Skocz do zawartości

Jaycob

Użytkownik
  • Postów

    3 744
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Treść opublikowana przez Jaycob

  1. Przecież tak się robi? Chyba każdy (kto nie jest Odinem :E) olewa Ciri. W W3 głównym celem jest ratowanie Ciri, ale pomiędzy kolejnymi etapami Geralt może sobie chędożyć kogoś, grać w Gwinta, tłuc się po karczmach i robić setki pobocznych questów, z szukaniem patelni dla babuszki. Podobnie było w CP77- V jest umierająca, ale w miedzy czasie spokojnie spędzasz jeszcze kilkadziesiąt godzin na wszystkim na co masz ochotę. Dlatego myślę, że twórcom Świtochodzika właśnie zależało na tym, żeby gracz faktycznie czuł wagę głównego celu. Żeby upływ czasu realnie wpływał na to, co możesz zrobić po drodze. Tylko że u mnie wyszło to trochę inaczej. Każdy niezabugowany quest zrobiłem, a rzeczy, które zostały, to głównie dodatkowe aktywności typu czyszczenie obozów z przydupasów lordów. Więc zegar ograniczył mi przede wszystkim możliwość wyczyszczenia wszystkich pierdół, a nie jakieś kluczowe decyzje fabularne.
  2. Bez NG+ i jakichś większych zmian między przejściami to ja bym drugi raz tego za nic nie odpalał.
  3. Przy 40 lv wydłużył sobie timer o te ~5 dni.
  4. I tak i nie. Zależy, jak kto gra. Jeśli skupisz się głównie na głównym wątku i questach, to faktycznie zostaje sporo czasu. Jeśli natomiast chcesz dokładnie poczyścić mapę, zrobić wszystkie aktywności i poboczne pierdoły, to już chyba nie ma szans wyrobić się ze wszystkim w limicie albo musisz dokładnie uważać na to co robisz. A jeszcze gra potrafi zabrać segment na naukę umiejętności czy otwieranie skrzynek, więc gdyby naprawdę chcieli wymusić trudne wybory, chyba musieliby ten zegar skrócić np. na wyższych poziomach: Łatwy - 35 dni Normal - 30 dni Hard - 25 dni [...] Wtedy faktycznie zaczęłoby się kombinowanie, co robić, a co odpuścić.
  5. To ciekawe co napisałeś, szczególnie, że sam odpaliłeś moda usuwającego tę konkretną innowację. Ja przeszedłem - zero modów na upływ czasu.
  6. Najlepszy villain w grach, jakiego widziałem od dłuższego czasu.
  7. I nadal nie rozumiem, gdzie widzisz sprzeczność. Tobie nie odpowiada upływ czasu, mnie nie odpowiadają sekcje ze stalkerami w Residentach. Różnica jest taka, że ja nie muszę instalować moda, żeby usunąć element, którego niezbyt nie lubię. Po prostu gram dalej i przyjmuję go jako część wizji twórców.
  8. W trakcie walki chyba nie można.
  9. Dzięki. Całkiem ciekawy ten modzik. Chyba jednak pokazał, że moje przypuszczenia i te obserwacje z Reddita i nawet tutaj na forum się potwierdziły. Zrobiłem szybki test na dwóch save'ach: Przy 32 lvl wilk w początkowej lokacji miał 32 lvl, a dzik na samym dole 35. Wczytałem save na 39 lvl i w tych samych miejscach wilk miał 39, a dzik również 39. Czyli wygląda na to, że poziom przeciwników faktycznie skaluje się z poziomem gracza, a nie jest tylko na sztywno przypisany do strefy.
  10. I gdzie tu sprzeczność. IMO to trochę dwie różne sytuacje. W Dawnwalkerze upływ czasu jest podstawą całej konstrukcji gry: questów, aktywności, rozwoju itd., więc przyjmuję to na klatę i gram tak, jak zaprojektowali to twórcy, bez modów usuwających ten system. Natomiast w SH:T są konkretne fragmenty ze stalkerem, a nie mechanika, na której opiera się cała gra. W RE nie przepadam za takimi sekcjami, ale przecież nie instaluję moda, który usuwa stalkera.
  11. Co do ER, właśnie o to mi chodziło. Tam endgame’owe moby mają tonę HP, ale dlatego, że są w endgame’owych lokacjach, a nie dlatego, że skalują się do poziomu gracza. Jak wrócisz, no nie wiem, do Pogrobna po kilkudziesięciu godzinach, to moby już nie dostają żadnego boosta do HP.
  12. No bez przesady. W każdej grze chyba znajdzie się coś, co komuś nie pasuje.
  13. Jak włączyłeś ten pasek HP i co oznacza to "43” przy wilczku? Jeśli to poziom Twojej postaci, to znaczy, że jednak mamy tutaj scaling. Ponad 8000 HP na jednego wilczka to nie jest trochę absurdalne? Sam fakt, że zwykły wilk potrzebuje 7 trafień, w tym kilku krytyków, bardzo dobrze pasuje do tych zgłaszanych problemów ze skalowaniem HP.
  14. Ja na przykład narzekam, bo nie lubię takich BS.
  15. Gothica akurat nie znam (wiem wstyd ), ale w ER działa to świetnie. Przeciwnicy nie skalują się do poziomu postaci (statystyki przeciwników i bossów są tylko przypisane do konkretnych lokacji), więc wracasz po czasie do starej lokacji i moby, które wcześniej męczyły, to kasuje się na strzał. Myślę, że jednak sporo eksplorowałem. Wszystkie pytajniki odkryte, jakieś 95% questów zrobione. Te pozostałe 5% to kilka zabugowanych z Uwolnieniem Duszy - nie działa mi tam interakcja. W jednym zadaniu miałem przepytać mieszkańców o coś i co? Nikt nie chce ze mną rozmawiać. Lordów się pozbyłem. Zostały mi 2 dni w zapasie i zaraz ruszam z finałem, bo nie wiem dokładnie, ile czasu mi tam zejdzie. 38 lvl wbity. Chyba jednak ta słynna presja czasu faktycznie istnieje. A przecież nie leciałem tylko głównym wątkiem. Gdybym jeszcze odpalił moda usuwającego segmenty czasu za naukę umiejętności, to pewnie zdążyłbym jeszcze z czymś.
  16. Jaki płacz - po prostu nudzi mnie chowanie się po kątach przed niezniszczalnym gościem. Durna mechanika i tyle.
  17. Przecież dokładnie tak działa budowanie tajemnicy. Oglądasz scenę, nie rozumiesz do końca, kim jest ten facet i o co chodzi, więc zaczynasz zadawać pytania i chcesz grać dalej, żeby to odkryć. Nie musisz znać odpowiedzi przed rozpoczęciem gry. Dlatego masz ciąg dalszy. I to nie jest brak zrozumienia fabuły, tylko zwykła ciekawość.
  18. No to już sam nie wiem. Trochę sprzeczne rzeczy ludzie piszą o tym level scalingu. Najciekawszy przykład jaki znalazłem: Anyway... Volk = mistrz! Jedna z ciekawszych postaci w tej grze. Jego pijackich opowieści mógłbym słuchać bez końca. Szkoda tylko, że takich charakterystycznych postaci jest tutaj stosunkowo mało.
  19. No ale Ty masz 10 lv więcej, grasz pod krytyki i nie wiadomo jeszcze, na jakim poziomie trudności. Do tego grałeś z modem usuwającym segmenty czasu za naukę umiejętności, więc miałeś większą swobodę w rozwijaniu postaci. Ciężko to porównywać do mojego. Ja opisuję swoje odczucia na 33 lvl i u mnie scaling jest mocno odczuwalny.
  20. A nie jest właśnie tak, że to celowo rzucony przez twórców cliffhanger i budowanie tajemnicy? Chyba o to twórcom chodziło - masz pytania bez odpowiedzi. To, że ktoś po Crisis Core odbierze tę scenę dużo bardziej emocjonalnie, to inna sprawa. Nie oznacza to jednak, że jest to scena bez kontekstu - po prostu my tego kontekstu jeszcze nie znamy. Dlatego czekam na finał tej historii.
  21. Ja niezbyt. Coś tam się zmienia, ale nie czuje się koksem. Mam 33 lvl, lepszy sprzęt i większe cyferki, ale na części przeciwników z początku gry progres jest ledwo odczuwalny. Scaling faktycznie istnieje, tylko najwyraźniej nie działa wszędzie tak samo. U Ciebie może być po prostu większa różnica między poziomem Coena a poziomem przeciwników. Przeszukałem neta i z Reddit kilka cytatów: "Actually absurd how overly confident some of these wrong answers are. Yes, there is health scaling with your level as WELL AS zones where there is a sort of minimum level of the enemies in that region. All you need to do is play the home sweet home quest and you'll see the issue with it." Health Scaling "I'm still killing wolves in about 5-6 hits” "Yes there is scaling. F king wolves are a prime example. I started the game needing 5-7 hits on a single wolf. Found a sword, that came down to 3-4 hits. Now im fully decked out in legendaries, came back to the first zone, need ~7 hits for a single wolf, all while having saint mihais sword thats roughly 500% better than the early ones. If thats not scaling, i dont know what is" "Yeah. I don't really feel like I progress in this game." Do normal enemies get easier to kill later on Dokładnie o tym pisałem wcześniej. Podnosisz legendarny mieczyk/zbroję po 40 godzinach, a potem nadal "męczysz się" z wilkami.
  22. No ale właśnie. Wiesz tylko, że istnieje jakiś Zack. Nie wiesz, kim jest ani co się z nim dzieje... IMO Remake i Rebirth nie wymagają znajomości Crisis Core. Może trzecia część coś więcej wyjaśni, tego jeszcze nie wiemy. Twórcy robią ten projekt również dla nowych graczy, a do tego mocno zmienili historię względem oryginału, więc tym bardziej nie widzę powodu, żeby traktować CC jako obowiązkowy wstęp.
  23. Mam ją od wczoraj i gram bez żadnych poradników - po prostu eksploruję. Fajna, ale level scaling zabija tę grę. Nieważne, co podniosę, i tak nie czuję dużej progresji, skoro zdrowie przeciwników także rośnie - z tymi samymi wilkami z początku gry tłukę tak samo szybko jak w późniejszych etapach.
  24. Nic nie wspomniałem o grafie i supergameplay Niedawno skończyłem Kingdom Hearts. Gra z PS2, czyli jeszcze starsza, a mimo tego gameplay i sama walka wydały mi się ciekawsze i przyjemniejsze niż w Crisis Core. CC jest z 2007 roku i to właśnie gameplay trąci archaizmami na kilometr - szczególnie cały system walki zaprojektowany pod PSP, z losowymi bonusami z tego jednorękiego bandyty ...To nie ma nic wspólnego z tym, czy gra ma super grafikę. A samo imię Zack to jaki spoiler? Nie podałem przecież ani kim jest, ani co łączy go resztą, i co dokładnie wydarzyło się w zakończeniu. Jeśli ktoś nie wie, kim jest Zack, to samo imię chyba niewiele mu zdradza. A jeśli tak to przepraszam.
  25. Cóż... PHYSINT nie jest jedyną grą, nad którą pracują. Kojima mówił, że po zmniejszeniu zespołu większość devów trafiła do OD, więc raczej nie spodziewałbym się, że PHYSINT ruszy pełną parą, dopóki nie skończą OD. Do tego dochodzi jeszcze kwestia silnika. Decima jest związana z Sony, a Kojima mówił, że nadal testują różne rozwiązania i niczego nie wybrali. Pewnie najbardziej logicznym wyborem będzie UE5, skoro OD już na nim powstaje.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}