-
Postów
2 223 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Vulc
-
Różnica jest taka, że za pierwszym czy drugim razem to jeszcze przejdzie. Za kolejnym już nie bardzo. Roboty się wpisują, ale ich możliwości można przedstawić subtelniej niż takie tandetne sceny. Choćby ta ze złapaniem rzuconej piłki była znacznie lepsza.
-
Tutaj, przy takiej intensywności, wszystko można podbić, o ile są jakieś związane z tym osiągnięcia - reanimacje, leczenie, niekoniecznie ammo, bo tak długo nie przeżyjesz.
-
Yep, jednym z kluczowych elementów fabuły jest właśnie plot twist. Na tym gruncie ciężko jest zbudować kontynuację tak, aby miało to ręce i nogi. Bo, że coś można z tego jeszcze wycisnąć, to na pewno. Pokazali się światu, niech pracują nad czymś nowym.
-
Zagrałem w końcu na Empire State - to będzie jedna z tych map, które chciałbym wywalić z rotacji na wieki. Klaustrofobiczna abominacja dla pokolenia ADHD, 20 metrów odległości między punktami, brak pojazdów. Fani CoD'a powinni być zadowoleni.
-
Dla mnie był zbyt schematyczny i bardzo przeciętnie zrealizowany. Nie wiem, może zbyt mocno mam osadzone w pamięci poprzednie odsłony, bo każda kolejna wygląda mi na marną kalkę. To chyba jesteś w mniejszości. Dla mnie The Last Jedi to taka właśnie star warsowa abberacja, z bardzo wątpliwymi decyzjami fabularnymi. Lubię Gwiezdne Wojny, ale po jednokrotnym obejrzeniu tej części, nie mam ochoty do nie wracać chyba już nigdy. Możliwe, dlatego na razie mam zamiar oglądać, choćby z ciekawości. Tak czy inaczej jestem zmęczony tym schematem. Kolejna misja kosmiczna, niby poważni, przeszkoleni ludzie, a jak zwykle dochodzi do konfliktu, statek się rozbija, obcy uwalniają. Nuda i przewidywalność. No cóż, jest tandetna i właśnie ze zbędną ekspozycją. Widząc jej początek błagałem, żeby nie skakała. Daleki jestem od poruszania kwestii możliwości fizycznych syntetyków, ale takie akrobacje kompletnie mi do tego uniwersum nie pasują.
-
Widać, aż za bardzo. Komuś się zapomniało, że to miał być jednak Alien i choć nie ma utartej definicji jak cokolwiek w tym uniwersum powinno wyglądać, z pewnością Earth na nic z niego nie wygląda. Natomiast Romulus nie wiem dla kogo był, bo to IMO ani dobry Alien, ani dobry film. Z pieniądzem się zgodzę, choć to w połączeniu z dobrym montażem, nadal produkcji nie ratują. Bardzo płytki nostalgia bait. Jeszcze te przydługie ujęcia i tworzenie na siłę konfliktów w kilkuminutowej scenie, zwyczajnie wiało tandetą. Podobnie jak scena zeskoku z klifu, co to miało być? To czego jednak najbardziej brakuje, to rzecz z której seria zawsze słynęła - atmosfera i budowanie napięcia. Tutaj te elementy zwyczajnie nie istnieją.
-
10.00.
-
Zdecydowanie za mało. Raczej staram się po prostu wytrwać w punkcie niż na pałę lecieć do kogoś aby go postawić na nogi i przy okazji samemu dostać kulkę, tracąc punkt. W BF1 mam znów masę reanimacji, ale tam grałem głównie medykiem. A K/D nie jest faktycznie wyznacznikiem niczego, zwłaszcza w przypadku tak małej ilości godzin. Sporo czasu testowałem pojazdy, a taki Bradley to jest z miejsca 6:1 k/d i nie trzeba się specjalnie starać. A jak jeszcze 2-3 osoby spawają, robi się god mode. IMO zdecydowanie repair rate do nerfa.
-
-
Pierwszy odcinek Alien: Earth. Nie miałem wysokich oczekiwań co do tego serialu, bo od początku pachniało odcinaniem kuponów. No cóż, bez niespodzianki. Obraz pełen jechania na nostalgii, taniego moralizatorstwa i pseudoartystycznych migawek. Płytki, chaotyczny scenariusz z klasycznymi głupotami dla tego gatunku i jednowymiarowymi postaciami, jak na razie kompletnie pozbawiony atmosfery Aliena. Podobać się mogą scenografia w retro stylu czy dźwięk, ale prócz tego pierwszy odcinek nie zachęca. Autorzy próbują złapać zbyt wiele stok za ogon, wciskając do kanonu jakieś hybrydy i cyborgi za jednym posunięciem, co się kompletnie nie klei. Wszystko polane jest sosem teen story, z dziecinnymi scenami typu maczeta na plecach. Obejrzę jeszcze drugi odcinek, ale widać aż za dobrze w jakim kierunku to zmierza.
-
No ciężko, żeby było inaczej. Nie tego się szuka w tej serii. Przynajmniej na papierze, bo że zwłaszcza dziś można się zdziwić co jest popularne w co nie.
-
Żeby się nie okazało, że ludzie będą walić drzwiami i oknami. Metro w BF3 też było ultra gówniane, a serwery pełne 24/7.
-
Aliena uwielbiam, więc jak serial nie siądzie (na co się niestety zapowiada), to sobie wrzucę płytkę i obejrzę ponownie dwie pierwszej części. Tak czy inaczej stratny nie będę.
-
Stara wersja była obrzydliwie generyczną kalką Soulsów z przeciwnikami w pięciu typach na krzyż i monotonnymi lokacjami. Nowa wersja z 2023 roku prezentuje się już znacznie lepiej, tutaj przynajmniej widać jakiś pomysł na coś innego, nawet jeśli realizacja nie do końca zagrała. To nadal kopia Soulsów, z czym też nikt się specjalnie nie krył, ale powiedzmy po stronie tych bardziej udanych. Czekać nie czekam, ale nie wykluczam że kiedyś zagram.
-
Spoko. Zapomnij żeby w tym wątku po premierze ktoś był w stanie cokolwiek śledzić. Tutaj będzie kompletny rozpiździec.
-
No tone sumie nie masz po co. Infinite siłą rzeczy trochę odbija settingiem i klimatem, ale fundament jest z grubsza ten sam.
-
W sensie z żalu płakać chce, bo kiedyś to było? Ja niczego nie oczekuję, w linkowanym temacie się o tym wspomina i tyle. Nie wiem więc kto ma się obudzić. Ludzie zawsze są głodni nowych odsłon i na początku zawsze jest efekt wow, nawet jeśli faktycznie pewne rzeczy wyglądają tak samo. Po tylu latach i odsłonach, mnie to w ogóle nie dziwi. Zwłaszcza że akurat BF6 jest mocno wycelowany w nową audiencję.
-
Mi ten styl nie przeszkadzał, ale wiadomo, sprawa indywidualna. Jedynkę przechodziłem ze 4 razy. Dwójkę za to tylko dwa, bo stała na wyraźnie niższym poziomie. Jak Twoje wrażenia odnośnie Infinite? Tam Levine trochę już fabularnie odpłynął, ale akurat zawsze mi to odpowiadało.
-
Ale nie jesteś chyba zdziwiony czy coś, to jest praktycznie co odsłonę ta sama historia. Nigdy nie było tak, że w DICE ktoś wyciągał wnioski, tutaj te same bolączki ciągną się latami. Jeśli to mają być serwery płatne, to na początku chętni może będą, ale zapał szybko opadnie. Przerabiałem to jeszcze na PCL, ogarniając serwer forumowy bodajże do BF4. Niż ale dlaczego nie, można spróbować.
-
I z tego powodu dla mnie obie gry są pierwszorzędne, choć będąc fanem klimatów SF, jednak bardziej podszedł mi BioShock.
-
-
Po drugiej stronie wtyczki, czyli wina elektrowni?
-
Nie ma znaczenia dla mnie w jakiej formie to się pojawi. Byleby było.
-
No i bardzo dobrze. To jest absolutną podstawa egzystencji w tej grze. Plus customowe serwery, jak ktoś na przykład nie chce w rotacji map infranty only, etc. Lub chciałby coś w dużo wyższym ticket count.
