Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
1 minutę temu, Brolly napisał(a):

Niby w jaki sposób? kobieta z kobietą dziecka nie zrobi to samo facet z facetem.

Homoseksualizm jest pewnego rodzaju wynaturzeniem (akty homoseksualne), tylko proszę bez gadania że u zwierząt to występuje bo Bozia dała ci świadomość i odróżnianie dobra od zła wiesz co robisz a nie lecisz na instynkcie jak zwierzęta.

Bozia dała ludziom świadomość i odróżnianie dobra od zła, a wojny jak były, tak są, mordujemy się gwałcimy się, ale spać powinniśmy tylko według zasad KK, tego KK, który z imieniem boga na ustach i sztandarach mordował miliony i tuszował występki swoich marketingowców?

para, która nie może mieć dzieci, może adoptować i mieć "kościelny" a LGBT nie może, ale bycie lgbt to nie grzech przecież, sam tak napisałeś %-)

5 minut temu, Brolly napisał(a):

Mnie proszę do tego nie podłączać :E ja tak nie twierdzę a jeśli ktoś tak twierdzi to jest moim zdaniem w pomyłce.

Oczywiście, że ty tak nie twierdzisz, jak to tobie nie pasuje, jak pasuje to jednak tak twierdzisz

Opublikowano (edytowane)
9 minut temu, GordonLameman napisał(a):

 

Wynaturzeniem jest być tak głupim jak to co napisałeś.

Ja od tego momentu kończę dyskusję, serio nie ma sensu tym bardziej że jestem ja sam kontra kilka osób.

Takie tematy zawsze się tak samo kończą, dwie strony będą bronić swoich racji dlatego niepotrzebnie zacząłem tu pisać i tak :E

 

A wam drodzy forumowicze życzę zdrowia i wszystkiego dobrego.

 

Tak wiem hur dur katol zaorany niech idzie do swojego wyślonego przyjaciela, niech wam będzie :D

Edytowane przez Brolly
Opublikowano (edytowane)

Wynaturzeniem jest też sytuacja księży. 
 

nie mogą uprawiać seksu, nie mogą się masturbować - bo grzech

nie mogą się ożenić - bo zakaz

nie mogą między sobą - bo grzech

 

ale to jest „normalne” :E

 

 

 

 

Spoko, możesz uciekać. Nie jestem zaskoczony :) 

Edytowane przez GordonLameman
Opublikowano
13 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Wszystko co tutaj napisałeś to są brednie. I to taki z gatunku najgłupszych. Twój katolicyzm to jest taki na poziomie szkoły gimnazjalnej. Katolicyzm kolegi Toni jest podstawówkowy.

To w takim razie napisz czym się charakteryzuje katolicyzm dojrzały? Na jakim poziomie jest katolicyzm papieża Franciszka - czemu i co się na to składa?

Opublikowano
19 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Tym, żebyś chociaż wiedział co Twoja religia mówi.

 

Jestes katolikiem? Obowiązuje Cię KKK, biblia, przykazania?

 

znasz te dokumenty?

Pytanie jest nie czy ja znam tylko czy zna je osoba która ocenia katolicyzm innych?

Opublikowano (edytowane)

"dobroduszny bóg" to najgłupsze chyba co twierdzą osoby tzw "wierzące" bo ich "swięta księga" dowodzi czegos zupełnie odwrotnego, jak to ktoś kiedyś powiedział:

 

Kup Biblię i połóż na półkę- zostaniesz katolikiem

Kup Biblię i przeczytaj wybrane fragmenty - zostaniesz protestantem

Kup Biblię przeczytaj i dokładnie przeanalizuj- zostaniesz ateistą

Cały ten wątek i dyskusje tutaj przypominają mi nieco hipotetyczną dyskusję pt Dyskusja o Biblii z Przeciętnymi Zjadaczami Chleba (z tego odcinka wylewa się gorycz - niestety uzasadniona - nad ludzką głupotą. )

całośc można zobaczyć tutaj :

 

 

Edytowane przez Oldman
Opublikowano
12 minut temu, Toni napisał(a):

Pytanie jest nie czy ja znam tylko czy zna je osoba która ocenia katolicyzm innych?

Och, ja świetnie znam te dokumenty. Gdzieś bym znalazł dyplomy za wygrane konkursy wśród ministrantów oraz międzyszkolne olimpiady religijne.

 

 

Więc pytam - jesteś katolikiem? 

Opublikowano (edytowane)
4 minuty temu, GordonLameman napisał(a):

Och, ja świetnie znam te dokumenty. Gdzieś bym znalazł dyplomy za wygrane konkursy wśród ministrantów oraz międzyszkolne olimpiady religijne.

 

 

Więc pytam - jesteś katolikiem? 

Skoro tak wszystko dobrze znasz, to napisz proszę co składa się na bycie dojrzałym katolikiem?

Edytowane przez Toni
Opublikowano (edytowane)
6 minut temu, Toni napisał(a):

Skoro tak wszystko dobrze znasz, to napisz proszę co składa się na bycie dojrzałym katolikiem?

Niegrzecznie odpowiadać pytaniem na pytanie.

 

10 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Więc pytam - jesteś katolikiem? 

Boisz się czegoś, czy po prostu wypierasz się swojej "wiary"

Edytowane przez SylwesterI.
Opublikowano
1 minutę temu, SylwesterI. napisał(a):

Niegrzecznie odpowiadać pytaniem na pytanie.

 

Boisz się czegoś, czy po prostu wypierasz się swojej "wiary"

No to chłopie przejrzyj wpisy jeszcze raz, ja pierwszy zadałem pytanie.

Opublikowano
9 minut temu, Toni napisał(a):

Skoro tak wszystko dobrze znasz, to napisz proszę co składa się na bycie dojrzałym katolikiem?

Napisałem już - znajomość tych dokumentów i dogmatów, które Cię obowiązują.

 

Z tego co piszesz trudno cię podejrzewać o znajomość biblii czy nawet KKK. 
 

Skąd Ci się wziął determinizm w ogóle? 
czemu uważasz że jak się człowiekowi dzieje dobrze to nie jest to tylko jego zasługa?

Opublikowano (edytowane)
4 minuty temu, GordonLameman napisał(a):

Napisałem już - znajomość tych dokumentów i dogmatów, które Cię obowiązują.

 

Z tego co piszesz trudno cię podejrzewać o znajomość biblii czy nawet KKK. 
 

Skąd Ci się wziął determinizm w ogóle? 
czemu uważasz że jak się człowiekowi dzieje dobrze to nie jest to tylko jego zasługa?

Nie, nie, frajerem nie jestem. Widzę, że nie masz problemu z pisaniem. Masz czas. Zamiast pisać wpis za wpisem napisz mi coś więcej o tym co to znaczy być dojrzałym katolikiem? Ja tym czasem idę spać, jutro idę do pracy. Nie to co wy,  gimnazjum i inne głupotki.

Edytowane przez Toni
Opublikowano

Ta dyskusja w tym wątku brnie donikąd i zamieniła się we wzajemne łapanie się za słówka i przytykanie sobie, nastąpiło totalne rozmycie tematu i brak własciwej merytoryki

Za kazdym razem gdy próbuję dyskutować sensownie z osobą "mocno wierzącą" po jakims czasie dociera do mnie ze (po raz kolejny) taka dyskusja nie ma sensu, osoba wierząca ma potrzebę wiary , to silna potrzeba w jej przypadku i niezaleznie od tego jak absurdalne rzeczy o Bogu przeczyta taka osoba w swojej swietej księdze (czyli w tym przypadku w Biblii) ta osoba nie zmieni swojego zdania i bedzie uparcie ignorować nawet najmocniejsze argumenty. 

Opublikowano
3 minuty temu, Toni napisał(a):

Nie, nie, frajerem nie jestem. Widzę, że nie masz problemu z pisaniem. Masz czas. Zamiast pisać wpis za wpisem napisz mi coś więcej o tym co to znaczy być dojrzałym katolikiem? Ja tym czasem idę spać, jutro idę do pracy. Nie to co wy,  gimnazjum i inne głupotki.

Czego nie rozumiesz? Napisałem prosta rzecz.

 

Wiesz w ogóle co to jest KKK? :E
Czytałeś ten dokument? Wiesz jakie dogmaty istnieją w TWOJEJ wierze?!

 

Gimnazjum to kończyłem 20 lat temu. Ponad.

 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, Oldman napisał(a):

Ta dyskusja w tym wątku brnie donikąd i zamieniła się we wzajemne łapanie się za słówka i przytykanie sobie, nastąpiło totalne rozmycie tematu i brak własciwej merytoryki

Za kazdym razem gdy próbuję dyskutować sensownie z osobą "mocno wierzącą" po jakims czasie dociera do mnie ze (po raz kolejny) taka dyskusja nie ma sensu, osoba wierząca ma potrzebę wiary , to silna potrzeba w jej przypadku i niezaleznie od tego jak absurdalne rzeczy o Bogu przeczyta taka osoba w swojej swietej księdze (czyli w tym przypadku w Biblii) ta osoba nie zmieni swojego zdania i bedzie uparcie ignorować nawet najmocniejsze argumenty. 

Ależ oczywiście! :D
To nie jest dyskusja, bo dyskusja to wymiana poglądów, a tu mamy tylko zabawę w znajdywanie luk w logice. Ewentualnie testowanie jak długo wierzący wytrzyma :E Z drugiej strony, wierzący, w tym przypadku wierzący chrześcijańscy, mają wewnętrzną potrzebę wciskania swojej wersji świata wszystkim wokół. Niby dyskutujemy, ale ej, mój bóg jest najbostszy!

Religia jest wprost powiązana ze zjawiskiem wiary. Wiara to coś innego od wiedzy. Wiara nie musi mieć podstaw. Wiedza ma podstawy.
Wiara to przyjmowanie jakiejś informacji jako prawdziwej bezkrytycznie. Wierzący nie potrzebują logiki, spójności by wierzyć. Wierzący nie muszą sprawdzać, testować, porównywać. Niewierzący muszą, inaczej mierzi ich nielogiczność, niekonsekwencje.

Ze swojej strony mogę napisać, że mam różne opinie na temat różnych religii, bo nie wszystkie są tak niewiarygodnie proste i prymitywne, jak chrześcijaństwo. Pojawiają się różne przykłady, ja dam nieco nietypowy: sikhizm.  Religia ciekawa, bo zarówno młoda, jak i spokojna, dojrzała. Oraz mająca negatywne powiązania związane z historią. 
Miałem okazję na spędzenie trochę czasu w stolicy sikhizmu, Amritsarze. Byłem pod niektórymi względami oczarowany.

Edytowane przez jagular
Opublikowano

@GordonLameman tylko wiesz, zacierasz różnicę między kościołem jako instytucją, która działa jak działa od wieków, a tym że ludzie mają po prostu potrzebę wiary. 

 

14 godzin temu, Oldman napisał(a):

Za kazdym razem gdy próbuję dyskutować sensownie z osobą "mocno wierzącą" po jakims czasie dociera do mnie ze (po raz kolejny) taka dyskusja nie ma sensu, osoba wierząca ma potrzebę wiary , to silna potrzeba w jej przypadku i niezaleznie od tego jak absurdalne rzeczy o Bogu przeczyta taka osoba w swojej swietej księdze (czyli w tym przypadku w Biblii) ta osoba nie zmieni swojego zdania i bedzie uparcie ignorować nawet najmocniejsze argumenty. 

Tylko że teraz zwróć uwagę, że na tym właśnie polega wiara, że wierzy się w coś co dla innych może wydawać się absurdalne, niemożliwe, nierealne itd. Wiesz, mówi się o tym, że np. katolicy chcą swoją wiarę wciskać na siłę, ale to czasem działa w obie strony, gdzie ludziom wierzącym, na siłę chce się udowodnić coś i zmienić pogląd z punktu widzenia np. ateisty. Czy to nie jest w takim razie robienie tego samego, czyli próba wciskania swojego poglądu na siłę? Analogię mamy w wątku politycznym :P 

Dlatego większość tego typu dyskusji jest bez sensu, a już tym bardziej w sferach w których ciężko o dowody i kontrargumenty, bo do tego dąży to co pisałeś. 

Dla jednego każda religia będzie bzdurą, dla drugiego tylko inne niż ta które wyznaje, dla trzeciego wszystkie religie mają coś w sobie, czwarty będzie wierzył w coś zupełnie innego, nieokreślonego jako religia, ale będzie wierzył. I żaden nie przekona innych. 

Opublikowano
W dniu 30.11.2024 o 20:34, Toni napisał(a):

Od zawsze interesowało mnie wytłumaczenie istnienie zła w połączeniu z istnieniem doskonale dobrego Boga.

Jeśli chcesz wyjaśnienia bezpośrednio pod wiarę katolicką, to wszystko co stworzył Bóg było dobre, zatem istniało jednocześnie dobro i zło. Człowiek przez Boga był chroniony przed złem, ale został skuszony by je poznać. Od tamtej pory ochrony nie ma, ma wolną wolę i może sam wybrać drogę.

To tak dość ogólnie i chyba najprościej jak się da.

Jak chcesz się dalej zagłębiać, to samo drzewo poznania to za mało. Jeśli pokierujemy się tylko tym co zostało napisane w Księdze Rodzaju, to już na poszczególnych etapach stworzenia świata masz na końcu opisu każdego z "dni", że "Bóg zobaczył że to było dobre".

Kiedyś też z ciekawości sporo czytałem na ten temat i trafiłem na nawet zgrabnie wytłumaczone pewne kwestie, od tego, że "dzień" wcale nie musi być jednostką w naszym rozumieniu, a milionami lat tworzenia. Stąd wcale nie wyklucza się teorii ewolucji w wierze. Że pewne elementy musiały zostać usunięte, bo właśnie były złe lub zeszły na złą drogę. Że Adam i Ewa to tylko przykład opisowy dla ludzi, którzy w momencie gdy zaczęto o tym mówić, nie zrozumieliby genezy całej ludzkości, dlatego jest napisane, że następni potomkowie mieli mężów i żony z innych rodów itd. 

Sam mam nieco inne poglądy, ale po prostu interesowałem się tą kwestią, tak samo jak kiedyś różnicami między zapisami w Biblii Kościoła Katolickiego a Światków Jehowy, gdzie z pozoru brzmią bardzo podobnie, ale mają subtelne różnice.

Opublikowano (edytowane)

Przeczytałem wszystko od 1 postu do ostatniego i ostatnie 2-3str to jest ściek, który sprowadził dyskusję na temat, że wiara w Boga = bezgraniczne zgadzanie się ze wszystkim co robi KK = czyli Bóg nie istnieje.

 

KK to osobny przypadek gdzie występują patologie jak w każdej "organizacji. KK na przestrzeni 2000 lat sobie stworzył mnóstwo zasad, które mają mniejszy sens, albo większy sens, albo są kompletnym odklejeniem. Stworzone były w celu aby wyrobić lepsze normy postępowania u wiernych, a w innych przypadkach dla własnych korzyści.

 

 

Trochę lat przeżyłem i rozmawiałem z kilkoma ludźmi na różne duchowe i mniej duchowe tematy, tak od serca, że wierzę co mowili. Nawet jakbym nie wierzył w Boga, to po wysłuchaniu tych historii i historii z bliskiej mi rodziny to przynajmniej uwierzyłbym, że jest "coś" po życiu, czego nigdy nie zrozumiem. Jeśli ktoś myśli, że świat jest zero-jedynkowy to niech dalej siedzi w piwnicy i gra w komputer. Tutaj możemy sobie gdybać, kłócić się itd., jednak trzeba być ignorantem aby mieć kompletnie zamkniętą głowę na takie sprawy.

Edytowane przez Fatality
Opublikowano
6 minut temu, Fatality napisał(a):

Przeczytałem wszystko od 1 postu do ostatniego i ostatnie 2-3str to jest ściek, który sprowadził dyskusję na temat, że wiara w Boga = bezgraniczne zgadzanie się ze wszystkim co robi KK = czyli Bóg nie istnieje.

Ja tam akurat to próbuję ustalić, czy mam do czynienia z osobami, które łykają bezkrytycznie wszystko co robi KK, czy też osobę wierzącą obok KK.

 

6 minut temu, Fatality napisał(a):

 

KK to osobny przypadek gdzie występują patologie jak w każdej "organizacji. KK na przestrzeni 2000 lat sobie stworzył mnóstwo zasad, które mają mniejszy sens, albo większy sens, albo są kompletnym odklejeniem. Stworzone były w celu aby wyrobić lepsze normy postępowania u wiernych, a w innych przypadkach dla własnych korzyści.

KK zajmował się przede wszystkim kontrolą i cementowaniem własnej władzy (wcześniej realnej, teraz już bardziej nad sumieniami). KK to najbogatsza instytucja w dziejach świata - zasady dotyczące maluczkich nie dotyczą księży czy biskupów. To wielka hipokryzja ;)

 

6 minut temu, Fatality napisał(a):

Trochę lat przeżyłem i rozmawiałem z kilkoma ludźmi na różne duchowe i mniej duchowe tematy, tak od serca, że wierzę co mowili. Nawet jakbym nie wierzył w Boga, to po wysłuchaniu tych historii i historii z bliskiej mi rodziny to przynajmniej uwierzyłbym, że jest "coś" po życiu, czego nigdy nie zrozumiem. Jeśli ktoś myśli, że świat jest zero-jedynkowy to niech dalej siedzi w piwnicy i gra w komputer. Tutaj możemy sobie gdybać, kłócić się itd., jednak trzeba być ignorantem aby mieć kompletnie zamkniętą głowę na takie sprawy.

A czy rozmawiałeś z kimś kto widział ducha? :)

 

Świat nie jest i nie był czarnoy czy biały. Czy coś nas czeka? Szczerze wątpię. Nasz umysł jest na tyle potężny, że potrafi nam wiele fejków przedstawić jako prawdę. Omamy, wizje etc. to wszystko może spotkać każdego z nas. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...