marko
Użytkownik-
Postów
1 567 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marko
-
Stan baterii możesz sprawdzić w serwisie po podpięciu do komputera. W życiu nie kupiłbym stosunkowo nowego diesla do męczenia go na kilkukilometrowych odcinkach. Co mi z tej pewnej historii, skoro sam zarżnę ten samochód w krótkim czasie? Znalazłem info na stronie ADAC. Z reguły max 150cm wysokości, 200cm szerokości z lusterkami, 500cm długości i 2 tony wagi. Do tego dochodzą koszty konserwacji i przeglądów platformy. Dlatego śmieszy mnie z jednej strony moda na podwyższone auta czy ciężkie elektryki, a z drugiej strony budowanie takich garaży, z których nie da się korzystać. Niedaleko mnie jest właśnie takie miejsce na sprzedaż i nikt nie chce tego kupić.
-
Ale ja o podwójnych miejscach parkingowych z platformą. A tam wysokość, to często max 150cm, a widziałem i sporo mniej. Żyjemy w Europie. Tutaj jest inna terminologia wymiarów. Suburban wg terminologii w USA, to Full Size SUV. Idąc dalej, compakt crossover też zalicza się do kategorii SUV. @larry.biglna grzyba Ci diesel do miasta? Jak ma być do tłuczenia po mieście, to już bym wolał nawet głupiego starego Leafa, jak możesz to ładować w domu
-
Drugi problem. Ograniczona wysokość auta. Mamy erę SUV i garaży, do których nie da się wjechać
-
Mam dokładnie takie rysy. Poszedł mail do serwisu. Niemieckie forum twierdzi, że wymieniają wszystko, jak zniszczone zostały także tarcze. To może będę miał farta i mi te tarcze nie zardzewieją do końca leasingu
-
O co chodzi z tą akcją serwisową? Pytam, bo na przednich tarczach mam dwa rowki
-
no o to mi chodzi. Wyrwane, przegląd klepnięty. Na drugi dzień koło wpada w głęboką dziurę, wyrywa wszystko, kierowca w optymistycznej wersji ląduje na drzewie. Odpowiedzialnych brak.
-
Wyrwało na drugi dzień wahacz z podłużnicy, samochód wydzwonił w drzewo, trup na miejscu - diagnosta: "wczoraj było jeszcze okej"
-
Kupę lat temu (coś koło 2010) byłem świadkiem jak diagnosta kazał gościowi obspawać mocowanie wahacza w podłużnicy, bo niedługo może się urwać. I przybił pozytywa ...
-
Ja mam leasing kilometrowy. 40kkm w 4 lata. Nie spodziewam się wydatków związanych ze zużyciem materiału. W poprzednim X-Trailu czepili się tarcz po 5 latach. Poza tym autu absolutnie nic nie dolegało. Tutaj mam obawy o hamulce, bo jednak jest ta rekuperacja i te tarcze nie mają tyle pracy. O zawieszenie się nie martwię, bo jeżdżę po naprawdę fajnych drogach. Prędzej będę reklamował gwarancyjnie niż na ze względu na zużycie. Jakbym tłukł chociaż te 20kkm rocznie, to bym wziął pakiet serwisowy W służbowym mam za to Mercedes Komplett-Service i niby spoko. Ostatnio o nowe wycieraczki walczyłem dwa dni, bo... serwis sam nie wiedział, czy wycieraczki są w pakiecie czy nie. Potem jak już ustalili, że tak, to znowu zabawa w papierologię, bo to musi być zatwierdzone, bla bla bla. Kurde... Straciłem 3 godziny na głupie wycieraczki.
-
Myślałem nad tym. Ale robię za mało kilometrów. Płaciłbym za nic. Tarcze i klocki zmienię sobie tym razem sam przed przeglądem. Wtedy mnie zaskoczyli, bo miałem serwis olejowy i przegląd na raz. Więc kazałem im to od razu zrobić. A może będę miał szczęście i nie zardzewieją
-
To ja Was nie ogarniam. Z jednej strony marudzicie na ICE, że ludzie powinni to porzucić i przejść na BEV. Z drugiej strony się cieszycie, że nikt nie jeździ BEV. A jak podaję argument, że mieszkam w okolicy gdzie jest sporo BEV i ładowarek, i jest problem z ładowaniem, to wyskakuje znowu "ale ja nie mam problemu". Nosz...
-
Leasing mam na 4 lata. Pierwszy TÜV jest po trzech latach. Będą skorodowane tarcze / głębokie wżery -> negatyw Żeby nie być gołosłownym. W T32 na TÜV po 5 latach dostałem właśnie za to negatywa 1100€ wymiana tarcz i klocków w serwisie
-
Ja za zardzewiałe tarcze dostanę negatywa na TÜV
-
Ja tego nie używam. Za mało jeżdżę, auto stoi pod chmurką. Zaraz by mi szlag trafił tarcze hamulcowe. Widzisz. I to jest Wasz problem. Nie widzicie nic poza czubkiem własnego nosa. "Ja mieszkam w bloku i mam gdzie ładować auto, bo prawie nikt nie ma BEV" A u mnie sporo ludzi ma BEV, Plug-in, ładowarek na co drugiej ulicy i co z tego? Trzeba jak debil szukać wolnej ładowarki. A potem potem drugi raz jak debil iść z buta po auto i go przeparkować.
-
alejaktoniemaładowarkipodbierdronką?!podlidlemteżnie?!!! Wy to na pewno jeszcze z tych archaicznych ludzi, co palą węglem w piecu! Sprawdziłem u mojej mamy. Są całe 4 ładowarki... na prawie 37tys. mieszkańców (miasta) Kolejna ładowarka jakieś 15km dalej (jedna) To ja już wolę te 15 minut stać za hotdogiem
-
U mnie już grubo ponad 30% floty autobusów na prąd. Czytam właśnie artykuł. Kilka dni temu w DE zatrzymali kierowcę ciężarówki. Ponad 24 godzin bez udokumentowanej pauzy. 18 000 EUR mandatu Jak sąd mu tego jakoś nie zredukuje, to kierowca praktycznie jeździ rok za darmo.
-
Jednak nadal najwięcej do powiedzenia o BEV mają ich właściciele, którzy na co dzień ładują je W DOMU. Mój sąsiad ma BEV i mieszka w bloku, i co drugi dzień wisi na ładowarce pod blokiem. Ładowarek mamy 4 stanowiska i to jest jak wygrać w totka, żeby znaleźć wolne miejsce. Na mieście jest wszystko zawalone. A uwierzcie mi, ładowarki stoją co kilkaset metrów. Miasto akurat inwestuje mega dużo hajsu w elektryfikację.
-
No i to jest ta różnica. Tobie to pasuje, nie tworzysz do tego żadnych ideologii. Oczywiście, że 140kmh jest sens jechać, jeśli są na to warunki.
-
Kurde. Po 15:00, a ja jeszcze bez pączka Czuję się i dumny, i zawiedziony ...
-
Nie brzydzi Cię stanąć na plamie paliwa pod dystrybutorem? Nie wkurza Cię stanie 15minut w kolejkach na stacji? Przecież można pojechać 5km dalej pod Biedronkę! I zrobić (niepotrzebne) zakupy!
-
Mnie najbardziej bawi stwierdzenie, że przecież wszędzie możesz naładować auto, nawet pod marketem. Tylko ci sami ludzie nie dostrzegają, że ilość BEV na drogach nie przekracza nawet 1%, te markety i inne punkty mają max 2 ładowarki, do tego powolne. Ci sami ludzie stwierdzają, że przecież zakupy robi się dłużej niż 15minut, więc auto zdąży się podładować. Jednocześnie nie wpadną na to, że kilka innych osób może wpaść na ten sam "genialny" pomysł i też pojechać na zakupy i zająć ładowarki. A na koniec jak pytasz się gdzie ładują swoje BEV? "W domu". Wystarczy, że ilość BEV przekroczy kilka % udziału w rynku i skończą się tanie / darmowe ładowarki pod marketami, skończy się rumakowanie po buspasach. I skończą się pasożytnicze dopłaty.
-
https://otoev.pl/czy-tesle-sie-psuja.html#:~:text=mianowicie%2C powstaje coraz więcej firm,złotych%2C z wymianą i programowaniem.
-
To wszystko spoko. Ale nie zawinąć auto egzaminacyjne i pojechać na miasto. Przy zachowaniu analogii to na tym komarku musiałbyś przyjechać pijany i jeszcze poczęstować policjanta. To może byłby ten sam poziom debilizmu
-
Kolega z gimnazjum, mocno postrzelony gość. Od końca gimnazjum nie widziałem go, aleee... słyszałem historię, że zdawał na prawo jazdy. Po zaliczeniu placu pojechał na miasto... sam
-
kurde. mój kuzyn urodzony 4 grudnia 1987, na Górnym Śląsku. Ale nie... on nie ma prawa jazdy przez chwilę się zestresowałem
