Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dodatkowo jak nie będzie pauz to ciężarówka w dobe przejedzie więcej na tempomacie na 70-80. ciężarówki będą mogły robić większe przebiegi między przeglądami itd. 

 

ja to w ogole uważam, ze juz teraz na autostradzie komputer jest bezpieczniejszy niz człowiek, z jednego powodu. komputer sie nie nudzi. 

Opublikowano

W perfekcyjnym świecie pewnie tak, ale u nas jeszcze długo komputer nie zastąpi kierowcy. Będą próbować, bo dlaczego nie, ale ogarnąć tego tak szybko. Jestem w stanie się założyć, że za mojej kariery na 100% nie. Za dużo debili za kółkiem, nieprzewidzianych sytuacji, zamkniętych od tak dróg bez informacji, debili na magazynach itd.

 

Automatyzacja w tej branży nastąpi dopiero, jak wszystkie pozostałe zostaną zautomatyzowane, które mają na nią wpływ.

Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, Gang napisał(a):

ja to w ogole uważam, ze juz teraz na autostradzie komputer jest bezpieczniejszy niz człowiek, z jednego powodu. komputer sie nie nudzi. 

Teraz najbardziej niebezpieczne są przepisy, nie człowiek. Czemu? Ano temu że często każą mu odpoczywać, gdy odpoczynku nie potrzebuje...a każą jechać gdy właśnie go potrzebuje ;)

Może ludzie nie znający tematu powiedzą że piszę bzdury...ale ktoś kto siedzi w tym wie o czym mówię :)

Edytowane przez Krzysiak
  • Upvote 1
Opublikowano

To zupełnie inny level autonomii. Nie da się go zupełnie porównać z czymkolwiek innym. Przy transporcie towarów, transport ludzi tak jak piszesz to nie powiem, że pikuś, ale jest dużo łatwiejszy do zrealizowania pod każdym aspektem.

 

Ktoś, kto nie jest zaznajomiony z branżą, nawet nie zdaje sobie sprawy, ile zmiennych potrzeba żeby załadować jeden samochód. Już nie wspomnę o ładunkach specjalnych, gabarytach, specjalnym zabezpieczaniu towaru, towarach niebezpiecznych i tak dalej i tak dalej. Do tego dochodzą w każdym kraju inne przepisy, w każdym kraju inne oznakowanie drogi, w każdym kraju inny sposób załadunku bądź rozładunku, w każdym kraju nawet jest inny podjazd pod rampę, rampy są różnych wysokościach, no książkę można na ten temat napisać. Dlatego mówię, że to nie będzie takie jak się wydaje - 3-5 lat to będzie 30 lub więcej lat.

 

Po prostu jak się ogarnia ile na to się składowy składa, to zaryzykuję tezę, że automatyzacja produkcji w dużej fabryce jest niczym w porównaniu z automatyzacją transportu.

Opublikowano (edytowane)

@markotu jest zbyt dużo niewiadomych o których pisze @CryptTM żeby to weszło ot tak ;) W transporcie wsiadając w auto w poniedziałek nigdy nie wiesz co się wydarzy za godzinę na załadunku nie mówiąc jutro, pojutrze czy za kolejne dni...ileż to razy jeszcze po kolejnych nieplanowanych godzinach oczekiwania na załadunek się człowiek dowiedział, że jest odprawa o której spedytor nie wiedział z różnych powodów, no i kolejne godziny poślizgu, dojechanie na urząd celny, chodzenie, proszenie się żeby dziś odprawili a nie trzymali do jutra, oni mają wyebane, a przecież jutro zrzutka w Holandii a ja nadal w Rzeszowie i nie wiem czy dziś wyjadę ;) No i nagle "komputer" zgłupieje, a tu przecież cały tydzień trzeba ogarnąć :E Czynnika ludzkiego nie da się wyeliminować ;)

 

 

Krótko mówiąc...to nie jest ułożona od a do z branża...w niej nadal wiele zależy od przypadku, czego autonomiczne systemy nie lubią :E

Edytowane przez Krzysiak
Opublikowano

Tu się zgodzę, bo dzisiaj bez jakiegokolwiek języka to trochę wstyd. Ale odbije piłeczkę, bo że 3 lata temu stał przede mną młody chłopak (góra 25lat), który chciał kupić winietę na NL i normalnie nie znał nawet jednej liczby po angielsku... Normalnie dramat. Sprzedający tam próbował mu pojedynczo literami, cyframi, najpierw po angielsku potem po niemiecku, gość absolutnie nic nie jażył, Polak. I tak nie pomogłem mu, bo stwierdziłem, że skoro się gnojowi nie chciało absolutnie niczego nauczyć, to niech się k*rwa teraz martwi. Przecież ludzie dzisiaj każdy ogląda czy jakieś filmy na YouTubie czy filmy w telewizji w kinie czy gdziekolwiek indziej, ten język angielski przewija się w zasadzie na każdym kroku i żeby absolutnie nic nie kojarzyć z niego to trzeba być naprawdę amebą umysłową...

 

Pomijam pacjentów z dzikich wschodnich krajów którzy ledwo mówią w swoim języku a w innym to już jest sukces jak w ogóle potrafi coś powiedzieć i nieraz musiałem takiemu czyli finowi czy kazachowi tłumaczyć o co chodzi. Ale po tamtej stronie no to się nie dziwię że tych zachodnich języków nie znają no dobra. Nie mnie kierowców w starej daty którzy nie języków no też jeszcze trochę jest mimo wszystko. Natomiast daje się zauważyć że młodzi kierowcy tacy około 30 i z reguły znają chociaż jeden język czy to angielski czy niemiecki dobrze lub niekiedy nawet bardzo dobrze i to jest na plus. Natomiast odbije piłeczkę też w taką stronę że na przykład w Niemczech bardzo dużo ludzi nie rozmawia po angielsku i nie chce rozmawiać po angielsku, we Francji dużo ludzi angielskiego po prostu nie zna lub znać nie chce (ale tutaj to kwestia historyczna tak samo jak u nas), w Hiszpanii czy Portugalii no to jest sukces jak coś rozmawia po angielsku :)

 

Za to w takich krajach Belgia, Holandia, Luksemburg, Czechy bez problemu się po angielsku porozumiesz.

 

I nie zgodzę się, że kierowcy to jest najsłabsze ogniwo, pozornie może to tak wyglądać, natomiast jest to najmocniejsze ogniwo ze wszystkich - kto pracuje ten wie. Najsłabszym ogniwem to są dosłownie z łapanki pseudo spedytorzy nie mający pojęcia absolutnie o pracy ani swojej, ani tym bardziej kierowcy. Pracowałem kiedyś w takiej firmie gdzie spedytorka mi się zmieniała co tydzień rozumiecie, co tydzień miałem inną kobietę, której musiałem tłumaczyć jak wygląda praca. Także pseudo spedytorzy i dziad-transy to jest zakała tego zawodu, bo kierowca nawet nie znający języka ogarnie ci więcej niż taki pseudospedytorek czy jakiś inny szefuncio, który nigdy za granicą nie był :E

 

Niestety, z przykrością stwierdzam, że coraz młodsi kierowcy z uwagi na powyższe i absolutny brak szacunku do kierowcy na firmach, zwyczajnie odchodzą z zawodu. A od początku tego roku wręcz aż kole w oczy coś takiego, bo na każdym kroku to praktycznie widzimy. Nie będę tutaj firmy reklamował ale firma jest z Buska Zdroju gdzie kiedyś pracowali sami Polacy a dzisiaj jest tam tak kolorowo jak na fladze wesołego rafałka trzaskowskiego na marszu równości :E

 

Poważnie pracuję tam chyba dwóch trzech Polaków a cała reszta taboru to od pakistańca przez turbany po jakiś kazachów no ludzie... No ale jak dobra firma się stoczyła na dziad transa to się nie ma co dziwić że kierowcy przychodzi i nie chcą.

Opublikowano (edytowane)
59 minut temu, CryptTM napisał(a):

 Najsłabszym ogniwem to są dosłownie z łapanki pseudo spedytorzy nie mający pojęcia absolutnie o pracy ani swojej, ani tym bardziej kierowcy.

Piątek, 15:00, załadunek nad Amsterdamem, dzwoni spedytor że wziął mi jeszcze paletkę poniżej Venlo i mam tam być najpóźniej 16:30 :E Około 200km, po 15, przed weekendem czyli Holandia na autostradach stoi bo szczyt popołudniowy. No ale "musisz i koniec!", gdy zapytałem czy zdaje sobie sprawę z tego że to niewykonalne to "przecież na mapie europy to prawie jedno koło drugiego" :lol2: I takie przypadki przynajmniej raz na kółko :E

@markolepsze jest gdy spedytorzy nie znają języka i nagle dostaje kierowca jakiś holenderski numer telefonu z podpisem "dzwoń bo ogarniasz jakoś angielski, to się dogadasz, bo ja uja nie rozumiem ni w ząb" :E Też praktycznie co trasę to przerabiałem :E

Edytowane przez Krzysiak
  • Haha 1
Opublikowano

No to jest dobre jak spedytor mówi kierowcy weź zadzwoń bo ja nie ogarniam... :E

 

Miałem kiedyś taką akcję z załadunkiem: rozładunek był przed Paryżem załadunek był po drugiej stronie Paryża godzina 13:30 a ten mówi że w godzinę trzeba podjechać. Do dziś nie zapomnę jak j*błem śmiechem to musiałem je na chwilę stanąć, żeby przestać się śmiać...

 

Dla tych co nie wiedzą przejazd przez Paryż A10 -> N104 -> A10 o tej godzinie to jest minimum dwie godziny i to jak nie będą zbyt duże korki :E

 

No chyba że ktoś odważny pojedzie przez mały ring to będzie jeszcze dłużej...

  • Haha 1
Opublikowano (edytowane)

Albo mieliśmy takie roboty, że zbieraliśmy po NL akumulatory na reklamację z różnych ASO i zawoziliśmy je do LG Chem koło Wrocławia...godzina 16 dostaję info, że mam być po aku za 150km ale ASO czynne do 17. Mówię że nie zdążę ale przecież rano będzie przejeżdżał tamtędy inny od nas z firmy, to przecież zgarnie (max 10 minut schodziło z tym) a ja sobie na spokojnie polecę na kraj. Nie, mam zostać do jutra bo szef się będzie burzył, że za małe stawki na powroty na mnie ma w tym tygodniu i musi nadrobić. Ciul że na jutro mam ekspres na Śląsk i z automatu wiadomo, iż nie ma szans go dostarczyć, ciul że za tę dniówkę ekstra szef zapłaci mi więcej niż za przewiezienie tego aku dostał :E

Edytowane przez Krzysiak
  • Haha 1
Opublikowano
4 minuty temu, Krzysiak napisał(a):

Albo mieliśmy takie roboty, że zbieraliśmy po NL akumulatory na reklamację z różnych ASO i zawoziliśmy je do LG Chem koło Wrocławia...godzina 16 dostaję info, że mam być po aku za 150km ale ASO czynne do 17. Mówię że nie zdążę ale przecież rano będzie przejeżdżał tamtędy inny od nas z firmy, to przecież zgarnie (max 10 minut schodziło z tym) a ja sobie na spokojnie polecę na kraj. Nie, mam zostać do jutra bo szef się będzie burzył, że za małe stawki na powroty na mnie ma w tym tygodniu i musi nadrobić. Ciul że na jutro mam ekspres na Śląsk i z automatu wiadomo, iż nie ma szans go dostarczyć :E

To niech szef ruszy tyłek i zdobedzie kontakty do firm bezposrednio, do firm produkcyjnych a nie siedzi na Transie i wyłapuje resztki ktore przeszly przez łancuszek spedycji :E 
A jesli ma stalych kontrahentów i nie spina mu sie fracht to "ujowy" negocjator

Zawsze mnie bawili przewoznicy i spedycje ktore aby wyrwac kontrakt, tak rozpisywaly tendery, ze gdy dostali finalnie kontrakt okazalo sie, ze hmmm. - nie oplaca sie i nie idzie wyjsc na plus :)

Mowie z perspektywy spedytora, handlowca rowniez z wlasna bazą pojazdow z 15 letnim doswiadczeniem :)

  • Upvote 1
Opublikowano

u nas w firmie na 10 lat sie dostaje zegarek... większość kierowców juz je ma ;)

 

uczestniczą nawet w doposażeniu ciężarówek, a jak ktoś ekonomicznie śmiga to i silnik mocniejszy dostaje. 

 

straszne dziad transy tam u Was. 

Opublikowano (edytowane)

To była głupia rywalizacja między spedytorami "który lepiej w tym tygodniu załadował auto", szef był wymówką do nas...on pewnie znów dostawał info "było wszystko dograne ale nie zdążył" 😅 Spedytor to dla kierowcy często zło wcielone...jak w tym kawale "co różni rozjechanego psa od spedytora? Przed psem są ślady hamowania " 😂😅

U mnie w okolicy ogólnie wielu się wycofało lub też zmniejszyło floty. Ludzie którzy 15-20 lat temu mieli po 100 zestawów dziś mają max 15, inni poszli w deweloperkę lub inne branże. Złote czasy z lat 90 gdy zbili fortuny już się nie wrócą.

 

@eNeSikfirma w której jeździłem a obecnie sobie siedzę na skp praktycznie nic nie bierze z transa bo jeżdżą pod Neele - Vat w obie strony, ale czasem nadgorliwy spedytor wziął paletkę za 50 euro gdy koszt jej odebrania już przekraczał tę wartość 😂😅

42 minuty temu, Gang napisał(a):

u nas w firmie na 10 lat sie dostaje zegarek... większość kierowców juz je ma ;)

Ja jak na razie rekord w jednej firmie, bo będzie 6 lat w październiku (12 firm w 25 lat, 9 to zaczynanie w nowej branży) :E Zasiedziałem się, pasowałoby pomyśleć o czymś nowym, najlepiej innej branży bo obecna mi się znudziła, choć trzyma mnie głównie to że pracuję tylko 3 dni tygodniowo przy umowie na pełny etat :E Nie wyobrażam sobie, że ktoś może nawet całe życie w jednej firmie pracować :D

Ogólnie spierdzieliłem z tym diagnostą...było w to iść za jakieś 10 lat żeby dociągnąć spokojnie do emerytury :E

Edytowane przez Krzysiak
Opublikowano

@Krzysiak wiesz, jak to sie mowi w branzy - sa spedytorzy i są "spedzie" :E 
Jak trafiasz na tych drugich - zwlaszcza po stażu w "spedycjach - przepisywaczach" to taki gosc nie ma zielonego pojecia o tej robocie, czasie pracy kierowcy, nie potrafi obliczyc rentownosci jakiegokolwiek frachtu. Dla niego wazna jest "marża" od ktorej ma procent. Ci "bystrzejsi" jeszcze czasem powiedza, ze "moze dobrany fracht obniza stawke z km ale przynamniej obrót jest wiekszy". Przeciez tacy spedytorzy nie maja pojecia na temat transportu, to najczesciej ludzie wyszkoleni do przepisania ładunku, ew. podjecia ladunku na auto wlasne wg. scisle okreslonej stawki z km (liczone po Google, trasa "najszybsza", landem) i nie maja pojecia o przepisach, konwencji CMR, Incoterms, FMCG, dokumentacji transportowej, odprawach, kabotażach itd.. Transport intermodalny zabilby ich. A w sytuacjach kryzysowych (odmowa zaladunku, odmowa przyjecia towaru, reklamacje) - sa totalnie bezradni

I jak taki spedytor ma zorganizowac transport aby byl oplacalny i przede wszystkim, realny do wykonania? Jak ma sie dogadac z kierowcą skoro dla niego najwazniejsze jest rozliczenie w Excelu
Ale paradoksalnie, to problem firmy ktora pozwala na taka prace spedytorow, ktora ich szkoli w ten sposob, przyjmuje takich "spedziów" :) . No i poniekad kierowcow ktorzy sobie na to pozwalaja (na szczescie obecnie kierowcy coraz rzadziej daja sobie pluc w kasze)

I to jest perspektywa "spedycji"

Jest jeszcze perspektywa "psiewoźnika" ktory nie ma pojecia o branzy i rentownosci. Nie ma pojecia jak traktowac kierowcow, jak postepowac z kontrahentami, jak przystapic do tenderow i je realnie wycenic. Zaniżanie stawek i wazne, ze sie "kółka kręcą". Pozniej widzi sie ogloszenia typu "odstąpie" leasing

I na koniec cos co dotyczy obydwu - brak umiejetnosci weryfikacji kontrahenta pod wzgledem "wyplacalnosci" ktora potrafi polozyc niejedna firme :E 

Sam zaczynalem od "spedzia" jednak nie umialem nic w tej branzy. Dopiero po kilku latach gdy sam sie nauczylem wszystkiego (negocjacje, spedycja, logistyka, intermodal, przepisy, procedury reklamacyjne, CMR itp.) - doszedlem do momentu, ze dotarlo do mnie, ze branza (a dokladnie strona po ktorej bylem) to rak. Obecnie przeszedlem na jasna strone mocy. Praca we firmie ktora wie co robi, ceni pracownikow, wie jak wyglada praca kierowcy, wie jak organizowac transport. Sam zajmuje sie transportem (auta wlasne) + spedycja (handel, tendery, podwykonawcy). I pracujac po obu stronach barykady - mozna wtedy okreslic sie "transportowcem"

Ale jak wiadomo - gdyby chciec omowic caly temat branzy transportowej - dyskusja trwalaby tygodniami :E 


 

Opublikowano (edytowane)

@eNeSiku mnie w okolicy z tego co widzę co bardziej ogarnięci odeszli z firm razem z kontaktami i otwarli swoje, więc zostali albo "spedzie" albo "wierni" firmie "bo jak on może odejść z kontaktami?", albo po prostu bojący się iść na swoje.

Ogólnie większość firm transportowych otwartych w ostatnich ~15 latach to właśnie przez spedytorów którzy poszli na swoje.

Co do kierowców też już coraz rzadziej idzie usłyszeć z kabiny nasz język, głównie Ukraińcy jeżdżą. Firma w której robię jest ewenementem w tej kwestii, bo jeszcze "nasi" kierowcy. Nowy sprzęt (zestawy Volvo + Krone) rotowany gdy dobija do ~800k km, no i kółka PL-NL-PL głównie, czyli każdy weekend w domu, także jeszcze Polacy chcą w tym systemie jeździć.

Edytowane przez Krzysiak
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Przygód ciąg dalszy, dzisiaj ledwo zakończyłem tacho, a tu mi chłop parkuje na naczepie takie ładne Volvo...

 

IMG_20250402_170714065_AE.thumb.jpg.6586b63b95cc40a639e136797cca36d1.jpg

 

IMG_20250402_171635095_AE2.thumb.jpg.f25e8e80f44ab503ac7eeb91f7299429.jpg

 

Swoją drogą straty:

 

U chłopa:

- drzwi schowka - całość do wymiany

- osłona dolnego schowka - do wymiany

- zderzak do polerki

- osłona lusterka do wymiany

- drzwi do prostowania i polerki

 

Zgaduje, że na nasze to będzie tak 5-7kzł...

 

U mnie:

- lekki ślad jego lakieru na rancie drzwi ...

 

Cały czas twierdzę, że Krone to najlepsze naczepy i **UJ ;)

  • Sad 2
  • 2 tygodnie później...
  • 6 miesięcy temu...
Opublikowano

Dawno nic tu nie było, pasuje coś wrzucić :)

 

Rozładunek w szczerym polu u rolnika niemieckiego, jakieś 1,5km w szczere pole. Wszystko byłoby spoko, gdyby nie to, że pod ciężarem auta zapadła się droga i finalnie pół zestawu zaparkowało w rowie :E

 

IMG_20251029_124812068_HDR_AE.thumb.jpg.aa6cf638a5835252665ff6a513251922.jpg

 

Droga nie pierwszy rzut oka wyglądała dobrze, do czasu wjazdu na nią :E

 

IMG_20251029_135036533_HDR_AE.thumb.jpg.02fc98dddaa76d05d3e39ad9aaf0934a.jpg

 

Później się okazało, że 3 dni bez przerwy tu lało, a wszystko było wręcz przesiąknięte woda. No i waga zrobiła swoje, big-bagi, całość 40,5t no i droga podziękowała :E

  • Haha 2
  • Sad 2

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Tylko z powodu słabej dostępności, to z regularną ceną nie miało nic wspólnego i nie jest żadnym wyznacznikiem w tej sytuacji. 
    • powiem wam że te antywirusy i cleanery to jest jakaś kaszana    https://github.com/KPRCB/XboxGameBarExample   to już w ogóle totalnie jakaś głupota, bo to mój kod c++ x D      logi z eseta to też jest kaszana   żadnych prawdziwych wirusów nie znalazł   Potrzebujemy jakiegoś poważniejszego toola!
    • Zgadzam się... Większość ludzi tak robi ze strachu ale to nie oznacza, że bandyci mogą robić co chcą! Wiem, że Polska to kraj z kartonu, ale nie wiedziałem, że dodatkowo dziki zachód...  A lata 90te dawno już się skończyły... Ja też w takiej sytuacji najpewniej nawet bym nie zwrócił uwagi w sklepie widząc (prawdopodobnie podpitych) kolesi tego pokroju. Natomiast reakcja dziewczyny jak i to co było potem było normalne...   To mi się przypomina ta sprawa ze Szwecji gdzie młody imigrant pozaeuropejskiego pochodzenia zabił Polaka z powodu zwróconej uwagi...
    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...