marko
Użytkownik-
Postów
1 363 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marko
-
Auto elektryczne, to tak 150-200tys. zł, czyli mniej więcej 30% ceny mieszkania (pomijam wielkie aglomeracje). Pojedziesz za granicę, to te 30-40 tys. EUR nie starczy nawet na wpłatę własną do kredytu hipotecznego. Tutaj jest główna różnica. Z 40tys. EUR w kieszeni nie poszalejesz za granicą, ale w Polsce już można to dobrze zainwestować. Z perspektywy statystycznego Polaka nie widzę absolutnie żadnego sensu pchać się w auto elektryczne, nawet mając prąd za darmo. Trzeba albo naprawdę dobrze zarabiać, żeby mieć hajs na fanaberie, albo nie umieć liczyć pieniędzy. I jak wielu z tutejszych bywalców wie, jestem fanem aut elektrycznych. Jednak nie mam zamiaru robić z tego religii i na siłę uzasadniać sensowności. Jak technologia będzie na tyle rozwinięta, to BEV samo się obroni. Póki co jest to wciskanie produktu na siłę pod hasłem "lepszego jutra".
-
Tylko masz świadomość, że ponad połowa ładowarek znajduje się w 15 największych miastach w Polsce? We wschodniej części Polski, jak to w przypadku Polski B ładowarek ze świecą szukać. BEV jako auto wkoło komina tak (chociaż i tak mam obiekcje, o czym za chwilę), na (bezstresową) trasę tylko dla fanatyków, na pewno nie dla ludzi w trybie urlopowego chilloutu. Co do obiekcji. Mieszkam w DE, w bloku, na obrzeżach miasta, gdzie nie ma żadnej drogi przelotowej. W sensie jak jedziesz do mnie na dzielnicę, to po coś konkretnego, a nie że masz po drodze. No i trochę ładowarek jest, nawet pod blokiem mam dwie podwójne AC. I co? W godzinach dziennych możesz ładować się max 4 godziny. Jak wszyscy są w pracy, to jeszcze coś wolnego znajdziesz. Przyjdą jednak godziny popołudniowe i... zazwyczaj wszystko zajęte. W godzinach wieczornych nie ma już limitu czasowego i auto może stać do rana (co ma sens, bo nie widzę tego, żebym o północy szedł do auta, żeby go przeparkować). W weekendy jest jeszcze gorzej z wolnymi miejscami. Więc użytkowanie wkoło komina, jak nie masz prywatnej ładowarki, to tak nie zawsze spoko. Co do ładowarek na mieście, to są co kilkaset metrów, a nawet gęściej. Sęk w tym, że nie do końca wiesz, czy tam gdzie potrzebujesz, znajdziesz akurat wolną. Więc czasami robisz puste kilometry, tracisz czas, a na koniec musisz postawić auto akurat tam, gdzie da się je podłączyć i dalej grzać z buta z powrotem do miejsca docelowego. Ostatnio nawet w salonie rozmawiałem z pracownikami na temat BEV, to się śmiali, że najlepsza kalkulacja, to mniejsze BEV wokół komina, a na urlop po prostu wypożyczalnia samochodowa. Szkoda się szarpać z BEV na trasie. Pomijam już patologię z sieciami ładowarek, specjalnymi kartami z abonamentami, itd., aplikacjami do sprawdzania czy ładowarka jest w ogóle wolna, itp. Na tym etapie jest to po prostu patologia.
-
No, tylko te 20% nie będzie obowiązywało przez kolejne 21lat, tylko co rok będzie coraz drożej. Wolałbym startować od +20% niż od +100%
-
20zł brzmi śmiesznie, ale 20% to już sporo.
-
No to nie mieli zaksięgowanej wpłaty, więc cofnęli rezerwację. Mieli do tego prawo. Jest duże prawdopodobieństwo, że automat sam cofnął rezerwację
-
1. Przelew w czasie rzeczywistym? 2. Od 10:00 to zapewne działa obsługa klienta. Oni pracują już wcześniej
-
Spokojnie. Rynek opon całorocznych w ostatnich kilku latach zaczął się dynamicznie rozwijać. Czyli jeszcze kilka lat i rynek sam się przestawi na opony całoroczne.
-
Dlatego jestem zwolennikiem całorocznych. Po prostu mniejsze zło. Dadzą radę w lecie i w zimie, a do tego z racji szybszego naturalnego zużycia odpada problem opon nastoletnich.
-
Dobrze. Ty uznajesz za główny problem stan techniczny, gdzie może i masz rację - ciężko to ocenić. Ja dodaję czynnik ludzki. Opinia czysto subiektywna. W zimie zamulają z reguły "baby". Znam może jedną kobietę, którą trzeba było wyciągać z rowu. Jakieś tam stłuczki to wiadomo, nazbiera się tego. Za to znam wielu facetów, którzy doszczętnie rozwalili swoje auta na śliskiej drodze. Lista jest dosyć długa, z czego jeden zginął, drugi miał mega szczęście, że przeżył, a inny mam wrażenie jak z nim rozmawiam, że ma jakiś uraz mózgu. Lista co zimę się aktualizuje. Nie wiem, czy to jakoś się łączy ze stanem opon, bo z reguły to kobiety są totalnymi ignorantami i jak im nikt nie powie, że opony są na śmietnik, to będą tak jeździły. A czy miasto czy trasa, to w sumie obojętne. Przy 50kmh też możesz się zdrowo rozwalić.
-
Stan techniczny stanem technicznym, ale wolę ludzi jeżdżących wolno na śliskiej nawierzchni niż tych pewnych siebie. Ci pierwsi jak nie ogarną i nawet niech trafią w Twoje auto, skończy się z reguły na szkodach materialnych. Pewniak jak wydzwoni w Ciebie, to Cię karetką będą zabierać z miejsca zdarzenia... Ta sama zasada jak z jazdą na bosaka. Jest fajnie, dopóki nic się nie stanie.
-
Kibicujemy!
-
Wybieramy opony (letnie, zimowe czy też wielosezon)
marko odpowiedział(a) na Katystopej temat w Motoryzacja
Miałem nieprzyjemność jechać dwoma autami z oponami Nexen. Chyba najgorsze opony, na jakich jeździłem (chińskich nie testowałem). Stała trasa, zawsze spoko niezależnie od auta. Potem dostałem jakieś auto i czułem się w deszczu jak na łyżwach. Myślałem, że to wypożyczalnia założyła coś chińskiego, ale to Nexeny. Potem miałem chyba Skodę (?) z fabrycznymi nexenami i też była tragedia na mokrym. Przed laty laty (dobre 12lat temu) kupiłem dwuletnie nexeny do swojego golfa II. To samo, lekko mokro i ślizgawka. -
Wybieramy opony (letnie, zimowe czy też wielosezon)
marko odpowiedział(a) na Katystopej temat w Motoryzacja
Przy dużych przebiegach dwa komplety opon, przy małych spokojnie wielosezon (premium) Co do zimówek, to porównaj sobie wyniki testów w deszczu, a nie w śniegu (skoro go nie ma). -
I tak i nie. W przypadku poważnego wypadku Twoje gołe stopy mogą być wzięte pod uwagę, jako jedna z przyczyn zdarzenia. To, że nie ma bezpośredniego zapisu w przepisach nie oznacza, że nie idzie podciągnąć tego pod inny paragraf w sumie w przepisach też nie ma mandatu za złe ułożenie rąk na kierownicy, a jednak jak będziesz je trzymał źle, to w sytuacji awaryjnej jedynie skomplikujesz sobie sprawę, bo braknie Ci czasu i możliwości na odpowiednią reakcję. Ale zostawmy już ten temat, bo do niczego to nie prowadzi
-
U mnie dozorca jeździ swoim Jimny z pługiem, zanim zdąży spaść 3cm śniegu podobnie z liśćmi. 5 liści spadnie z drzewa, a ten już biega ze swoją dmuchawą, tylko śmierdzi spalinami z dwusuwa. A, że liści mało, to wydmuchuje jeszcze wodę z kałuż
-
To tak samo możesz napisać, że pasy powinny być dobrowolne i argumentować to tym, że niektórzy mieli szczęście, że wylecieli przez przednią szybę, niż by zostali zakleszczenia w aucie. Pojedyncze przypadki / doświadczenia nie świadczą o zasadności co do ogółu.
-
Ale wiecie, że teraz dyskutujecie nie ze mną, tylko z ludźmi którzy zajmują się bezpieczeństwem zawodowo?
-
Żeby jeszcze nie było tych nawiewów i tyle, to spoko, nic nadzwyczajnego, ale tutaj na zdjęciu wygląda to po prostu chamsko
-
Podałem Ci powód: brak możliwości 100% wykorzystania siły hamowania. Drzecie mordę, że 2 metry na oponach zimowych to dużo i warto dopłacić do lepszych opon, ale włączyć własny czynnik, to nie. Przecież jestem doskonałym kierowcą i wiem, że umiem (zahamować z pełną siłą gołą stopą). W skrzyni automatycznej jest jeszcze w miarę wygodnie, bo pedał jest szeroki na całą stopę, ale w manualu pedał jest węższy niż stopa, ale tak czy siak but pomaga Zauważ, ilu ludzi nie potrafi chodzić po kamienistej plaży. A dowiadują się, jak muszą po tej plaży iść
-
Powiedz to specjalistom od bezpieczeństwa, że większość ludzi na problemy ze stopami. Bo to oni stwierdzili, że jazda bez butów jest niebezpieczna. BTW. w przypadku wypadku śmiertelnego za jazdę bez butów mogą Cię podciągnąć pod współwinę. Mimo iż teoretycznie nie ma zakazu jazdy bez butów, to biegły może stwierdzić, że jakbyś jednak te buty miał, to może byś lepiej zahamował. Dochodzi też kwestia psychologiczna, że jak kogoś zabijesz czy okaleczysz, to codziennie będziesz sobie zadawał pytanie "a co gdybym miał te buty?" Odwrotnego pytania nigdy sobie nie postawisz... Teraz możecie sobie robić śmieszki, ale codziennie ktoś ginie ma drodze i nigdy niewiadomo, czy to Wy nie będziecie sprawcą. Ja tam wolę mieć świadomość, że to był naprawdę wypadek, a nie moja ignorancja. Na koniec i tak większość potrzebuje potem prochów i opieki psychologa
-
Wkurza mnie gadanie, że wszyscy jeżdżą bezpiecznie, że goła stopa to nie problem, że idzie wszystko przewidzieć... A potem widzę busiarza rozj*banego na naczepie ciężarówki (najechanie). 2 tygodnie temu ściągnąłem auto z przyczepką z autostrady. Powód? Jedna z podpór przyczepki się wysunęła i pięknie tańczyła po asfalcie. Najlepsze, że ruch gęsty, za przyczepką sznur aut i nikt nie reaguje. Jakby się urwała, to pewnie byłby gruby karambol. Tyle z przewidywania na drodze ...
-
Idź teraz do auta, ściągnij but i z uderz stopą z całej siły w pedał hamulca i trzymaj tę stopę wbitą w pedał. Normalnie ośrodek bólu będzie ci odruchowo kazał cofnąć stopę.
-
O to to! Z zewnątrz bardzo spoko, w środku to walka między designerem, a księgowym z przewagą księgowego. Hamowaliście kiedyś awaryjnie na bosaka? Walnijcie stopą w pedał hamulca i opiszcie wrażenia.
-
Tabelki w Excelu się nie zgadzały
-
Kurde, co Wy macie z chowaniem wszystkiego w kuchni? Kuchnia jest do UŻYWANIA. Ostatnio (przez Was) wywala mi milion poradników do aranżacji kuchni i no kurde sami "geniusze" z pomysłami sprowadzającymi się do zasady "najlepiej schować wszystko, żeby było ładnie". Co do odporności, to ja się mega posypałem po koronie. Do tego doszedł czynnik "dziecko w przedszkolu", a że ja byłem zdrowym dzieckiem i większość chorób dziecięcych była mi obca, to obrywałem rykoszetem przy każdej chorobie mojego dziecka
