkownik
  • Postów

    3 744
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Treść opublikowana przez Jaycob

  1. Możesz sobie wybrać recap. A pierwszego Controla i tak polecam ograć. Jestem po pierwszym bossie, chyba z 4x mnie skasował. Póki co gra się świetnie. Mobilność jest genialna, na razie wszystko mi pasuje. Artystycznie topka. No i w końcu ktoś prawidłowo zaimplementował HDR.
  2. W następnym poście. Ale znając Ciebie i to, jak prujesz z grami przed siebie i omijasz content, nie zdziwiłbym się, gdybyś tylko strzelał.
  3. Jak ktoś tylko strzelał, to ominął połowę mechanik. Ja napierdzielałem biurkami, gruzem i szafkami dzięki telekinezie, do tego dochodziła lewitacja, tarcza i przejmowanie wrogów. Właśnie najwięcej frajdy dawała przecież zabawa telekinezą i destrukcją otoczenia. Kupiłem na Loaded za 184 złotówek.
  4. To chyba nic nowego, bo w jedynce było tak samo - zamiast apteczek, pochłaniało się te niebieskie orby wypadające z przeciwników.
  5. Nie, nie jest. Na uj prowokujesz. Aż tak trudna? :O To jestem tym tym bardziej zainteresowany.
  6. Dla mnie najlepszy mieczyk ze wszystkich jakie miałem. Świetny jest ten grupowy specjał. Co do flow w walce, to chyba jak w każdej grze? Zawsze trzeba się trochę rozgrzać i wejść w rytm - chyba że jesteś Ongbalem i od premiery ciśniesz no-damage. Przyszedłem tutaj prosto z Onimusha, więc na początku ciężko było mi się przestawić na kierunkowy blok. Na najwyższym poziomie często ginąłem, ale z czasem załapałem rytm i walka zaczęła dawać sporo frajdy, niestety tylko do pewnego momentu... Podobała mi się też różnica w stylu między człowiekiem a wampirem, natomiast po czasie przeszkadzało mi, że system mocno premiuje perfekcyjne bloki. Przy większej liczbie przeciwników dochodzi jeszcze chaos z kamerą i lockiem, przez co ten cały kierunkowy system trochę się sypał.
  7. Właśnie czytam, że ten wcześniejszy dostęp za dopłatą do Deluxe jest tylko na Playstation.
  8. Ten to ile ma znajomych... Ciągle ktoś mu prezenty daje.
  9. I dlatego coś mi się ten lip-sync nie zgadzał. Natomiast Wiedźmin 3 był od początku robiony równolegle po polsku i po angielsku. Dlatego polski dublaż od początku był tam traktowany jako pełnoprawna wersja. No i spoko, po prostu mamy inną granicę tego, co nam psuje immersję. Dla mnie to po prostu zależy od konkretnej gry. W Yakuza'ach faktycznie japoński dublaż dużo lepiej pasuje mi do klimatu i przede wszystkim do postaci i granie po angielsku pewnie też wybijałoby mnie z immersji. Z kolei niektóre JRPG-y, np. Personę, wolę po angielsku, mimo że cała akcja w P3, P4 czy P5 (z drobnym wyjątkiem) dzieje się w Japonii. To może trochę kiepski przykład, bo stylistyka postaci nie jest aż tak "japońska” jak w Yakuzach, ale właśnie dlatego nie mam sztywnej zasady, że język musi odpowiadać miejscu akcji. W jednej grze działa to na mnie mocno, a w innej praktycznie wcale. Cóż, gust jak... EOT, bo się syf już zrobił.
  10. Szczerze mówiąc trochę się zawiodłem z jej pomocy.
  11. Tak myślałem, czyli da się wbić stówkę, jadąc prawie cały czas na starych save'ach.
  12. Wiadomo. Wbiłeś 100% w 1 playthrough?
  13. Jak ze Słowikiem to chyba nie tylko pojedynek zaliczony.
  14. Ja mam po prostu inaczej. Dla mnie język nie musi odpowiadać regionowi, żeby pasował do gry. Jeśli angielski VA bardziej mi odpowiada, to nie będę go odrzucał tylko dlatego, że akcja dzieje się w fikcyjnych Karpatach, dlatego trochę rozbawiło mnie określenie tego jako "anomalii”. Zresztą sam podałeś przykład Geralta. U mnie jest dokładnie odwrotnie niż w Dawnwalkerze. W Wieśku 3 zdecydowanie bardziej pasuje mi polski dubbing i jest o przynajmniej klasę lepszy niż polski VA w tej grze. Ty masz swoje skojarzenia i przez nie polski bardziej Ci pasuje, ja posłuchałem obu wersji i po prostu bardziej podszedł mi tym razem angielski.
  15. Tylko z tego nie wynika, że angielski VA jest "anomalią” albo mniej spójnym wyborem. Dla mnie właśnie liczy się też to, jak brzmią aktorzy i jak dobrze dana wersja pasuje do konkretnej gry. Dlatego w Wiedźminie wybrałem polski, w Cyberpunku angielski, STALKER'a odpaliłem po ukraińsku dla klimatu. I przede wszystkim: próbowałeś obu wersji Dawnwalkera? Bo jeśli nie, to trochę trudno rozstrzygać, która jest bardziej spójna wyłącznie na podstawie geografii i kultury. Ja właśnie posłuchałem obu i dlatego napisałem, że moim zdaniem angielski wypadł lepiej . Nie twierdzę przecież, że istnieje jeden obiektywnie właściwy język dla tej gry. Jak ktoś gra po angielsku i angielski VA mu bardzo dobrze pasuje, to dlaczego miałby koniecznie przełączać się na polski tylko dlatego, że gra jest osadzona w fikcyjnych Karpatach?
  16. Kwestia gustu. Obie gry są przecież fikcyjne i mocno fantasy, a nie jakimś symulatorem średniowiecznej Polski. W Dawnwalkerze masz nawet na początku informację, że akcja dzieje się gdzieś w Karpatach i w konkretnym roku, ale później wchodzisz w fikcyjny świat z fikcyjnymi miasteczkami i wioskami. To nie to samo co KCD, które mocno jedzie na historycznym realizmie i konkretnych miejscach. BTW przypomniałeś mi o Yakuza: Infinite Wealth, gdzie pojechali na Hawaje, a tam każdy NPC rozmawiał idealnie po japońsku. Bardzo mnie to wybijało z immersji.
  17. Ja akurat nie mam problemu z angielskim, więc bardziej zwracam uwagę na to, jak brzmią sami aktorzy. Ale się zgadzam - czytanie podczas zadymy/pościgu nie jest komfortowe, także dla mnie. Generalnie u mnie zależy też od gry/klimatu. W Cyberpunku np. chciałem słyszeć Keanu Reevesa jako Johnny'ego, bo to jednak dodawało postaci sporo charakteru. W STALKERZE grałem po ukraińsku, mimo że ukraińskiego nie znam, bo po prostu lepiej pasowało mi to do klimatu. W JRPG-ach z kolei zazwyczaj wybieram japoński, mimo że japońskiego też nie znam. (tak jak zresztą z oglądaniem anime) A Wiedźmin 3 to już w ogóle liga czy dwie wyżej, jeśli chodzi o polski dubbing. Tam właśnie polski świetnie pasuje do tego słowiańskiego klimatu i nie wyobrażam sobie, żebym z tego powodu miał wybierać angielski. W Dawnwalkerze natomiast jakoś tego nie poczułem i po prostu na tych kilku postaciach angielski bardziej mi siadł.;) Nie wiem kto podkładał głos Coenowi, ale gdzie mu tam do mistrza Jacka Rozenka.
  18. Ja akurat zacząłem od dwójki. Czytałem, że jest lepsza od jedynki, więc stwierdziłem, że zacznę od niej. Bardzo mi się podobała, szczególnie mechaniki ze zmianą grawitacji, samo latanie i eksploracja świata. Taka trochę nietypowa, ale całkiem fajnie zrobiona gierka z ładnym anime art-stylem.
  19. Przecież napisałem IMO. Naprawdę nie trzeba być native speakerem, żeby stwierdzić, który dubbing bardziej mi się podoba. I nie napisałem, że cały angielski dubbing jest lepszy od całego polskiego. Napisałem, że przeskakiwałem między kilkoma postaciami i dla mnie angielski brzmiał lepiej. A jeśli Tobie polski bardziej pasuje, to spoko.
  20. IMO angielski wypadł lepiej. Nie wiem, jak całość, ale przeskakiwałem między kilkoma postaciami i zdecydowanie lepiej mi to brzmiało. Polski dubbing jest trochę jak w tych parodokumentach typu "Pamiętniki z wakacji” czy "Dlaczego ja?” - bardzo nierówny i momentami nienaturalny. Do tego lipsync wyraźnie lepiej dopasowany do angielskiego niż polskiego, więc przy polskim dubbingu momentami wygląda to zwyczajnie dziwnie.
  21. A jak tam stalker? Mocno upierdliwy?
  22. Trochę bieda. W pierwszym Control rzucanie przedmiotami i destrukcja otoczenia były jednymi z fajniejszych elementów, a tutaj wygląda to na spory downgrade.
  23. Larca najlepsza dupa z tej całej gry. Jej to był ogień.
  24. Nie miałbym problemu, bo save’y robiłem cały czas z każdego dnia i nawet mnie to uratowało przed failem z uratowaniem rodziny. Była taka sytuacja, że zostały mi 3 dni do końca, więc pomyślałem sobie: "Chyba już uderzę na finał, mam 3 dni zapasu, to na bank zdążę”. A gdzie tam! Nie zdążyłem. Z jednym sojusznikiem robiłem zadanie i potem ten kazał mi czekać jeden dzień. Potem wyszło tak, że kolejne zadanie było z nim i też musiałem czekać jeden dzień. Finalnie jakoś tak mi wyszło, że przekroczyłem 30 dni i rodzinka zginęła. Nie chciałem mieć takiego zakończenia, więc wczytałem save sprzed 5 dni. Więc tak - myślę, że jak ktoś się zagubi z czasem albo źle go sobie wykalkuluje (chociaż nie wiadomo, jak to dokładnie policzyć, skoro nie zna się konsekwencji), to faktycznie ta presja czasu może go dopaść. Odnośnie spoilera:
  25. Na upartego można zobaczyć wszystko i wbić 100%...wczytując poprzedni save. Zresztą sami twórcy mówili, że gra została zbalansowana tak, aby w limicie dało się zrobić około 80% zawartości, więc jeśli te 20% ma być głównym powodem do drugiego przejścia, to brzmi to średnio przekonująco i tym bardziej, że na razie nie ma NG+ W kontynuacji gry „Blood of Dawnwalker” może zniknąć kontrowersyjny mechanizm czasowy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}