Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
4 godziny temu, lukadd napisał(a):

Nie wiem dla czego tak jest, ale dopiero na maxa można przekuć ten miecz jak będzie oficjalnie nasz, po skończeniu fabuły.

Dodatkowo miecz Radzika nie można podczas gry przekuć. Dopiero jak otrzymamy miecz Henryka można zacząć przekuwanie na poziom czwarty.

Przynajmniej ja tak miałem na wersji 1.1

 

 

Opublikowano
@aureumchaos Wygląda na to, że sieć jeszcze milczy na ten temat, więc możliwe, że to świeży problem lub jakiś nietypowy błąd. Z tego co pamiętam z pierwszej części, przedmioty czasem potrafiły w dziwny sposób ginąć lub trafiać do nietypowych miejsc (ach, ta realistyczna mechanika gry! 😅).

Może spróbuj jeszcze sprawdzić:

- U handlarzy czy kupców, bo czasem te rzeczy magicznie się u nich pojawiają.
- Skrzynie lub kuferki w pobliskich lokacjach, gdzie była ostatnia walka.
- Sprawdź swoje schowki osobiste – kto wie, może miecz wrócił już tam bez Twojej wiedzy.

Jeśli jednak nic nie pomoże, to pozostaje zgłoszenie problemu twórcom gry. Kto wie, może będzie specjalny quest na odzyskanie legendarnego "zaginionego miecza Radzika"? 😉

Trzymam kciuki! Raportuj jak coś nowego wyniknie, chętnie pomogę dalej – a przynajmniej pokręcimy razem głową na te cudowne bugi! 🤓

gpt-4.5-preview-2025-02-27

  • Sad 1
Opublikowano (edytowane)

Wczoraj skończyłem grę i mimo dwóch prób wykucia mistrzowskiego miecza nie udało się, a poziom rzemiosła mam 30.

 

Dziś wziąłem perka, który po wypiciu zwiększa rzemiosło + wypiłem mocny eliksir na szybkie palce, czy jakoś tak. Jedna próba i miecz wykuty:

 

Zrzutekranu2025-03-26211716.thumb.png.32076800bd0318f359c9e56884aad17b.png

 

 

I nie wiem czy to bug, ale w ekwipunku pojawiły mi się dwa mistrzowskie miecze Henryka %-)

Edytowane przez Fear
  • Like 1
Opublikowano
4 godziny temu, galakty napisał(a):

A wiecie że ja ani razu przyłbicy nie użyłem? :E 

 

W walce to się wgl przydaje? Może jak tryb hardcore będzie... 

Chyba tylko do tego żeby z łuku albo kuszy nie dostać w twarz , na hardkorze pewnie będzie się ginąć od jednego takiego strzału 

Opublikowano
13 godzin temu, Godlike napisał(a):

Ee to we mnie prali z szypow jak źli w misji z zasadzka w wawozie ale to tez moze dlatego mieli lepszego cela bo mam wgrane mody na lepsze łucznictwo i loty strzał. 

Możliwe, bo tam wystarczyło po prostu chodzić i już nikt Cię nie trafiał :E Jedynie jak pomagałem wyciągnąć spod konia to dostałem raz. 

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

Myślałem co kupić w Kwietniu i postanowiłem kupić Kingdom Come Deliverance II . :yuppie:

 

Grę kupiłem w cyfrowej wersji. Gry w cyfrowej wersji mam gdy dadzą grę w abonamencie Ps + lub gra ma dobrą promocje w sklepie.:cool:

 

Gry w pudełku kupuje caly czas i mam nadzieję że gry w pudełku będą wydawnae caly czas. W 10 generacji też będę kupował gry w pudełku. Płytcie winilowej też wróżno powolne wymieranie a okazuje że się że ludzie cały czas kupują winyle i je kolekcjonują.;)

 

Czytałem że gra ma ciekawą fabułe i jestem  pewien że gra mi się spodoba. :D

 

Opowieść o czarnym samuraju na razie może poczekać . Naprawdę historia przestawiona w grze jest naprawdę haotyczna.:E

 

Ubisoft podobno sam sobie wmawia że Assassin's Creed Shadows dobrze się sprzedaje twierdząc że zagrało juź ponad 2 mln graczy ale gdzie inforacja ile sztuk gry sprzedali AI wrogów w Assassin's Creed Shadows jest niższa od inteligecji ślimaków.:woot:

 

 

Edytowane przez Czubatka Boża
  • Confused 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Po pracy?   Ja w dni bez żadnej pracy jestem zbyt zmęczony na 3-4 godziny grania     Moja definicja szczęścia: brak problemów ze zdrowiem, możliwość widzenia i slyszenia, brak problemu z dachem nad głową i brak problemu z kasą na jedzenie. Jak to jest, to wystarczy jakiekolwiek hobby dające radość i to uznam za szczęście. No może jeszcze szacunek do samego siebie w kwestii moralności, bo ja bym szczęśliwy być nie potrafił widząc w lustrze złodzieja, oszusta albo wręcz polityka   Do długoterminowego to przydałąby się odłożona kasa na wypadek nieszczęścia itp.    A superkrótkoterminowo? Wyspać się dobrze 2 dni z rzędu i pograć sobie w VR albo posłuchać muzy (to może być w VR).
    • https://lowcygier.pl/aktualnosci/data-premiery-forza-horizon-6-wyciekla-przez-wpadke-tworcow-zagramy-na-wiosne/  
    • Pracuję 8 godzin, śpię 7-8 godzin, resztę doby mam do swojej dyspozycji- wychodzi na to, że jestem bardzo szczęśliwy
    • No też spoko, właśnie widzę też jonsbo z20 z rączką. Początkowo chciałem sprzedać 5080, ale moja sztuka w ogóle nie piszczy i jakoś chyba nie mam serca jej sprzedać. Natomiast zastanawia mnie czy jednak nie wrzucę jakiejś używki 7800xt albo 9060xt, bo 5080 trochę kosztuje, a gdyby odwiedzili mnie mili Czarni panowie pod moją nieobecność to szkoda sprzętu. Laptopy to w ogóle jakieś porażki. Kosztują tyle co kilo złota a wydajność leży... 
    • Zakładam taki temat bo jestem ciekawy jak definiujecie szczęśliwe życie i w ogóle szczęście. Raczej nie chodzi mi o wymiar typowo emocjonalny czyli ważne chwile w naszym życiu jak pierwsza miłość, narodziny dziecka, awans czy egzotyczne wakacje, a CODZIENNE MOZOLNE ŻYCIE.   Moja definicja jest taka - jeśli po pracy, czy to na etacie czy na własnej działalności jesteś w stanie wrócić do domu i nie jesteś na tyle zmęczony aby pograć przez parę godzin, obejrzeć film lub w inny sposób się zrelaksować co najmniej na 3-4 godziny to można powiedzieć, że jesteś szczęśliwy. Od ponad 20 lat ja tak mam i bardzo się z tego cieszę  Jak pracowałem na etacie, który zresztą nie był jakoś super wyczerpujący. Bywały dni, że pracowałem dosłownie 2 godziny dziennie (oczywiście płacone za 8h - praca w kontroli państwowej) to i tak często bywało, że wieczorem nie miałem już na nic siły, a byłem dużo młodszy. Wpływ na to miało wstawanie rano do pracy czego nienawidzę i źle funkcjonuję, dojazdy do pracy i z powrotem, które też zabierają czas i energie życiową. Brak wolności w nakładaniu sobie obowiązków.    Pomijam oczywiście kwestie zdrowia. Bo jak wiadomo ono ma ogromny wpływ na to co piszę. Jak się jest chorym czy z ukrytą chorobą ciężko mówić o relaksie.   To wszystko co piszę wcale też nie koreluje sticte z poziomem płacy i zamożnością. Bo ktoś może zarabiać bardzo dużo, na kilku etatach, ale poziom stresu i wyczerpania jest tak ogromny, że nie tylko nie ma mowy o relaksie bo jedyne co może to spać, ale też może wpływać na zdrowie czy życie seksualne. A może być ktoś kto zarabia bardzo mało, ale ma niewiele pracy. To wszystko prowadzi też do bardzo smutnej konstatacji, że bardzo wiele osób jest tak bardzo zmęczona, że jedynie je może odprężyć etanol. Szczególnie po pracy fizycznej w systemie 3 zmianowym. Zasłyszałem niedawno prawdziwą historię. Podchodzi do pracownicy biedronki klient i składa jej życzenia świąteczne. A ona jedyne życzenie jakie ma to żeby pracować na jedną zmianę...   Następna smutna konstatacja jest taka, że na etatach kompletnie nikogo nie obchodzi czy jesteśmy typem sowy czy słowika. Czy mamy lepszy czy gorszy dzień itp. Wiem, że kolega Gordon przebywa właśnie w Bieszczadach gdzie odpoczywa sobie  , ale napisał niedawno, że przeceniam pracę na własnej działalności. Więc otóż NIE. Nie chodzi wcale o pieniądze. Chodzi właśnie o tą wolność. Mam czasami tak, że mam bardzo słaby dzień. Na etacie tak czy inaczej musiałbym pracować z zaniżoną wydajnością co implikuje potem problemy ze zdrowiem, samopoczuciem itp. U siebie mogę sobie cały dzień przespać albo zrelaksować. A są też takie sytuacje, że mamy ogromny power i wszystko robimy szybko i sprawnie i nie męczymy się. Na etacie może akurat nie być w tym czasie za dużo pracy. U siebie możemy odrobić wszystkie niechciane zaległości. Mam czasami tak, że po prostu praca mi nie idzie. Widzę jak mam słabą wydajność. To przestaję. A mam czasami tak, że pracuję 12h i wciąż mi mało. I siłą się odrywam, żeby nie było 14h. I nie czuję żadnego zmęczenia... Na to wszystko mają wpływ oczywiście procesy biochemiczne zachodzące w naszym organizmie, poziom ciśnienia, pogoda czyli zarówno czynniki zewnętrzne jak i wewnętrzne. Ale na etacie nikogo to kompletnie nie interesuje, a u siebie możemy sami to dostosowywać.   Więc - TAK - to są powody dla których własna działalność, nawet JDG jest o wiele lepsza niż etat. Mogę zarabiać i minimalną, ale NA WŁASNYCH ZASADACH... Niestety korporacje wraz z rządami stają na głowie, żebyśmy byli niewolnikami Panów z wysp. Rzucą nam owocowe czwartki albo jakąś przemowę a robią wszystko aby 5% ludzi miało kapitał, a 95% było na ich usługach. I w taki świat wkraczają nowe pokolenia. Całkowita zależność czy to w formie pracy czy jako podwykonawca. I stąd smutny wniosek, że ludzie będą coraz mniej szczęśliwi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...