-
Postów
550 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Bono_UG
-
Jedyne pocieszenie, że mniej niż w poprzednich latach (dla porównania też starsze dane za lipiec): 2005 - 547 2010 - 389 2015 - 266 2022 - 171 2023 - 194 2024 - 185 Jak się uwzględni natężenie ruchu, to mimo wszystko sporo się na naszych drogach zmieniło. W ciągu dekady ogólnie liczba wypadków i ofiar spadłą o około 30%. Największy spadek między 2015 a 2020, potem się wyrównało i stoimy na podobnym poziomie.
-
Jak się odstresujemy i przestaniemy spieszyć albo jak zarządcy dróg przełamią wewnętrzny opór i zaczną realnie uspokajać ruch, a nie tylko stawiać znaki i progi (które po kilku miesiącach się rozwalają).
-
Dlaczego państwo czy miasto ma mi sponsorować miejsce parkingowe na działce, którą wykupiłem? Budynki komunalne, z przynależącym do nich parkingiem - ok, to własność miasta, więc miasto buduje i udostępnia. Ale na prywatnych posesjach? Gdzie chcesz to wypośrodkować, co mi miasto jest winne i powinno zapewnić, żeby było ok? A ktokolwiek tym deweloperom się przeciwstawia? Ludzie kupują ile wlezie, za ile wlezie, to deweloperzy dyktują warunki i maksymalizują zyski. Jeżeli chcą zniesienia wymogów miejsc parkingowych, to znaczy że to im poprawi zyski. Tutaj być może trzeba coś wypośrodkować, bo nie wszędzie jest sens tego wymogu (np. ścisłe centra z mała ilością miejsca i dobrym dostępem do komunikacji), a gdzie indziej są zbyt słabe (ciut więcej niż mieszkań, a goście nie mają gdzie). Zniesienie limitu jakiś sens ma, o czym gdzieś już pisałem (nie pamiętam czy w tym czy jakimś obok temacie). Z jednej strony jak deweloper nie wybuduje, to ludzie nie będą chcieli kupić, z drugiej brak miejsc powinien wywierać presję na alternatywne środki transportu. Problem w tym, że rynek jest patologiczny i klient nie bardzo ma wybór ale też nie bardzo dąży do wyboru. No ale zapewnienie wszędzie parkingów, to nie jest równowaga, to dalsze pchanie kasy w samochody. Im łatwiej zaparkować, tym chętniej ludzie wybierają samochód jako środek transportu, co prowadzi do braku miejsc postojowych i kółko się zamyka, dodatkowo z większym zapchaniem dróg.
-
Bo to obecnie najprostszy i najbardziej dostępny sposób, do tego rozreklamowany jako sposób na zarobienie, co niestety doprowadziło do przewymiarowania wielu instalacji i problemów z przesyłem. Ja bym bardziej szedł w system, który skupia się na autokonsumpcji, gdzie wyprodukowana energia, tam zużyta. Odpada wtedy problem sieci i przesyłu. Tylko tutaj też trzeba pchnąć zróżnicowanie źródeł, a nie wszystko na panelach. W tym przypadku liczę na rozwój małych wiatraków, które nie będą mocno hałasować, a zbilansują niedobory słońca.
-
Czy aby na pewno chodzi o produkcję przez budynek, a nie zużycie? Przecież budynek zeroemisyjny nie musi niczego produkować, wystarczy, że zużywa energię wytworzoną z zerowym bilansem CO2. Czy zrobi to przy pomocy PV, solarów, wiatraków, biomasy, certyfikowanego źródła prądu, konstrukcji pasywnej to chyba wszystko jedno? A tłuczecie się z trollem, który właśnie przyrównał budynek zeroemisyjny z takim o zerowym zapotrzebowaniu na energię.
-
Ale czego współczuć? Że mają sprawną komunikację zbiorową i nie trzeba się tłuc samochodem? Czy może tego, że sporo robią na piechotę i nie mają z tym problemu? Przede wszystkim nie powinniśmy brać przykładu ze Stanów czy Kanady, a niestety pod pewnymi względami idziemy w ten model. A do Korei nie trzeba sięgać, wystarczy Holandia i ich model urbanistyki, gdzie przede wszystkim zapewnia się dostępność na piechotę, rowerem, transportem zbiorowym, a dopiero potem są samochody. Dlaczego państwo ma ci zapewniać miejsce do trzymania prywatnych rzeczy? Twój samochód - twój problem, nie ma obowiązku posiadania. No byłem w Paryżu i jakoś nie widziałem problemu na ulicach. Jakieś randomowe francuskie miasto i randomowa ulica: https://www.google.pl/maps/@49.4229369,1.0873682,3a,75y,43.58h,75.62t/data=!3m7!1e1!3m5!1sKf4CUHC63vDF9RGrpx5gJQ!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fcb_client%3Dmaps_sv.tactile%26w%3D900%26h%3D600%26pitch%3D14.376288603307614%26panoid%3DKf4CUHC63vDF9RGrpx5gJQ%26yaw%3D43.5828601343045!7i16384!8i8192?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI1MDczMC4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D Stoją normalnie na jezdni, u nas by stali na chodniku, zapewne wciśnięci maksymalnie pod ściany.
-
A ja do upartego będę mówił hex-y i tylko hex-y. Dziesiętnie część parametrów nie ma kompletnie sensu. Szesnastkowo często widać jak wartość raw jest pogrupowana np. bajtami. Prosty przykład: [hex] 000100030005 - od razu widać, że wartości są pogrupowane i są tutaj zapisane 3 wartości, np. aktualnie 1 błąd, maksymalnie 3, w sumie wszystkich 5. [dec] 4295163909 - nic nie widać, jakaś absurdalnie duża liczba kompletnie nic nie mówiąca W większości przypadków nie ma potrzeby znania dokładnej liczby błędów, bardziej się patrzy czy jest mało czy dużo, a to widać niezależnie od systemu liczbowego. Dużo cyfr niezerowych, to duża wartość.
-
I czy twoje warunki terenowe mają być podstawą do ogólnego nakazu kasków? Zostawmy to każdemu do decyzji, a kilka rozwalonych głów przecież nas nie boli. Te prędkości, to norma w miastach, czyli tam gdzie jeździ najwięcej ludzi i dochodzi do największej liczby wypadków. U mnie w Gdańsku są górki i można bez wysiłku zjeżdżając z górnego tarasu osiągnąć 40-50km/h. Jednak większość ludzi i tak porusza się po płaskiej dolnej części miasta i jeżdżą przeważnie w granicach 20km/h. Chociaż jakiś sensowny, czy najzwyklejszy, najtańszy byle odhaczyć wymogi BHP? U mnie czasami trzeba wejść na hale produkcyjną to dali wszystkim najtańsze co było typu plastikowy nocnik. 8h byłoby ciężko wysiedzieć.
-
Wolałbym japoński model, nie wykażesz że masz gdzie trzymać samochód, to nie kupisz.
-
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Bono_UG odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Przede wszystkim trzeba zmienić mentalność ludzi, bo strategię tak samo można co chwila przepisywać. Wojskowi muszą być wojskowymi, a nie politycznymi z nadania. Politycy muszą się dogadać, żeby zachowywać ciągłość działań, obranego kierunku (nie tylko w obronności ale i energetyce, transporcie itd.). Kolejna rzecz to styk biznesu z polityką, obecnie mamy w zasadzie sporą korupcję. Wsadzanie swoich lojalnych na stołki w spółkach, a nie kompetentnych ale niezależnych, dawanie posad znajomym itp. Nie bardzo widzę obecnie jakieś zapory prawne, żeby prywatny biznes obronny nie mógł powstawać. Problemem jest próg wejścia w taki biznes, potrzebny kapitał na stworzenie czegoś konkurencyjnego, co by przekonało wojsko do zakupu. Taka nowa firma musiałaby mieć gotowy produkt, a nie startować bez portfolio, doświadczenia w przetarg i projekt urządzenia, które dopiero ma powstać. To bardzo duże ryzyko biznesowe, że się nie uda wstrzelić. Mogą też być problemy w pewnym sensie technologiczne. O ile cywilny produkt można poskładać na dowolnej elektronice, do zastosowań wojskowych już niekoniecznie. Jak są potrzebne jakieś specyficzne części, to niekoniecznie łatwo je kupić, bo po co dany kraj ma sprzedawać takie kawałki jak może gotowy produkt. Nowa firma, nikomu nieznana będzie miała słabą pozycję do negocjacji, w ogóle do rozpoczęcia takiego zakupu, który nieraz wymaga zaangażowania na poziomie rządowym (transfery technologii itp.). Jeżeli chodzi o konkurencję, to tu też jest spory problem. W kraju na sprzęt wojskowy jest jeden kupujący, więc rynek dosyć wąski, żeby kilka firm mogło działać na tym samym polu i zarabiać. Wyjście poza kraj bywa utrudnione, zwłaszcza jak projekt był robiony wprost na zamówienia wojska, bo wtedy żeby sprzedać gdzieś na zewnątrz wojsko musi wyrazić zgodę. Jak rynek zbytu masz ograniczony, to skrzydeł nie rozwiniesz. Konkurencja zagraniczna też nie jest łatwa, bo duzi gracze mają zdecydowaną przewagę, zarówno technologiczną jak i polityczną. Inna sprawa, że trochę polskich firm robiących drony jest, tylko mało kto o nich wie, bo to dosyć hermetyczny rynek. -
Taką, że przez progi można lecieć co też pozytywnie na bezpieczeństwo nie wpływa. Łatwiej zaparkować w miejscach do tego nieprzeznaczonych, co porządku nie poprawia. Jak ludzie wiedzą, ze ryzykują przytarcie, to jakoś ostrożniej jeżdżą. Co z tego że dach wyżej, fotele wyżej, jak podłoga też wyżej. Będzie wrażenie wygodniejszego wsiadania ale generalnie przestrzeń będzie bardzo podobna. Za kierownicą nie siadałem ale jako pasażer nigdy mi miejsca na głowę nie brakowało. Na nogi to już kwestia poszczególnych modeli, niektóre ciasne (np. wspomniany Yaris) inne całkiem ok, jeszcze inne niby na długość ok ale deska kiepsko wyprofilowana, że ciągle się kolanem opierało (np. Renault Fluence). Tak jak patrzę co stoi po parkingach, co jeździ po ulicach, to większość wygląda jak napuchnięte, wyżej zawieszone osobówki. Jak w temacie Hondy, to te CR-V, HR-V w środku wyglądają na równie ciasne co Civic. Widać też, że walą gdzieś na poziomie miednicy czy nawet pasa, gdzie Civic bardziej kolana, udo. Laweta i konsekwentne holowanie. Jak ludzie będą musieli odbierać z dziwnych miejsc, to może następnym razem się nauczą. Jeżeli nikt nie pilnuje prawidłowego parkowania, to ludzie zastawia wszystko. Jeden z moich ulubionych przykładów, bo mogłem obserwować jak to się działo. Kiedyś nie było parkingu, ludzie stawali równolegle na chodniku. Potem zrobili zatoczki, to po chwili zaczęli parkować skośnie. Obecnie prostopadle i niektórzy to by wjechali pod sam blok. https://www.google.pl/maps/@54.3948551,18.6134143,3a,75y,201.47h,70.86t/data=!3m7!1e1!3m5!1s_dpKoTMfjLuknIqFwRfm1A!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fcb_client%3Dmaps_sv.tactile%26w%3D900%26h%3D600%26pitch%3D19.138910958595787%26panoid%3D_dpKoTMfjLuknIqFwRfm1A%26yaw%3D201.46749627672688!7i16384!8i8192?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI1MDczMC4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D Z innej perspektywy (jak się rozwinie menu podkładu, to można popatrzeć na inne daty, z 2008 jest przed zmianami): https://mapa.trojmiasto.pl/#/map/-86.11,89.38,8,o,0;1;24;37 A słupkami niestety ale trzeba wszystko obstawiać. Tutaj kiedyś wysyłałem zgłoszenie do SM, odpowiedź była że parkowanie i jazda po chodniku/ddr zdarzają się incydentalnie Tylko jakimś trafem potem miasto słupki postawiło. https://www.google.pl/maps/@54.38027,18.6164708,3a,75y,230.26h,74.67t/data=!3m8!1e1!3m6!1sKDXs89IhOIak5oBloGOb0g!2e0!5s20110901T000000!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fcb_client%3Dmaps_sv.tactile%26w%3D900%26h%3D600%26pitch%3D15.331701399704244%26panoid%3DKDXs89IhOIak5oBloGOb0g%26yaw%3D230.25504828582532!7i13312!8i6656?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI1MDczMC4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D
-
Miałem pogrzebać w normach kasków. W Europie obowiązuje EN 1078 i EN 1080 (dziecięce, ale praktycznie identyczna). Obecnie zdaje się że w wersji 2012 A1-2012 (nie znalazłem nowszej). Link z którego korzystałem: https://www.aqjkfh.com/uploads/file/BS EN 1078-2012+A1-2012自行车.pdf Jak ktoś nie ufa takiej randomowej stronie to trzeba szukać i dogrzebywać się do tekstu, bo niestety nie jest on łatwo dostępny, czy wręcz płatny. Ja szukałem po: "EN 1078" full text Norma określa właściwości materiałów, pole widzenia, wytrzymałość mocowania i na starzenie, no i to o czym dyskutujemy czyli absorpcja uderzeń. Tekst jest dosyć uproszczony, nie ma wielu szczegółów technicznych, w zasadzie zbiór założeń i sposobów testowania. Można wręcz powiedzieć, że zbyt prosty i dający zbyt dużą swobodę. Sednem dla naszej dyskusji jest część o odporności na uderzenia: Czyli ma zapewniać ochronę przed poważnymi obrażeniami przy uderzeniu z prędkością 19,5km/h w płaską powierzchnię (czy to asfalt, czy ściana) lub 16,5 km/h w kant (krawężnik itp.). To jest to minimum, które musi zostać spełnione żeby dopuścić do obrotu na terenie EU. Można zatem założyć że najtańsze konstrukcje dają tylko tyle. Nie ma tutaj gwarancji, że przy większej prędkości kask spełni swoje zadanie. Zatem ten nakaz kasków nic nie zmieni, bo kto jeździ spokojnie to mało prawdopodobne, żeby się wyłożyć, a jak leje na normy to jedzie tymi elektrycznymi wynalazkami powyżej prędkości przewidzianymi dla kasków. Snell B-90 w bardzo podobny sposób opisuje, choć nieco dokładniej definiuje warunki testów. Przyjmują 300g jako normę wytrzymałości: https://smf.org/standards/pdf/b90astd.pdf Nowsza proponowana (nie wiem czy weszła) dodaje testy rotacyjne, czyli uderzenie w powierzchnię skośną. Normy na przeciążenie są bardziej restrykcyjne 243-275g w zależności od kształtu głowy manekina (być może typu kasku), prędkość też jest zróżnicowana, dodatkowo ze względu na powierzchnię uderzenia (zaokrąglona -> mniejsza). https://smf.org/standards/b/B2024 Draft_10k_V1_11-27-23.pdf Jak ktoś chce więcej, to cały zestaw norm: https://smf.org/stds Trochę jako ciekawostka norma na kaski DH - F1952-15 wcale nie zakłada dużo wyższych prędkości uderzenia, to nadal w granicach 22km/h: https://helmets.org/f1952standard.htm Jeszcze ciekawostka o wadze kasków. Chciałem zerknąć na naklejki z normami i stary wydawał mi się jakiś ciężki w ręce. Nowy na naklejce 330g, na wadze 350g. Stary na naklejce 340g, na wadze 400g - nie dziwne że mi tak ciążył po przesiadce z jakiegoś ważącego <300g. Nie lubię wrzucać filmów ale mimo wszytko warto poznać opinie z bardziej cywilizowanych krajów dlaczego nie używają kasków: Kolejny, gdzie nie ze wszystkimi tezami się zgodzę ale pada tam kilka istotnych rzeczy: - indywidualna ocena ryzyka, jeździsz po bezpiecznej okolicy, nieagresywnie to pewnie kask się nie przyda, jeździsz bardziej dynamicznie, w środowisku z większym ryzykiem to warto rozważyć kask - była wrzutka o statystykach ryzyka urazów głowy ale trzeba by głębiej pogrzebać na ile wiarygodna, intro ironicznie obrazuje te ryzyka To jest to na co zwracają uwagę organizacje rowerowe, że należy dążyć do ogólnego bezpieczeństwa na drogach, eliminować ryzyko wypadków, a nie walczyć z częścią skutków tych wypadków. Nakaz kasków nie eliminuje braku uwagi, brawury. Jedynym działaniem jest edukacja i egzekwowanie poprawnego zachowania na drogach.
-
No to krótko - jakim cudem bez tego nakazu prawnego, odsetek ludzi jeżdżących w kaskach przez ostatnie 10 lat u nas wzrósł? Jeżeli to nie jest efekt edukacji, to czego? Oczywiście że tak, bo pisze bzdury przez mocne uproszczenie sprawy (jak przy większości pytań jak się nie doprecyzuje i nie dociśnie, to nie wyrocznie, żeby ślepo ufać). Operuje wyłącznie na wartościach skalarnych, gdy prędkość, pęd, siły są wartościami wektorowymi, mają nie tylko wartość ale i kierunek, zwrot. Bot sobie swobodnie sumuje prędkości/pędy pionowe z poziomymi i twierdzi, że obie składowe jednakowo się rozpraszają w momencie upadku. Tak jak pisałem, to trzeba rozpatrywać oddzielnie. Ze składowej pionowej masz siłę uderzenia o podłoże, to ona spowoduje odkształcenie czy nawet pęknięcie kasku. Składowa pozioma rozprasza się przez tarcie o podłoże, to nie jest uderzenie, tu powstają siły skrętne, ciepło. Jak chcesz się pobawić to można poeksperymentować z jajkiem. Pchniesz je po blacie, to się o ten blat nie rozbije, choćbyś to zrobił z całej siły (z umiarem, żeby w ręce i przy łapaniu nie uszkodzić). Upuścisz z kilku cm i skorupka pęka. Nic nie mam do prywatnych przekonań o niebezpieczeństwie, to są indywidualne sprawy i podstawa do osobistego wyboru czy kask złożyć czy nie, czy zakładać swoim dzieciom, czy przekonywać rodzinę, znajomych. Jednak jeżeli rozmawiamy o prawie, o sensowności jego wprowadzania bądź nie, to wypadałoby jednak opierać się na tych statystykach i faktach, a nie na osobistych emocjach. Gdybym miał na swoich doświadczeniach, to najmocniej rozbitą głowę miałem w domu, łącznie z szyciem. Zatem chyba musiałbym optować za wprowadzeniem nakazu noszenia kasków w domu Pisałem już, że skoro są kraje z nakazem, są kraje bez nakazu, to jest podstawa do analizy jak to wygląda u innych, co się zmieniło po wprowadzeniu nakazu. Czy to faktycznie przynosi dobre rezultaty, czy tylko pozorne, długofalowo, czy chwilowo. Do tego analiza ile jest wypadków danego typu, ile urazów głowy i jak ciężkich, szacunki na ile kaski i jakie by pomogły. Na koniec zważenie ile z tego będzie korzyści, a jakie będzie trzeba ponieść koszty. To jest kultura i porządek prawny, tak działają cywilizowane kraje. Biegunka legislacyjna, bo media nagłośniły kilka spraw, to jest przeciwieństwo tego, robienie bałaganu dla korzyści politycznych, bo trzeźwego myślenia i faktycznej troski o bezpieczeństwo w tym nie ma. Ja wolę się wzorować na krajach o wyższej kulturze na drogach, takich jak Niemcy, Holandia, Dania, gdzie działa się systemowo, a nie na łapu capu. Warto czerpać wiedzę i kulturę od najlepszych, przyjrzeć się dlaczego nie wprowadzają takiego obowiązku, dlaczego przeciętny rowerzysta nie rozważa zakładania. No to w jednym się zgadzamy. Dodałbym jedynie, że ból rozbitej głowy jest potrzebnym czynnikiem nauki, że warto się bronić przed uderzaniami. Związek jest, bo zwolennicy takich wynalazków podają identyczne argumenty jak w przypadku zwolenników kasków rowerowych, że trzeba chronić głowę dzieci, że zdarzają się wypadki, poważne urazy itd.
-
Aha, bo jak ktoś nie ma i nie prowadzi, to w ogóle nie wsiada do samochodów No ale rozumiem, że ty masz doświadczenie, więc bez problemu możesz podać porównanie modelu przed i po usuvowieniu. Gdzie mu spuchło, gdzie nie, jak zmieniły się gabaryty na zewnątrz i w środku.
-
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Bono_UG odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Politycy politykami ale samo wojsko też nie wie czego chce. Jeden ma taką koncepcje, a następny po nim inną. Do tego najlepiej jakby polski przemysł budował im gwiazdy śmierci ale za cenę malucha. Nie 50 letniego ale z 10-15 to minimum, żeby ogarnąć od podstaw. Nie od podstaw, to z kolei masz problem z zamawiającym, że nie ma takich a takich certyfikatów, że to, że tamto. Oczekiwania są takie, że jak jest zamówienie to chcą finalny produkt, a nie dochodzić iteracyjnie do zakładanych parametrów. Ukraina została przyciśnięta do ściany, to mogli sobie pozwolić na klecenie z byle czego, byle latało i potrafiło spuścić granat. W czasie pokoju, nawet zagrożonego, to nie przejdzie. Nawet jak prawo zamówień, antykorupcyjne, wszelka certyfikacja byłyby ok, to jakby do prasy wyciekła informacja, że wojsko kupiło dajmy na to 5k dronów poskładanych na taśmę klejącą albo na bazie cywilnych zabawek, to by kolejne szambo wybiło. Że to pierwsze prototypowa partia, że na jej podstawie można ćwiczyć ludzi, znaleźć mocne i słabe punkty konstrukcji, to już by umykało. Łatwo się mówi, że coś jest łatwo zrobić jak się nie zna realiów, powiązań na styku biznesu, polityki, wojska, jakie są warunki prawne itd. -
Demografia Polski - System Emerytalny
Bono_UG odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Wyż lat 75-85 nie zaczął rodzić, od tego trzeba wyjść. Za zpe.gov.pl: Jak na razie wygląda, że wyszliśmy z cyklu wyż niż. Można by się spodziewać, że górka wyżu 2005-2015 powinna być na poziomie 500k, a ledwo co przebiła 400k, coś około 50k różnicy od dołka. No i wzrost urodzeń trwał może 4 lata, a nie dekadę. -
Niezależnie od typu pojazdu, to projektuje się pod jakiś statystyczny zakres wzrostu, wymiarów ludzi. Nie ma tutaj uzasadnienia dlaczego napuchnięte osobówki miałyby mieć więcej tego miejsca dla kierowcy, że wyższe osoby lepiej się mieszczą. Tu co najwyżej pasażer za kierowcą może mieć lepiej, bo nie wbija kolan w fotel. Oczywiście pod warunkiem, że faktycznie tego miejsca jest wyraźnie więcej, w co wątpię, bo to nadal osobówki i muszą się mieścić na drogach i parkingach, wiec dużego manewru szerokością i długością nie ma. Gdzie rosną, to w pionie, bo większe koła, większy prześwit.
-
Skorzystam z okazji i zapytam ogólnie w kwestii tych zgód. Czym jest "uzasadniony interes"? Po co to dziadostwo w prawie istnieje oprócz powstawania upierdliwych szablonów do zgód? Dlaczego trzeba podwójnie odrzucać, wyrażać sprzeciw? Skoro zaznacza się, że nie chce się być profilowanym, to chyba jasne że dotyczy to wszystkich przypadków profilowania. Jeżeli są jakieś objaśnienia czym ten uzasadniony interes jest, to są tak ogólne, że w zasadzie może się pod tym kryć wszystko. Druga rzecz, to czy te zgody mają jakikolwiek wpływ na to ile reklamodawcy płacą?
-
Żeby ktoś inny nie poświęcił twojego bezpieczeństwa kupując jeszcze większy i cięższy? Albo inaczej, dlaczego chcesz poświęcać bezpieczeństwo innych? Życie w społeczeństwie, to jakiś kompromis, część swojej wygody, czy nawet bezpieczeństwa poświęca się, żeby ogólnie wszystkim było lepiej. Jak każdy będzie myślał tylko o swoim czubku nosa, to właśnie prosta droga do wyścigu zbrojeń na drodze. W porównaniu europejskie nie są takie złe ale mimo wszystko puchną, a to nie jest właściwy kierunek. Poza tym, chyba są nie cięższe i bezpieczniejsze? Czemu masa ma być czynnikiem bezpieczeństwa?
-
Demografia Polski - System Emerytalny
Bono_UG odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Ktokolwiek, komukolwiek broni podobnej kariery? Jak tak patrzę, to te wcześniejsze mundurowe jakieś super nie są. Wiele takich emerytów robi na ochronie, kokosów w takiej branży nie ma. Z tych emerytur chyba też nie, skoro dorabiają. -
Prowadzi, tylko trzeba wyjrzeć z naszego grajdołka np. na Stany. Tam wprost wielkie suvy są zachwalane jako bezpieczne i ludzie je kupują trochę bez alternatywy, bo jak pełno takich na drogach, to w normalnej osobówce zostanie przemielony podczas zderzenia. Tam na prawdę robią się z tego wozy opancerzone. Większe, cięższe, bardziej opancerzone samochody są drogą donikąd. Chronią tylko właściciela, a dla otoczenia są większym zagrożeniem. Większa masa - wiadomo, więcej energii, gorsze hamowanie. Większe rozmiary - gorsza widoczność, manewrowość. Amerykańskie mają tak przerośnięte maski, że nie widać co jest przed samochodem. Wypadki na podjazdach, gdzie ruszający spod garażu nie zauważył bawiących się dzieci nie są rzadkością. Wyżej położona maska, to gorsze skutki dla potrąconych pieszych, zamiast położyć się na maskę i szybę, są wciągani pod samochód. Mam nadzieję, że Europa trochę się obudzi i zacznie walczyć z przerostem samochodów, bo to nikomu w dłuższej perspektywie nie służy.
-
Nie będzie. Wyżej pisałem przykłady regulacji, które jakoś nie chcą się utrwalić i są nagminnie łamane, jakoś kampanii informacyjnych nie ma, a sprzedawcy nieoficjalnie jeszcze pomogą ze zdjęciem blokad prędkości lub wprost sprzedają odblokowane i podrasowane. Z kaskami będzie tak samo, trochę potrąbią w mediach, potem temat ucichnie do kolejnego wypadku śmiertelnego. I tak w kółko jak z każdym tematem związanym z bezpieczeństwem na drogach. Edukacja, kampanie informacyjne dadzą dużo więcej niż martwy przepis, byle były konsekwentne, a nie od przypadku do przypadku i na pałę. No normalnie bałagan. Jeżeli jest przepis, który wszyscy olewają, łącznie z tymi co mają pilnować jego przestrzegania, to taki przepis jest zbędny. Prawo swoje, życie swoje to jest właśnie bałagan, przyzwyczajanie, że przepisy to tylko sugestia. Mam cię za dorosłego, więc chyba rozumiesz do czego takie podejście prowadzi i nie muszę się rozpisywać? Przecież pisałem. Podstawa to egzekwowanie istniejących regulacji, w tym wypadku limitów prędkości, mocy itp. tych wszystkich elektrycznych wynalazków. Przecież te śmiertelne wypadki, w większości to właśnie kwestia zapieprzania ponad limit, przy przepisowych 20km/h trzeba mieć już ogromnego pecha, żeby się zabić, łatwiej opanować pojazd, więcej czasu na reakcję na sytuację na drodze. Drugą rzeczą jaką podawałem, to po prostu limit wieku na jazdę z silnikiem. Zdaje się, że gdzieś to w mediach zaczyna się pojawiać i ma to dużo większy sens niż kaski, bo eliminują przyczynę, a nie tylko skutki części poważnych urazów. W tym materiale Uwaga z sąsiedniego tematu sensownie to pokazali, że wypadki komunikacyjne to przede wszystkim połamane kończyny i obrażenia wewnętrzne, urazy głowy nie są na szczycie i to ze wskazaniem na najczęstsze urazy w obrębie części twarzowej, szczęki, które standardowymi kaskami nie są osłonięte (ta ustawa to zdaje się, że nie nakazuje jazdy w pełnych kaskach). Głębsze działania to generalnie egzekwowanie przepisów, edukacja i jeszcze raz edukacja (bez tego kultura na drogach nie poprawi się), ostatecznie odpowiednio budowana infrastruktura. To są te 3 filary bezpieczeństwa o które trzeba zadbać i które są podstawą bezpiecznych dróg, a nie nakaz noszenia styropianu. O fizyce upadku, jak się rozkładają siły itp. Już o tym wspominałem, że testy są robione przy prędkości około 20km/h, bo to prędkość głowy spadającej z tych niecałych 2m. Najprościej jak się da - taka jest prędkość pionowa upadku i pod nią się projektuje kaski rowerowe, nie pod przywalenie z baranka. Jak nie zapomnę to chyba odkurzę wiedzę z norm dla kasków, sposobów ich testowania itp. bo być może coś się przez ostatnią dekadę zmieniło (choć jak wczoraj zerknąłem na szybko to raczej nie). Z tego co piszesz, to mam wrażenie, że patrzysz na uderzenie jakby zawsze się leciało na ścianę i wtedy faktycznie im wyższa prędkość, tym większe przeciążenie przy uderzeniu. Tyle że większość upadków to uderzenie głową o ziemię i tutaj prędkość poruszania się nie ma kompletnie znaczenia na siłę tego uderzenia. Ma za to wpływ na powstające siły skrętne wynikające z tarcia o podłoże i tu standardowy kask ma negatywny wpływ, bo zwiększa średnicę głowy i daje większą dźwignię do skrętu (plastikowa "śliska" powłoka trochę kompensuje ale dopiero mips i podobne systemy robią to faktycznie dobrze). Te siły skrętne powodują zarówno obrażenia mózgu, jak i karku, są równie niebezpieczne co przywalenie na wprost, jeśli nie bardziej. W końcu ktoś zaczyna łapać. Jedyny błąd, to większość takich upadków nie kończy się na przeszkodzie, bo tarcie o ziemię jest na tyle duże, że się wcześniej wyhamuje. Po prostu ani ubrania, ani skóra nie mają takiego poślizgu jak np. kombinezon motocyklowy. Prędkości też zazwyczaj nie są na tyle duże, żeby hamowanie trwało nie wiadomo ile. Wystarczy przejrzeć trochę wywrotek szosowców. Jeszcze raz. To co piszesz jest czasem reakcji na uniknięcie wypadku, co nie ma kompletnie znaczenia w kontekście tego czy kask pieszym potrzebny czy nie. Mi chodzi o to jaki jest czas reakcji jak już się leci, na wystawienie rąk, zasłonięcie głowy, przekręcenie się, przeturlanie. Tutaj nie ważne czy idziesz, biegniesz, jedziesz rowerem, hulajnogą, na rolkach, generalnie czasu masz tyle samo i skutki przywalenia głową będą takie same. Są sytuacje kiedy ma się jakiś wpływ, czas na uniknięcie ale też jest masa, gdzie nie ma się kompletnie, czy wręcz odruchowo jest się paraliżowanym. Tu tak samo nie ma znaczenia czy jedziesz rowerem, czy idziesz, bo nie masz wpływu na to że ktoś jedzie jak debil i cię potrąci. Codziennie piesi giną na drogach i wiele tych zgonów można by uniknąć gdyby mieli kaski. Dlatego jeszcze raz pytam, skąd tak twarde przekonanie, że ryzyko urazu głowy na rowerze jest tyle razy wyższe niż na piechotę, skoro mechanizm upadku jest w zasadzie ten sam, niezawinione ryzyko też. Mi wychodzi, że to kwestia czysto kulturowa, że utarło się, że rower jest niebezpieczny i nikt nie patrzy na fakty, statystyki, nie szacuje ryzyka. Jeszcze wyraźniej to widać jak się popatrzy na kulturę duńską, jak się zapyta dlaczego nie jeżdżą w kaskach, a tym bardziej nie chcą do tego zmuszać. Tak już na marginesie, co sądzisz o kaskach do nauki chodzenia? Sensowne, czy absurd? Tylko z wyjaśnieniem dlaczego (dla mnie bzdura ale argumenty zostawię na potem). No to AI musi wrócić do szkoły, bo kompletnie nie rozumie zagadnienia. Szkolny wzór na prędkość końcową swobodnego upadku: sqrt(2g*h). W kontekście kasków, głowa spada z wysokości niecałych 2m, tyle ile kto ma wzrostu +/- pozycja na rowerze, hulajnodze, wysokość butów. Czy się jedzie 10km/h, czy 50km/h to głowa spada z tej samej wysokości, więc siła uderzenia o podłoże jest taka sama. I patrz pan, nikt ich do tego nie zmuszał, sami założyli, więc po co to ten nakaz wprowadzać? O to się w tej dyskusji przede wszystkim rozchodzi.
-
Rejestrator gps + token identyfikujący dla każdego kierowcy. Coś w ten deseń działa u mnie w firmie. W prostszej formie, po prostu zeszyt jak kierowca pobiera kluczyki. Jak januszexowi nie będzie się chciało pilnować kto bierze samochód, to jakoś nie jest mi żal, że będzie płacił. To prowadzi do "wyścigu zbrojeń" - nie tędy droga w bezpieczeństwie na drodze.
-
Hulajnogi Elektryczne - Wypadki
Bono_UG odpowiedział(a) na T-Srcipt-36 temat w Dyskusje na tematy różne
Luki w prawie nie ma, jest brak egzekwowania limitów. -
Archiwizacja zdjęć i filmów na płytach Blu-ray 50GB
Bono_UG odpowiedział(a) na CozyHog temat w Nośniki danych
Ryzyko padnięcia dwóch dysków na raz jest mniejsze niż pojedynczego. Tak samo można to rozciągać na kolejne kopie, co będzie jeżeli te płytki też się zniszczą? Zawsze jest ten skrajny przypadek, że już można tylko siąść i zapłakać, nie da się tego w pełni wyeliminować. Dla mnie wystarczającym minimalizowaniem ryzyka są 3 kopie. Jedna na dysku w komputerze, dwie kolejne na dwóch dyskach chowanych do szafy.
