Skocz do zawartości

Bono_UG

Użytkownik
  • Postów

    971
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Bono_UG

  1. Nie wiem czy nie warto zabrać jeszcze czegoś dłuższego. Przypuszczam, że będą latać nad środkiem rzeki, to mi wychodzi minimalnie 150-200m od brzegu, potem odlecą kawałek i te 100mm pewnie będzie mało na samoloty akrobatyczne. Jak masz tak blisko, to może da radę wkręcić się na próby i wypróbować kilka opcji. Ewentualnie po prostu przejść się na bulwar i zobaczyć jaką perspektywę dają różne ogniskowe.
  2. Jak to jest, że nigdy nie da się uzyskać odpowiedzi, zawsze jest wykręcanie się i "jak nie prowadzisz, to nie zrozumiesz". Prowadzenie pojazdu, to żaden mistycyzm, że jak się nie dotknie, to nie zrozumie, a psychologia prowadzenia różnych nie jest na tyle inna, żeby nie dało się wyłuskać cech wspólnych, odnieść się do podobieństw, przedstawić różnice. Chyba jesteśmy inteligentnymi ludźmi, to potrafimy opisać słowami w czym rzecz. Wile razy się na pewne tematy sprzeczamy i czasu, chęci na odpowiedź nie brakuje, a tutaj zawsze wykręty, daj mi tą szansę, punkt zaczepienia. U mnie jak na razie wygrywa "bo mam zakroplone oczy po badaniach u okulisty", sytuacja jak już było ciemno...
  3. Gdyby nie komentował o ubogacaniu i wskazywaniu partii, to generalnie tak. Poza tym, o dziwo projekt tych farm jest dziełem międzypartyjnym. Początki może i dał rząd PO - PSL ale PIS tego nie uciął, popchnął sprawę do przodu i w 2021 między innymi obajtkowy Orlen zawiązał konsorcjum do budowy. Jeżeli komuś wiatraki kojarzą się wyłącznie z ubogacaniem, lewactwem, to sorry ale to są jakieś prawackie projekcje
  4. Ale jakich ultimatów gospodarczych? To zachód się odcina od węgla, gazu, ropy i to bardzo niechętnie, powoli. Gdyby ruskim zależało na takim nacisku, to by odcięli dopływ np. gazu i w kilka miesięcy udusili energetycznie większość Europy. Teraz to już nie przejdzie, bo zdążyliśmy załatwić inne źródła ale 3-4 lata temu, to by była bardzo duża siła nacisku. Skoro chcą wygrać, to coś słabo się o to starają. Gdyby systematycznie gruzowali miasto po mieście zamiast przeprowadzać rozproszone ataki, to by byli w zupełnie innym miejscu niż obecnie. Gdyby te środki co lecą w Kijów poszły w Odessę, rejon południowy, to by Ukraina miała dużo bardziej ograniczone możliwości ataków morskich, na Krym, być może nawet udałoby się zająć te tereny i domknąć ten rejon. Podobnie jakby te ataki szły we wschodni front. A jak trochę tu, trochę tam, to obciążenie pplot się rozkłada równiej i łatwiej nadążyć z obroną. Co do ofiar cywilnych, to od kiedy ruscy się tym przejmują? A jednak ofiar cywilnych jest stosunkowo mało jak na tak długą wojnę. Oficjalne dane (minimalne) to 16k (ONZ), 12k (Ukraina) zabitych. Jak goolowy bot nie kłamie, to skala porównywalna z wypadkami komunikacyjnymi (12k) w tym samym okresie. Według medialnych doniesień, po kilka, kilkanaście ofiar na atak. Chyba nie tak sobie wyobrażamy otwartą wojnę? Tutaj podobnie, jakby ruscy chcieli zmiażdżyć, to by systematycznie gruzowali dzielnicę po dzielnicy, miasto po mieście. Przez 4 lata zrównaliby Kijów z mapy, a tymczasem dla Charkowa (jedno z najbardziej zniszczonych dużych miast?) szacuje się poziom zniszczeń na 15-25%. Także tak jak piałem wcześniej. Albo faktycznie brakuje im środków (patrząc, że ciągle mają czym strzelać, to chyba nie), albo nie chcą i wolą ciągnąć konflikt lub mają zupełnie inne cele.
  5. Ze stałymi jest ten problem, że nie zawsze jest jak się ustawić i wychodzi za krótko lub za długo. Przy stałym obiekcie, to jeszcze pół biedy, bo szerokość można nadrobić strzelając kilka razy obok i sklejając panoramę. Zbyt krótko coś tam się wykroi z megapikseli. Przy ruchomych, przy jakichś chwilowych zjawiskach nie ma jak skompensować. Z kolei kilka szkieł, to więcej do noszenia i jeszcze trzeba zdążyć i mieć jak przekładać. Ostatnio na paradzie MW w Gdyni to przerabiałem. Większość robione Sigmą 150-600 i do pojedynczych statków, grup gdzieś dalej ok. Ale chwycić cały szyk floty nie było jak. Kilka razy przekładałem obiektyw ale to jednak uciążliwe, zwłaszcza w warunkach polowych i z taką kolubryną. Były też momenty, gdzie po prostu nie było czasu na przekładkę jak były przeloty samolotów i śmigłowców. Robisz na 500mm, a za chwilę potrzebujesz okolic 30mm bo są tuż przy tobie. Zoom pomaga też przy celowaniu, można na szerszym kącie zlokalizować obiekt, a potem zrobić docelowe przybliżenie. Celowanie na 500 czy 1000mm to katorga, zwłaszcza jak to jakiś mały obiekt na niebie (samolot, planeta). Którego ciągle brakuje Za bardzo pstrykam sobie, za mało przykładam się żeby podejść metodycznie do tematu. A potem wychodzą te braki i człowiek nie wie jak się ustawić, robić na szeroko, czy tele. Mam trochę nastrzelane samolotów ale i tak nigdy nie wiem jak dobrze uchwycić, tak żeby z jednej strony był jakiś punkt odniesienia, było widać co robi, a z drugiej żeby były jakieś szczegóły, a nie czarna kropka na niebie. Trzeba by chyba bardzo mocno się wkręcić w tematykę i regularnie jeździć na pokazy, a to już konkretny czas do poświęcenia, konkretna kasa na takie wypady. W sferze jakichś marzeń wypad do Mach Loop, czy podobnego miejsca. Pytanie do jakich samolotów i w jakich sytuacjach. Rejsowe na przelotowych powinno być ok. Na lotnisko może brakować szerokiego kąta ale tu dużo zależy od położenia miejsca obserwacji. W Gdańsku przy ul. Kosmonautów obawiam się, że 200mm to sporo za dużo, skoro 60mm (ekw. 120mm) to już ciasno. Z Szybowcowej kołujące, to 45 (90) za dużo. Na pokazy, pewnie kwestia gdzie się stoi. Na odpowiednie miejsce i czas, przy niskich i bliskich przelotach 200mm będzie za dużo. Nie uchwyci się wszystkiego, ciężko wycelować i nadążyć. Gdańsk Kosmonautów @ 60mm (ekw. 120mm): Gdańsk Szybowcowa @ 45 (90): Z parady MW, ciężko mi określić odległość, zasadziłem się na klifie (+/- https://maps.app.goo.gl/2RqCp9ZrSt9q56pM8 ), @ 150 (300), na pojedynczy jeszcze ujdzie choć nie udało mi się złapać w najbliższej pozycji (wylatywały zza drzewa), formacja się po prostu nie mieści (tu już kawałek odleciały, specjalnie dałem to z uciętym drugim samolotem): Dla porównania kolejny nalot, tym razem @ 14 (28):
  6. CD odpadają z dwóch powodów: - pojemność - 700MB to prawie nic - trwałość - chyba wszystkie obecnie są na bazie materiałów organicznych, zasadniczo mniej trwałych Dwie warstwy DVD dają tylko trochę lepszą odporność mechaniczną. Tak samo większość jest podatna na degradację warstwy zapisywalnej. Nie chce mi się teraz szukać i grzebać czy tak samo większość jest organiczna, czy może lepsza metaliczna. Najtrwalsze są M-Disc i jak już coś na płytach archiwizować, to na takich (napęd musi wspierać). Kwestia przed czym chce się chronić. 3 kopie w tej samej lokalizacji ochronią przed typowymi uszkodzeniami mechanicznymi, funkcjonalnymi nośnika, błędami użytkownika*, złośliwym oprogramowaniem*. Nie zabezpieczą w przypadku zalania (+/- rodzaj nośnika), pożarem, kradzieżą itp. W większości przypadków utraty danych są wystarczającą ochroną. *przy właściwym podejściu, czyli jak jeden nośnik zainfekowany, to nie podpinamy kolejnych przed wyczyszczeniem, jak interfejs popsuty, to nie podpinamy kolejnego dysku itp.
  7. Dzisiejszy świat mniej więcej do tego zmierza - wszystko cyfrowe. U siebie nie mam, bo jak na razie potrzebuję coś wydrukować raz na kilka lat, to mogę podjechać do kogoś z rodziny lub na bezczela tą kartkę czy dwie wydrukować w pracy. Była w domu drukarka atramentowa i jak jeszcze było coś potrzebne do szkoły czy na studia, to jakoś to działało. Potem przy tych kilku kartkach rocznie ciągle zasychała (zwykle okazywało się przy wypełnianiu pitów ). Od zmiany na laser praktycznie zero problemów z działaniem. Jak się regularnie drukuje, to atrament może mieć sens, choć pewnie jak się poczyta, to taki neutralny dla zdrowia też nie jest
  8. Ciekawe, że patrjotą (celowo) prawicowym przeszkadza popsucie widoku (czy ochrona krajobrazu nie jest lewacka?), a nie obniżenie obronności kraju. Farmy wiatrowe, to utrapienie dla radarów i doskonałe podejście maskujące dla samolotów, dronów.
  9. Przesadzasz, owszem są miejsca gdzie jest naćkane ale to są miejsca, a nie wszędzie na wszystkich drogach. Jeżeli z lewej, to nie obowiązuje (zarzucisz miejscem?). Jeżeli zarządca nie dba i znak jest niewidoczny, to nie obowiązuje. Zdarzyć się może po mieście jak jest dużo więcej do ogarnięcia, skupi się na kimś czy nie odwala czegoś głupiego. Na dwupasmówce jak się wyprzedza ciężarówkę, a zarządca nie postawił powtórzenia po lewej. Ja jeżdżąc na rowerze i wyjeżdżając z lasu czy pola na drogę mogę nie mieć orientacji jakie jest w tym miejscu ograniczenie, bo po prostu takiej informacji nie mam. Ale serio nie kojarzę, żebym gdzieś przekroczył, bo myślałem, że jest inny limit. Jak już mi się zdarza, to mam pełną świadomość, że przekraczam. Słucham, jak i dlaczego, co to za przypadki i na ile obiektywne, a na ile zwykła nieuwaga kierowcy, która podlega karze? To że nie prowadzę samochodu nie oznacza, że nie jestem świadomym użytkownikiem dróg, że se olewam i jeżdżę jak chcę mając w nosie zasady. Czy w samochodzie, czy na rowerze, zwłaszcza po mieście trzeba tak samo ogarniać co się w około dzieje, sygnalizację, znaki itp. Jak się jeździ z kimś z przodu to też widać +/- tyle co kierowca, a z przyzwyczajenia przeważnie obserwuję drogę (nie tak uważnie ale jednak, co kiedyś pomogło uniknąć wypadku z motocyklistą). Widzę też co robią inni, czy raczej czego nie robią i jakie są tego konsekwencje, ile razy muszę kompensować czyjąś nieuwagę. Generalnie po prostu jestem cięty na nieuwagę kierowców, bo przez nią mogę być rozjechany i nie raz na jakiś czas, bo to są wielokrotne zachowania każdego dnia. Takie podbramkowe na szczęście faktycznie stosunkowo rzadkie ale mechanizmy za nimi stojące nagminne. Teraz już bez żadnej złośliwości, tylko edukacyjnie pytam jakie to są okoliczności, że można przegapić teren zabudowany i nie jest to zwyczajny brak uwagi, zabawa telefonem czy innymi gadżetami w samochodzie.
  10. Przy jednej kartce nie ma szans wyczuć ozonu, a nawet jeśli to przewietrzyć pokój to chwila. Tak samo pylenie jest pomijalne. Gdybyś siedział przy takiej drukarce i co chwila coś drukował, szło by w dziesiątkach stron na godzinę, to można się zastanawiać nad zagrożeniem i skutkami.
  11. Pewnie jakieś ciasteczka się nie odświeżyły, może cache przeglądarki zaspał.
  12. Nie wiem jak trzeba się zagadać, żeby nie zarejestrować. Jadąc 100, w ciągu 10s przejedzie się 280m. Co trzeba robić, żeby przez taki czas nie obserwować drogi przed sobą? Od kilku lat w samochodach montuje się wskaźniki dopuszczalnej prędkości, w trasie przeważnie ludzie korzystają z nawigacji, która też wskazuje limit. Jak tu szukać jakichkolwiek wymówek, że się zagapiło (najdurniejsza, wprost podkładająca się pod nieostrożną jazdę, brak uwagi), że nie wiadomo jaki jest limit? Problem nie jest w widoczności, nie jest w wysokości kary, tylko ogólnego przyzwolenia do przekraczania prędkości. Przecież jak się będzie jechało przepisową 90, to nawet po przegapieniu terenu zabudowanego, nie przekroczy się o ponad 50.
  13. Globalne ocieplenie nie oznacza, że wszędzie będzie ciepło. Inna globalna temperatura, to inna dynamika pogody, bo będą inne rozkłady wyżów, niżów. A północna Europa jak najbardziej może się ochłodzić jeżeli Prąd Zatokowy osłabnie i nie będzie podgrzewał tego rejonu. Problem ze wspomnieniami taki, że nie wszystko się pamięta. Niemożliwością jest, że bite 2-3 miesiące jest ciepło i słonecznie. Przy takiej pogodzie co roku byłaby susza i ze żniw nici. A pamięć właśnie taką pogodę podpowiada z dzieciństwa, nie pamięta się tych deszczowych, nie pamięta które lato faktycznie było gorące, a które raczej chłodne, które suche, a które mokre. Ba nie pamiętam z czasów studiów, choć kojarzę, że któryś z wypadów pod namiot (przełom lipca sierpnia) był zdecydowanie mokry, prawie cały czas siąpiło. Nawet ostatnia dekada, to muszę się posiłkować zdjęciami, żeby przypomnieć sobie, który rok był upalny, a który nie.
  14. Przecież ten filmik z "Abramsem" to jakiś ejajowy fake. Jeszcze te arabskie napisy dodają wiarygodności...
  15. Akurat banki, to raczej lewizny nie odwalają. Co innego chwilówki itp. Do przyjrzenia się są notariusze, na ile oni weryfikują tożsamość, zgodność danych.
  16. A puszki to niby nie?
  17. Po pierwsze, to gdyby właśnie nie ta pomoc zachodu dla Ukrainy, to by już dawno pokonali. Po drugie, popełnili masę błędów na samym początku. Po trzecie, nie bardzo im zależy na pokonaniu. Gdyby chcieli, to by realnie niszczyli infrastrukturę krytyczną, metodycznie i do skutku. Daliby też ultimatum Europie (kiedy jeszcze mogli), albo brak wsparcia dla Ukrainy albo brak gazu, ropy, węgla dla Europy (byśmy się energetycznie udusili). Po czwarte, być może nie mogą, bo trzymają w zapasie sprzęt i amunicję na wypadek ingerencji NATO. Po prostu i zwyczajnie boją się takiego ruchu i muszą mieć rezerwy. Jeżeli główna armia NATO zrobiła taką samą wtopę z operacją specjalną, jeżeli tak szybko się wyprztykała z zabawek, to ta przewaga jest wątpliwa. Obecnie są duże niedobory amunicji przeciwlotniczej, to czym ta Europa miałaby się bronić? Rosja produkcję rakiet i dronów ma rozpędzoną, my dopiero próbujemy rozkręcić sprzętu obronnego, a co mówić o ofensywnym. Trzeba też pamiętać, że jest jeszcze Białoruś, która może obecnie wije się jak może, żeby otwarcie w wojnie z Ukrainą nie brać udziału ale przy konflikcie z NATO obojętnie by już nie mogła stać. Nie wiem ile sprzętu przekazali ale na pewno mają rezerwy, w tym ludzkie nie ruszone. Rosja nie jest taka samotna jak się wydaje, ma wsparcie Korei Północnej, Iranu, Białorusi i jeszcze kilka innych mniej otwarcie. Co do lotnictwa w Moskwę, to zanim by tam doleciało, to już by Warszawa, Gdańsk, Rzeszów, Wilno, Ryga, Kłajpeda, Helsinki dymiły. Jakiekolwiek naruszenie granicy, z potencjałem wejścia głęboko, oznaczałoby ostrzał rakietowy w naszą stronę. Z Białorusi, z Królewca i co tam mają na NW od Moskwy. No akurat Obwód, to na tyle istotny strategicznie teren, że by nie odpuścili.
  18. A wystarczyłoby jechać zgodnie z ograniczeniem do 90 i wtedy teren zabudowany nie "zaskoczy" Poza tym jak można przegapić takie znaki? Na prostej drodze widać z set metrów, jak droga kręci, to się chyba patrzy na tą drogę, a nie gdzieś nie wiadomo gdzie. Problemem nie jest błędne oznakowanie, tylko błędne przekonanie kierowców, że wiedzą lepiej ile można jechać. Nie wiem czy to się utrzyma. Niby na 5 lat, ale w zasadzie po prostu cofa uprawnienia, bo jest wymagane ponowne zdanie. Nie wiem czy starosta może sobie od tak zakazać komuś powtórnie przystąpić do egzaminu, czy tu jednak nie musi być decyzji sądu. Jak dla mnie znowu piszą prawo na kolanie, zamiast zrobić z tego sąd 48h, czy nawet 24h. Łapią delikwenta z zakazem, to hop do ciupy, rozprawa w ciągu 24-48h, wyrok cofnięcia uprawnień, zakaz możliwości zdania przez 5 lat i co tam jeszcze się należy za jazdę z zakazem na głowie. Na tej bieda hulajnodze chciał uciekać?
  19. Wiesz co to przykład? Poza tym przełom czerwca lipca, to dzień czy dwa taka różnica się trafiła. Zerknij na 14 stronę tego tematu, SE kraju >30°, NW ledwo ledwo 20° z Gdańskiem wyróżnionym na 16°
  20. Kwestia jak duże i w jakim celu. Jak bardzo duże, długie czasy, to i tak trzeba ze statywu, a wtedy stabilizacja potrafi zaszkodzić. Trafiają się też wpadki, gdzie aparat z włączoną stabilizacją robił gorsze zdjęcia niż bez stabilizacji. Miałem tak w Panasie LZ10, na końcówce tele stabilizacja psuła zamiast pomagać. Przez brak stabilizacji w obiektywie długo nie mogłem się zdecydować na Olympusa 12-200. Ogniskowe byłyby idealne na wypady rowerowe, no ale brak stabilizacji ciężki do przeskoczenia, bo sama matryca raczej nie dałaby rady skompensować. Koniec końców nie kupiłem i dalej siedzę na Panasonicu 14-140. Nie jest źle ale czasem brakuje szerszego kąta, czasem większego tele. A co do oszczędzania, to kusiło wziąć Sigmę 60-600, bo większy zakres ogniskowych (czasami te 150 to za dużo i np. samolot się nie mieści cały w kadrze), lepszy AF (contemporary miewa problemy ze złapaniem, potrafi się zacinać na bliskim zasięgu, bywa za wolny żeby coś złapać). No ale wygrała mniejsza waga (2kg vs 2,7kg) i cena (+/- 4,5k vs >8k). Teraz mając więcej doświadczenia jak działa podstawowa wersja i więcej kasy, pewnie bym się jednak zdecydował.
  21. Z życia, mocium panie. Przyjmijmy, że 25° to upał i jeżeli będziesz miał taką temperaturę dzień w dzień, to masz upalne lato. Jeżeli jednego dnia jest 30°, drugiego 20°, to średnia też wyjdzie 25° ale subiektywnie taka pogoda w kratkę już nie jest taka upalna. Idąc dalej, jeżeli jednego dnia jest 35°, a dwa kolejne po 20°, to znowu średnia wychodzi 25° ale jeszcze bardziej subiektywnie robi się chłodno. Kolejny czynnik, jeżeli w połowie kraju jest 35°, a w połowie 15°, to tak samo średnią masz 25°. Połowa kraju będzie uważać, że to gorące lato, połowa, że zimne. Warto rozumieć jak są liczone statystyki i to że jak globalnie jest ciepło, nie znaczy że lokalnie też. Jak rano jadąc do pracy w lipcu, koło 10 muszę się zastanawiać czy zakładać bluzę bo termometr ledwo 16° pokazuje, to to nie jest ciepłe lato, ciężko nawet latem nazywać. Nie wiem czy są już dostępne dane za lipiec, tuta mam jedynie wykres ale widać, że generalnie Gdańsk pod średnią. https://pl.weatherspark.com/h/m/84138/2026/7/Historyczne-warunki-pogodowe-w-miesiącu-lipiec-2026-w-Gdańsk-Polska#Figures-Temperature
  22. Bo za dzieciaka ciepły tydzień to był kaaaaaaaaaaaaaaaawał czasu, a teraz te dwa cieplejsze miesiące pyk i już jesteś we wrześniu. A nawet jak było zimniej i padało, to się tego nie pamięta, bo zawsze było coś do roboty, człowiek się nie nudził lub po prostu dalej szalało na dworze Jak chcesz inne obserwacje, to ja nie pamiętam kiedy u mnie była sensowna burza, taka jak normalnie występowały za dzieciaka. Inna sprawa, że po prostu tegoroczne lato jest jakie jest. Nie pierwsze chłodniejsze, nie ostatnie. W ostatniej dekadzie miałem urlopy upalne, gdzie zwiedzaliśmy kopalnie i jaskinie zamiast chodzić po górach, a były też takie, że się siedziało w polarze, trzeba było palić w piecu bo chata nie nagrzana.
  23. Darty mają dopuszczenie 160km/h. Maksymalnie co udało się przetestować, to bodajże 224km/h, więc wątpliwe, żeby w normalnym ruchu dały radę 200. Przewijające się 250, to teoretyczna możliwość platformy, nowszych wersji z mocniejszymi silnikami i pewnie innymi dostosowaniami, a nie tego co jest już wyprodukowane. Z lokomotywami i wagonami powinno być coraz lepiej, IC inwestuje w tabor dostosowany do 200km/h. Trzeba by pogrzebać ile już tego ma. Jeżeli w ogóle, to niewiele. Jeżeli Pendolino przyśpieszy, to będzie wyprzedzać większą liczbę innych pociągów. To że zajmie trochę mniej czasu na szlaku raczej wiele nie zmieni. Bardziej się spodziewam, że przy szybszym oblocie trasy, być może zwolnią się składy i puszczą też inne połączenia, ewentualnie częściej (tu znowu kwestia zajętości torów).
  24. Brednie. Tylko nasz karton nie przyjmuje błędu pomiarowego i to co wskaże radar, to jest brane jako zmierzona prędkość. Cywilizowane kraje uwzględniają te błędy i np. odejmują od pomiaru 5km/h i taką wartość biorą do wystawienia mandatu. I właśnie tak było w tym przypadku, te 51km/h to było już po odjęciu błędu, a nie bezpośrednio zmierzona prędkość.
  25. To podstawa na wyjazdy. No ale ja przyzwyczajony z roweru, żeby być samowystarczalnym, zwłaszcza że trasa czasem taka, że zero sklepów przez kilka godzin. A czy takie retro, to można się spierać. Obecnie moda fit to obnoszenie się z butelką z wodą, koniecznie z podziałką godzinową Zależy jak takie centrum chłodzone. Jeżeli jest obieg wody, to co jakiś czas jest wymieniana. Większość obecnych rur to różnej maści plastik. Podobnie elektrownie wymagają chłodzenia, i pewnie część instalacji tak samo z tworzyw sztucznych. No i tak jak wyżej słusznie zauważone, to sama elektronika to kupa plastiku, więc przy produkcji i utylizacji dostanie się do wody.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}