Zajebiście się to wszystko ogląda. I gdy pomyślę, że niedawno maszyna nie potrafila zejść ze schodów, a tu takie rzeczy! Jednak droga jest IMO bardzo daleka (tyle, że postęp galopuje i jest trudny do uchwycenia na osi czasu!). Takie fiki miki, to nic innego, jak mocap, analiza punktów, środków ciężkosci, obrotów itd. Zapisanie tego, i wyplucie w obszernym kodzie zero jeden = proste. Kłopot pojawiał się IMO nie z opisem ruchu, a z jego realizacją. Szkilety, siłowniki, żyrokompasy, itd. potrafiły to przeczytać, nie potrafiły "synchronicznie" wykonać. I nagle potrafią (albo będą potrafiły za chwilę). I... to nadal realizacja skryptu / programu / kodu. I... (?). Co dalej? Mamy tendecję, widząc coś "tak ludzkiego" z automatu dodawać temu "resztę ludzkiego", a tu niestety, póki co pusto IMO. Co z tego, że potrafi wykonać zlecone polecenie - fiflaka, itp. ale... kiedy nauczy się go STOSOWAĆ autonomicznie. W ułamku sekundy ocenić kontekst sytuacji, otaczające obiekty, ich zachowania, teren, warunki, żeby podjąć decyzję = tu potrzebny fiflak, i tego fiflaka SENSOWNIE zastosować w życiu, walce, terenie. IMO bardzo daleko. To klasyczne pokazówki mechaniki sprzętu, ale "samo" to to, póki co, IMO jeszcze długo nie pofika. Aczkolwiek, już to nawet jest porażające (galop postępu!). Żyjemy w niebywale energicznym technologicznie czasie (jedno pokolenie!) od scalaków, kalkulatorów, sinclairów i commodorków po... takie cuda.