-
Postów
855 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez DjXbeat
-
Ile teraz przegląd będzie kosztował ? Nie orientuje się w temacie. Mi się kończył 10.09 i zapłaciłem 100zł i teraz następny za 2 lata. Za parę dni kończy się siostrze na Toyot.
-
Jak ktoś mieszka w mieście i mało podróżuje to tak - ja mam do miasta 10km i dużo jeżdżę
-
Jeśli ten proceder z L4 powtarza się cyklicznie to zwyczajnie kieruje petenta na ponowne badania lekarskie, które mają stwierdzić czy pracownik może wykonywać pracę Samo to działanie sprawia, że pracownik mięknie a jeśli nadal jest twardy co bardzo rzadko się zdarza i dalej bawi się w statki - rozwiązanie umowy ze względu na dezorganizację pracy.
-
To jest gra w statki - on mi L4 to ja mu kontrolę ZUS Trzeba się pilnować w rozmowach i zachowaniu bo pracownik wszystko wykorzysta na swoją stronę
-
Ja to doskonale rozumiem i ze względu na ten aspekt : Cytat Wielokrotnie powtarzałem, że tak jak wszystko auto należy dobrać według własnych wymagań i możliwości. Dla mnie możliwość ładowania z własnej sieci to podstawowy wymóg by w ogóle rozważać EV. Gdybym nie miał możliwości ładowania w domu to nie jeździł bym EV. Został bym z autem spalinowym.
-
Znajomy 2 lata temu za instalacje PV 4kW z uwzględnieniem pełnej dotacji zapłacił 4tys z groszami Oczywiście instalacja bez magazynu ale na jego potrzeby jest aż nad to.
-
Nie założyłem a mam 16.5kWh realne średnie zużycie na dystansie prawie 31tys km Dlatego ciągle powtarzam i odradzam zakup EV osobom, które nie mają możliwości ładować auto w domu, garażu
-
Ale każdy ma prąd w domu. Mając możliwość ładowania w domu, garażu jazda elektrykiem nawet bez PV jest bardzo tania. Naładowanie baterii 78kWh w moim samochodzie z gniazdka kosztuje ~61zł i na tym, spokojnie zrobię 350-450km zostawiając jeszcze zapas. Zgadza się tylko 1/3 trasy masz za free mając PV, która się już zwróciła lub za grosze jeśli auto naładujesz z domowej instalacji w nocnej strefie np. G12W. To razem bilansuje się i wychodzi taniej. Obecnie ceny na ładowarkach spadają i dzisiaj średnia cena to 2.4zł/kWh. Ja na ładowarki w ciągu roku wydałem ~3280zł i na tym przejechałem ~9 tyś km czyli ~37zł/100km. Pozostałe 21tyś km zrobiłem ładując auto z paneli lub w nocnej strefie G12W w zimę. Wystarczy mieć prąd w domu bez PV i tyle wychodzi Podstawa to dopasować do swoich wymagań.
-
Przyjmij, że nie mam PV - ten gorszy scenariusz 😂 Koszt naładowania auta do pełna z gniazdka w taryfie G12W na podróż + uzupełnienie energii na ładowarce na resztę trasy. Całość 147zł za przejechanie 740km. Zrozumiał czy dalej rozpisać na czynniki pierwsze łącznie z fakturą i cennikiem energii? 3 lata już na siebie pracuje. Przy obecnej stopie zwrotu w 2026r będziesz miał za „free” tylko czym wtedy będziesz atakował
-
Szkoda, że tylko część wypowiedzi zacytowałeś ale resztę zacytuję za Ciebie. Czyli przejechanie 740 km za 147zł.
-
Ja jeżdżę z dozwoloną prędkością i zużycie mam jakie mam. Mogę jechać 140 to tyle jadę. Mogę jechać 120 to również tyle jadę. Jest ograniczenie do 50 to zwalniam - tak zawsze jeżdżę. Darmową jazdę z inwestycji mam wokół komina do 400km a cena za ładowanie powyżej tego dystansu mnie kompletnie nie interesuje
-
A ja robię i nadal będę to robił z powodów, które wcześniej wymieniłem. Widzisz w tym jakiś problem? Ciekawe czy sam taką cebulą byś nie został gdybyś miał wybór w cenie pokonywanych km Często jeżdżę na trasie „Poznańskiej” Łowicz-Kutno i po drodze jest stacja benzynowa w Zdunach- Orlen na którym cena paliwa jest zawsze 40-50gr tańsza względem średniej ceny. Tam zawsze trzeba odstać w kolejce by zatankować - same cebule Żeby nie było w trasie sam ładuje auto tam gdzie mi wygodniej i cena nie gra roli. Wracając z Kołobrzegu zamiast na ładowarce Tesli za 1.5zł/kWh wolałem zatrzymać się wcześniej przy IONITY 3zł/kWh bo miałem obok restaurację gdzie sobie zjedliśmy. W trasie kompletnie nie zwracam uwagi na cenę ładowania bo głównie oszczędzam na jeżdżeniu wokół komina
-
Czyli koszt przejechanie pierwszych 447km, które pokonałem aż do ładowarki w Mrągowie = 0zł. Następnie doładowanie za 112zł i przejechane 293km. Do domu dowiozłem 13% czyli zapas na 70-100km. Na cały pokonany dystans 740km wydałem 112zł. Prościej się nie da. Dla tych, którzy zaraz wyskoczą z informacją, że PV swoje kosztowała - mogłem naładować auto w nocy 22-6 w cenie 0.78zł/kWh co daje naładowanie do pełna za 61zł i na tym przejechane 447km =13.5zł/100km + reszta z ładowarki. 4.47 x 13.5zł =60,345 2.93 x 30zł =87,9 60 + 87 = 147 zł 147zł/740km =0,199 zł/100km
-
Ja jeździłem kilka razy w roku dalekie trasy samochodem spalinowym powyżej 700-800km i obecnie dalej jeżdżę dalekie trasy tylko EV. Nie przeszkadza mi, że na dystansie 700km będę 20-30min później. Idąc dalej w kierunku tych dalekich tras, które poruszyłeś - dane statystyczne z nawigacji „Yanosik”, którą masowo używają Polacy pokazują, że statystycznie Polak w ciągu dnia pokonuje samochodem ~60km a w okresie wakacyjnym średnia ta rośnie do ~85km. Zapewne Ci sami Polacy wspominają, że na pełnym baku robią 1200 km Dla osób , które często jeżdżą dalekie trasy EV może być problematyczne ale nie dla osób, które robią takie dystanse kilka razy w roku jak choćby ja a takich osób jest od groma co właśnie pokazują statystyki Właśnie wróciłem z trasy - 740km. Jedno ładowanie w Mrągowie i całą trasę 740km przejechałem za 111,84 zł. Przed wyjazdem naładowałem auto z PV. Podczas ładowania zrobiliśmy z żoną zakupy na kilka dni dzięki czemu nie muszę specjalnie dymać po zakupy 10km do miasta Wszystko spina się w całość czyli idelanie dopasowane auto do moich potrzeb!
-
Absurdalny jest twój wpis bo czym innym jest dyskusja nad normalnym użytkowaniem i porównaniem versus auta spalinowe a czym innym jest obalanie głupot, które najwięksi przeciwnicy EV wypisują i powtarzają. Nie każdy chce auto EV tak samo jak nie każdy chce zakładać LPG do benzyny. Ja nikogo do zakupu EV nie namawiam i nie nakłaniam mało tego każdej osobie, która rozważa zakup powtarzam, że jak nie ma możliwości ładowania auta w domu to niech go nie kupuje bo przez to traci największą zaletę EV - auto zawsze gotowe do jazdy. Ja mieszkam w małej miejscowości i pomimo tego, że w okolicznych miastach są szybkie ładowarki nie wyobrażam sobie bym musiał jechać specjalnie 10km by naładować auto. Oczywiście można wrzucić w to różne aktywności i tak ludzie robią często ten czas oszczędzając ale trzeba mieć te aktywności. Ja też tak robię tylko na powrotach z tras urlopowych np. teraz wracając z mazur auto będę ładował w Mrągowie pod Kauflandem gdzie z żoną zrobimy zakupy. Dla jednych śmieszne i nie do pomyślenia a dla osoby, która do miasta ma 10km jest to swego rodzaju oszczędność czasu bo wracając z trasy urlopowej mam już ogarnięte zakupy i nie muszę specjalnie dymać na miasto To są indywidualne korzyści z których nie każdy skorzysta - ja korzystam. Najważniejsze- nikomu nie wmawiać, że tak trzeba bo janie wmawiam, że tak ktoś musi. A co do trasy to wczoraj EV zrobione 447km bez ładowarki - Grodzisk Mazowiecki - Giżycko i dalej Wilkasy, Mamerki, Wilczy Szaniec , Mikołajki i Mragowo. Dzisiaj po południu auto naładuje i trasa do domu.
-
@galakty Rozumiem, że swoją wiedzę o EV czerpiesz z czasopism bo doświadczenia z tymi autami nie masz żadnego ale próbujesz dyskutować jak byś nimi codziennie km tłukł. Właśnie takie nieświadome osobniki, które wypowiadają się o czymś o czym nie mają pojęcia trzeba prostować. Napisałem o tym wyżej. Zasadnicza różnica między nami jest taka, że ja wiem jak wygląda użytkowanie auta EV w praktyce a Tobie się tylko wydaje, że wiesz.
-
Hate i fake mówi Ci to coś ? Z tym jest najwięcej do czynienia w przypadku posiadaczy aut EV. Ilość hate’u i fake newsów w stronę EV jaka się wylewa na portalach społecznościowych Oczywiście część osób sobie na to zapracowała poprzez promowanie EV w stylu „2zł/100km bo ładuje w dynamicznej strefie itd” Stosunek hate’u i fakeowych informacji vs rzetelne, prawdziwe dane to jak stosunek ilości aut spalinowych vs aut EV na polskim rynku. Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą - Gebbels. I z czymś takim się mierze Czyli zimą spokojnie przejadę tą samą trasę i auto naładuje w miejscu docelowym podczas rekreacji. Twoje auto auto stoi na parkingu jak spacerujsz nad jeziorkiem. Moje również stoi i w tym czasie się ładuje. Jak będę miał dalszy dystans to zwyczajnie zrobię postój na 15-20min i po sprawie. Jadę kolejne 150-200km w zimę przy -10C
-
Z reguły przy takich warunkach spalinowe bardzo szybko idzie w odstawkę i zostaje sam elektryk lub dochodzi kolejny. U mnie tak było. Oczywiście to jest kwestia wymagań jakie mamy bo najważniejsze dopasować auto do własnych potrzeb Ja ciągle powtarzam, że gdybym nie miał PV i nie miał możliwości ładowania auta w garażu to nigdy w stronę EV bym nie spojrzał.
-
Całkowicie się z Wami zgadzam. Jednak na poprzedniej stronie napisałem, że post ma na celu obalać pewne mity, które często się pojawiają wśród osob, które nie mają zielonego pojęcia o EV a głównie chodzi o mały zasięg i częste lądowania a tymczasem ja wyjeżdżając z domu na 100% jestem w stanie bez problemu zrobić 600-650km z jednym 20min postojem
-
Ja mam auto zawsze przygotowane do podróży. Zawsze tankowałem przed wyjazdem więc co jest w tym dziwnego, że teraz na EV wyjeżdżam na pełnej baterii? Tylko to jest zwykła nawigacja pod EV. Kierowca, który nie zna trasy jedzie z nawigacją. Jest coś w tym dziwnego, że będę jechał na nawigacji bo nie znam trasy do Giżycka? To, że dodatkowo pokazuje jakie są zasięgi bazując na zużyciu energii - to dodatkowy feature.
-
Nie. Zwyczajnie obalam mit, który często powtarzają ludzie, że w EV co 200-250km muszę się zatrzymać na godzinną sesję ładowania
-
-
Może moje się takie trafiły. Mi się w Mondku kończyły letnie opony na jesieni więc zacząłem rozważać 2 komplety: lato, zima lub wielosezonowe. Kupiłem wielosezonowe Goodyear Vector 4Season i po czasie żałowałem. Teraz w każdym aucie mam 2 komplety i tak już zostanie
-
Też je początkowo zachwalałem ale po przejechaniu ~3tyś km opinie zmieniłem. Sądzę, że po kilku awaryjnych hamowaniach czego Ci nie życzę zdanie o oponach zmienisz - ja się dwa razy przejechałem na nich. Raz kierowca wyjechał mi z podporządkowanej a drugim razem rowerzysta jadąc chodnikiem skręcił bezpośrednio pod moje auto i wjechał na pasy. W obydwu przypadkach cudem uniknąłem kolizji i w obydwu przypadkach po wciśnięciu hamulca nie miałem żadnej przyczepności. Auto po prostu się ślizgało
-
Miałem te opony również na 18 w Mondeo MK5. O ile na suchym i śniegu dawały sobie całkiem radę tak po lekkim deszczu ślizgały się niemiłośnie. Nie raz problem miałem ruszyć Uważaj na nie abyś autka przypadkiem nie rozbił bo całkiem fajne
