-
Postów
3 049 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez Vulc
-
Zabieg niestety dość częsty w grach. A tutaj dodatkowo klimat jest jak na razie dość "lekki". Zobaczymy jak będzie dalej.
-
Naprawdę spodziewałeś się czegoś więcej? Gościu kupuje gry od ruskich jak leci, nawet nie patrząc co to jest. Później narzeka na elementy, które w zasadzie są zaletami, są uzasadnione fabularnie (puste korytarze w startowej bazie choćby, tłumaczy jeden z pierwszych dialogów) lub są typowe dla gatunku. Wybierz sobie coś. I tak się rozpisał jak na jego standardy. Jestem po pierwszej godzinie, jak na razie bardzo obiecująco to wygląda. Idealny tytuł aby odetchnąć po open worldzie.
-
Uroki internetu niestety, dziś wszędzie można znaleźć kontrowersje, kolokwialnie mówiąc przyjebać się do wszystkiego. A duże portale momentalnie to podchwytują, nawet jeśli często chodzi o jeden post na jakimś zapyziałym forum. Bo zawsze ktoś kliknie w krzykliwy nagłówek. Równocześnie, jak zauważył @Element Wojny, niektóre produkcje to zwyczajnie monetyzują. W przypadku Pragmaty ktoś z dzialu marketingu najwyraźniej nie jest najostrzejszym nożem w szufladzie. Podobnie jak w przypadku AC: Shadows, gdzie też były kontrowersje spowodowane średnio rozgarniętymi autorami materiałów reklamowych.
-
Tak, GP i w sumie jak ktoś nie ma swojej biblioteki porozwalanej po kilku platformach, nie widzę sensu w bawieniu się z Windowsem. Okej, jeśli dla kogoś handhled pełni też funkcję tabletu, spoko. W reszcie przypadków Steam OS będzie w zupełności wystarczający. Sam miałem wgrywać dual boota przy starcie, bo obecnie mam zmianę systemu tylko w Biosie, ale obecnie kompletnie nie widzę potrzeby robienia tego.
-
Dzięki bogu, że PL dubbingu nie ma, szanujmy się. Swoją drogą kupić korytarzówkę i narzekać, że jest zbyt korytarzowa - abstrakcja.
-
Na pewno zmieniają nieco odbiór gier, ale na takich maszynkach z reguły nie ma to większego znaczenia, bo to nie jest sprzęt do topowych produkcji AAA, zwłaszcza tych najmocniejszych wizualnie. Zresztą jak wyżej wspominano, granie w pełnym słońcu czy plenerze, jest IMO trochę bezsensowne. W pociągu czy autobusie co innego, tutaj można sobie zasłonić okno, jeśli jest taka opcja.
-
W tego typu grach raczej ciężko liczyć na wielotorowość. Emocjonalność zawiera się głównie w relacjach między dziewczynką a gościem od giwery, fabularnie gra nie rzuca na kolana, ale ponoć jest "przyjemna". Fuck it, wziąłem. Crimson mnie wymęczył, na razie mam dość. Z tego co do tej pory wyczytałem, raczej mi całość siądzie, a 160 zł za klucz jest do przeżycia.
-
Jakie ma znaczenie kto to finansuje? Kupowanie i odsyłanie karty tylko po to żeby wyłudzić grę, jest januszerką pełną gębą. Przezabawne jest pisanie w tym kontekście o odwalaniu szopki, samemu wspierając tego typu praktyki.
-
Demo króciutkie, ale daje jakiś obraz tego co gra ma do zaoferowania. Na pewno lepsze to niż nic.
-
Yep, Vanquish nie do końca odpowiadał mi dynamiką gameplay'u i ogólnym feelingiem, skończyło się tylko na demie. Tutaj po demie mam chęć na więcej.
-
Nie każdy sklep od razu wysyła kod, niektóre robią to właśnie po minięciu ustawowych 14 dni na zwrot. W celu zapobiegania powyższym praktykom. Tak znajomy dostał kod do Requiem (który zresztą od niego zwinąłem), tak dostałem swój kod do Space Marine 2 jak brałem poprzednią kartę.
-
Dotarłem do 8 rozdziału i na razie chyba trzeba będzie zrobić sobie przerwę. Muszę uczciwie przyznać, dawno nie widziałem gry tak wypłenionej contentem. To nie jest produkcja, którą da się ukończyć w normalnym trybie, tak jak w przypadku innych, nawet równie dużych open worldów. To jej wielka zaleta dla jednych i niestety ogromna wadą dla innych. Ja, na chwilę obecną, zaczynam przechodzić na stronę tych drugich. Widziałem już wystarczająco dużo misji pobocznych i mogę śmiało stwierdzić, że twórców interesowała wyłącznie ilość. Choćby ważny z fabularnego punktu widzenia wątek ponownego zjednoczenia Szarogrzywych, opiera się na obrzydliwie powtarzalnych i prostych jak konstrukcja cepa fedexach. Dostajemy w pewnym momencie serię zadań typu "pogłoski o Szarogrzywych", które można było urozmaicić o jakieś ciekawe elementy (walka, rozmowy z mieszkańcami, jakieś małe śledztwo). Nic z tych rzeczy, każda z tych misji wygląda TAK SAMO - idź do miejsca na mapie, poklep się po plecach z ekipą, która tam stoi, "no ziomy, zapieprzać do obozu i ruszać na misję zbioru jabłek". Czasem zdarza się, że najpierw trzeba pogadać z jakimś NPC na zasadzie "o, tam na górze są", to jest cała ich wieloetapowość. Równie zabawne są zadania obiecujące zwiedzanie ruin czy poszukiwanie broni, które okazują się być częścią samouczka. Zastanawiam się jaki procent graczy, nie lecąc na pałę przez wątek główny jak nasz miejscowy wannabe speedrunner, będzie w stanie dotrwać chociażby do smoków. Ta gra to masakryczny pochłaniacz czasu, który niestety najczęściej go nie szanuje, zalewając nas średniej lub słabej jakości contentem, aby jak najdłużej utrzymać w startowych lokacjach. Dlatego każdemu, kto się nad tym tytułem zastanawia, radziłbym zastanowić się dwa razy. Albo i trzy. Tutaj bardzo łatwo wpaść w pułapkę "jeszcze nie będę się za daleko wypuszczać" i nagle masz 100h na zegarze. I kilka godzin później już nie możesz na grę patrzeć. Crimson to absolutnie podręcznikowy przykład produkcji, gdzie więcej nie znaczy lepiej. Wygląda świetnie, mami człowieka kapitalnymi widokami, zamkami w dolinach, wieżami na szczytach gór, potężnymi jeziorami, masą pierdołowatych mechanik. Problem w tym, że jak się już z tym oswoisz i tym nasycisz, zaczynasz szukać czegoś na innych płaszczyznach. Czego zwyczajnie nie ma. Wątek główny ledwie radzi sobie z budowaniem napięcia czy zainteresowania, nie potrafiąc wykorzystać potencjału jaki tutaj niewątpliwie jest. Odbijanie przejętej twierdzy w rozdziale 6 jest tego przykładem. Zamiast oblężenia z prawdziwego zdarzenia, zakończonego szturmem na bramę główną lub na przykład infiltracją (bo, ten, postać się może wspinać po murach), dostajemy listę checkpointów do odznaczenia i później sztampową walkę z randomowym rycerzem w sali tronowej. Wszytko podane w maksymalnie uproszczony sposób, a przecież samo dotarcie do doliny z zamkiem i pierwsze spojrzenie na nią, rozbudziły nadzieję na coś iście epickiego. Coś to komuś przypomina? Mimo wysiłków twórców, ukierunkowanych na stworzenie żyjącego świata, co się częściowo udało, nie sposób było pozbyć się naleciałości MMO, przez co zawartości "singlowej" na poziomie wielu, wielu innych produkcji z tego gatunku, jest tutaj zauważalnie mniej. To nadal dobra gra, nie mam co do tego wątpliwości. Łatwo tutaj zrozumieć co i dlaczego się ludziom podoba. Sęk w tym, że nic nie trwa wiecznie, a Crimson nie ma żadnego umiaru w dopychaniu coraz to nowych rzeczy, aby tylko rosnąć i rosnąć. Jest jak suto zastawiony stół, z którego jeszcze nie wszystko zjadłeś, ale już jesteś najedzony. A nawet nie wniesiono dania głównego.
-
Dad Space to mega trafne określenie tej gry, mam wrażenie. Co do fabuły, chwali się relację dwójki bohaterów, stanowi ona ponoć motor napędowy całej historii. Zarzuty, a raczej rozczarowanie, dotyczy głównie wątków AI i motywów korporacyjnych, które zostały zarysowane raczej powierzchowne. Żeby nie powiedzieć, spłycone. Szkoda, choć to jest gra ewidentnie nastawiona bardziej na action niż "impactful story", więc chyba można to twórcom wybaczyć. Sam lubię jak w tych klimatach sięga się trochę głębiej (przykładem może być chociażby Dead Space i motywy religijne w postaci Unitologii, tworzące świetny fabularny background). Fajnie, że takie produkcje nadal powstają i prezentują dobry poziom - korytarzówki z dobrym tempem i stosunkowo prostym, miodnym gameplay'em. Bez pchania się na siłę w open world, żeby wcisnąć jak najwięcej i się tym później chwalić w materiałach przedpremierowych.
-
Jaka fabuła, idzie się zaczepić? Generalnie jest chwalona w recenzjach, zwłaszcza relacja dwójki bohaterów. O gameplay się nie martwię, podobno jest sporo customizacji w późniejszej fazie, jest czym się bawić.
-
Ograłem w końcu demo. Bardzo, bardzo przyjemny gameplay, po ogarnięciu hakowania wchodzi się w przeciwników jak w masło, co w dużej mierze jest wynikiem niskiego poziomu trudności. Oprawa w porządku, muzyka trochę za bardzo wieje japońszczyzną, ale to zrozumiałe. Mam pewnie zastrzeżenia co do postaci, o ile dziewczynka-android jest spoko, główny bohater nie do końca mi do niej pasuje. Mogli dać kogoś bardziej stonowanego i kontrastowego, a to taki w sumie pan placek. Jego voice acting też IMO przeciętny. Ogólnie jednak, no kurdę podoba mi się.
-
@Phoenix. Raczej nie powinno być, choć można zrobić zarówno rozwleczone 15h jak i 30h, gdzie tego tak nie czuć. Dla mnie byłby idealny split 70/30 na rzecz tuneli, jak już chcą wracać do źródła.
-
Wygląda nieźle, choć nie jestem jakoś specjalnie podekscytowany. Mieliśmy dwie części w tunelach, mam nadzieję, że wyjdziemy też trochę na powierzchnię. Exodus, mimo początkowych obaw, dał radę.
-
A tak, słyszałem o tej akcji. Tyle dobrego, że można tam zastosować podobno jakiś cheese, musiałbyś poczytać.
-
Wszystko zależy od tego czy plik config zapisywany jest lokalnie. Co do Chmury, większość nowych gier obsługuje Steam Cloud, ale starsze już niekoniecznie. Przykładowo Elden Ring to robi, a już żadna z trzech części Dark Soulsów tego nie wspiera.
-
-
Exodus mi naprawdę siadł, półotwarty świat sprawdził się świetnie. Niestety sposób prowadzenia narracji był, łagodnie mówiąc, niepoważny. Milczący bohater w dzisiejszych czasach to jakieś kuriozum, zwłaszcza jak reszta postaci cały czas do nas nawija. Coś takiego sprawdza się w Soulsach, a nie w grze z klasycznie zapodaną fabułą.
-
O zadaniach już wspominałem, niestety na to ewidentnie zabrakło czasu. To co dostaliśmy, przypomina jakąś AI sklejkę, żeby tylko wypchać produkt na rynek i napisać - tak, są zadania poboczne. A potencjał był spory, dotarłem do tej północnej warowni w 7 akcie i naprawdę lokacja wygląda świetnie. Niestety później wykonujesz cele misji, które poziomem odbiegają od jakości lokacji i czar pryska.
-
Producent: Unknown Worlds Entertainment Wydawca: Krafton Gatunek: Survival Action-Adventure Data wydania: 2026 (Early Access), 2028/2029 (Retail) Już maju gra ma trafić na Steam w formie Early Access. Jestem wielkim fanem jedynki i choć proces produkcyjny kontynuacji jest bardzo, bardzo burzliwy, trzymam się nadal nadziei, że uda się ten tytuł jeszcze odratować. Czym jest Subnautica? W skrócie - gra action adventure z elementami survivalu (tlen, pokarm, woda, temperatura, ciśnienie), budowa bazy, pojazdów i sprzętu na podstawie odnajdywanych schematów, aby zapuszczać się coraz bardziej w morskie głębiny. Całość spięta raczej kameralną fabułą, celem jest głównie eksploracja. Światło dzienne ujrzał również dodatek stand-alone "Below Zero", ale jest zauważalnie słabszy od podstawki, więc zwiedzanie oceanów proponowałbym zacząć właśnie od pierwszej odsłony.
-
Szkoda tylko, że jak już wrzucano wszystko do jednej gry, to nikt się nie pokusił o jakąkolwiek logikę. Niby są to szczegóły, ale jak przykładowo można ulepszyć miotłę za pomocą rudy żelaza lub stworzyć potrawę z innych składników niż sugeruje nazwa (o czym wspominał @Jaycob bodajże), to jednak widać, że ktoś tutaj poszedł na łatwiznę. Ta gra jest pełna tego typu "smaczków", quantity over quality.
-
Świetny pijar i powszechna sympatia nie powinny mieć tutaj znaczenia (choć wiem, że mają). Pomijając te elementy, rola w Hail Mary nie była ani wymagająca, ani szczególnie zapadająca w pamięć. Ot, zwyczajny dzień na planie. Jeśli dostanie Globa, to bardziej właśnie ze względu na brak konkurencji. Nie byłby to pierwszy raz. Chyba, że Cruise błyśnie w Diggerze, ale premiera tegoż chyba dopiero w Q4 jakoś. O, Sandra Huller, ostatnio dość często ją widuję. Niedawno w Hail Mary, wcześniej w Strefie interesów i Anatomii upadku. W obu przypadkach świetna robota. Aktorka z potencjałem na Oscara i w sumie po cichu kibicowałem jej w 2024, choć jej przegraną z Emmą Stone ciężko nazwać sensacją.
