-
Postów
2 112 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Vulc
-
Bolt V2 jest teraz za niecałe 900 zł na Amazonie, jakby ktoś chciał. Sam myślałem nad zmianą, ale przywykłem do ekosystemu Garmina. Maj faktycznie problematyczny, u mnie padało na tyle regularnie, że kilka dni musiałem spędzić ponownie na trenażerze. Oby w czerwcu było lepiej.
-
To jest właśnie ta rzecz, które mnie odrzuca. Jak ktoś ma ekipę, pewnie można fajnie się bawić. Inaczej mamy totalną loterię, gdzie nawet voice chat w niczym nie pomoże. Wręcz jeszcze bardziej zniechęci, jak człowiek usłyszy kto jest po drugiej stronie. A to nie jest raczej gra, która wybacza błędy. No, ale hej, jednego zaufanego zioma można znaleźć, nie? To zróbmy wymóg trzech graczy, żeby jeszcze bardziej ludzi wku... Nie wiem kto stał za tą decyzją, ale to musi być jakiś tęgi mózg. Chyba, że ja czegoś nie dźwigam i ktoś mi wytłumaczy dlaczego można grać tylko solo lub w trzech graczy.
-
Pasja pasją, jest też sporo sentymentów i klasycznego "kiedyś to było". Nie brakuje gier, które się nawet po tylu latach bronią, są też takie, do których powrót okazuje się bolesny i bynajmniej nie z powodu kwestii czysto technicznych. Patrzę na listę tytułów w które chciałbym zagrać i ona generalnie cały czas rośnie. Można faktycznie zauważyć pewne wyhamowanie na gruncie innowacji, ale wynika to raczej z przesycenia rynku, bo każdy teraz chce kawałek tortu.
-
Z części recenzji wynika, że to produkcja polepiona tak na szybko, na fali niesłabnącej popularności ER i później dodatku do niego. Czyli, jak mógłby ktoś powiedzieć bez owijania w bawełnę, skok na kasę. Mnie nie przekonuje przede wszystkim nacisk na coopa, oraz ogólnie przeciętna jakość o jakiej się wspomina. Nioby jest feel serii, jest większa dynamika, ale średnio mnie to przekonuje. Co do kwestii technicznych, Japończycy zawsze 10 lat do tyłu ze wszystkim. From jest znane z tego, że ich produkcje pod tym względem praktycznie zawsze cierpiały.
-
Gry to dziś maszynka do robienia grubej kasy? Stare, znałem. To oczywiście prawda, ale kiedyś robiono je w ramach zaliczeń na studiach, charytatywnie? To zawsze był biznes, zmieniła się tylko jego skala. Gdyby kiedyś ludzie kupowali na potęgę kolejne kotlety od dużych wydawców, mielibyśmy mniej więcej to samo. Utalentowanych twórców z tą legendarną "wizją i sercem" nie brakuje również dziś. Gry nie kończą się na garści hejtowanych powszechnie kasztanów od rynkowych molochów, co może tworzyć obraz branży, która tylko tyle ma do zaproponowania.
-
No tutaj źródłem sukcesu jest przede wszystkim Tony Gilroy, dobry scenarzysta. Można odnieść też wrażenie, że Disney się za dużo nie wtrącał, bo gdyby się wtrącał, byłoby to wyraźnie widoczne. Więc da się to zrobić, przy odpowiednim podejściu i zatrudnieniu właściwych osób i aktorów. Szkoda tylko, że to u Disneya rzadkość.
-
O tym, że to nie jest gra AAA, wspominano nie raz. Natomiast nic to tutaj nie przeszkadza, bo i tak skupiono się na tym co ważne. A to, czego nie ma, bo budżet na to nie pozwalał, da się przeżyć.
-
Andor to przede wszystkim świetny przykład tego, że uniwersum potrafi się odnaleźć w nieco mroczniejszych klimatach. Od biedy można powiedzieć "dorosłych", bo z wielu produkcji z logiem SW, bije spora infantylność. Nawet jeśli równocześnie ma to swój urok. Swego czasu zaliczyłem dość dużo książek z EU, większość z nich to poziom między średnim a słabym. Są oczywiście wyjątki. Trylogia Bane'a jest dobra, akurat Karpyshyn pisać potrafi. Trylogia Thrawna też była zjadliwa, podobnie jak Tarkin. O Shatterpoint słyszałem, ale przeczytać nie miałem okazji. Utmark 2021. Jeden z tych dziwacznych, skandynawskich seriali. Absurdalne sytuacje, czarny humor i prowincjonalna atmosfera. Potrafi wciągnąć.
-
W przypadku Koła Czasu, dziwne że w ogóle powstały 3 sezony. Serial przeciętny, średnio zgodny z oryginałem, który swoją drogą - choć to już tylko moja opinia - jest mocno przereklamowaną serią książkową. W bólach wymęczyłem 3 tomy i powiedziałem sobie dość.
-
Andor? Jestem po drugim sezonie. Bez żadnych wątpliwości jest to najlepsza produkcja Star Wars w historii. Nie żeby było to szczególnie trudne do osiągnięcia, patrząc na średni poziom tytułów z tego uniwersum, ale sam serial broni się nawet na tle innych, z nim niezwiązanych. Świetnie zagrany, o idealnej dynamice - spokojny tam gdzie tego wymaga budowanie historii, z akcją w kluczowych dla niej momentach. Luthen, Dedra, Mon Mothma, Partagaz, Kleya, taki zestaw idealnie obsadzonych i odegranych postaci, zasługuje na uznanie. A przecież pozostała ekipa też specjalnie nie odbiega.
-
Mina "Regisa" mówi wszystko. Ten serial stał się karykaturą, a przecież od początku jego poziom był, łagodnie mówiąc, dyskusyjny. Nie wiem po co to ciągnąć, widocznie cyferki jeszcze się zgadzają.
-
Robi to, chciałem zobaczyć jak działa to fabryczne mocowanie. Mam na szczęście drugi zestaw - adapter i mocowanie do szyn siodełka, tak jak w szosie. Na dniach zainstaluję.
-
Piszcie piszcie jak to wygląda,to chyba pierwsze Soulsy, których nie wziąłem na premierę. Choć się jeszcze odrobinę waham, bo niedługo urlop, będzie czas.
-
Ostatni nabytek, rowerowe trio (szosa,MTB,gravel) skompletowane. Merida Silex 400. Znów czarny egzemplarz, ale wyboru za dużego nie było. Kilka zmian względem stocka - założony dłuższy mostek, sztyca wymieniona na karbonową. Toseek z Ali, jestem pozytywnie zaskoczony jakością. Dobrze wykończony kawałek węgla. Kupiłem głównie z ciekawości i z powodu zbyt krótkiej sztycy fabrycznej (350 mm vs 400 mm nowa). Sam rower w porządku, choć Merida ma dość dziwną rozmiarówkę. To jest L, a stack i reach większe niż w moim Canyonie XL. Jadą jeszcze karbonowe koła gravelowe również z Ali i na razie tyle.
-
To jest bardzo dobry wynik jak na pierwszą produkcję od nieznanego studia, wydaną day 1 w GP, bez praktycznie żadnej większej kampanii marketingowej. Nie wiem ile, w tym kontekście, oczekiwałeś. To, że sobie ludzie krzyczą GOTY, nic tutaj nie zmienia. I tak, studio ma znaczenie, sam tytuł ma znaczenie, bo sporo osób będzie wiedzieć czego się mniej więcej spodziewać. Nawet jak to nie jest sequel. Tutaj nawet tytuł wydaje się tak egzotyczny, że ludzie nie wiedzieli czy się tego tykać.
-
Tainted Grail The Fall of Avalon - temat oficjalny, polskie Skyrim
Vulc odpowiedział(a) na Stjepan temat w Gry komputerowe (PC)
Ano nie ma. To bez wątpienia gra, która broni się głównie atmosferą, skierowana raczej do fanów gatunku, którzy będą potrafili przymknąć oko na jej stan techniczny, kulawe mechaniki i szereg innych problemów. Może modderzy coś z tego jeszcze wyciągną, ale ciężko oczekiwać cudów. Takie produkcje to się dziś wydaje bardziej w GP, nawet 180 zł na Steamie to sporo za dużo.- 99 odpowiedzi
-
- open world
- fpp
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Faktycznie, nie słyszałem nawet o tej grze, a wygląda całkiem spoko. Kupiłem, dzięki.
-
Tainted Grail The Fall of Avalon - temat oficjalny, polskie Skyrim
Vulc odpowiedział(a) na Stjepan temat w Gry komputerowe (PC)
Zrobiłem demko. Nie ma się co czarować, "budżet" jest widoczny na każdym kroku. Tekstury i obiekty jak sprzed 15 lat, oświetlenie bardzo przeciętne, animacje dość toporne. Ogień wygląda fatalnie. Równocześnie gra dwoi się i troi aby nadrabiać atmosferą i art designem. Co, w połączeniu z fajną muzyką, zazwyczaj się udaje. Zazwyczaj. Nie jestem mega zainteresowany, ale mroczny, arturiański setting ma jakiś taki magnetyzm. Myślę, że kiedyś na pewno do gry wrócę, jak już będzie w rozsądnej cenie.- 99 odpowiedzi
-
- open world
- fpp
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Po Clair Obscur wzięło mnie na turówki, ale poszedłem w innym kierunku - XCOM2. Nadal świetnie się w to pyka, ale nieprawdopodobne jest, że tak dużo czasu minęło od premiery, a gra nadal zabugowana.
-
U mnie został już tylko Simon, wczoraj skończyłem endless rower. W sumie można było się pokusić o więcej pięter, finałowa walka jest klimatyczna, ale niespecjalnie wymagająca.
-
Dodatkowo nie warto zabijać białych nevronów, które mają dla nas zadania. A można to zrobić po jego wykonaniu. Nagrodą jest również limina, spory jej pakiet. A lumina jest w tej grze kluczowa.
-
Prolog i cała fragmentarycznie przedstawiona w nim idea Gommage, wraz z robiącym niesamowite wrażenie monolitem z wypalonymi cyframi w tle, i dla mnie było czymś, co od razu przykuło uwagę i zachęciło do dalszej gry. Niezwykle klimatyczny początek, pierwsze zderzenie ze świetnym art designem i bezbłędną muzyką. Pretensjonalny? Nic z tych rzeczy, całość utrzymana jest w takiej atmosferze, co widać choćby po dziennikach ekspedycji. Zrobiłem sporo side contentu po właściwej fabule, tam dopiero zaczyna się prawdziwa walka. Aczkolwiek znów nie ma ścian, postaci bardzo szybko zyskują na mocy, w pewnym momencie zwykłe moby nie wytrzymują jednej pełnej rundy w najtrudniejszych lokacjach . Obrażenia idą w miliony. Do chwili spotkania z pewnym gościem w Odchłani, gdzie pierwsza faza walki jest raczej prosta, za to w drugiej robi się już makabra. Na razie odpuszczam.
-
Tak, część z nich jest całkiem w zasięgu gracza na poziomie przewidzianym dla danej lokacji. Te na mapie to często przeciwnicy bardziej endgejmowi, choć są też wyjątki. Zawsze warto się po prostu spróbować z przeciwnikiem. Od razu będzie widać czy jest w zasięgu.
-
Dlatego, że choćby nawigowanie po umiejętnościach podczas walki za pomocą klawiatury i ich zatwierdzanie, jest mało intuicyjne i toporne. Jasne, można się przyzwyczaić, ale na padzie robię wszystko tak 2x szybciej. Gra na żadnym etapie nie wymaga precyzji m&k, więc nawet sesje na PC ogarniam za pomocą kontrolera.
-
Drożej będzie na pewno, jeszcze się nie zdarzyło, żeby było z czasem taniej. Natomiast o tym jak ten Gej Pass niszczy branżę i ile to on "zaraz" będzie kosztować, słyszałem już rok temu. I dwa lata temu. I w zasadzie trzy też. Jasne, póki jest alternatywa wszystko gra, ale nie podzielam wiary w czarny scenariusz, że nagle się skończą "złote czasy". Co dokładnie miałoby to spowodować? Usługa jest na rynku prawie 8 lat i bardzo przypomina właśnie platformy streamingowe. Tam były wzrosty cen razy trzy na przestrzeni 3 lat? Branża filmowa przez to upadła? Cena będzie rosnąć, to naturalna kolej rzeczy, ale Microsoft raczej zdaje sobie sprawę z tego, że są pewne granice. Tak jak przy Netfliksach, Maksach i innych serwisach. A i powinien również pamiętać, po turbo aferze z Xboksem One, jak się kończy pazerność. Rozumiem obawy związane z takimi sposobami dystrybucji, ale zalety moim zdaniem zdecydowanie przeważają. Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że to źle rokuje na przyszłość. Pirackie kopie rokują dobrze? Steam, gdzie gry w zasadzie nie są twoją własnością? Używki na konsolach, gdzie po przejściu gry możesz ją opchnąć komu chcesz? Branża od dawna jedzie na takich rozwiązaniach i jakoś nadal się rozwija. Abonamenty to naturalna ewolucja, czy się to komuś podoba czy nie. Na co tutaj dokładnie narzekać, z perspektywy gracza? Nowe gry pozostają na platformie na tyle długo, że każdy zainteresowany ogra to na spokojnie 5 razy. W dobie słabej dostępności wersji demonstracyjnych i wydawania bubli (niezależnie na jakiej płaszczyźnie), można relatywnie tanio przetestować sobie produkcję i podjąć decyzję czy warto docenić twórców pełną kwotą. Tak zrobiłem choćby z Clair Obscur, bo to był jednak tytuł niepewny, pochodzący od nieznanego producenta. Zobaczyłem co miałem zobaczyć i kilka dniu później kupiłem pełniaka, chcąc wesprzeć ekipę, która w tych dziwnych czasach potrafiła zrobić coś oryginalnego i nie obarczonego "postępowością". Zwłaszcza że to, mimo wszystko, częściowo byli pracownicy Ubisoftu. Można spierać się o to jak branża będzie wyglądać w przyszłości, ale jeśli za niecałe 50 zł miesięcznie (to nie jest wygórowana kwota jak na standardy branży, nie czarujmy się), idzie ograć Indianę Jonesa, Clair, Dooma czy remaster Obliviona, wymieniając tylko ostatnie głośne gry, to moim zdaniem nie jest zły deal. Wręcz przeciwnie. Oczywiście jak ktoś woli kupować w ciemno za pełną cenę, lub czekać na obniżkę minimum rok lub dłużej, droga wolna. Nowego Dooma sprawdzę na dniach. Nie oczekuję zbyt wiele, zwłaszcza że obecnie nie mam nawet nastroju na strzelanki.
