-
Postów
2 524 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Jaycob
-
Znalazłem coś takiego. Te są najbardziej zbliżone wzorem do tych z 7000.
-
Szkoda! A są jakieś zamienniki ze wzorem R7000 na 5800? Edit: fajny life hack:
-
czy gumowa osłona dźwigni SHIMANO 105 ST-R7000 będzie pasować do klamkomanetek 105 ST-5800?
-
Podoba mi się, jak wrogowie często zmieniają timing ataków, a twórcy świetnie się tym bawili. Na przykład trzy pierwsze ataki są takie same, ale w środku lub na końcu pojawia się inny, gdzie przeciwnik dłużej się zamachuje albo spowalnia. Często dawałem się na to nabrać.
-
Bo nie ma grindu. Ten tryb został zaprojektowany z myślą o graczach, którzy chcą skupić się na fabule i eksploracji, a nie na wymagających walkach. @ bbandi napisał o opcjonalnych bossach. Jak już wcześniej pisałem - nawet na poziomie Ekspert można pokonać wrogów (także tych opcjonalnych) bez wbijania poziomów, jeśli dobrze parujesz lub robisz uniki.
-
Wystarczy ogarnąć parowanie i nie trzeba nic grindować. Dzięki temu przeskoczysz kilka poziomów (pokonując dużo silniejszych wrogów) i przez chwilę będziesz miał z górki. Ta gra to pestka, jak już załapiesz mechaniki - nawet na najwyższym poziomie (pomijając hardcorowych opcjonalnych niektórych bossów). Serio, możesz być OP już w pierwszym akcie - wystarczy zgarnąć mieczyk dla Maelle po wygranej na arenie i walić 9999 dmg!
-
Do tego dochodzą jeszcze zadania towarzyszy i walki z sekretnymi bossami ,które rozwijają kapkę do fabuły i lore. Co do eksploracji - zgoda, momentami można się zakręcić, otoczenie bywa podobne, a niektóre ścieżki czy znajdźki mogłyby być lepiej oznaczone (szczególnie dzienniki ekspedycji, które były świetnie napisane i budowały klimat). Ale z drugiej strony: jestem wręcz wdzięczny za brak minimapy i znaczników. To rzadkość we współczesnych grach, a tutaj wzmacniało to poczucie zagubienia i odkrywania - świat nie był kolejnym światem z checklistą z ikonami. Moim zdaniem Expedition 33 bardzo dobrze łączy formę z treścią, a walka - zwłaszcza na wyższych poziomach trudności - potrafi być angażująca nie tylko w walce, ale i emocjonalnie. Jeśli ktoś nie przepada za turówkami, jasne, może to nie być jego bajka. Ale trudno mieć pretensje, że gra RPG tego typu stawia na walkę, skoro to jej core. A przy okazji - co sądzicie o zakończeniu?
-
ONGBAL już rozwalił najtrudniejszego bossa samym parowaniem. Dotarłem do tego bossa i faktycznie walka z nim to nie przelewki. Spróbuję go zcheesować one-shotem, ale jeszcze nie miałem okazji tego zrobić. Dodatkowo przywłaszcza sobie wszystkie moje osłony.
-
Ja kiedyś próbowałem chmurę MS z GP i lagi miałem okrutne na 80 Mb/s, spóźnione reakcje o jakąś sec. A satysfakcja z pokonania przeciwnika? No kosmos, jakby człowiek wygrał mistrzostwa świata. Serducho mi bije jak oszalałe, gdy bossowi zostaje te magiczne 15% życia… a potem, klasyka, walę jakiegoś babola i wszystko idzie się je***.
-
Podobno rozmowa wyglądała mniej więcej tak: "Fajną muzę robisz, chcesz z nami pracować?” Kompozytor: "Spoko." I tak oto gość z SoundClouda został kompozytorem do gry. Clair Obscur: Expedition 33's incredible soundtrack was composed by a guy who posted his music on Soundcloud Podobno scenarzysta też został wyłowiony z Reddita. Mnie się większość kawałków podoba. Nie można nie wspomnieć o: albo:
-
Pomylili gatunki.
-
Też tak sobie mówiłem (nigdy nie grałem w żadną grę tego typu), dopóki sam nie spróbowałem - kupiłem grę na promocji. Myślałem, że sterowanie mechem będzie trudne, ale nie, jest wręcz przeciwnie - jest mega płynnie i responsywnie. Lata się świetnie i naprawdę czuć każdą modyfikację. Mech zbudowany pod tanka będzie ciężki i powolny, a te lekkie są super szybkie i zwinne. Do tego dochodzi świetna personalizacja - można kombinować z uzbrojeniem, pancerzem, dopalaczami i wyglądem do wyboru do koloru , więc każdy może zbudować maszynę idealnie pod swój styl gry czy przeciwnika. Nie lubiłeś soulsów, spróbowałeś-polubiłeś...;)
-
Te elementy, które niektórzy uznają za plusy, dla mnie wypadają raczej przeciętnie. Walki ze smokiem czy dużym mechem wydają się trochę bez wyrazu. Podobne wrażenia miał też Arhon w swojej recenzji.
-
Zdecydowanie polecam Armored Core 6: Fires of Rubicon! Też od From Software - zero backtrackingu, konkretna, liniowa struktura misji, trylion opcji do tuningu mecha, respawny przed bossem. Czysty fun.
-
To się już dawno pozmieniało, odkąd wyszedł Elden Ring - teraz checkpointy (ogniska itp.) są praktycznie pod samym bossem. Nie trzeba już zapieprzać pół mapy i przebijać się przez mobki, żeby znowu spróbować walki. W innych grach (nie tylko od FromSoft) też często save’y są tuż przed. W Dark Soulsach czy Elden Ringu często odblokowujesz skróty - jakieś drzwi, windy itp.- żeby szybciej dojść do bossa, omijając większość mobów. Gra nie zmusza cię, żeby za każdym razem naparzać się z każdym przeciwnikiem. Mobki respawnują się tylko wtedy, jak zginiesz albo odświeżysz się przy punkcie kontrolnym. Same z siebie nie wracają. I nie zawsze trzeba za każdym razem tłuc wszystkich - jak masz wyższy level, to często po prostu przebiegniesz albo olejesz. Poza tym exp za te same mobki robi się śmiesznie niski w porównaniu do tego, ile potrzebujesz na kolejny poziom. Jasne, można sobie na początku pogrindować na leszczach, ale to działa tylko przez chwilę. Potem i tak trzeba się ogarniać z trudniejszymi wrogami.
-
Hehe mój ulubiony atak Standhal (którym kręciłem 100mln) znerfili. Dobrze, że przeszedłem grę i większość contentu przed patchem. IMO jeśli broń nie zwiększa obrażeń dzięki Sile, to nie ma sensu rozwijać tego atrybutu. W tej grze obrażenia zależą głównie od podstawowych statystyk broni i tego, jak dobrze skaluje się z atrybutami postaci.
-
Celujesz w przełamania? Ja szczerze mówiąc rzadko do nich w ogóle dochodzę. Mam wrażenie, że ta mechanika czasami jest dziwnie zrobiona. Przykład: wrzucam na wroga ogień, kończę turę i go przełamuję. Zaczyna się nowa runda - wróg dostaje dmg od ognia, po czym gra informuje, że ogłuszenie się skończyło… i gość normalnie atakuje. To po co było to całe przełamanie? Albo ja nie rozumiem czegoś. Moim zdaniem sens to ma głównie w kilku przypadkach: Bourgeony, te, co pożerają postać - po przełamaniu wypluwają Mimy, wiadomo - bez przełamania są praktycznie nietykalne, Jeszcze jeden opcjonalny boss, gdzie to naprawdę robi różnicę.
-
Jeśli trzymasz się głównej ścieżki fabularnej, to na normalnym poziomie trudności poradzisz sobie bez problemu, nawet bez parowania czy uników. Co jest naprawdę fajne w tej grze, to fakt, że gdy już opanujesz parowanie i uniki, możesz pokonywać znacznie silniejszych przeciwników bez dodatkowego grindu i w ten sposób levelować bardzo szybko. Przeszedłem grę dwa razy na poziomie Ekspert i uważam, że w trybie fabularnym gra jest banalna. Opcjonalni bossowie to jednak zupełnie inna historia - każdy z nich one-shotuje, a bez perfekcyjnego parowania i uników nie masz szans.
-
To trochę jak narzekanie, że w piłce nożnej chodzi tylko o kopanie piłki - no niby prawda, ale diabeł tkwi w szczegółach. Każda gra jest jakoś zapętlona, ale liczy się klimat, historia, i to, jak bardzo wciąga cię ten świat. Taki schemat jaki opisałeś jest w większości RPG - zwiedzasz coś, zabijasz potwory, rozdajesz punkty, rozmawiasz i zapętlasz to samo.
-
Oczywiście, dodatki są świetne! Tyle że autor pisał w takim tonie, jakby gra go nudziła, więc pomyślałem, że raczej nie będzie zagłębiał się w dodatki.
-
Hype? Raczej nie. W ostatnim czasie faktycznie trochę się ożywiło w obrębie tego gatunku (Persona 3 Reload czy Metaphor: ReFantazio w poprzednim roku) - ale to nadal nisza. Clair 33 raczej nie zmieni tego stanu rzeczy, zwłaszcza że zarówno pod względem stylistyki, jak i mechanik, odbiega od klasycznych JRPG-ów. Dla mnie Clair to zupełnie inna gra - czerpie inspiracje z Persony i innych tytułów (Soulsów), ale mechanicznie mocno się różni. To raczej gra nastawiona na refleks niż klasyczną turówkę.
-
Jak dopiero lecisz na Skellige, to jesteś mniej więcej w połowie głównego wątku. Licz spokojnie z 15-20h grania, jak się skupisz tylko na głównej fabule. Dodatki to osobna historia, można olać jak chcesz tylko podstawkę skończyć.
-
Clair Obscur Expedition 33 skończone, to teraz na tapecie Persona 3 Reload - ale jaja, pierwszy JRPG z kinową lokalizacją po polsku! Cały czas mam mindfuck, jak czytam napisy. Nie mogę się przyzwyczaić. Mam nadzieję, że przyłożyli się do lokalizacji.
-
Szkoda, że nie jak w Clair 33, gdzie już na premierę było -10% zniżki. Gameplay za 50 min.
-
Chyba wiem co mam w swoim systemie lepiej. Nie mam takiego układu jak na Steam. Pliki zapisu są w: C:\Users\Użytkownik\AppData\Local\Packages\KeplerInteractive.Expedition33_ymj30pw7xe604\SystemAppData\wgs\ Tylko tam jest ponad 800 folderów. XD Wiec wyodrębniłem PowerShellem ze skryptem dane sprzed 3 dni, ale wszystkie pliki są z 6 maja, a reszta 2 plików z 5 maja: container.117 i B0C9EA9677ED44868F0655C30898F38D Nie wyglądają mi na .sav I tak się poprawili - jeszcze kilka lat temu nie można było nawet wejść do folderu z grą z powodu szyfrowania.
