Skocz do zawartości

Bono_UG

Użytkownik
  • Postów

    971
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Bono_UG

  1. Czasem widzi się na mieście skoszone sygnalizacje, barierki i człowiek zaczyna się zastanawiać, co by było jakby tam był i np. czekał na zielone: Nie mam pojęcia co tutaj odwalili, że jeden rozbity przed skrzyżowaniem, drugi w zasadzie za z rozwaloną prawą stroną, a do tego skoszona barierka i sygnalizator. Być może puknęli się przy zmianie pasa? Kiedyś widziałem jak z lewego pasa poleciał w tory, tnąc przez miejsce czekania pieszych i rowerzystów na zielone. Całe szczęście, że nikogo wtedy tam nie było, bo by byłą afera na cały kraj. https://maps.app.goo.gl/wx9BXYtvR6WtBuBAA https://www.trojmiasto.pl/raport/Wypadek-na-przystanku-Klonowa-rt139179.html
  2. Jak na razie to nieprawomocny. Sprawdzianem będą działania po wniesieniu apelacji, czy przypadkiem nie wyjdzie z aresztu i się nie rozpłynie.
  3. A wszelkie Wordpressy czy inne frameworki to czym są? Nie raz mi jakaś reklama się przewinęła, gdzie oferowali proste stawianie stron z szablonów, gdzie wyklikiwałeś sobie co i gdzie chcesz mieć. I nie mówię o obecnych czasach, a sprzed wybuchu ejaja.
  4. Przy pomocy sztabu ludzi, w tym prawników. Przecież to nie posłowie i nie ministrowie własnoręcznie, tylko ich zaplecze. Taa, bo prawnicy, to wcale nie są przepłacani Jedna kancelaria, zespół powie tak, druga śmak. Przeanalizować kod też można i z dużą dokładnością powiedzieć co robi. Ale spróbuj napisać takie prawo, co nie będzie miało dziur, które opisze wszelkie możliwe przypadki, bo tego właśnie się domagasz od programistów. Oczywiście, że program interpretuje, bo nie operuje wyłącznie sztywnymi instrukcjami (analog słów w języku) ale przede wszystkim na danych które przetwarza, to one w tych instrukcjach są interpretowane i na ich podstawie decyduje się co dalej wykonać. I nie są to proste dane typu zwykłe liczby, nieraz to złożone struktury, które niosą dość rozbudowaną abstrakcję, której na poziomie kodu nie widać. Kwestia interpretacji. Podsłuchanie klawiatury prowadzi do ujawnienia np. hasła. Możliwość wstrzyknięcia z zewnątrz sygnału np. przejmuje kontrolę nad sterowaniem oświetlenia w domu. Takie działania jak najbardziej mieszczą się w definicji, czyli wpływają negatywnie na sieć teleinformacyjną, ich użytkowników itp. Między oprogramowaniem używalnym, sprawnym, a pozbawionym wszelkich luk jest ogromna różnica. I jak dociśnięcie wydawców, żeby lepiej dbali o to co wypuszczają ma sens, tak zupełne pozbawienie błędów jest nierealne i bardzo kosztowne.
  5. Będzie się dało jak prawnicy przestaną robić dziurawe prawo A bardziej serio, to obecne systemy są na tyle skomplikowane, że nie da się wyeliminować wszystkich zagrożeń i nie jest to lenistwo, tylko skala złożoności oprogramowania i sprzętu. Tu też dochodzi kwestia kto byłby skłonny płacić np. za system operacyjny 10k, kilka stów za przeglądarkę internetową itd. Pomyśl że musiałbyś przeprowadzić analizę każdego artykułu, każdej ustawy i rozporządzenia, z każdym artykułem, każdej ustawy i rozporządzenia, żeby sprawdzić każdą możliwą interpretację prawa, interakcji między przepisami, a potem tak to przepisać, żeby nie można było w żaden sposób inaczej zinterpretować niż było w intencji prawodawcy, żeby każdy jeden możliwy przypadek był określony. Zaczynasz łapać skalę problemu? No to jeszcze kwestia jak jest definiowane cyberzagrożenie. Bo fizyka. Każde urządzenie elektryczne, elektroniczne sieje zakłócenia elektromagnetyczne. Jak masz wiedzę, odpowiedni sprzęt, to wpinając się w uziemienie budynku możesz (upraszczając) podglądać co ludzie robią na komputerach. Eliminacja takich zagrożeń, to konieczność drogiego ekranowania, separacji galwanicznej sieci energetycznej itp. To domena systemów do przetwarzania informacji niejawnej, a nie konsumenckich. Tak czy inaczej możesz wydać 100k na sprzęt, infrastrukturę i oprogramowanie laptopa, a i tak popłyniesz bo złapiesz się na socjotechnikę.
  6. Niby tak ale z drugiej strony jak Europa by takiego kopa nie zarobiła, to by tyłka nie ruszyła. Jedyny plus obecnej kadencji Trumpa. Chamskie i prostackie ale jednak otrzeźwienie.
  7. No to wiesz ile z tym zachodu, żeby gdzieś tą jazdę wcisnąć i pewnie nie jest to po 30km każdego dnia, a koło 100 (też nie mało i ładnych kilka godzin zejdzie) co kilka dni. Jak się doda, że nie zawsze można się wyrwać, bo to, bo tamto, nie zawsze się chce, to naprawdę 1000km/msc nie jest mało, o ile to nie jednorazowa rekordowa sytuacja. Mi mocno uśredniając wychodzi koło 600km/msc, po około 100/tyg. po mieście i jakaś 50 w weekend. Są lepsze miesiące, gdzie wycieczki dłuższe, są gorsze, gdzie krótsze. Jak przytrafi się jakaś choroba lub delegacja, to dystans też spada.
  8. Bo jazda na gazie przestała być modna 10 lat temu?
  9. Jeżeli faktycznie aktywnie wykorzystywanych, to jeszcze jakiś sens. O ile faktycznie chodzi o znane przypadki wykorzystania danej luki. Jeżeli o znane podatności, niekoniecznie wykorzystywane, to to jest zupełnie nierealne. Tak jak pisałem, trzeba by wstrzymać wszelkie wydania, zacząć wszystko łatać i liczyć, że nie zostaną wykryte nowe podatności, ewentualnie wbrew intencjom zablokować możliwość zgłaszania lub nie publikować informacji o nowych podatnościach. To rozróżnienie jest kluczowe, także pod kątem tego co pisałem o znanych podatnościach ale możliwych do wykorzystania praktycznie tylko w środowisku laboratoryjnym. Jeżeli do podatności dołączasz możliwość podsłuchania, to marne szanse, żeby cokolwiek nowego wydać, sprzedać. Każde jedno urządzenie klasy konsumenckiej jest podatne na podsłuchanie i żadna łatka programowa tego nie załatwi. Takie zabezpieczenia wymagają specjalnych konstrukcji urządzeń, instalacji elektrycznych i teleinformatycznych, co jest kompletnie nierealne w codziennym życiu. To akurat jest dosyć proste do udowodnienia. Wystarczy użyć statystyki, żeby wykazać że ludzie zmieniają np. telefony co rok Oprogramowanie zacznie tak szybko zmieniać numerki i raportować używanie, że tak samo wyjdzie, że maksymalnie dana wersja utrzymuje się rok.
  10. A ten dobry biznes to od tak się pojawia, sam z siebie, bez pomysłu, wysiłku, stresu? Nie czaruj, żeby biznes wypalił, to trzeba się napracować i swoje wycierpieć. Takie, które wystrzelą od pierwszego kopa to nawet nie promil, a i tak nie ma pewności czy się utrzyma jak się o niego nie zadba, a to znowu stres i wysiłek. Praca to praca, czy w korpo, mniejszej firmie, na swoim, czy umysłowa, czy fizyczna, każda jedna potrafi męczyć i wypalać, choćby była najlepsza na świecie. Tak samo po drugiej stronie kija, czyli totalny brak pracy w pracy, nie wiem czy to nawet nie bardziej męczące i niszczące.
  11. 1000 miesięcznie to dużo, 1500 bardzo dużo. Jeżeli ktoś nie jeździ rowerem zawodowo, to nie jest łatwo nabić taki dystans.
  12. Taaa, bo klienci to walą drzwiami i oknami, nic a nic nie musisz się o nich starać, przechodzić stresujących negocjacji z kontrahentami, ciągle myśleć czy utrzymasz się na rynku itd.
  13. Niewiele, bo chcieli to robić zgodnie z prawem. Jak się popatrzy kto i jak, to wystarczyło kilka miesięcy jednego (nie)rządu. Żeby ie było niejasności do pisowskiego z 2015. Jak prezydent się nie złamie, to za rok będzie powtórka, czyli wybór dublerów na obsadzone już miejsca. No chyba, że jakimś cudem pis nie zdobędzie większości w sejmie. Jak został obsadzony politycznymi pionkami, to w sumie tak.
  14. W jednym masz pewnie z setkę, pomnóż przez liczbę sklepów dużej sieci, to wyjdzie ile tego jest.
  15. Jak trzeba to i przez 2km Nie wiem jak ostre te zjazdy zrobili ale rozwiązania są dwa, albo podnosisz tyłek, balansujesz ciałem albo jedziesz wolniej, chyba że obniżenia zrobili bardzo ostre, to wtedy i tak trzeba odciążyć tył. Serio? Z papieru za 5zł kupione? Jakbyś ważył 120kg, latał w terenie, to można się zacząć bać o pedały. Znajomy co waży około 140kg faktycznie kilka już załatwił ale w terenie się nie certoli i leci jak przecinak. No chyba że faktycznie masz jakieś za kilka zł niewiadomego pochodzenia, wtedy tak czy inaczej lepiej wymienić.
  16. Instytucja prezydenta? Problem nie jest w samej instytucji TK, bo sam w sobie by działał. Zniszczony został system działający wokół niego, od uznawania wyroków, po obowiązki rządu i prezydenta. Nie, tu nie ma symetrycznych działań. Platforma pośpieszyła się wyborem nowych sędziów w 2015, żeby wepchnąć swoich przed zmianą władzy. Tyle, że to było do odkręcenia, co zresztą TK zrobił wydając wyrok, że wybór nadliczbowych był nieprawidłowy. Sęk w tym, że pis zamiast rozwiązać to według prawa, po prostu siłowo z pogwałceniem wszelkich zasad. To oni wsadzili takie miernoty jak Pawłowicz, byle dało się sterować orzeczeniami. Bez znaczenia, przecież wystarczy nie publikować wyroków, olać je. Skład niezależny od pis nic nie zmienia w przypadku ich wygranej. Jednie do wyborów jest jakaś szansa na przepchnięcie kilku istotnych ustaw ale przecież je i tak się "skoryguje" zaraz po wyborach, a prezydent podpisze.
  17. Mogę się założyć, że i tak są na plus względem indywidualnego sterowania.
  18. Taka luźna obserwacja, temat gorący to TK, a ile ostatnio pojawia się wrzutek jakichś pobocznych tematów Może faktycznie z prawej strony zaczęło się palić pod tyłkami
  19. Jakbyś miał do zarządzania milionami urządzeń, to chcesz do każdej jednej sztuki jeździć i podchodzić, czy kilkoma kliknięciami ogarnąć temat hurtem?
  20. Artykuł jest za paywallem. A wiceprezesem niby kto jest? Jemu też będą stawiane zarzuty? Jest jeszcze kolejny krok, czyli kolejna osoba wyznaczona przez prezesa TK. Też mają haki i mają jak odsunąć? Dopiero jak te trzy osoby nie mogą, to stery przejmuje najstarszy wiekiem (nie stażem, bo to też by oznaczało pisowskiego). Pobożne życzenia. Podziwiam wasz huraoptymizm, że przyjdzie magik Berek, pstryknie palcami i sprawa załatwiona.
  21. Jak na razie, to i tak prezio rzucił koło ratunkowe w postaci sporu kompetencyjnego. Do rozstrzygnięcia potrzebny jest pełny skład, a takiego nie uda się zebrać skoro prezes TK uznaje tylko 10. Także mogą ciągnąć sprawę w nieskończoność, a nawet jak zechcą orzekać w 10, to tych 3 dodatkowych musi się znaleźć, żeby była większość. Co do zaorania i postawienia na nowo, jak najbardziej. Co do wyborów to nic to nie zmieni, bo to będzie taki sam plebiscyt jak w parlamentarnych, więc tak czy inaczej przepchnie się politycznych. Tu nie ma co liczyć, że społeczeństwo jest rozsądne i da radę wybrać skład z przewagą faktycznych fachowców, a nie pacynek partyjnych. Być może jakby ustawa byłaby bardzo dobrze napisana, kandydatury tak obwarowane zabezpieczeniami, żeby nie dało się wcisnąć polityków. No ale to w sferze marzeń, żeby wszyscy się zgodzili i zrobili coś z rozsądkiem.
  22. A niby kto mu uchyli? Koledzy sędziowie partyjni, czy ci nieuznawani? Kto uzna to uchylenie i zawieszenie, a w dalszej kolejności zdjęcie z urzędu i wybór nowego prezesa? Jak jest burdel, tak będzie i niczego takie działanie nie naprawi, bo problemem nie są poszczególne osoby, a cały system zbudowany przez pis, żeby stan burdelu utrzymywać.
  23. Niby w jaki sposób? Zgromadzenie zwołuje prezes - pisowski Nowego prezesa wybiera prezydent - pisowski Jeden i drugi mogą przeciągać procedury w nieskończoność, twierdząc, że wnioski, decyzje itp. były składane, podejmowane przez nieuprawnione osoby niebędące sędziami TK.
  24. Wystarczy podnieść tyłek, nie siedzieć na rowerze jak worek kartofli, to krawężniki i podobne przeszkody nie będą problemem. Sztyca na uszkodzenia kół nie pomoże. Tu trzeba po prostu mieć dobrze zaplecione na sensownych częściach i jak wyżej trochę uważać podczas jazdy.
  25. Kuchnia ciekawie wyszła. Dobrze widzę, że nad kuchenką jest kran? Zlew pod oknem ma dwa krany, ten mały z boku to do wody do picia, czy po prostu zwykły? Łazienka jak dla mnie niespójna. Część z umywalkami i wanną stonowana, część z prysznicami pstrokata, tak jakby kładzione kawałki jakie się nawinęły pod rękę - nie przemawia to do mnie. Połączenie listwy przypodłogowej z obramowaniem wejścia do pryszniców słabo wyszło. Taka szpara razi i pewnie będzie zbierać syf. Jakieś wieszaki, cokolwiek na ubrania, ręczniki?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}