Skocz do zawartości

marko

Użytkownik
  • Postów

    1 200
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez marko

  1. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Przyrządem, tak samo jak serwis. Jeśli przyrząd trzyma wymiar, to nie może źle mierzyć. Z kolei wieszanie i porównywanie długości jest niemiarodajne, bo ściśle zależy od ilości ogniw w łańcuchu. Ogniwa mają trafiać w zębatkę i tyle, i przyrząd się do tego sprawdza. Inna kwestia, że możesz kupić łańcuch za stówkę jak i za 5 stówek. Swój rower sprawdzam sam, żona ma wykupiony z pracy pakiet serwisowy obejmujący wszelkie naprawy. Więc serwis sam szuka sobie rzeczy do wymiany. W tamtym roku po pierwszych 1000km wstępnie zakwalifikowali łańcuch (pordzewiał w zimie) i kasetę do wymiany. Ostatecznie po dokładnych pomiarach poszedł tylko łańcuch do wymiany, regulacja przerzutek + aktualizacja oprogramowania
  2. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Ebike też swoje kosztuje. W sensie dobry ebike. Rzekłbym, że budżet startowy na ebike trekking, to tak 12tys. zł? Coś sensownego to już widełki 15-20tys. zł. Dobry sprzęt w teren, to jeszcze drożej. Mój po 3 latach i 2500km bez jakichkolwiek napraw, sprawdzam regularnie łańcuch i nadal nie jest wyciągniety.
  3. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Nie znasz dnia ani godziny, kiedy pikawa powie Ci "stop" przy takim tętnie U mnie dwóch kolegów wyleczyło się z biegania. Znaczy ortopedzi wybili im to z głowy. Przeginali pałę i stawy nie wytrzymały. Jeden musiał być operowany, drugi niby jeszcze spoko, ale nie może przeciążać kolan. Skutki uboczne, gdy sport zamienia się w nałóg. Jeszcze jak robisz to zawodowo, to masz przy sobie ludzi, co mają pojęcie, żeby to ogarnąć. Jak robisz to w domowym zaciszu, eksploatacja do porzygu, to ani nie wiesz, gdzie jest granica (na czuja, to kiepski wyznacznik), ani nie wiesz co zrobić, jak już będzie źle... Podziwiam, za wytrwałość i silną wolę. Ale jednocześnie nie rozumiem potrzeby wycieńczenia popadającej w skrajność. Bo tak jak moja żona chodzi na siłownię i sama twierdzi, że potrzebuje takiego wysiłku i dobrze jej to robi. Ale wraca do domu i nie wygląda jakby tam przerzucała 5ton węgla... A niektórzy po treningu właśnie tak wyglądają.
  4. Transport, to taki temat, gdzie z jednej strony masz istne perełki, mistrzów kierownicy i naprawdę szacun. Z drugiej strony masz pełno debili. Ja rozumiem, że do prowadzenia pojazdu ciężarowego trzeba mieć dwie ręce, dwie nogi i umieć odróżniać zielony od czerwonego, ale czasami mam wrażenie, że jakiś test IQ i próg wejścia też powinien być. Opinia oparta na podstawie (przymusowych) rozmów z wieloma kierowcami ciężarówek, jako tłumacz
  5. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Ja jestem wyluzowany Wypoczęty w sensie, że się zatrzymuję, idę do restauracji czy tam jakiegoś lokalu i nie leje mi się pot z czoła, koszulka nie jest przemoczona i po prostu nie śmierdzę Dla mnie to jest komfort, że jadę gdzieś daleko na rowerze i jak jestem u celu, to wyglądam świeżo. NIe rozumiem argumentu sceptyków/przeciwników ebików, że to powinny być rowery dla emerytów. Cała frajda w tym, że jeździsz rowerem, ale (prawie) wszystkie wady jazdy na rowerze znikają. Jednocześnie rozumiem np. Ciebie, że potrzebujesz się "namęczyć". Ta sama zasada, co z siłownią. Tylko, że no masz oczyszczony umysł, ale otaczający Cię ludzie chcą Cię wykopać pod prysznic
  6. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    U mnie to jest tak, że na dachu mam Thule Slidebar (9kg) + Thule Motion XT XL (23,5kg). Sama trumna ma ładowność 500litrów / 75kg. Ładowność dachu 75kg zdecydowanie ogranicza możliwości trumny. Co do haka, to jest ciekawiej, bo... prawie wszystkie bagażniki rowerowe są do 60kg. Ja kupiłem Atera Genio Pro Advanced, bo jako jeden z wyjątków ma ładowność 65kg. Sam bagażnik waży 21,5kg + trzecia szyna coś koło 3kg. To już się robi 25kg. E-bike'i montuję bez baterii, to mam jakieś 50kg + 15kg na rower dziecka. Przy pełnym załadunku mam ok. 90kg na haku. Zwykła wycieczka z dzieckiem. Jakieś 40km. Asfalt, lasy, strome podjazdy. Zatrzymaliśmy się w zabytkowym browarze, posiedzieliśmy na plaży i wróciliśmy do domu jak gdyby nigdy nic. Dziecko wypoczęte, my wypoczęci. A rowery były konkretnie załadowane. Ukształtowanie terenu jeśli coś Ci to podpowie, to jak w Bieszczadach. Na przyszły sezon mam już zamontowany sztywny hol. Ja, rower, rower z dzieckiem, to pi razy drzwi 160kg. Przy Twoim 10kg rowerze to nadal 140kg do ciągnięcia. Jadę dla przyjemności, nie udręki. BTW. po 3 latach odkryłem, że mam w rowerze gniazdo USB i mogę ładować telefon podczas jazdy. Przeczytałem instrukcję obsługi Jutro wycieczki 70km (w jedną stronę) autem... na sanki
  7. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Ja ostatnio z ciekawości sprawdziłem parametry techniczne Bigstera w hybrydzie i jest lipa: ładowność dachu 75kg, obciążalność haka 75kg, przyczepa z hamulcem 1000kg. Dla porównania Qashqai o ile na dachu może też max 75kg, tak na hak może już wziąć 100kg.
  8. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Seria ID ma też podświetlone tylne logo. Życie. Jak człowiek nie myśli, to potem cierpi. Dziki kraj. Generalnie temat sprowadza się do tego, że hulajnoga powinna mieć dopuszczenie do ruchu. W sensie, że ustawodawca powinien wymagać od właściciela hulajnogi obowiązkowego ubezpieczenia OC, a ubezpieczalnia wymagać od producenta hulajnogi kwitów, że taki pojazd spełnia wymagania techniczne: maksymalna moc, prędkość, oświetlenie, itd. W razie zdarzenia pomoc musi być udzielona, co najmniej do stanu nie zagrażającemu życiu czy trwałemu uszczerbku na zdrowiu, jednak potem to ubezpieczalnia powinna wyjść z regresem do właściciela hulajnogi, że pojazd w momencie zdarzenia nie spełniał warunków technicznych. Jak nie ma polisy OC, to rachunek na konto UFG, które zapłaci wstępnie szpital, a potem to UFG powinno sobie radzić jak ściągnąć kasę od właściciela hulajnogi. A dlaczego właściciela hulajnogi? Bo to on nie ma polisy OC. W przypadku ważnej polisy OC, a braku np. kasku to już sprawa ubezpieczalni, co z tym zrobi.
  9. To zależy czego oczekujesz od życia. Jednym życie pod presją pasuje i śpią mimo wszystko dobrze. Inni chcą być ważni, ale psychika tego nie wytrzymuje. Inni za to wolą siedzieć w kącie i robić swoje, nawet jeśli jest to poniżej ich kompetencji. Jak kończyłem szkołę, to powiedziałem sobie, że nie chcę iść do żadnej korpo. Tam jest wystarczająco dużo szczurków, które chcą się pozagryzać, a mama szczurzyca i tak z reguły ma minimalne albo żadne pojęcie o szczurkach, co jej po klatce biegają. Dopóki szczurki są potrzebne, to są "kochane". A potem wypad
  10. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Mam wrażenie, że Ford to typowe auto na leasing. 3-4lata niech pociągnie, a potem to już bajka
  11. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Idę rano z córką do przedszkola. Nagle córka do mnie: - tato, to auto jest chyba popsute, bo jest takie głośne - nie, to diesel. One są takie głośne... Sąsiad odpalał Passata B8 2.0 TDI Co do 1.3 w renault. Poprzedni X-TRAIL miał w końcowych rocznikach też 1.3 DIG-T. W obecnej generacji masz szalone 3-cylindrowe 1.5. więc nie ma się co śmiać
  12. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Dla mnie najstraszniejsze są te klamki. No ochyda
  13. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Ogólnie cała obecna linia modelowa BMW jest... dyskusyjna. Zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Jak do tego patrzę na cennik, to nasuwa się pytanie "za co tyle pieniędzy?" Co do świecących nerek, to chyba wszystkie niemieckie marki mają albo świecące paski, albo świecące znaczki.
  14. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Moja tak mówiła na wszelkie SUVy czy Crossovery. Teraz patrzy z pogardą na osobówki, że trzeba się schylać do wsiadania czy do zapięcia dziecka w foteliku BTW. jaranie się E60 powinno być uznane za chorobę i być leczone E46 czy E38 porównam do PlayStation 2 - świetny sprzęt, czuć wiek, ale po latach nadal potrafi sprawić frajdę. E60/90 to takie PlayStation 3. Miało być łał, wszystkiego w opór, ale jakoś coś tam nie pasuje... A na koniec się zepsuło Wiadomo, każdy ma swój gust
  15. marko

    Auta elektryczne (BEV)

    Auto elektryczne, to tak 150-200tys. zł, czyli mniej więcej 30% ceny mieszkania (pomijam wielkie aglomeracje). Pojedziesz za granicę, to te 30-40 tys. EUR nie starczy nawet na wpłatę własną do kredytu hipotecznego. Tutaj jest główna różnica. Z 40tys. EUR w kieszeni nie poszalejesz za granicą, ale w Polsce już można to dobrze zainwestować. Z perspektywy statystycznego Polaka nie widzę absolutnie żadnego sensu pchać się w auto elektryczne, nawet mając prąd za darmo. Trzeba albo naprawdę dobrze zarabiać, żeby mieć hajs na fanaberie, albo nie umieć liczyć pieniędzy. I jak wielu z tutejszych bywalców wie, jestem fanem aut elektrycznych. Jednak nie mam zamiaru robić z tego religii i na siłę uzasadniać sensowności. Jak technologia będzie na tyle rozwinięta, to BEV samo się obroni. Póki co jest to wciskanie produktu na siłę pod hasłem "lepszego jutra".
  16. marko

    Auta elektryczne (BEV)

    Tylko masz świadomość, że ponad połowa ładowarek znajduje się w 15 największych miastach w Polsce? We wschodniej części Polski, jak to w przypadku Polski B ładowarek ze świecą szukać. BEV jako auto wkoło komina tak (chociaż i tak mam obiekcje, o czym za chwilę), na (bezstresową) trasę tylko dla fanatyków, na pewno nie dla ludzi w trybie urlopowego chilloutu. Co do obiekcji. Mieszkam w DE, w bloku, na obrzeżach miasta, gdzie nie ma żadnej drogi przelotowej. W sensie jak jedziesz do mnie na dzielnicę, to po coś konkretnego, a nie że masz po drodze. No i trochę ładowarek jest, nawet pod blokiem mam dwie podwójne AC. I co? W godzinach dziennych możesz ładować się max 4 godziny. Jak wszyscy są w pracy, to jeszcze coś wolnego znajdziesz. Przyjdą jednak godziny popołudniowe i... zazwyczaj wszystko zajęte. W godzinach wieczornych nie ma już limitu czasowego i auto może stać do rana (co ma sens, bo nie widzę tego, żebym o północy szedł do auta, żeby go przeparkować). W weekendy jest jeszcze gorzej z wolnymi miejscami. Więc użytkowanie wkoło komina, jak nie masz prywatnej ładowarki, to tak nie zawsze spoko. Co do ładowarek na mieście, to są co kilkaset metrów, a nawet gęściej. Sęk w tym, że nie do końca wiesz, czy tam gdzie potrzebujesz, znajdziesz akurat wolną. Więc czasami robisz puste kilometry, tracisz czas, a na koniec musisz postawić auto akurat tam, gdzie da się je podłączyć i dalej grzać z buta z powrotem do miejsca docelowego. Ostatnio nawet w salonie rozmawiałem z pracownikami na temat BEV, to się śmiali, że najlepsza kalkulacja, to mniejsze BEV wokół komina, a na urlop po prostu wypożyczalnia samochodowa. Szkoda się szarpać z BEV na trasie. Pomijam już patologię z sieciami ładowarek, specjalnymi kartami z abonamentami, itd., aplikacjami do sprawdzania czy ładowarka jest w ogóle wolna, itp. Na tym etapie jest to po prostu patologia.
  17. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    No, tylko te 20% nie będzie obowiązywało przez kolejne 21lat, tylko co rok będzie coraz drożej. Wolałbym startować od +20% niż od +100%
  18. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    20zł brzmi śmiesznie, ale 20% to już sporo.
  19. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    No to nie mieli zaksięgowanej wpłaty, więc cofnęli rezerwację. Mieli do tego prawo. Jest duże prawdopodobieństwo, że automat sam cofnął rezerwację
  20. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    1. Przelew w czasie rzeczywistym? 2. Od 10:00 to zapewne działa obsługa klienta. Oni pracują już wcześniej
  21. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Spokojnie. Rynek opon całorocznych w ostatnich kilku latach zaczął się dynamicznie rozwijać. Czyli jeszcze kilka lat i rynek sam się przestawi na opony całoroczne.
  22. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Dlatego jestem zwolennikiem całorocznych. Po prostu mniejsze zło. Dadzą radę w lecie i w zimie, a do tego z racji szybszego naturalnego zużycia odpada problem opon nastoletnich.
  23. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Dobrze. Ty uznajesz za główny problem stan techniczny, gdzie może i masz rację - ciężko to ocenić. Ja dodaję czynnik ludzki. Opinia czysto subiektywna. W zimie zamulają z reguły "baby". Znam może jedną kobietę, którą trzeba było wyciągać z rowu. Jakieś tam stłuczki to wiadomo, nazbiera się tego. Za to znam wielu facetów, którzy doszczętnie rozwalili swoje auta na śliskiej drodze. Lista jest dosyć długa, z czego jeden zginął, drugi miał mega szczęście, że przeżył, a inny mam wrażenie jak z nim rozmawiam, że ma jakiś uraz mózgu. Lista co zimę się aktualizuje. Nie wiem, czy to jakoś się łączy ze stanem opon, bo z reguły to kobiety są totalnymi ignorantami i jak im nikt nie powie, że opony są na śmietnik, to będą tak jeździły. A czy miasto czy trasa, to w sumie obojętne. Przy 50kmh też możesz się zdrowo rozwalić.
  24. marko

    Motoryzacyjna Blabla.

    Stan techniczny stanem technicznym, ale wolę ludzi jeżdżących wolno na śliskiej nawierzchni niż tych pewnych siebie. Ci pierwsi jak nie ogarną i nawet niech trafią w Twoje auto, skończy się z reguły na szkodach materialnych. Pewniak jak wydzwoni w Ciebie, to Cię karetką będą zabierać z miejsca zdarzenia... Ta sama zasada jak z jazdą na bosaka. Jest fajnie, dopóki nic się nie stanie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...